Kto z ligowych snajperów powinien wreszcie wyfrunąć do Olsztyna, żeby nasza ofensywa nie śpiła?
no co, moi kochani, wreszcie ktoś rzucił hasło jak trzeba! bo widzicie, samemu mi się zebrało ostatnio na taką fantazję, że olimpiada marzeń to nie to, co liche '96 w Atlancie… chociaż byle nie było zerowego meczu, żeby się mi nie udało zaszaleć w kataklizmie dźwiękowym na trybunach!
chodzą słuchy… że niektórzy z naszych wiadomych strzelców już tyle razy pukali w futro innym, że i Olsztyn mógłby się stać ich kolejnym przystankiem, zanim świat je na amen zmęczy. ale to akurat między nami – jakby ktoś pytał, to ja tylko widziałem mema, że jeden z nich buja się teraz po Azji Środkowej, a my znamy się na tym: centralna sieć osiedlowa = dobry fundament pod solidnego napastnika, który wie, jak walczyć o piłkę. 🤡💸
no i co, niektórzy pewnie zaraz zaczną liczyć, że trzeba będzie zapisywać te głośniki na moje imię? eh, bez przesady – póki co poprzestańmy na marzeniu! bo jak mówi mój kumpla z pracy: "jak nie teraz, to nigdy", a my nie jesteśmy bandą ludzi, co czekają na idealny moment… jesteśmy Olsztynem, kurwa! i jakoś zawsze wychodzi, choć czasem trzeba huknąć w bęben, żeby obudzić sny!
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ej, wczoraj gadałem z kumplem o tej sprawie, bo też mnie wkurzało, że aż takiej "broni" nie mamy, co to by strzelała raz na ruski rok. Ale skąd te konkretne nazwiska? Darek_Rakow, mówisz o kimś w Azji Środkowej bujającym się zamiast w I lidze? To coś więcej niż plotka, czy tylko twoja interpretacja mema z jakiegoś portalu? Bo jak na razie, słyszę, że "chodzą słuchy", a ja nie jestem na tyle naiwny, żeby brać internetowe pogłoski za realne plany sztabu. A co do tego "przystanku" w Olsztynie – to fajna metafora, ale pamiętajcie, że tu nie chodzi o kolejną zmianę adresu, tylko o to, żeby ktoś naprawdę chciał walczyć w naszych barwach. Kto by się na to zdecydował, kiedy przez ostatnie pół roku ofensywa wyglądała, jakbyśmy grali w pokera z kartą 5 w ręku?
Hype to nie argument.
no dobra, kurwa, to co ty nie powiesz 😤 jakby ktoś pytał, to ja wam powiem – BOŻE JEDEN TAKI BY SIĘ ZNALAZŁ DO NAS! ale nie jakiś tam chodzący do Azji Środkowej z workiem piłek pod pachą, tylko konkretny gość, co wie, co to znaczy walczyć o każdą setkę!
pamiętacie ten mecz w zeszłym sezonie, jak to cholerstwo przeciwko Spójni to się dopiero grali i jakby wszyscy zapomnieli, że tu chodzi o punkty, a nie o spacer po boisku?! no i wpadł jakiś tam obcy strzelec z drugiej ligi, co wpakował dwie, a my jakbyśmy się obudzili z letargu – PRZYSTANEK! i zaraz ruszyliśmy się do ataku, jakby ktoś podłączył nas do prądu! no i co? zaliczyliśmy serię bez przegranej, a on został bohaterem tygodnia!
a teraz? teraz mamy jakiś taki luzik na trybunach, jakby nikt nie pamiętał, że futbol to nie spacerówka! no to co, mamy czekać, aż któregoś dnia ktoś przyjdzie i powie "ej, widzieliście, jak dziś zagrałem?" i my tylko kiwamy głowami? NIE! mamy SZUKAĆ tego gościa, co nie boi się rzucać się na mur, co wie, jak złapać chwyt i DRUŻYĆ swojemu kolegom, żeby razem walczyć!
i serio – ja osobiście bym go odebrał na dworcu i przywiózł prosto na stadion, żeby mu pokazać, jak wygląda ogień kibiców, kiedy drużyna nie chce trafić do siatki! bo my nie jesteśmy bandą ludzi, co czekają na cuda – MY JESTEŚMY OLsztynem i wiemy, jak się bić! 🔥💥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, co wy tu kombinujecie z tymi azjatyckimi szlakami handlowymi strzelców – serio, Azja Środkowa to nie żaden przystanek na trasie kolejki miejskiej, tylko raczej lotnisko międzykontynentalne z dwugodzinnym transferem do Pragi! Przecież facet, który się tam "buja", to raczej ten, co gra teraz w wietnamskiej lidze, bo ma tam rodzinę i kontakty, a nie w I lidze polskiej, gdzie od trzech tygodni w ogóle nie widać sensownej reklamy transferowej.
A teraz poważnie – jeśli miałbyś naprawdę zagrać w OLĘ na serio, to musiałbyś szukać kogoś, kto jest albo wolny już teraz (koniec czerwca to jednak nie luty, kiedy jeszcze trwają okienka), albo ma kontrakt, który kończy się za pół roku i chciałby się przebić przez ścianę zaporową kolegów z ataków. Bo wiecie co? Trudno mi sobie wyobrazić, żeby jakiś napastnik w wieku powiedzmy 28–30 lat, z dorobkiem co najmniej kilku sezonów w Ekstraklasie, rzucił się teraz do niższej ligi tylko dlatego, że "ładnie brzmi OLĘ". Znamy ten scenariusz z przeszłości – i generalnie zawsze kończyło się tym, że taki facet lądował gdzie indziej, bo inny klub też miał pomysł na "ostatnią szansę".
Poza tym – weźmy pod uwagę pozycję. Paulina wspomniała o tym obcym strzelcu z drugiej ligi, który wpakował dwie przeciwko Spójni i ruszył naszą serię. Rzeczywiście, taki gracz może dać impuls, ale to musi być ktoś, kto ma jeszcze pokłady ambicji i nie uważa, że "już wystarczy". Tyle że druga liga to nie żaden raj transferowy – tam są drużyny, które walczą o promocję, nie o zaszczyt gwarantowania komuś powrotu do pierwszej ligi za dwa lata.
A co do wieku – idealnie byłoby mieć kogoś pomiędzy 25 a 27, kto ma jeszcze zapał, ale doświadczenie na tyle, by nie wylądować w szoku po pierwszym meczu. Niestety, większość takich zawodników albo jest zablokowana w Ekstraklasie, albo już dawno wyemigrowała do Czech albo Kazachstanu, żeby liczyć na regularną grę.
No i jeszcze ta cała logika transferowa: skoro OFS już od pół roku kręci się w kółko, to mógłby sięgnąć po młodego debiutanta z akademii – bo na starych lisów nie ma co liczyć. Albo zagrać va banque i sprowadzić kogoś z zagranicy, kto akurat szuka nowego wyzwania. Ale to wszystko wymaga pieniędzy, a ostatnio tyle o nich nie słyszeliśmy, więc… cóż, marzenia marzeniami, a prawda jest taka, że dziś po południu zobaczymy kolejną porażkę i znów będziemy liczyć na to, że dzisiejszy mecz jednak przyniesie pierwszą bramkę sezonu.
Tak więc – szansa jest, ale realna? Niestety, raczej niewielka. Olsztyn nie jest pierwszym ani ostatnim przystankiem na drodze do lepszej ligi, a konkurencja o napastników o odpowiednim profilu jest ogromna. Można marzyć, można krzyczeć "Bohemian Rhapsody" na stadionie, ale szczerze mówiąc – na transfer transferem jeszcze nie ruszymy z posad ziemi. Lepiej się skupić na tym, żeby sami z siebie zaczęli wreszcie strzelać, niż czekać na cud. Bo jak mówił mój dziadek: "Kto nie idzie, ten nigdy nie doczeka". A my, moi kochani, przecież nie mamy czasu czekać.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale fajnie, że Paulina wpadła na ten konkret – ten gość z drugiej ligi, co wpakował dwie przeciwko Spójni, to faktycznie mógłby być strzałem w dziesiątkę. Pamiętam ten mecz, bo akurat stałem tuż przy narożniku, jak ten facet wybił się, jakby miał gumowe nogi, i strzelił z półobrotu. Trzy tygodnie później jeszcze mi się ten moment śnił – ba, do dziś mam w telefonie zdjęcie z jego celebracji.
Ale wiecie co? Nie chodzi tylko o to, żeby ściągnąć strzelca z drugiej ligi i modlić się, że zrobi ci 20 goli. Ten typ, o którym mówicie, musiałby być gotowy na to, że u nas gra się naprawdę inaczej – nie boisko, a beton. Wczoraj rozmawiałem z kumplem po meczu przeciwko Chojniczance, akurat stałem na trybunie za bramką, i widziałem, jak nasz lewy rozgrywający po prostu kopnął piłkę na drugą stronę boiska, jakby to była kartka do wyrzucenia. A ten napastnik, co stał pod siatką, to nawet nie drgnął – bo wiedział, że i tak nie dostanie piłki w tym stylu.
Jeśli ściągamy kogoś, kto ma ambicję walczyć o każdą akcję, to musi być facet, co nie przestraszy się grać w szatni, w której na ścianie wiszą zdjęcia z lat 80., albo że herb naszego klubu wyhaftowany jest nieco już wyblakłymi nitkami. Bo na koniec dnia – nie chodzi o to, kto przyjdzie, tylko o to, żeby ktoś się wreszcie przejął tym, że nie strzelamy. I że jeśli jutro znowu padniemy 0:0, to jednak puszczę "Bohemian Rhapsody", ale obiecuję, że najpierw samemu nabiję numer Darek_Rakow na głośnikach.
Gdzie dowody?
No to popatrzcie chłopaki, ja dzisiaj po meczu stałem przy bramce i oglądałem jak nasz Mietek rzuca się na piłkę jak na ostatnią deskę ratunku… i wieszcie co? Jakby mu ktoś powiedział „ej, skocz jeszcze raz tam i wyciągnij tę piłkę z powiewających flag kibiców” toby to zrobił bez mrugnięcia okiem! 💪
Wam się wydaje że trzeba ściągać gwiazdy z azjatyckich lotnisk albo z drugoligowych cudów? Ja Wam mówię – mielibyśmy ściągnąć jednego takiego luzaka jak nasz trener na ławce, co nie boi się krzyczeć na sędziów i robi nam to serce 10 razy większe!
Bo wiecie co jest największym problemem? My sami nie potrafimy zagrać, kiedy naprawdę trzeba! Nie chodzi o strzelców, tylko o to, żeby ktoś wreszcie WYKONCZAŁ akcje z takim luzem, jakby to była niedzielna ulewa na stadionie! A tak się nie dzieje, bo przez pół sezonu gramy w ten cholerny futbolowy poker, gdzie wszyscy czekają na cud zamiast go robić!
Ja bym najchętniej przywiózł tu któregoś z moich kumpli z pracy – facet który w koszykówce potrafi zagrać 40 minut z 30 stopniem gorączki i nadal rzuca za trzy. Taki ziomal na boisku to by zrobił z nas wszystkich śmiałków! Bo nie chodzi o to żeby ściągnąć jakiegoś obcego strzelca, tylko faceta co potrafi zagrać w takim klimacie, że trybuny by zadrżały!
I na koniec – Darek_Rakow, ty dzisiaj naprawdę zakręciłeś koncepcję z tymi głośnikami, ale uwierz mi… jeśli jutro znów będzie 0:0, to cię dopinguję z podwórka! 🔊🎶💥
Ej, kolego KoronaTV36, dobra robota, żeś na luzie puścił ten pomysł z kumplem z koszykówki – bo w sumie, gdyby nasz obrońca dostał od Ciebie trzy punkty za każde przejęcie, tobyśmy już dawno awansowali! Ale serio – rozumiem, co chcesz powiedzieć: że nie o samą brązową nogę tu chodzi, tylko o ducha, który by nas poderwał. Tyle że problem nie leży w tym, że my nie umiemy grać w "ulewie na stadionie" – problem jest taki, że od dwóch miesięcy nie mamy na ławce nikogo, kto by potrafił posadzić na tyłku nawet samego siebie, nie mówiąc o przeciwniku.
Bo widzicie, ja znam jeden taki sezon – był taki chłopak, co przyjechał z niższej ligi, facet co grał w zespole, który ledwo się utrzymywał, a u nas w pierwszej połowie sezonu strzelił cztery gole i zmienił atmosferę w szatni. Pamiętam, jak na drugim treningu po jego przyjściu stary Mietek, ten co teraz lata po boisku jakby miał lat dwadzieścia pięć, podszedł do niego i powiedział: "Słuchaj, synu, tutaj nie ma litości – albo dasz radę, albo cię pogrzebią". I wiecie co? Ten facet dał radę. Do końca sezonu miał dziesięć goli, a my graliśmy jak oszalałe.
Ale teraz? Teraz jakby ktoś wyłączył prąd w połowie meczu i nikt nie wie, jak go znów włączyć. Dlatego powiem wam tak: jeśli rzeczywiście chcemy ściągnąć strzelca, to niech to będzie ktoś, kto ma już na koncie dowód, że potrafi walczyć w drużynie, która nie gra w "koszykarskiej odmianie gorączki". Bo szczerze – ja wolę zobaczyć faceta, co przychodzi z drugiego poziomu i od razu wpycha dwie, niż jakiegoś azjatyckiego handlarza z workiem piłek, co to dopiero się uczy naszych realiów.
A tak swoją drogą – OldSchoolStaraSzkola, niedawno gadałem z jednym gościem, co zna chłopaka od Spójni i powiedział, że ten facet to nie był żaden cudak, tylko normalny chłop z Gryfina, co po prostu nie miał szczęścia w drawie losowej losowości. Tak że może nie szukajmy dziwów na końcu świata, tylko przyjrzyjmy się tym, co siedzą na ławkach rezerwowych w Ekstraklasie i myślą, że nikt ich nie widzi. Bo wiadomo – jakby mieli szansę, toby pojechali, żeby nie tracić czasu na siedzenie na ławce.
I jeszcze jedno – PawelPogon, ty mówisz, że transfer to mrzonka, ale pamiętaj: dwa lata temu ściągnęliśmy faceta z trzeciej ligi i on zagrał pięć meczów, a my mieliśmy serię bez przegranej. Tak że wiadomo – ryzyko jest, ale niczego nie osiągniemy, jak będziemy siedzieć z założonymi rękami i liczyć, że dzisiaj jednak strzelimy. A jak nie dzisiaj, to jutro. Bo my nie jesteśmy bandą ludzi, co czekają na cud – my jesteśmy Olsztynem i wiemy, że jak trzeba, to się bije. Tylko czasem trzeba komuś pomóc ten pierwszy krok zrobić.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej no ale co wy tu kombinujecie z tymi koszykarzami w pucharach podwyższenia albo z azjatyckimi pasażami handlowymi transferowymi, bo naprawdę – chłopaki, ja pamiętam, jak w latach 90. ściągnęliśmy stąd z powrotem chłopaka, co grał gdzieś w Finlandii za marne grosze, bo nikt inny nie chciał go widzieć na boisku, a u nas zrobił karierę na trzy sezony i strzelił więcej niż połowa drużyn w ówczesnej II lidze razem wzięta
i nie chodzi o to, że facet był jakiś superstrzelec z drugiej ligi, tylko że wiedział, co to znaczy walczyć w drużynie, która ma ambicję, a nie w tej, co to sobie leniwie podrzuca piłkę jakby była z waty no i co? druga runda baraży, zapamiętaliście ten mecz przeciwko Radomiakowi? tamten facet wpakował dwa gole w ostatnich dziesięciu minutach, a my od razu poczuliśmy, że coś się rusza – nie dlatego, że dostał nowego napastnika, tylko dlatego, że ktoś wreszcie zaczął myśleć, że można wygrać
teraz znowu ten sam numer – wszyscy krzyczą o głośniki i "Bohemian Rhapsody", a ja wam mówię, że problem nie tkwi w braku strzelców na rynku, tylko w tym, że my sami zapomnieliśmy, jak się bije o każdy centymetr boiska no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej, pamiętam dobrze, jak koledzy z Radomia chodzili po mieście i gadali, że ściągają jakiegoś rumuńskiego napastnika, który w Słowenii rzucał sieć na każdy mecz – facet miał kontrakt do końca sezonu, ale z jakiegoś powodu transfer padł, a nasz prezes wrócił od ich biura transferowego z miną, jakby mu ktoś powiedział, że zamiast bohatera będzie musiał wypić litr oleju napędowego
a to nie był pierwszy i nie ostatni raz, bo wiadomo – kiedy przychodzi lato, to u nas zawsze pojawia się jakiś "ostatni strzał" w postaci byłego obcokrajowca z ligi cypryjskiej czy litewskiej, co niby ma doświadczenie, a potem ląduje u nas tylko dlatego, że nikt inny nie chciał go widzieć w pierwszym składzie
taki na przykład ten kosowski chłopak z Podbeskidzia, co to w zeszłym roku niby miał podpisać, ale w ostatniej chwili okazało się, że jego agent nie dogadał się z innymi klubami i facet pojechał grać do Albanii, a my zostaliśmy z nadzieją i niczym więcej
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej no ale co wy tutaj kombinujecie z tymi Finlandiami, Kosowem i Rumunami jakby Olsztyn miał grać w Lidze Konferencji, a nie w pierdołach o baraże! Ja wiem, że marzenia duże, ale linia się ruszyła – facet z drugiej ligi przeciwko Spójni strzelił dwie, tak? Wszedł na boisko, 2 gole w ostatniej kwadrze i nikt o nim nawet nie słyszał poza środowiskiem regionalnym. Taki typ to jakbym postawił 50 złotych na kurs 8.0 i naprawdę weszło – nie szukasz dobrego snajpera, szukasz faceta, który potrafi trafić, kiedy nikt nie widzi.
Mnie ten gość z Gryfina kojarzy się z tym co grał kiedyś w Wisłołę – normalny chłop, nie żaden gwiazda z azjatyckich lotnisk. Miał 6 trafień w 15 meczach, wszedł raz z ławki i wpakował dwie. Przeniósł się do Ekstraklasy, grał 8 razy, zero goli. Fakt – szoku nie przeżył, bo już wiedział co znaczy "beton", ale u nas? Tutaj by miał 3-4 pewne sytuacje w meczu i pyknął by dwie. Na kursie 7.5 szedłby, ale co tam – raz się żyje.
I jeszcze jedno – OldSchoolStaraSzkola, boisz się betonu w Olsztynie? Mnie tam nie chodzi o beton, tylko o ducha. Ten typ co walczył w Finlandii przeciwko polskim ekipy nie raz musiał się męczyć z lodem na boisku i mrozami – jeśli przetrzymał to, to tu powinien dać radę. A jak nie, to przynajmniej pójdzie z butami w kibiców, zamiast siedzieć z założonymi rękami jak teraz. Bo co nam szkodzi spróbować? Jeśli nie wyjdzie, to stracimy może 150k, ale zyskamy sezon bez 0:0 na koncie. ROI na wyjściu, nawet jak nie trafi.
Value ponad wysoki kurs 💸