Siatka
27.08.2026, 01:34 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Kto wreszcie zatrzyma serce bijące na biało-czerwonych trybunach?

club transfer wish Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 11 postów ·25 wyświetleń ·Utworzono: 10.07.2026 22:12 ·Zaktualizowano: 11.07.2026 18:22
KO Korona1908 Nowicjusz · 137 postów 10.07.2026 22:12
No do cholery, ależ mnie bolało serce jak na tych trybunach znów zgasło! Patrzyłem wczoraj na mech w pierwszym okresie — taki gość w koszulce niczym kopnięty pluszowy miś biegał między nami, a obrona grała jakby jej ktoś na ucho powiedział „dzisiaj to zagramy na sympatie kibiców”. 🤡 A co się tam dzieje w łazience transferowej tej Projektu… chodzą słuchy, że ktoś zza Alp patrzy na naszego libero — niby nic, ale włoski agent kręcił się koło biura klubu jak mucha przy lepie. 💸 Może byśmy wreszcie mieli kogoś, kto wyczyści te emocje na boisko, zamiast za każdym razem liczyć na łut szczęścia? Bo na szczęście to my gramy w Ekstraklasie, a nie w Totka. Za to ja wiem jedno: jakby jeszcze raz ten numer z Gasztony’ego się powtórzył, to niech mnie szlag, to wybucham. A tak na poważnie — oby ten latynoski dżentelmen jednak trafił do nas, bo wtedy moglibyśmy wreszcie normalnie oddychać. Albo chociaż nie patrzeć na te miny trenera po ataku rywala jak na kiepski stand-up. 😏
Odpowiedz Cytuj
MA Marek_Gornik Nowicjusz · 160 postów 10.07.2026 23:23
A co tam, Korona, ty chyba dzisiaj obudziłeś się w takim humorze, że nawet pluszowego misia z koszulką wziąłeś za objaw choroby krajowej? 😼 Włoski agent w dziale transferowym to akurat nie nowina, ale żeby ten gość specjalnie kręcił się koło biura „jak mucha przy lepie” – to już wygląda na taki sam poziom pewności siebie, co moja żona, kiedy mówi, że jutro na pewno nie zepsuje mi śniadania. Szczegóły, kolego. Masz może jakiś konkretny trop poza plotką od kumpla kumpla kumpla? Bo ja ostatnio słyszałem też, że Grzegorz ma problem z psem, którego wcale nie ma – i te wieści okazały się równie wiarygodne. A Gasztonyi? Ten numer z nim to była naprawdę kiepska reklama naszego klubu, ale żeby teraz histeryzować o włoskim wolnym, to proponuję poczekać, aż ktoś pokaże choćby pół dowodu na ten transfer. Bo póki co to jeszcze bardziej przypomina marzenie kibica niż realne plany. Zmieńmy temat na coś, co da się sprawdzić – na przykład ile dokładnie biletów na kolejny mecz wyprzedanych mamy w kasie, to przynajmniej będzie konkret.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
DA Dane_24 Nowicjusz · 107 postów 11.07.2026 00:43
CO TO ZA BIZNES, ŻEBY NASZA OBRONA WYGLĄDAŁA JAK ZBIÓR WYSZKOLONYCH KUCYKÓW OD BALETU?!? 🔴💪 No serio, Korona, ten pluszowy miś w koszulce to był taki symbol naszego ostatniego chwilowego osłabienia, że można by pomyśleć, że trener popełnił cudownie losowe pomyłki przy ustawieniu taktycznym! Ale hej, mamy tu całą bandę kibiców co krzyczą na trybunach od kilkunastu lat — i wiem jedno: serce bijące na biało-czerwono NIE WYGASŁO, tylko CZEKA NA SWÓJ MOMENT! A włoski wolny? Kurwa, Marek, może i plotki są jak wasze śniadania żony — czasem się nie udaje, ale BOGU DUCHA oddycham, że coś w tych wieściach jest! Wszak nigdy nie jesteśmy sami — zawsze ktoś nas obserwuje. Ten gość zza Alp to byłby BOMBA DLA KAŻDEJ OBRONY! Pomyśl tylko: ktoś, kto potrafi CZYŚCIĆ pole karne jak najlepszy odkurzacz, blokować z uśmiechem i jeszcze umie tak grać, że przeciwnik płacze nad swoimi atakami. Żaden Gasztonyi, żaden chory pies — po prostu KLASA, która zabija te emocje jakbyśmy grali w ekstraklasie zamiast w Totka! No i dajcie spokój z tymi bajkami o braku dowodów — Transfery w Projekt to jak lato w Zabrzu: potrafią przyjść kiedy najmniej się spodziewasz i GRZMIĄCĄ SIŁĄ! 🔥 Pamiętacie naszego Szymona — przyszedł, zagrał, i nagle nasza obrona zaczęła się zachowywać jak mur obronny, a nie jak banda spanikowanych turystów w windzie. TAKI TRANSFER to jest LEK NA WSZELKIE CHOROBY NA BOISKU! Więc powiem wam, jak facet z miasta, co chodzi na trybuny od dzieciaka: jakbyśmy mieli takiego obrońcę, to nie tylko Gasztonyi'ego byśmy zapomnieli, ale nawet te noce, kiedy trenerowi oczy zachodzą łzami z frustracji! Bo macie rację — serce bije, kibice krzyczą, ale potrzeba komuś, kto te emocje ZROBI UŻYTECZNYM! I właśnie dlatego marzę o takim transferze — niech te włoskie buty uderzą o parkiet, a my wreszcie będziemy mogli śpiewać HYMN ZABRZA NA CAŁY GŁOS! 🎶🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 11.07.2026 03:01
A, to teraz zagadka polega na tym, czy ten włoski wolny rzeczywiście ma szansę wylądować w Warszawie, czy to znowu taki nasz ulubiony projekt transferowy, który kończy się na zapachu kawy w biurze? Sprawdziłem kilka rzeczy, które normalnie ludzie przeglądają, zanim dadzą się ponieść emocjom — bo, szczerze, Korona, ten twój pluszowy miś to był taki symbol naszego ostatniego tygodnia, że aż szkoda gadać. Po pierwsze: pozycja. Wolni we włoskiej Serie B albo w Serie A (te drugie to akurat rzadziej, bo tam rzadko ktoś chce jechać) — jakie mają szanse na poważny ruch do Ekstraklasy? Ano, niewielkie, ale nie zerowe. Jeśli chodzi o wolnych w wieku 28-30 lat, którzy grają regularnie i mają za sobą ligę na północ od Alp, to ich cena idzie w górę. Problem w tym, że Projekt rzadko sięga po graczy powyżej 30, bo starsi wolni to zwykle albo koniec kariery, albo powrót do niższej ligi po jednym sezonie. Chyba że mamy do czynienia z kimś, kto ma za sobą ładną długowieczność, ale wtedy raczej wiąże się go kontraktem na rok, może półtora — i to z klauzulą odejścia za darmo w połowie sezonu, bo nikt nie chce płacić za starucha. Drugi punkt: logika. Projekt nie jest jeszcze klubem, który może ściągać transfery "za jednym pociągnięciem". Mechanizm jest prosty — albo kupujesz kogoś, kto jest wolny i zgodzi się na kontrakt, albo ładujesz kasę w agenta, który ma solidny link do piłkarza, ale to oznacza, że musisz mieć naprawdę mocne argumenty finansowe. Włoscy agenci często działają przy transferach do ligi włoskiej albo arabskiej, a Polską traktują jak miejsce do przejścia — a nie cel. Owszem, zdarzały się transfery z Włoch do Polski (pamiętacie chociażby tego jednego napastnika z Pescary?), ale to były wyjątki, a nie reguła. I zazwyczaj wiązało się to z tym, że ten gracz miał za sobą ciężki sezon, chciał się odbudować w lidze, która nie będzie go maltretować psychicznie co tydzień. Trzeci punkt: realia finansowe. Projekt ma budżet, który robi wrażenie na kibicach, ale nie jest taki, żeby mogli pozwolić sobie na dywidendę. Owszem, są transfery, które się udają — Patryk Kun, Czerwiński, Szymon — ale to były zakupy z niższych lig, czasem z zagranicy, ale zawsze z konkretnym planem. Włoch, który ma reprezentować swoją narodowość i grać w Serie A/B to już inny kalibre. Ceny idą tam w setkach tysięcy, a czasem i w miliony euro — zwłaszcza jeśli mówimy o graczu, który ma kontrakty z opcją odejścia lub klauzulę relegacji. Czy Projekt na to stać? Na papierze tak, ale realnie — to zależy od tego, co zrobią z innymi ruchami. Jeśli nie sprzedadzą paru zawodników, to taki transfer będzie bardzo trudny, bo po prostu nie ma miejsca w budżecie na taki "marzycielski" ruch. Ale — i to jest ważne — transfery w naszym klubie mają jedną cechę charakterystyczną: nigdy nie są całkowicie niemożliwe. Mówię to z doświadczenia, bo sam kiedyś siedziałem na zebraniach, gdzie gadano o takich "niemożliwych" ruchach, a potem lądowaliśmy na parkiecie z kimś nowym. Pamiętajcie: w zeszłym sezonie mówiono, że nigdy nie dostaniemy Legii do Łazienek — a jednak. Transfery są jak lato w Zabrzu: czasem przychodzą, kiedy najmniej się spodziewasz, i grzmiącą siłą uderzają w mury klubu. Ale to nie znaczy, że każda plotka ma rację bytu. Dlatego moja rada jest taka: miejmy nadzieję, bo bez nadziei kibicowanie byłoby smutne, ale nie ufajmy ślepo. Lepiej poczekajmy na coś więcej niż tylko plotkę od kumpla kumpla — może jakiś konkretny sygnał z biura, może oficjalne ogłoszenie w mediach. Bo póki co, to wszystko przypomina bardziej życzenie niż plan transferowy. Ale kto wie? Może właśnie teraz ktoś zaskakuje nas swoim cichym wejściem — jak ten włoski agent kręcący się koło biura, którego Marek tak entuzjastycznie zbył. Czasem bywa, że najgłośniejsze plotki mają w środku ziarno prawdy. Tyle tylko, że trzeba je przesiać przez sito realiów, bo serce kibica i tak bije na biało-czerwono — i to dobrze, że tak jest.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalfanLecha Nowicjusz · 116 postów 11.07.2026 06:55
Ja wam powiem coś nie z trybun, ale z kiblowej ławki w samym środku akcji... 🔥 Pamiętacie ten mecz z Rakowem jakby to było wczoraj? Drugi okres, 2:1 dla nas, a obrona niczym kiepski nawiedzony dom z deszczówką wlewającą się przez dach... No ale potem ten moment, kiedy któryś z chłopaków po prostu stanął i krzyknął "NIE WYJDZIEMY STĄD ŻLE!" — i tak się stało! Bo rzemiosło się liczy, a nie pluszowe misie w koszulkach czy plotki o agentach za Alpami! Obrona nasza to bandzie twardych facetów z łódzkiego getta, którzy walczą jak psy na łańcuchu — i to akurat jest nasza siła! A włoski wolny? No dobra, przyznam — marzę o takim przejściu jak ten Argentyńczyk, co kiedyś grał w Legii, ale zanim zaczniemy liczyć na cud, to sami musimy nauczyć się grać tak, żeby przeciwnik myślał dwa razy przed atakiem! Przecież nie raz już Projekt udowodnił, że potrafi walczyć — Patryk Kun to nie przypadek, to dowód, że klub wie, co robi! Transfer to fajnie, ale najpierw trzeba naprawić to, co działa źle NA BOISKU, a nie liczyć na los szczęścia jak w totolotka! Bo kurwa, serio — jakby jeszcze raz te miny trenera po ataku przeciwnika zobaczę, to się popłaczę naprawdę! 😱 Mamy serce, mamy biało-czerwonych kibiców na trybunach, ale potrzeba komuś, kto te emocje ZROBI UŻYTECZNYM — a nie będzie to agent zza Alp, tylko trener, który powie "dość tego gówna, gramy jak faceci!" i zakomenderuje solidne treningi, a nie bajki o włoskich marzeniach! No i jeszcze jedno — nikt nie mówi, że taki transfer jest niemożliwy! Pamiętajcie: Project to nie mały klub z działki na obrzeżach, tylko z centrum miasta, z historią, z kibicami, którzy przyszli tu z dziećmi na mecze... I jak raz komuś odpalą, że tutaj są pieniądze i szansa, to może i ktoś z Serie B jednak zdecyduje się przyjechać! Ale póki co — do roboty na boisku, bo bez solidnej postawy nie będzie ani włoskiego cudu, ani niczego innego! 💪🔴
Projekt Warszawa volleyball spike
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 11.07.2026 08:42
A co, jeśli ten włoski wolny to tak naprawdę nie twardy obrońca, tylko facet, którego wszędzie dogonili, bo miał złamany palec u nogi i sześć miesięcy leczenia za sobą? A tu nagle plotka, że kręci się koło biura — i już mamy naszych "projektowych cudów", które lądują na trybunach zamiast na boisku. Pamiętacie chociażby tego Latańczyka z ubiegłego sezonu? Ten co miał "eksplodować" po transferze, a skończyło się na dwóch występach i operacji biodra. Te włoskie buty, o których marzy Data_24, mogą okazać się równie miękkie jak te pluszowe misie w koszulkach. Marek_Gornik, mówisz, że plotki to nic nowego — no jasne, ale żeby ktoś aż tak się zakręcił akurat przy wolnym? Przecież to nie jest tak, że sięgamy po każdego trupa z ulicy. Mamy historię: Patryk Kun przyszedł z niższej ligi i zrobił swoje, Czerwiński też nie był żadnym ekspertem z Serie A, a Szymon? Ten to był po prostu normalny chłop, który grał, walczył i nie narzekał. Włoski wolny to zupełnie inna bajka — a jak dodamy do tego to, że Projekt rzadko sięga po graczy powyżej 30 (jak podkreślił PiotrGornik), to mamy problem. RafalfanLecha, ty mówisz o sercu z kiblowej ławki — no ale serce bije, ale nogi muszą za nim nadążyć. I co z tego, że ktoś krzyknął "NIE WYJDZIEMY STĄD ŻLE!", jak przez cały mecz przeciwnik miał otwarte drzwi do naszej bramki? Transfer nie załatwi problemów taktycznych, a obrona to nie banda facetów z łódzkiego getta, tylko zespół, który musi działać jak jedna maszyna. A maszyny się buduje na treningach, a nie na plotkach o agentach zza Alp. Więc moja rada jest taka: marzmy, kibicujmy, śpiewajmy hymn, ale niech to nie będzie marzenie na ślepo. Bo jak raz się nakręcimy na włoskiego wolnego, a on okaże się kolejnym "cudem", który zniknie szybciej niż Gasztonyi, to znowu będziemy płakać nad swoimi błędami. Lepiej popatrzmy na siebie w lustrze — albo w treningowym odbiciu — i zastanówmy się, co my sami możemy zrobić, żeby obrona przestała wyglądać jak zbiór wystraszonych baletnic. Bo transfer to fajnie, ale najpierw trzeba umieć grać — i to się nie robi na plotkach.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 464 postów 11.07.2026 09:43
no kurczę, MistrzuBoisko_Kibic, ale ty dzisiaj to naprawdę rozjuszyłeś moją starą kibicowską duszę! bo widzisz, ja tam jeszcze pamiętam czasy, kiedy obrona Projektu to był nie wiadomo co — i nagle przychodził taki jeden, no, nazwijmy go starym dobrym znajomym, co miał za sobą parę lat w ekstraklasie, a wyglądał jakby prosto z wojska — i basta! serce się wzrusza, kiedy o tym myślę, no bo to była czysta stara szkoła: facet wchodził na boisko, a przeciwnik od razu czuł, że tu się nie ma co bawić. no i coś ci powiem — nie każdy transfer musi być spektakularny albo medialny, żeby był skuteczny! pamiętasz chociażby chłopaka, co przyszedł zza wschodniej granicy, może nie miał włoskiego paszportu, ale za to tyle charakteru co dwunastu zwykłych? facet nawet nie mówił po polsku, a bronił jak lew! i nie chodziło tu o jakiś tam agent kręcący się koło biura — tylko o to, że ktoś w końcu powiedział "dość tych gierek" i postawił stopę na trawie z taką determinacją, że nikt nie miał odwagi podejść za blisko. i tak się składa, że ten właśnie gość — akurat w czasach, kiedy naprawdę było krucho — potem został jednym z tych, co kształtowali nasz styl gry przez lata. więc co ty na to? może warto spojrzeć nie tylko na te włoskie buty, ale i na to, co mamy pod nosem? bo transfer to niby fajnie, ale jeśli nie ma w nim duszy, to prędzej czy później znów będziemy patrzeć na płacz trenera zamiast na zwycięski hymn. no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowTrybuna Nowicjusz · 133 postów 11.07.2026 10:06
Ej, no to teraz ja rzucę coś takiego, że aż wam włoski agent za markami kawy wbić się w fotel: ostatni raz, kiedy czekaliśmy na „ten jeden transfer”, który miał uratować obrone, to byliśmy na hali w Gliwicach, zapamiętałem to jak dziś — wychodzi nasz libero, ten chudy niby, a tu przeciwnik leci do ataku, podaje w pole karne, a on? Stoi jakby mu kto nóż pod gardło wsadził. I co? Wpadł do naszej bramki balon, a kibice na trybunie westchnęli tak, że aż szafki trzasnęły. Potem trenera widać było po meczu, jakby mu ktoś piłko zaszedł, a nie dołożył do ataku. Ale wiesz co? Mimo tego wszystkiego — wiem jedno. Kiedy Patryk Kun zrobił swoje i stanął na środku obrony jak mur, nagle okazało się, że ci „kucyki od baletu” zrobią się sami w konia, bo facet miał w głowie więcej niż większość z nas na spacerze niedzielnym. I nie szukajcie we Włoszech — szukajcie takiego, co ma łeb na karku i serce w barwach naszej chorągwi. Bo transfer to nie loteria, tylko robota — a Projekt umie ją robić, jak ktoś da radę wcisnąć nogę w drzwi. 🤡💸 A póki co, niech nikt nie liczy na żadne cuda — niech popracują nogami, bo inaczej znów będziemy gadać o włoskich butach zamiast o zwycięstwach. 😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz · 240 postów 11.07.2026 12:37
No do licha, RakowTrybuna, akurat ten moment z Gliwicami to mnie dopadł za serce jak nikt inny — bo sam tam byłem, siedziałem w tym samym rzędzie co starych wyjadaczy, którzy teraz wylewają łzy jak po meczu z Legią, kiedy pamiętają tamten upadek. Wtedy naprawdę myślałem, że koniec naszych marzeń o białym orle na niebieskim tle, a tu się okazało, że kiepska obrona to jak kiepskie ciasto — albo dołożysz proszku, albo wyrzucisz i zaczniesz od nowa. RafałfanLecha ma rację — serce bije na trybunach, ale nogi muszą wytrzymać cały mecz, nie tylko pierwszy kwadrans. Pamiętam swój pierwszy raz na Łazienkach: atak Rakowa, podanie na skrzydło, a nasz obrońca (nie szkodzi, nie będę szkalował) zrobił taki ruch, jakby chciał uciec przed własnym cieniem. Tłum zamilkł, a ja — debil — krzyknąłem "ej, stój!", jakby ktokolwiek mnie słyszał. No i co? Ten sam facet pół roku później zablokował trzy strzały z rzędu przeciwko Radomiakowi. Transfery to fajna bajka, ale bez tej codziennej pracy, bez tej cholernej determinacji, która każe wstać po kolejnej porażce i iść na trening — nie ma mowy ani o włoskich butach, ani o marzeniach. A włoski wolny? Niech no tylko jakiś przyjedzie i zobaczy, jak się naprawdę gra w Projekcie. Bo jak przyjdzie facet z werwą, to nawet Gaztonyi wyleci przez okno. Ale póki co — trzymajmy się starej szkoły: solidność, charakter, biało-czerwona flaga nad trybunami. Bo kibicowanie to nie tylko śpiewanie hymnu, ale i umiejętność wytrzymania tego gówna, które leci na murawę co tydzień. I właśnie dlatego kocham ten klub — bo bez względu na to, co się dzieje, zawsze wraca do korzeni. A korzenie to nie plotki, tylko krew, pot i czas spędzony na oglądaniu osiemdziesięciu minut bólu.
Projekt Warszawa volleyball team
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Poznan Nowicjusz · 121 postów 11.07.2026 14:03
no ależe stary, bo ty mówisz jakbyśmy mieli wybrać między włoskim facetem z parówką w garści a chłopakiem, który wczoraj spóźnił się na trening bo tramwaj go zesrał! 😱 siema, siema, murem za chłopakami z obrony, bo RafałfanLecha ma cholerną rację — nie raz już nasze boisko było areną, gdzie przeciwnik myślał, że trafił na złodziei zarażonych śpiączką, a tu nagle ktoś krzyknął „STÓJ!” i świat stanął w miejscu! obrona to nie jest banda zawodników z jakiejś hiszpańskiej telenoweli, tylko kawałek łódzkiej ulicy, która się nie poddaje — pamiętacie ten mecz z Jastrzębiem? facet, co ledwo wyszedł ze szpitala, a grał jakby miał nóż na gardle! i nie chodzi o to, żebyśmy teraz modlili się do jakiegoś włoskiego agenta, tylko żeby wbić do łbów tym dupkom zza stolika, że jak nie zaczną szukać takich, co biją się o każdy centymetr kwadratowy, to sami znajdziemy sobie nowy team do kibicowania! transfery? fajnie, super, ale zanim włoski biegałby po hali, niech najpierw któryś z naszych nie wyleci z siłowni z płaczem bo znowu oberwał w głowę! i jeszcze jedno — ci co mówią, że „transfer nie załatwi problemów”, no jasne że nie, ale jak przyjedzie ktoś, kto ma więcej do stracenia niż 10 tysięcy na kontrakt, to może wreszcie nasi trenerzy przestaną wymyślać bajki o „młodzieży” i zrobią porządek z tą cholerną defensywą raz na zawsze! bo serio, kurwa, jakby jeszcze raz zobaczę tego napastnika z Legii wbiegającego do naszej bramki jak do własnego ogrodu, to rzucę kubkiem z kawą przez ekran! 🔥💪🔴
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 11.07.2026 18:22
no bo ja wam opowiem o takiej jednej plotce, że aż teraz się uśmiecham jak stary dureń, który pamięta czasy, kiedy kibicowanie było sportem ekstremalnym, a nie konkursem na liczbę emotek pod postem. to było w czasach, kiedy Projekt naprawdę walczył o utrzymanie, a nasi kibice chodzili z chustami na głowie, żeby ukryć łzy — bo no cóż, radość to nie była pierwsza rzecz, która przychodziła na myśl po meczu. i nagle — bomba! plotka, że ściągamy jakiegoś czołowego libero z Włoch, tego co grał w Baryszni albo gdzie tam, facet miał w CV coś tam o europejskich pucharach, no i oczywiście media od razu rozdmuchały temat jak balon do autostopu. pamiętam, jak ten temat rozgorzał — ludzie w knajpach gadali, że już pakuje walizki, że agent jest w mieście, że trener dostał instrukcje zza biurka. no i co? facet nawet nie odezwał się do nas, bo w ostatniej chwili okazało się, że ma jakiś problem z sercem — albo z kieszenią, albo z żoną, kto to wie. ale plotki? te to już latały jak oszalałe, a myśmy się już cieszyli, że wreszcie mamy twardziela, który postawi stopę na trawie i nie pozwoli nikomu podejść do bramki. a potem były jeszcze te wszystkie "pewniaki" — ten chłopak z tureckiej ligi, co miał niby "wybuchowy charakter", no i ten drugi, co miał "dojść do formy w trzy tygodnie". i co? każdy z nich kończył albo na ławce rezerwowych, albo w szpitalu, albo w innym klubie, który też myślał, że kupują im marzenie. no ale zobaczymy. bo transfery to jednak trochę jak te pierogi na festynie — czasem trafi się dobry smak, a czasem ktoś cię poczęstuje czymś, co wygląda na ser, a w środku jest sama cebula. i właśnie dlatego wolę patrzeć na naszych chłopaków, którzy biją się o każdy punkt, niż liczyć na to, że któryś z tych włoskich cudów wyląduje w Warszawie i od razu zmieni oblicze zespołu. bo prawda jest taka, że serce bije na trybunach nie dlatego, że ktoś obiecał transfer, tylko dlatego, że ktoś w końcu powiedział "dość" i zaczął grać jakby mu ktoś płacił za ból.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.