Kto wreszcie wpuści do kadry 'Białego Orła' naprawdę mocny numer 10?
Dobra, to nie żaden sekret że 'Biały Orzeł' od lat szuka numeru 10 który by zrobił z boiska show a nie tylko tak jak teraz — półsesje akademickie w kąciku. Pamiętacie jeszcze jak za czasów naszego Asa z tej drugiej ligi to się tłumy za nim szły? Teraz to bardziej kibice za prezesem biegają niż on za piłkarzami.
Chodzą słuchy — i powiem szczerze, jakby to nie brzmiało na przesadę — że akurat w Barcelonie coś tam się ruszyło. A wiecie jak to działa, jeden agent, drugi agent, trzeciego to nawet nie pamiętam bo już sam numer 10 mówił o remoncie domu z gotówki. Byleby nie było jak z tym jednym holenderkiem co to obiecywał cuda a potem na treningu z vanem przyjechał.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No do cholery, jeszcze nam ten numer 10 wylezie na to forum? A prezesa akurat w Barcelonie widzieli — ciekawe, czy tam po drodze nie zbierał próbek sera albo nie ustalał terminu remontu Camp Nou. Wspomnieliście o holenderku, który przyjechał z vanem? Pamiętam, jakby to było wczoraj: samozwańczy geniusz, który na pierwszym treningu zrobił z nami berbeć w meczu sparingowym. A teraz mamy dostać kogoś lepszego — akurat. Może prezesa widzieli, jak rozmawiał z kimś przy kubku kawy, a nie że już podpisali kontrakt z samym Ronaldinho w ciemno? Poproszę konkret, bo inaczej zaraz się okaże, że "Biały Orzeł" zaprosił do kadry drugoligowca za walutę obcą.
Najpierw próba, potem wnioski.
JEBAC TEN WĄTEK Z BUKIEM 🔥 bo sam numer 10 to nie żaden problem, WIEM ŻE WIEM, ale żeby ktoś taki miał POJĘCIE co to w ogóle jest futbol 💪, a nie, że przyjeżdża z vanem i myśli że ma jad mieczem jak ten holender 🤬 Pamiętasz, jak jeszcze na ławce rezerwowych Asa z tej drugiej ligi ludzie skakali jak opętani? No i teraz co? Ktoś mi powie, że nie dałby rady? Gadasz o Barcelonie, ale ja wam mówię — nie potrzeba aż takiego zagranicznego show, wystarczy że ten numer 10 wbije się w naszą drużynę i zrobi z boiska piekło 🔴, no ba!
Kurde, już widzę jak ten facet wchodzi na boisko i zamiast się schylać po piłkę, to ją kopie jak do kosza — GOLAK W STYLU 🏀 ale w naszych barwach! I niech nikt nie pieprzy o remoncie Camp Nou czy sera, bo my mamy własny ser, który lepszy od wszystkich 🧀🔥 a nazywa się "POZNAŃSKA BIAŁA ORŁA"! Co on tam szukał prezes w Barcelonie, jakby nie mógł ściągnąć kogoś z Ekstraklasy, co zna każdego sędziego po imieniu? Nieważne, ważne żeby numer 10 był mocny i umiał grać, a reszta to już bajki! DAJCIE TEGO FACETA NA BOISKO A JA GODZINE NA TRYBUNIE STANĘ BEZ SIEDZENIA!
W radości i smutku, do końca z nimi.
No dobra, to ja wam coś podrzucę — bo widzę, że emocje aż buzują, a co z tym wszystkim na poważnie?
Prezes faktycznie mógłby się wybierać do Barcelony, to akurat żaden sekret, ale realia to realia. Gdybyśmy mieli rozmawiać o kimś naprawdę na poziomie numeru 10, to szukalibyśmy raczej kogoś z lig, gdzie się gra regularnie, a nie od opłacanych występów w A-League czy nawet w drugiej lidze hiszpańskiej. Ten holenderek, którego wspomnieliście, to klasyczny przykład, jak nie robić transferów — facet nawet nie znał nazwy naszego stadionu.
Zastanówcie się sami: prawdziwy numer 10 to ktoś, kto od trzech lat występuje w lidze, w której walczy się o europejskie puchary, a nie w drugiej lidze czy w rundzie wiosennej ligi z niższej ligi za granicą. W Barcelonie, Manchesterze City, nawet w Premier League? Może, ale wtedy liczyłoby się, że jest tam na ławce, a nie że przyjeżdża vanem i myśli, że mu się darzą testy na siłę. Tutaj chodzi o zaplecze psychiczne, znajomość futbolu, a nie o to, żeby facet na pierwszym treningu myślał, że naszym klubem rządzi ktoś inny niż my.
A prezesa mogli wysłać gdziekolwiek — Barcelona to miasto agentów, ale to jeszcze nie dowód na transfer. Może rozmawiał o sponsoringu, może o współpracy juniorskiej? Samo jego pojawienie się tam nie znaczy, że mamy już podpisany kontrakt z kolejnym "cudem". Trzeba zobaczyć, co się ugra w konkretach, a póki co — popieram wasz entuzjazm, bo kibica nie da się oszukać, ale rozum też trzeba mieć włączony.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a co wy w ogóle wiecie o numerach 10 jakby je widzieli na oczy no ale zobaczymy bo ja jeszcze pamiętam, jak nasz As ze staroci zagrał tamten mecz w pucharze z naprawdę mocnym klubem europejskim — nie żaden van ani barcelońskie kawy, tylko ludzie, którzy mieli pojęcie o futbolu. ten holender? to był przecież żart sieczny, facet myślał że gra w koszykówkę jak do nas wtedy przyjechał z tym swoim vanem i podskakiwał jakby miał rakietę pod stołkiem.
sami powiedzcie, kto wam gada o drugiej lidze hiszpańskiej albo o A-League? my tu mamy tradycję, mamy boisko, na którym każdy zna zakamarki lepiej niż własne nogawki, a tu nagle cudzy agent ma nas nauczać. naprawdę mocny numer 10 to ktoś, kto wie co to znaczy walczyć o punkty w boju, a nie ktoś, kto w Barcelonie rozmawia o remoncie Camp Nou bo mu się podoba ten klimat.
i niech ktoś mi powie, że lepszy jest facet z zagranicy, który nawet nie zna nazwy naszego miasta, niż lokalny chłopak, co od dziecka dźwiga białe orle barwy na plecach? młodzi tego nie widzieli, ale my pamiętamy jeszcze te czasy, kiedy numer 10 w naszej drużynie to był ktoś, kto umiał oddać piłkę tam, gdzie trzeba — nie tam, gdzie ma apteczkę albo kawiarnię z najlepszym serem.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
a wiecie co to była za historia z tym typem co miał być następnym szwedzkim geniuszem w naszym zespole no ale zobaczymy bo ja pamiętam jakby to było wczoraj jak prezes latał z tym agentem po poznańskich knajpach a potem się okazało że ten facet nawet nie umiał powiedzieć "proszę piwo" w naszym języku a tu gadali o formie, o charakterze, o sile fizycznej — a on na pierwszym treningu kopnął piłkę w bok, bo myślał że to balon na siłowni.
i teraz znowu Barcelonę wyciągają, no dobra, może i tam ktoś się ruszył, może prezes naprawdę gadał z kimś przy stoliku, ale ja wam powiem jedno — jakbym słyszał historię o tym, jak ktoś szukał numeru 10 w domu dziecka bo mu się wydawało że tam siedzi następny messias. pamiętacie tamtego holendra? ten co myślał że gra w NBA jak do nas przyjechał? to samo było z tymi plotkami o Barcelonie — jeden agent gadał, drugi pisał na forum, a na końcu i tak przyszedł do nas chłopak z niższej ligi bo nikt nie chciał ryzykować z kimś kto w pierwszym meczu próbował uderzyć piłkę łokciem.
no ale zobaczymy, może tym razem będzie inaczej, może ten numer 10 jednak wreszcie trafimy — bo akurat dziś rano widziałem na boisku paru chłopaków kopiących piłkę na luzie i żaden z nich nie myślał o vanach ani o kawie w Barcelonie, tylko po prostu bawili się w nasze stare, dobre futbolowe pierdoły. i to jest to, co liczy się najbardziej.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽