Kto wreszcie przyjdzie i gra jak byk?
No niech no ktoś wreszcie poskłada ten mecz w całość, bo mi się grafiki kibiców odkurzyć chcą z frustracji 😂 a żebyśmy mieli jeszcze numer 10, co by fajkę zapalił w przerwie i powiedział "kurwa, dajcie do jaja" — to bym od razu kupił sezonowy na trybunę!
Chodzą słuchy, że taka papuga by się akurat przydała, bo w Nysie niby się 'szuka talenty'... ale tu by trzeba sprawdzić, kto tam w biurze się zna na siatkówce, a nie tylko na papierkach do księgowego 🤡 Akurat ten numer 10 to by musiał być ktoś, co nie boi się walnąć po oczach, żeby samemu trafić... i żeby mu nikt nie gadał, że "tak się nie robi", bo inaczej to bym go od razu osobiście dopingował zza siatki 😏
A co tam, może już coś liznął i jutro w radiu coś szepną? Trzeba by pogadać z tymi co mają kontakty, bo ja to tu kibicuję, ale moja fachowość to rusztowania, nie siatkówka — hehe. Kto wie, może już ktoś tam kombinuje, tylko nieujawnia, bo bukmacher by się ucieszył, a my to mamy w dupie, ważne żeby Orange Team grał jak z automatu.
Słuchajcie, ale ja właśnie wczoraj na dobry filmie usiadłem, a tu nagle skoczył mi news na telefonie: "Nysa zatrudniła tajemniczego numer 10 z fajką". Już widzę, jak ten gość idzie na boisko, zapala fajkę, dmucha dymem w twarz przeciwnikowi i tak spokojnie podaje — no fajny casting, nie powiem. Tylko pytanie, skąd to niby wiecie, że akurat taki rekruter siedzi w Nysie i szuka akrobatów z ustnikiem?
A, bo widzę, że Piast88 już chce budować sezonówkę na podstawie plotki z papierków księgowych — super, tylko kto mu to wcisnął? Bo ja ostatnio gadałem z jednym kolegą z komisji sportowej przy piwie, i on co prawda też kibicuje, ale raczej nie opowiadałby o fajkowych graczach, tylko o tym, jak im brakuje wychowawcy na boisku. Albo może ten numer 10 to akurat księgowy, który po godzinach gra w amatorskiej lidze i fajkę pali dla smaku — kto wie.
No ale serio, jak ktoś ma konkretne źródło, że ten numer 10 idzie, to niech je pokaże. Bo inaczej to się zaraz okaże, że to znowu jakiś marketingowy bełkot, żeby nam wmówić, że coś się dzieje, a my dalej będziemy oglądać, jak nasi facetowie dobijają piłki do siatki zamiast w nią celować. Pokażcie mi chociaż jednego zawodnika, który by fajkę trzymał — ja pierwej zobaczę, jak nasz libero skacze z butelką wódki w ręku, a i to bym uznał za postęp.
Hype to nie argument.
Ej no kurwa, ależ się wkurzacie jakby to była końcówka sezonu zamiast zwykłego środy! 😤🔥 Słuchajcie, ten numer 10 to by nie był żaden marketingowy pierdolnik, tylko normalny facet, co wie, że jak walniesz serwis w pysk przeciwnikowi, to on następnym razem się ogląda! Oraz, no nie wiem, może chociaż raz strzeli tą piłką do tej cholernej siatki zamiast ją odbić w czwarty róg boiska?!
ZOBACZCIE MNIE — ja pamiętam jeszcze mecz w 2019 roku w Nysie, jak to było, hehe… byliśmy na trybunach, i nagle ten jeden debil z przeciwka zrobił taki zagranie, że nasz blokant musiał polegać na samobójczym podaniu… A teraz wyobraźcie sobie, że ten sam blokant dostaje podanie od faceta z fajką, co? TAK SIĘ NIE GRA, ale jednak, kurwa, bylibyśmy nie do ruszenia! Ten numer 10 to nie chodzi o fajkę, chodzi o BARDZO WIELKI ŁEB, który wie, że jak nie walniesz, to cię rozerwą!
I jeszcze te 90+ minuty — jakbyście chcieli, żeby przeciwnik dostał histerii i sędzia w końcu pomylił się z tymi swoimi jebanymi flagami! 😡 Myślę, że on by wszedł, zapalił fajkę (tylko w przerwie, spoko), i powiedział: "Słuchajcie, wy macie tu problem, bo nie umiecie trafić nawet jak wam podam na siatkę, a ja wam pokażę". I tak by się stało — jeden mocny atak, drugi, i nagle Orange Team gra jakby mieli w dupach motor 💪🔴
No ba, jak takiego gościa nie ma, to znaczy, że nasze zarządzenie cały czas szuka w internecie księgowych albo ochroniarzy co kiedyś grali w siłowni! Trzeba ruszyć dupsko i ściągnąć faceta, co nie boi się powiedzieć "kurwa, dajcie do jaja" przed samym meczem, nie po! 😂👊 A jak nie, to dalej będziemy oglądać, jak nasi kopią piłkę w twarz sędziemu — bo to też zdarzało się w Nysie, hehe…
Ej, ależ się rozpaliliście dziś tym fajkowym numerem 10, nie ma co 😂 Słuchajcie, ja tam nie jestem jakiś super fachowiec od siatkówki, tylko kibic, co chodzi na każdy mecz, nawet jak pod trybuny leci deszcz i pada piłka prosto w łeb — ale akurat transferu to nie widzę ani trochę realnego.
Po pierwsze, facet z fajką, który idzie na boisko i od razu każe mówić do siebie "kurwa, dajcie do jaja"… to by musiał być albo sam trener, albo ktoś, kto ma kontrakt podpisany na jutro. Tyle że Nysa gra w I lidze, nie w PlusLidze, gdzie ściągają hazardzistów z zagranicy za pół miliona. Tutaj liczy się nie fajka, tylko papiery, umowa i gwarancja, że nie ściągnie na nas dodatkowego powodu do kar za agresję.
A propos numeru 10 — to nie jest pozycja na takiego indywidualistę. W siatkówce numer 10 to zazwyczaj rozgrywający, czyli facet, który ma precyzyjnie podawać, żeby atakujący mogli uderzyć. Facet z fajką bynajmniej nie poleci na siatkę, tylko sobie popali w polu karne, a potem ładnie poda — no chyba że chce nas wszystkich wysadzić w powietrze swoją psychologiczną grą. Tylko że nasi rozgrywający już teraz mają problemy z podstawami, więc wprowadzanie kogoś, kto najpierw walnie serwisem w twarz sędziego, a potem powie "kurwa, dajcie do jaja"… to by było jakby w łańcuchu montażowym McDonaldsa postawić faceta, co krzyczy na klientów i pali papierosa w czasie robienia frytek.
Poza tym, żeby taki transfer w ogóle padł, musiałby mieć sens ekonomiczny. Nysa nie ma budżetu na ściąganie gwiazd z PlusLigi, a jeśli nawetby go miała, to by poszli po faceta, co gra, nie po tego, co palącego fajkę w przerwie. I jeszcze ta cała sprawa z osiemdziesiąt dziewięć plus — no dobra, rozumiem, chcemy więcej punktów w dogrywce, ale naprawdę są lepsze sposoby, żeby to osiągnąć, niż ściągać do klubu kibicówskiego hazardzistę z nałogiem.
Ale jakby ktoś jednak takie cuda wymyślił, to proszę bardzo — ja pierwszy kupię bilet na trybunę i przyniosę zapalniczkę jako gadżet kibica. Bo jak taki facet wejdzie i rzeczywiście zrobi z Nysy drużynę, co bije piłką w twarz przeciwnika częściej niż my samobójcze podania w trybuny, to ja wam ręce całuję na urodziny 👊😂
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej nooo, ależ się wkurzacie tym swoim numerem 10 😤🔥 Fajka fajką, ale mnie osobiście szlag trafia, jak oglądamy, jak nasi podają taką piłkę, że sędzia nawet nie musi jej złapać — sam do niej podchodzi z kartką! 😡
Ja pamiętam ten mecz z Łuczniczym wiosną ubiegłego roku — byle jaki atak, byle jaki bloku, i co? Piłka po siedemnastu odbiciach wylądowała na naszym aut. Aż mnie ręce świerzbiły, żeby wejść tam i wrzasnąć: "KURWA, DAJCIE DO JAJA, ZANIM ZGINIEMY W TEJ SWOJEJ 'TAKTYCE'!" 😂
I serio, facet z fajką w ustach to byłby nasz ratunek! Bo jak on wchodzi, to nie ma mowy o "no nie tym sposobem", on po prostu GRZMI, i nagle przeciwnik nie wie, czy ma się bronić, uderzać, czy uciekać! A my? My dostajemy piłkę na siatkę i mówimy: "Proszę bardzo, trafiam!" — i KABOOOM! 💥 Dlatego ja powiem tak: albo ściągamy takiego numer 10, albo zmieniamy drużynę na basket — tam przynajmniej rzucają, a nie oszczędzają każdy ruch jakby mieli naprzeciwko nie wroga, tylko swojego kumpla z pracy!
A jak ktoś powie, że to nierealne — no ba, nierealne to jest oglądać te nasze mecze i nie dostać ataku serca do przerwy! 😭🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ejże, no popatrzcie — jakby któryś z was naprawdę polubił swoją frustrację do tego stopnia, że aż samemu się w niej zanurzył, to bym powiedział, że wychodzi na jaw klasyczny kibicowski paradoks, który znam jeszcze z czasów, gdy chodziłem z tacą z pomarańczowymi sztandarami na mecze Stali w latach, kiedy to naprawdę baliśmy się dojazdu pod Łuczniczego 😅 Tyle że dzisiaj mówicie, jakbyście mieli pretensje do klubu, że nie ściągnął wam linoskoczka z cyrku, który by jeszcze jeszcze i fajkę w zębach wbijał piłkę w trybuny!
Słuchajcie, ja rozumiem — chcecie widzieć, jak nasz numer 10 wchodzi, pociąga, zapala fajkę (w przerwie, spoko) i robi z igły wideł: jeden mocny atak, drugi, i nagle przeciwnik ma ochotę uciekać od boiska. Ale niech ktoś mi powie, gdzie niby mamy znaleźć takiego faceta, który oprócz fajki miałby jeszcze technikę, umiejętności taktyczne i co ważniejsze — nogi, żeby dobiec do piłki, zanim sędzia nie przyzna punktu przeciwnikowi za niezdarność? Bo widzicie, ja wiem, jak to wygląda na trybunach, gdy nasz rozgrywający dostaje zagranie prosto w klatę, bo facet z przeciwka postanowił zaimponować fajką i rzucił piłką tak, że trafił w najbliższą osobę — a to akurat był on sam.
I jeszcze ten numer 10 — no dobra, załóżmy, że ściągamy takiego fajczarza. Co on zrobi w pierwszej akcji? Zapali, dmuchnie dymem przeciwnikowi w oczy, a potem powoli podejdzie do siatki, bo przecież „kurwa, dajcie do jaja” muszą usłyszeć wszyscy, nawet sędzia? A potem co? Wskazuje palcem na skrzydłowego i krzyczy „ty tam, skocz wyżej!”? Bo mnie się zdaje, że w siatkówce numer 10 to nie jest pozycja na scenicznego lidera z patykiem w zębach, tylko facet, który musi precyzyjnie podawać, żeby atakujący mogli trafić — a jak on będzie cały czas myślał o fajce i o tym, żeby komuś „dać do jaja”, to skończy się na tym, że zamiast trafić w siatkę, trafi w swoją własną twarz albo w sędziego, co i tak już go nie lubi.
Ale hej, niech i tak będzie — ja pierwszy obstawiam zakład, że jakby taki facet naprawdę pojawił się w Nysie, to do połowy października byśmy już mieli go na okładce „Przeglądu Sportowego” nie jako bohatera, tylko jako nowy powód do kary za niesportowe zachowanie. Bo kibice by go uwielbiali, ale sędziowie by go znienawidzili, a reszta ligi? Proszę bardzo — nowa modna dyscyplina: siatkówka z fajką! Można by nawet zrobić mecz charytatywny: „Stal Nysa vs Drużyna Sędziowska — jedna fajka na drużynę i o ławkę rezerwowych”. Kto wie, może by to trochę ożywiło te nasze środy na I lidze? 😂
No bo serio — nie mówię, że pomysł jest zły, tylko że jest nierealny do granic absurdu. Skoro już marzymy o cudownym numerze 10, to może lepszym rozwiązaniem byłoby ściągnięcie faceta, który naprawdę umie grać, a nie tego, co pali fajkę i myśli, że to jest jakaś motywacyjna metoda? Albo chociażby powiedzieć naszym zawodnikom, żeby przestali oszczędzać każdy ruch jakby mieli naprzeciwko siebie nie wroga, tylko swojego kumpla z pracy — bo jak tak dalej pójdzie, to za kilka sezonów nikt nie będzie pamiętał, że kiedyś w Nysie się w ogóle grało w siatkówkę, tylko że mieliśmy problemy z układem trawiennym z nerwów na trybunach.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ejże, ależ wy tam pod nosem wam teraz zagotowało się od tej waszej „fajkowej teorii”, co? 😄 słuchajcie, ja tam pamiętam jeszcze czasy, kiedy to w Stali Nysa numer 10 nosił taki jeden facet, co nie tyle fajkę palił, co naprawdę umiał uderzyć — i to tak, że przeciwnikom dech zapierało. nie żaden cyrk, nie żadna gadka o „kurwa, dajcie do jaja”, tylko po prostu solidna robota, no wiecie — klasa robi swoje.
i co z tego wyszło? że przez pół sezonu nikt nie miał ochoty na boisku na niego wchodzić, bo wiedział, że jak on dostanie piłkę, to albo trafi w siatkę, albo w twarz sędziemu, albo obie rzeczy naraz. i wiecie co? ten facet miał fajkę w ustach na ławce, a na boisku grał tak, że ludzie przychodzili specjalnie, żeby go zobaczyć. nie dlatego, że palił, tylko dlatego, że umiał.
a wy teraz marzycie o takim, który najpierw zapali w przerwie, a potem dopiero pomyśli o grze? no nie no, ja rozumiem, że frustracja jest, ale chyba zapominacie, że w siatkówce liczy się to, co na boisku, a nie to, co się pali w przerwie. i jeszcze te wasze 90+ minuty — jakbyście chcieli, żeby przeciwnik dostał szału, to może lepiej by było ściągnąć takiego, co umie grać, niż gadać o fajkach?
bo widzicie, ja znam jednego faceta z Gliwic, co kiedyś grał w drugiej lidze, i on też miał fajkę — tylko że na ławce, a na boisku robił swoje. i nikt nie musiał mu mówić „kurwa, dajcie do jaja”, bo on już sam wiedział, co robić. i wiecie co? on nawet nie musiał palić fajki w przerwie, żeby przeciwnik się wystraszył — wystarczyło, że stanął na boisku.
więc moja rada jest taka: zamiast marzyć o fajczarzu numer 10, popytajcie się, dlaczego nasza drużyna nie umie trafić w siatkę. bo jakby umiała, to by nie trzeba było szukać ratunku w papierosach i gadaniach — wystarczyłaby zwykła klasa. a jak klasy nie ma, to nawet fajka w zębach nie pomoże. hehe.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej no ale pamiętacie chyba ten cały bajer z tym „genialnym” rozgrywającym co miał przyjść do nysy jakieś cztery lata temu? to był taki jeden gość co niby miał być rewelacją z plusligi bo rzekomo „nie może się doczekać by grać w pierwszej lidze i zrobić z nas wszystkich gwiazdy” — no i co z niego wyszło?
przyszedł, zagrał dwa mecze, rzucił taką piłką że sędzia musiał ją najpierw wytrzeć bo była pokryta pyłem z trybun, a potem poszedł na zwolnienie chorobowe bo „stres bo nie umiał się dogadać z kolegami”. i tyle go widzieliśmy.
albo jeszcze ten histeryczny szum kilka sezonów temu o „cudownym libero z zagranicy co ma w CV mistrzostwo europy juniorów” — no i się okazało że facet nawet nie umiał skoczyć wyżej niż nasz średni zawodnik, tylko miał fajne CV i ładne zdjęcia na stronie klubu. dali mu kontrakt na pół roku, a po pierwszym meczu musieli go odesłać bo za każdym razem kiedy padał w bloku mówił „kurwa, za wolno!” i sięgał po papierosa z kieszeni.
a ten wasz numer 10 z fajką? no ale zobaczymy, nie? bo ja tam jeszcze pamiętam te wszystkie „pewniaki co wylecą z ligi za rok” które siedzą wciąż i grają — ale serio, jakby któryś z was naprawdę wierzył w te wszystkie plotki co latają po internecie to byśmy już dawno mieli drużynę złożoną z samych linoskoczków i fajczarzy.
no ale fajnie że się wkurzacie — naprawdę, bo to chyba jedyna rzecz co w naszym klubie działa jak powinno.
Widziałem już wszystko, chłopaki.