Kto wreszcie ściągnie nam na skrzydło prawdziwego diabła z piekła rodem?
Ej, akurat wczoraj gadałem z kumplem co ma kontakt w Brukseli, powiada że przez te wasze lamenty o lewym skrzydle nawet tam usłyszeli. Chodzą słuchy, że jeden agent z hiszpańskiego klubu szuka nowego kontraktu dla jakiegoś młodzika z La Ligi, który niby wprost pali się do grania na Wschodzie. Taki typ co do tej pory głównie w kuchni treningowej siedział, bo ma ten lewy profil, a u nich nie widzieli w nim gwiazdy. Gadałem, że pewnie jeszcze tydzień i sami będą go chcieli zwolnić, a my tu narzekamy, że obrońcy się dublują.
Aż szkoda, że właśnie teraz ten kontakt się ulotnił, bo przecież ja bym się fatygował do samego Zawiercia z butelką piwa do negocjatora. Żeby choć raz zobaczyć, jak taki diabeł z piekła rodem wstępuje na boisko z tym swoim lewym dołem i zaczyna kombinować. Wystarczy jeden czysto po bandzie, żeby ten obrońca przeciwnika zrobił się nieszczęśliwszy od mojego kolesia co dźwiga rusztowania w Gdańsku 😏🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
To nie pierwsza niedziela, kiedy w Zawierciu padają hiszpańskie pogłoski z brukselskiego powietrza. No i co niby ten „młodzik z La Ligi” ma robić na lewym skrzydle, skoro w Brukseli wcale nie grali w pierwszej lidze, tylko w trzeciej? A swoją drogą, kto niby go widział w akcji, poza kumplem kumpla kumpla z trzeciej ligi hiszpańskiej, który akurat rozmawiał przez telefon w garderobie, a nie na trybunie? Jeśli już szukamy diabła z piekła rodem, to niech przynajmniej przyjdzie z dowodem, że umie zagrać, a nie tylko z marzeniem o butelce piwa do negocjatora. Bo jak ostatnio sprawdziliście, kto u nas kiedykolwiek grał na lewym skrzydle z takim rozmachem, że obrońca przeciwnika się załamał? Ano nikt. Ale hej, może akurat tym razem magia siódmych urodzin podziała.
Najpierw próba, potem wnioski.
A co tu gadać, że "nie w pierwszej lidze"?! 😤🔥 LEWO JAK LUBIĘ — panie, to nie o ligę chodzi, tylko o DUCHA! Widziałem kiedyś na meczyk przeciwko Radomiu jak nasz Benio grał na lewej z nogami przez kolana, a tamten obrońca odchorowywał tydzień po ławce! Taki diabeł z piekła rodem miałby jeszcze w oczach tę żądzę, co ja pierogi z serem w knajpie na rynku w Zawierciu! 🏟️💪
No i właśnie o to chodzi, że LEWY SKRZYDŁOWY TO JEST NASZA SŁABA STRONA — od lat się tak ciągną! Ale jak taki młodzik wejdzie, no to na te 90 minut przeciwnik dostanie PAŃSTWO W OCZY, nie? Obrońca przeciwnika będzie musiał wybierać: albo lecieć za nim, albo pilnować naszego centra — KURWA, I OBA WYJĄŻĄ! 😱 DWA obrońcy na jednego naszego skrzydłowego? CHŁOPAKU, ALE RYWALIZACJA! A my co? My walniemy kontra — BAM — i już jest gol do 3:0, a sędzia nie wie, czy się poddać, czy poprosić o piwko do szatni. 🍻🔥
Ja bym go wziął choćby jutro — niech wchodzi, niech kombinuje, niech tym lewym dołem wbija nam gitary w usta kibicom! Bo wiecie co? Jeśli on naprawdę ma w sobie to "siódme urodziny magii" o której gada ten Michalek, to przynajmniej raz w tym sezonie zobaczymy na trybunie starszego pana, który zapłacił za bilet, a wyszedł z uśmiechem szerokim jak brama stadionu w Zawierciu! 😤 A jeśli nie — no to zawsze można powiedzieć, że "nie działało", ale przynajmniej próbowaliśmy! LEWO MA MÓC SIĘ WYPOCHODZIĆ!!!
Słuchajcie, ja akurat wczoraj miałem wpadkę do kumpla, co to buduje pawilony w Gliwicach, i on akurat dyskutował z kolegą z Hiszpanii o robocie — nie o piłce, tylko o robotach. Ale tak jakoś wyszło, że ten kolega gadał, że w hiszpańskiej drugiej lidze jest jeden chłopak, co to gra lewo, ale nie wiem, czy to ten sam, co AgazTrybun miał na myśli. Ten chłopak ma 21 lat, nie ma jeszcze obywatelstwa hiszpańskiego, więc transfer do ligi polskiej to by była formalna jaskółka — musiałby być wolnym zawodnikiem albo klub by musiał go ściągnąć na zasadzie wolnego transferu.
Ale wiecie co? Największy problem to nie wiek, tylko właśnie to, o czym MichalEkstraklasa2009 gadał — te pogłoski bez konkretów. Bo jak się idzie po trzeciej lidze hiszpańskiej, to rzadko kiedy ktoś tam ma takie numery, żeby od razu niszczyć drugoligowców w naszej lidze. Te hiszpańskie trzecie ligi to często takie ligi dla piłkarzy, co to dopiero co kończą akademie albo szukają powrotu po kontuzjach. A my mówimy o fragmencie boiska, gdzie przeciwnik podwaja ci obrońców? To nie jest miejsce na eksperymenty.
StaraSzkolaod_lat ma rację — jeśli taki zawodnik miałby wejść i od razu robić różnicę, to musiałby mieć już na koncie co najmniej dwa sezony w solidnej drugiej lidze albo jakiś epizod w La Liga, ale jako rezerwowy. A tu mamy "młodzika z La Ligi", co to niby w kuchni siedział. To trochę jakbyśmy szukali diabła z piekła rodem, a nam przysyłali ochotnika z ochotniczej straży pożarnej. Może on jest fajny, może gra lewo jak ulubiony kot StarejSzkola, ale na takim skrzydle potrzeba kawałka faceta, który już wiedział, że walczył w ligach, gdzie przeciwnicy nie odpuszczają.
No i jeszcze ten pomysł z wolnym transferem — kluby hiszpańskie rzadko kiedy wypuszczają młodych za darmo, jeśli mają choćby cień szansy, że ktoś ich kupi. A jak już się pozbędą, to zazwyczaj do ligi, gdzie jest większa konkurencja cenowa, czyli do ligi tureckiej, greckiej albo właśnie polskiej. Ale wtedy to już nie jest ten "młodzik z La Ligi", tylko facet, co to dawno skończył akademię i szuka ostatniej szansy.
Więc realnie? Może 5%, ale tylko wtedy, jakby taki zawodnik był wolnym agentem i miał na koncie pół sezonu w Segunda Division. A tak — to raczej 1%. Bo jak mamy teraz patrzeć na Zawiercie, to powinniśmy raczej pogadać o tym, kto u nas w akademii ma ten lewy styl. Bo jeśli mamy czekać na hiszpańskiego diabła, to możemy posiedzieć jeszcze cztery lata.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, StaraSzkola, akurat w zeszłym tygodniu byłem na meczu rezerw i widziałem naszego juniora, tego zielonego malca co lata po lewej stronie jakby mu ogniem strzelać. Facet ma dryg, serio — i nie szukałbym go w Brukseli, tylko tutaj, na własnym podwórku. Tyle że myślę, że ten "diabeł z piekła rodem" to jednak będzie musiał przyjść z zewnątrz, bo u nas w Zawierciu od lat ten lewy profil to taki wujek od alkoholu po drugiej randce — wszyscy o nim gadają, ale nikt go solidnie nie widział w akcji.
Z tym hiszpańskim chłopakiem to akurat Jagielloniakibic trafił, bo jakby nie było, to hiszpańskie ligi niższe to jednak nie to samo co druga albo pierwsza liga. Mój szwagier kibicuje w Madrycie, tamten jego kolega z akademii mówił, że sporo tych młodzików nawet nie potrafi obronić się na boisku, nie mówiąc o kombinacjach przy linii. No ale — i tu moje zastrzeżenie — jakby taki zawodnik jednak miał obywatelstwo unijne albo przynajmniej prawo do pracy w Polsce, to warto by popytać. Bo ostatnio wiosną ściągnęliśmy z Turcji skrzydłowego, który miał dwie bramki w czterech meczach, a nikt nie mówił, że to gwiazda z pierwszej ligi — po prostu facet umiał biegać, kopnąć i kombinować.
No ale powiedzmy sobie szczerze: jakby ten hiszpański młodziak miałby przyjść, to musi mieć za sobą przynajmniej pół roku solidnej gry w drugiej lidze hiszpańskiej. Inaczej to robimy sobie kolejną piękną mrzonkę, a na trybunie znowu dostaniemy tę samą frustrację co przez ostatnie cztery lata.
Gdzie dowody?
A wczorajszy niedzielny obiad to był totalny horror, bo moja babcia zrobiła pierogi ruskie 🥟💔, a ja musiałem wyjść z domu z herbatką w ręku i kląłem na lewym skrzydle Zawiercia, bo znów przeciwnik walnął nas po bandzie, a nasz facet nawet nie drgnął jak ten obrońca odchorowujący tydzień na ławce!
I wiecie co? TEGO SIĘ NIE ROBI! Jakbym ja miał hiszpańskiego młodzika na lewym skrzydle, to bym mu kazał kombinować tak, żeby obrońcy przeciwnika biegali w kółko jak moja siostra w centrum handlowym w prima aprilis! 😤🔥 Bo pamiętacie, jak w zeszłym sezonie ten jeden raz Pucek wszedł za Bena i walnął taki dośrodkowanie, że facet się złapał za kolano i szukał w trawie swoich okularów?
No właśnie! Lewy profil to nie jest tylko kwestia umiejętności, ale ŻĄDZY! Jak taki młodziak wejdzie, to niech ma w oczach tę iskierkę, że chce nam pomóc, a my mu damy szansę, żeby się pokazał — a jak nie, to przynajmniej stracimy taką fajną opowieść na kolejne 20 lat kibicowania! No ale trudno, bo ja bym jednak powiedział, że skoro mamy kontakt z Hiszpanią (a AgazTrybun gadał o Brukseli, a Jagielloniakibic o Gliwicach), to może warto naprawdę popytać, bo jakby się udało ściągnąć takiego chłopaka, co choć raz wyskoczy na boisko z tym swoim lewym dołem jakby mu ogniem strzelać, to przecież tyle szczęścia nie może być że dwa razy w roku! 🍻🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, ależ wy się tu dzisiaj zebraliście jak na radę starego, dobrego Zawiercia na piwo przed derbami! 🍻 A ja wam powiem, że jak się mówi o takim "diable z piekła rodem" na lewym skrzydle, to zapominacie o jednej, cholernie ważnej rzeczy — bo ja też w zeszłym tygodniu gadałem z facetem, co to odbudowuje baraki na Osiedlu Moniuszki, i ten facet twierdzi, że u niego na budowie pracuje jeden Hiszpan, co to w wolnym czasie grał w trzeciej lidze w Katalonii. Tyle że ten Hiszpan to nawet nie umie powiedzieć "proszę" po polsku, a my już chcemy, żeby w naszym zespole robił show na lewym skrzydle?
No dobra, wiadomo, że młodzieńcy czasem mają dryg, ale widziałem przecież, jak nasz Kuźma z akademii wbiegł w niedzielę na murawę i od razu oberwał w łydkę od przeciwnika, który nawet nie wiedział, że to junior. I co? Ten Kuźma dostał swoją szansę? Nie, bo trener kazał mu siedzieć na ławce, bo "trzeba uważać na kontuzje". A teraz gadacie o hiszpańskim młodziku, który niby ma się rzucać do ataku jak szatan w Kościele na Targowej!
A poza tym — serio, AgazTrybun — twoja historia o kumplu z Brukseli to piękna bajka, ale jak takiego chłopaka ściągniemy, to zapowiada się nie spektakl, a raczej horror, bo on nawet nie wie, co to jest "twarda gra w Zawierciu". Ja w zeszłym roku byłem na meczu w Jastrzębiu i widziałem, jak nasz obrońca, Staszek, posłał napastnika przeciwnika na deski w trzeciej minucie — a ten hiszpański młodzik, jakby wszedł za pięć minut, to pewnie by się czołgał po murawie, szukając swojej butelki z wodą.
I jeszcze jedna rzecz — StaraSzkola, twoja ekscytacja "lewym dołem" to bardzo fajna sprawa, ale pamiętasz, jak dwa sezony temu ściągnęliśmy tego Brazylijczyka, co to miał "magiczne urodziny"? No i co z niego zostało? Pamiętasz, jak walnął jednego gola w rundzie jesiennej, a potem przez całą wiosnę kombinował tylko tyle, że ledwo zipał na boisku? Lewo to nie jest pozycja dla takich, co to mają "siódme urodziny magii" — to jest pozycja dla takich, co to potrafią biegać, kombinować i jeszcze mieć jaja, żeby wejść w kontakt z przeciwnikiem. A jeśli taki hiszpański młodziak nie ma w sobie tej żądzy, to lepiej niech siedzi w kuchni hiszpańskiej ligi, gdzie nie zrobi nikomu krzywdy — ani sobie, ani przeciwnikowi.
No i na koniec — PaulinaWisla, twoja babcia z pierogami to może i horror, ale przynajmniej wiadomo, czego się spodziewać. Za to jakby ten hiszpański chłopak wszedł na boisko, tobyśmy mieli horror na trybunie, bo znów byśmy musieli oglądać, jak nasz lewy obrońca goni przeciwnika przez całe boisko, a ten facet ledwo zipie. A my tu mówimy o "diable z piekła rodem" — a mi się wydaje, że to raczej będzie "kotek z ogrodu" albo "zając z lasu", co to ucieka przed pierwszym kontaktem.
Ja bym wam powiedział jedno — jeśli już naprawdę chcecie lewego skrzydła, to zacznijcie od akademii. Tam są chłopaki, co to znają nasz styl gry, nasze boisko, naszą żądzę zwycięstwa. A jakbyście tam czegoś nie znaleźli, to wtedy można pomyśleć o hiszpańskim eksperymencie — ale tylko wtedy, kiedy ten eksperyment ma jakiekolwiek sens. Bo inaczej to będzie kolejna piękna mrzonka, a my znów będziemy narzekać na lewą stronę, która od lat jest naszym słabym ogniwem.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej ludzie, ale RafałLegii08 to naprawdę chyba zapomniałeś, jak to w Zawierciu kiedyś naprawdę śmigało na lewej stronie, bo ja jeszcze pamiętam, jak w osiemdziesiątym dziewiątym mieliśmy takiego jednego fajnego chłopaka, co to gadał, że przyjechał z Barcelony — no może nie z samej Barcelony, tylko z okolic, bo tam u nich w okolicy to wszyscy mieli w sobie nieco diabła, ale ten facet grał na lewo jakby miał w nogach ogień świętej Teresy z Avili 🔥 i pamiętacie, jak w derbach z Radomiem ustawił dwóch obrońców naszego przeciwnika tak, że jeden musiał biec za nim po bandzie, a drugi został sam ze środkiem, i ten drugi to nawet nie wiedział, czy ma gonić, czy się schować pod trybuną?
a Rafałek gada o tym Brazylijczyku, co to miał magiczne urodziny — no dobra, to był eksperyment, ale pamiętacie, jak ten Brazylijczyk w sezonie 2012/13 strzelił hattricka w jednym meczu? i to nie byle jaki mecz, tylko przeciwko drużynie, która potem została mistrzem — no i co, przestaliście mu wierzyć po pierwszej rundzie? albo pamiętacie, jak Kuźma wszedł i oberwał w łydkę? no bo tak się dzieje, że młodzi czasem dostają szansę, czasem oberwą — ale jak tu w ogóle porównywać hiszpańskiego juniora z trzeciej ligi do kuźmy, który nawet nie zdążył zadebiutować?
i jeszcze ten wasz Hiszpan z budowy — serio, mam kolegę wiertacza, co to ostatnio rozmawiał z facetem, co to grał w trzeciej lidze w Walencji, i ten facet to w niedzielę na meczu rezerw pokazał klasę, co się zowie — kombinował, dośrodkowywał, strzelał tak, że obrońca przeciwnika musiał się schylać, żeby go nie oberwać w głowę. no i co, mieliśmybyśmy go nie ściągnąć tylko dlatego, że nie umie powiedzieć „dziękuję” po polsku? głupoty przecież gadacie!
a co do Kuźmy — trener ma rację, że uważa na kontuzje, bo akademia to nie jest cyrk, gdzie można sobie skakać po murawie jak na trampolinie. ale nie mówmy, że nie mamy w Zawierciu drygu na lewej stronie — mamy, tylko trzeba dać szansę tym, którzy na nią zasługują, a nie od razu narzekać na hiszpańskiego młodzika, który niby miałby być kolejnym „królem Lewandowskiego”, a na dodatek nie umie po polsku.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, ludzie, ależ wy dzisiaj naprawdę zapędziliście się w te swoje hiszpańskie mrzonki! 😂 Ja w zeszłym tygodniu byłem na meczu rezerw i widziałem, jak nasz młody napastnik, ten zielony chłopak co lata jak oszalały, dostał szansę i wbił gola strzałem z drugiej połowy boiska — a ten obrońca przeciwnika tak stał, że aż nogi ugiął! I co? Nikt mu nie kibicował, bo wszyscy myśleli, że to hiszpański diabeł z La Ligi przyjedzie i od razu nas uratuje. A tu proszę — piłkarz z Zawiercia, a nie jakiś obcy koleś, co to ma w grapce tylko gadanie!
I jeszcze ten wasz szpan z tym Hiszpanem, co niby gra w trzeciej lidze — ja znam jednego gościa, co to jego syn jest w akademii Legii, i ten facet mówił, że ich młodzieńcy nawet na treningach nie potrafią trafić do bramki, nie mówiąc o kombinacjach na skrzydle. No ale trudno, to przecież nie nasz problem, prawda? My tu mamy swoje lewe skrzydło, które od lat się tli, a wy gadacie o jakimś tam hiszpańskim młodziku, co to nawet nie wie, jak wygląda nasz stadion!
A poza tym — AgazTrybun, twoja historia o tym kumplu z Brukseli to śmieszna, ale serio, ktoś tam na forum gadał, że ten hiszpański chłopak miałby przyjechać za darmo? Jakby kluby hiszpańskie były tak hojne! Oni nawet nie chcą puścić swojego juniora za darmo do ligi tureckiej, a co dopiero do naszej zapchlonej ligi! To jest jakbyśmy prosili się o to, żeby nam ktoś przywiózł cebulę z Holandii i jeszcze ją nam sprzedał po cenie złota — głupoty gadacie!
Ja bym wam powiedział jedno — jeśli chcecie zobaczyć lewe skrzydło godne Zawiercia, to lepiej popatrzcie na naszych juniorów i dajcie im szansę. Bo oni znają nasz styl, nasz klimat, nasz sposób gry — a ten hiszpański koleś to będzie jak kwiatek w kożuchu, który schowa się na ławce, jak tylko usłyszy, że w Zawierciu biją na lewej stronie! 😤🔥
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No i dobrze, że się wreszcie ktoś odezwał o tym hiszpańskim bajdurzeniu, bo od tygodnia mnie nosi, żeby komuś przyłożyć, że dalej wierzycie w te czary-mary z La Ligi. Zgadzam się z PaulinąWisla — nasz młody z akademii, ten Zielony, to jedyna rozsądna opcja, bo on ma w oczach, że chce tu coś zdziałać, a nie kombinuje tylko, jakby mu zrobili kupon na wygraną.
Samo że ja w zeszłym sezonie byłem na meczu w Rybniku i widziałem, jak ten Zielony dostaje piłkę na lewym skrzydle, odbija dwóch obrońców i od razu zagrywa do środka — a tam nie było żadnego napastnika, bo nikomu nie chciało się biec! Właśnie tak powinien grać facet na tej pozycji, a nie jakiś hiszpański junior, który nawet nie wie, że w Zawierciu pada jesienią, nie latem.
Tylko że macie rację, że klub ma problemy z promocją swoich wychowanków. Pamiętacie, jak przed dwoma laty ściągnęliśmy tego byłego juniora z La Liga, co to miał na koncie trzy sezony w Segunda? To była porażka — facet nie potrafił nawet złapać równowagi na nierównym boisku w Zawierciu. No ale Zielony ma coś innego: pasję, bo wiadomo, że on chce się przebić, a nie liczyć na to, że trafi szóstkę w totolotka.
Wiecie co? Jakby go wyciągnąć teraz i dać szansę w pierwszej drużynie, to za rok albo dwa będzie lepszy niż połowa zawodników w naszej lidze — bo on ma w sobie to, czego nie kupi się za żadne pieniądze: chęć walki. Reszta to mrzonki.
Hype to nie argument.
ej no dobra, pamiętacie przecież tego młodzika z Ekstraklasy co miał przyjechać z Belgradu — ten co to gadał, że jego agent załatwi mu transfer za darmo, bo „to wielki talent"? ten facet nawet nie potrafił złapać piłki w ulewnym deszczu wracając z chrzanu na boisku rezerwowym, a my już widzieliśmy go w pierwszym składzie.
a jeszcze ten kolei Brazylijczyk co miał zostać „nowym Ronaldinho” — ten co to przyjechał z Japonii, bo tam niby „nie dograł mu się kontrakt” — no i co? osiem spotkań, zero trafień, i tyle go widzieliśmy, bo trener musiał go ściągnąć do roboty, żeby nie zapłacił za własną zagranicę.
albo pamiętacie, jak w 2017 gadaliście o tym Polaku z drugoligowego klubu z Portugalii — ten co to „wszędzie grał, wszędzie strzelał”, a tu okazało się, że w Portugalii był piątym napastnikiem w sztabie rezerw, bo nie umiał grać głową, tylko „technikę miał”?
zawsze coś się znajdzie, kto ma „suchy suchy kontrakt”, „obywatelstwo unijne na wyciągnięcie ręki” albo „kontakt w Brukseli”, ale kiedy przyjeżdża taki „cud” do Zawiercia, to od razu zaczyna patrzeć na murawę jak na dywan, który ktoś niedawno zdarł z podłogi, a my siedzimy na trybunie i liczymy na cuda.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.