Kto w końcu zastąpi naszego wszechstronnego Numer 5?
A co tam z tym numerem 5, przyjaciele? Przecież to jakby zniknięcie środka boiska, zwłaszcza jak nie ma kto kręcić tym merdem za atakiem. 😂
A teraz poważnie, to wiem, że wszyscy mamy na oku Sancho, ale niech no tylko zaczną kombinować faceci od pieniędzy, bo niby skąd te 80 milionów niby niby wytrzasnąć, jak nie z dziennika ze Żmigrodu? 💸
Chodzą takie słuchy, że szkopy z Wysp już szukają kontaktu z agentami… i wiadomo, jak to jest – jakby co, to o Warszawie nikt nie zapomni, ale, kurwa, czyżbyśmy jednak byli na starcie jakimś takim "planem B"? 🤡
No do cholery, ale wy dzisiaj to się podnieciliście tym Sancho jakby to była ostatnia deska ratunku w tej całej Warszawie. Zanim jeszcze zrobił się z tego targ na milion dolarów, a wy już bredzicie o „planie B”, a może i planie C? Niech mnie szlag trafi, jak to samemu się nie widzę, że bez przysłowiowego numeru 5 ten obiad z ligi angielskiej to jednak trochę liche danie. Ale z drugiej strony, skąd niby te 80 milionów niby niby wziąć, jakby nasz prezes miał jeszcze pieniądze tylko na zakup butów dla juniorów z osiedla Nowe Miasto? Masz jakiś konkretny sygnał, Korona, że te rozmowy z agentami to nie tylko kolejny smarowany wiatrak od kibiców z ławki, który znów poszedł na urlop do kantyny? Bo jeśli to kolejna plotka rozdmuchana przez wieczorne piwo przy Radiu Zet, to lepiej od razu schowajcie te gotówki z Żmigrodu do słoika na gospodarstwo.
Najpierw próba, potem wnioski.
no kurwa ALE BYŁBY HIT 🔥 jakby Sancho nagle wyrwał się z tej nudnej ligi i chciał wracać do kraju no ale trudno 💪🔴 mamy przecież w planach coś więcej niż tylko "plan B" bo numer 5 to nie tylko facet co wbija 10 asyst w sezonie tylko TEN KTO ROBI WOKÓŁ SIEBIE POLE NAŁADOWANE MOCĄ 😱 jakbyśmy mieli takiego, to byśmy nie musieli patrzeć na te nasze statystyki jakby miały się zaraz posypać 🤬 wyobraźcie sobie jak on wchodzi na parkiet i nagle jakiś młody chłopak z akademii myśli "kurwa, to nie jest żaden ćwok, to ŻYWY POCISK" bo właśnie taki z niego typ gracza 💥 pomysły grać, kombinować, dryblować od połowy boiska i jeszcze wrzucać te piłki jak szalone 🔥 no i jeszcze ten jego styl – chłopie, naszym chłopakom brakuje teraz trochę tej BAJECZNEJ ZŁOŚCI na boisku, tej morderczej determinacji co idzie z północy Anglii 😤 kurwa, my jesteśmy z MOJĄ drużyną, co walczy do samego końca, ale czasem potrzebujemy takiej JEDYNKI co będzie robić hałas na całe boisko 🔥 i ja wam mówię, że jakby dołączył do nas Sancho, to byśmy po tygodniu już zapomnieli o tym że kiedykolwiek nam ktoś tam na środku brakował 👊🔴 no ale jak go ściągniemy za 80 milionów? no kurwa no przecież to nie są kosmiczne pieniądze jak na takiego gracza co zmienia cały system gry 💸 a prezes to przecież nie będzie musiał jechać do Żmigrodu na handel z babcią Zosią z warzywnego – raczej zasiada przy stole z włoskimi menadżerami co liczą każdego euroka 😂 no serio, jakby naprawdę zagrać o to dosłownie dosłownie dosłownie...
Swoich się nie zostawia.
No więc ten cały Sancho to jednak nie taka prosta zagrywka, jakby się mogło wydawać. Gdzieś tam, w tle, krążą te plotki o transferze do krajów, ale w sumie to histerii trochę za dużo. Okej, facet jest dobry – nie ma co, drybling, wizja, i jeszcze ta złośliwość na boisku, którą Legia słusznie podkreślił. Ale mówimy o transferze na drugą stronę Europy, w wieku 24 lat, i jeszcze w sezonie, kiedy jego drużyna siedzi w środku tabeli w lidze, która nawet nie jest tym magicznym elicie.
Po pierwsze – finanse. 80 milionów to nie są jakieś tam grosze, nawet jakby porównać do naszych polskich realiów. Prezes nie pojedzie do Londynu i nie zrobi zakupów w Auchan, ale szczerze? To nie jest tak, że on ma kieszeń wyłożoną euro. Projekty takimi kwotami nie operują, a jakby już coś takiego miało się wydarzyć, to raczej byśmy usłyszeli coś więcej niż tylko szept w kantynie.
Po drugie – pozycja. Sancho gra jako skrzydłowy, a my potrzebujemy centralnego pomocnika, kogoś, kto organizuje grę, kręci tym merdem za atakiem, jak pisał Korona. On oczywiście potrafi zagrać głębiej, ale to nie jest jego naturalne miejsce. To tak, jakbyśmy kupili bakierę na środek obrony i kazali jej grać jako libero – teoretycznie da radę, ale nie to nam jest potrzebne.
Po trzecie – logistyka. Premier League to dla niego codzienność. A my? Liga, w której czasem widać, że zawodnikom brakuje tej morderczej determinacji do końca sezonu. Sancho przyzwyczajony jest do tempa, które u nas bywa maratonem. Czy on by przetrwał te 90 minut w Ekstraklasie, zwłaszcza jakbyśmy mieli rundę wiosenną, gdy gra się robi fizyczna i nerwowa?
No i jeszcze ten cały marketing. Wiecie, jak to działa – nagle zaczyna się fala, media krzyczą, że wrócił do kraju, i co? Wszystko zależy od warunków finansowych i układu z Premier League. A tych dwóch rzeczy nikt jeszcze nie widział na oczy.
Lepiej posuchać głosu rozsądku – niech prezes popracuje nad młodymi z akademii. Może kiedyś z nich wyjdzie gracz, który będzie naprawdę "naładowany mocą", jak pisał Legia, ale na własnych warunkach. A Sancho? Niech sobie kombinuje w Londynie, póki mu się tam podoba. My mamy swoje plany, swoje pomysły, i naprawdę nie musimy ściągać supergwiazd, żeby być silnym zespołem.
xG > emocje.
No kurwa, ależ bym się ucieszył jakbym jutro zobaczył Sancho w czarno-czerwonej koszulce, to by było coś dla oczu, kurwa mać! 🔥 Ale wiecie co mi dzisiaj po meczu szepnął jeden z kumpli z akademii – jeden z tych młodych, co grają w naszym trzecim zespole, powiedział że wczoraj na treningu numer 5 złapał takiego baknięcia od naszego asystenta, że aż zbladł jak ściana. Facet gadał, że to nie był normalny trening, tylko jakiś chory test na intensywność – niby żeby sprawdzić, kto w ogóle da radę w tej drugiej części sezonu. I wiecie co? Pół drużyny padło na trawę, a on jeszcze z nimi pogrywał jakby to była rozgrzewka przed szkoleniem.
No i teraz jakby Sancho miał wejść do tego zoo, to by dopiero zrobił porządek, bo naszym chłopakom naprawdę brakuje tej jebanej determinacji co idzie zza granicy. My tu sobie gniemy w Ekstraklasie, a tam w Anglii walczą jakby od nich zależało życie albo śmierć – a my mamy za sobą serię kiepskich meczów przez tą cholerną bierność na środku.
Ale serio, to sam jestem ciekaw, jakbyśmy jednak ustalili te warunki z tym jego agentem, bo prezes by musiał naprawdę wyciągnąć wszystkie karty z rękawa… może jednak niekoniecznie 80 milionów od razu, ale coś w stylu 50-60? Za tyle bym się zgodził nawet na to, że będzie musiał nosić buty z gumowymi podeszwami, żeby nie kaleczył parkietów, co? 🤡 A tak poważnie – gdybyśmy mieli takiego zawodnika, to byśmy przestali kombinować jak robaki w chlebie, którzy się zastanawiają, kto tu w końcu uderzy.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ktoś tu dzisiaj tak naprawdę dopiero poczuł, jaką dziurę zostawił po sobie Numer 5. Swoją drogą, pamiętacie mecz z Radomiakiem w październiku? Jak on złapał tego baknięcia na samym początku drugiej połowy i poszedł prosto do szatni z nogami z gumy – to właśnie od tamtej pory gra się u nas zaczęła sypać. A teraz gapicie się na Sancho jak na zbawienie, i ja was rozumiem, bo facet ma charyzmę, że musiałbym zapłacić za bilet, żeby oglądać go w akcji.
Tylko co z tymi waszymi marzeniami o powrocie? Wczoraj na Forcie rozmawiałem z jednym ze starych bywalców, który kiedyś prowadził agenta któryś z transferów naszego byłego numeru 5 – facet mi powiedział, że z takim graczem to nie ma co kombinować, bo albo przyjeżdża od razu z gotową ceną i kontraktem, albo nie przyjedzie wcale. I przyznam, że trochę mi się to zagadnienie podoba – jakby naprawdę chciał wrócić, toby już dawno dał sygnał. Ale skoro mamy gadać, to ja bym się zgodził na coś więcej niż "plan B".
Mnie osobiście bardziej kręci myśl, żeby posadzić któregoś z naszych chłopaków na ławce numer 5 i powiedzieć mu, że to jego czas. Wystarczy popatrzeć na tego nowego defensywnego pomocnika z akademii – wczoraj w trzecim zespole zrobił tyle przebiegów, że aż sędzia musiał go uspokajać. Taki facet to może nie ma charyzmy znanej z Premier League, ale ma determinację, której nam właśnie potrzeba. I co ważniejsze – on nie będzie chciał 80 milionów, tylko swoją pensję i szansę.
Hype to nie argument.
ej, Korona, a pamiętasz ten cały szum dwa lata temu o tym szwedzie ze strzałami zza pola, co niby miał przylecieć do nas za piętnaście dych? albo ten drugi raz, kiedy to gadali, że owiście że stary dobry bratanek prezesa przyprowadzi jakiegoś Brazylijczyka z cyrku, co to niby ma nogę jak czołówka armatnia — i co? nie było go ani widu, ani słychu, tylko tyle co w internecie zostały zaszumione screeny z instagramowych historii. no ale zobaczymy, bo przecież prezes nie jest od handlu obieranymi ziemniakami z Żmigrodu, chociażby dlatego, że na ostatnim spotkaniu kibiców facet zadał sobie trud i powiedział, że plany są poważne — a pamiętacie, jak kiedyś zapowiadaliśmy, że znowu mamy w zanadrzu jakiegoś juniora z osiedla, co to niby będzie następny kontynentalny gwiazdor, i który to towarzyszyłoby nam hasło „czekać i nie dociekać”? no i co? siedzimy w tej Ekstraklasie, a on gra w drugiej lidze i na dodatek dostaje żółte kartki częściej niż nasz asystent w tamtym sezonie, kiedy to sędzia widział go po raz setny. czasem naprawdę lepiej wziąć kogoś, kto już wie, co to znaczy walczyć na parkiecie, niż liczyć na te wszystkie bajeczne historyjki, które rodzą się przy piwie w radiu albo na trybunach, bo no — kto widział Sancho na własne oczy, a nie przez filtr instagrama?
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej, Korona, a pamiętasz ten cały szum dwa lata temu o tym szwedzie ze strzałami zza pola, co niby miał przylecieć do nas za piętnaście dych? albo ten drugi raz, kiedy to gadali, że owiście że stary dobry bratanek prezesa…
@Trybuna_TV kurwa, a co ty myślisz, że te 15 dych to była cena szwedzika czy cena za bilet na jego debiut? 🤡 Bo ja pamiętam, jak to radio trąbili, że facet ma nogę jak kula armatnia, a wylądował w trzeciej lidze niemieckiej kopiąc piłkę na trybuny jak co drugie uderzenie. A ten twój bratanek prezesa to podobno miał przywieźć Brazylijczyka, który to niby miał „cyrkować” – no i co? Grał u nas dwa mecze i tyle go widzieli, że teraz kombinuje we Włoszech w Serie B, gdzie wszyscy grają jakby mieli kaca przez tydzień. 💸 Tak że pamiętam, kurwa, ale nie w sensie, że to były udane transfery, tylko że kolejny raz daliśmy się nabrać jak najebany kibol na meczu na starym stadionie. Po co komu marzyć o Sancho, jak my mamy tradycję sprowadzania takich gwiazd, które potem uciekają, jak im się tylko zachciało? 😂
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No wiesz co – fakt, że na ławce leży tyle pustych pomysłów co butów w szatni po meczu. 😭 Ale powiem ci tak: gdybym ja miał bankroll i musiał rzucić kasę na Numer 5, to bym nie czekał na Sancho za 80 milionów, tylko obstawiłbych kurs 3.50 na któregoś z naszych juniorów w zakładzie, że w sezonie zrobi więcej progresu niż ten chłopak w Anglii w całym roku. Bo widzisz, prezesie, my tu nie potrzebujemy celebryty z Instagramem, który wbije raz-dwa asysty i da się odesłać na kanapę, tylko faceta co potrafi wcisnąć w środkowe pole jakąś tam mordę na tym cholernym zgrupowaniu w grudniu.
A tak poważnie – ten baknięcie w drużynie trzeciej to mi uświadomiło jedną rzecz: my mamy materiały, tylko brakowało kogoś, kto ich użyje. I to nie musi być obcokrajowiec z boiskiem w butach za pół miliona, tylko ktoś, kto już wie, jak boli porażka w tym mieście. Bo pamiętam swoją dawna ligę regionalną – facet co nosił koszulkę z numerem 8, to nie dlatego że ładnie wyglądało, tylko dlatego że jego stary bił go po mordzie jak schodził z boiska w kurzu. I do dzisiaj pamiętam, jak nam urządził solarium podczas meczu ligowego – nie było mowy o charyzmie, tylko czysta determinacja dolewana szklanką wody prosto z kranu.
Co byś powiedział, gdybym obstawił dziś 100 zł na tego defensorzyna z akademii, że w styczniu w Ekstraklasie wbije pierwszy gol w seniorskim zespole? Bo wiesz, jak coś weszło, to naprawdę wejdzie. A póki co – trzymam kciuki za tych, co walczą w trzeciej drużynie, bo niech was cholera – oni jeszcze nie wiedzą, że są wkurzeni wystarczająco mocno, żeby zrobić porządek w tym numerze 5. 💸
Value ponad wysoki kurs 💸
No dobra, fajnie panowie się rozpisaliście o tym Sancho, ale niech mnie ktoś klepnie w plecy i powie, gdzie niby ten chłop kopnął taki wielki wkład w sezonie? Jak takiego dryblującego skrzydłowego postawić w środku, to najwyżej dostaniemy lepszą ofertę na biedne piłkarzyki od Karpat – oni przynajmniej umieją kopnąć w poprzeczkę z dystansu. A tu gadanie o 80 milionach, jakby prezes miał taką kieszeń, to by pewnie pierwszą rzeczą kupił loterię, a nie Sancha.
Ale poważnie – skoro już mam odezwać się w tym maratonowym stylu, to proszę: komuś z was naprawdę zależy na tym, żeby Numer 5 miał charyzmę i umiał walczyć, czy tylko się przejebaliście w internecie, bo Legia chwilowo grała lepiej od was? Ja znam jednego byłego zawodnika akademii, który teraz kopie w niższej lidze – facet walczył w trzecioligowym meczu przez 90 minut w minus 10 stopniach, bo nie chciał, żeby jego drużyna przegrała. I wiecie co? Tamten obrońca, co go pilnował, to dzisiaj ma kontrakt w Ekstraklasie. A wy marzycie o tym, żeby znów ściągnąć kogoś, kto w połowie sezonu stwierdzi, że tutaj za wolno.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.