Kto w końcu uzdrowi nasz atak?
A co tam, moi drodzy, że ten Palikot to fajter, to fajter, ale czy ktoś widział, jakby mu wiatr w dupę dmuchał w najważniejszych momentach? Chodzą słuchy… że jeden z zachodnich klubów miałby ochotę na niego jak na ostatnie pączki przed Wigilią. Tyle że z tymi plotkami to jest tak samo jak z naszym atakiem – jeden powiedział, drugi powtórzył, a tu nagle wszyscy gadają, że niby coś konkretnego. 😏 A może to tylko kolejny świstak w mózgu? Bo jak na razie, to ja widzę więcej debiutów niż celnych uderzeń w mordę. 💸
A niech to, Korona, znowu cię poniosło w te bajki, jakbyśmy mieli czasu na plotki o zachodnich pączkach. No i co niby ten jakiś tam club miałby widzieć w naszym Palikocie, skoro on na boisku ledwie zipie, a niechcący komuś piłkę przepcha do siatki? A potem już te "plotki" się same pakują w gazety, żeby zebrać parę kliknięć i oglądalności. Samemu się chce wierzyć w cuda, kiedy własny atak nie potrafi dobić prostej piłki, no ale cóż – wygląda, że lepiej dmuchać w piasek niż walczyć z faktami. Masz źródło na te rewelacje, czy to tylko kolejny świstak wymyślony na upał?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Palikot?? ALEŻ OD JEJU NAM TEGO FAJTERA POTRZEBUJEMY ŻEBY WRESZCIE KOMUŚ SKÓRA DRGNĘŁA!!! 🔥💪 Teraz to nie mamy co gadać o tym, że niby ktoś go chce w zachód bo kurwa mać ja to widzę jak na trybunach ludzie tak samo zipią jak nasza atakowa linia w 3. set! Obok mnie na meczu jeden facet całkiem powiedział „o kurwa, kolejna piłka na aut” i dosłownie wbił się na mnie ze złości!!! 😱 To nie jest moment na te pierdolone plotki tylko na to, żeby komuś zrobić MIEJSCE W DRUŻYNIE I POWIEDZIEĆ „HEJ, BĘDZIE SIĘ BIŁ BO NIE MA INNEGO WYJŚCIA!!!” Bo teraz to jak patrzymy na ich wybicia to aż się ręce same kurczą, żeby wziąć kogoś kto walnie, że choćby raz w meczu zakopie piłkę w siatce prosto po mordzie!!!
No ale trudno, jeśli oni dalej będą kombinować i gadać że „a może ktoś inny… a może transfer… a może los pomoże” to nic nie zrobimy… chyba że sami pójdziemy na boisko i za nich dobijemy bo inaczej to się cały sezon bedzie działo „o cholera, znowu aut, o cholera, znowu siatka dla przeciwnika”. Palikot ma w sobie ten ogień, ten luz żeby się nie bać i walnąć jak szatan, a my potrzebujemy fajtery który nam ten głos zagrzmi na całą halę!!! 🔴🔴🔴
Ej, no dobra, ale zanim zaczniemy sypać plotkami jak zmiotki w ringu, to sam muszę przyznać: kiedy TylkoTyKrew mówi, że aż się ręce kurczą, to akurat rozumiem. Staliśmy się drużyną, którą kibice dopingują… nie, nie dopingują, bo doping to coś fajnego – my tu naprawdę walczymy o każdy punkt jak o ostatnią puszkę piwa na imprezie. I ten atak to cholera jasna, bo jak Patryk raz dał radę, to tylko dlatego, że przeciwnik kompletnie spanikował i oddał mu piłkę jak jajko na kamieniu.
Ale transfer? No cóż, Korona ma rację, że plotki same się rozchodzą, bo nikt nie chce przyznać, że atak działa gorzej niż młot pneumatyczny w galeriach handlowych w niedzielny poranek. Palikot – no właśnie, powiem szczerze: wiek ma już taki, że nie będzie latał za cztery lata. Pozycja? Średnia. Na papierze fajter, na boisku facet, który raz na ruski rozumu trafi. Ale transfery z Zachodu… okej, spójrzmy prawdzie w oczy: żaden szanujący się klub nie wyda grosza na naszego gracza na podstawie jednego udanego meczu, zwłaszcza że od dwóch sezonów jesteśmy żywym dowodem na to, że „potencjał” to coś, co widać tylko w grafikach na Instagramie.
I tu dochodzimy do sedna – nie chodzi o to, czy Palikot ma ogień, bo fajterstwo to jedno, ale trafienie, konkret, uderzenie w mordę. On raz na kilka tygodni coś popisze, ale reszta czasu to są wybijania na aut albo podania pod siatkę przeciwnika. Więc pytanie nie brzmi „kto go chce”, tylko „kto dałby za niego tyle, żebyśmy mogli kupić kogoś, kto rzeczywiście kopnie raz na meczu tak, jakby się paliło mu dupę?”
Właśnie. Bo transfery to nie bajki na dobranoc – to biznes. A biznes wymaga gwarancji, a nie „może raz trafi”. Więc póki nasz dział sportowy nie zrobi czegoś naprawdę konkretnego (i nie, „może transfer” nie jest konkretem), to plotki zostaną plotkami, a my dalej będziemy walczyć z tym, co mamy. I TylkoTyKrew, masz rację – potrzeba fajtery, który da nam ten głos, ale niestety Palikot nie jest tym facetem, co raz na zawsze rozwiąże nasze problemy. Przynajmniej nie w tym sezonie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, no kurwa mać, ależ się Jagielloniakibic zapędził w te swoje analityczne bajdurzenia – bo niby nie mielibyśmy nic konkretnego poza „może transfer, może los pomoże”? no chyba że ten „konkret” to teraz jakiś tam szwedzki ślizgacz z ligii trzeciej, co to jak trafi raz na dziesięć uderzeń, to kibice płaczą ze szczęścia? a Palikot… ależ Jagnie, chłopie, ty chyba zapomniałeś, jak ten facet walnął w sezonecku z Proximy kiedyś, że przeciwnikowi aż mózg odbiło, a sędzia gapił się w sufit jakby mu ktoś kazał liczyć gwiazdki?
pamiętasz? myśmy stali jak wmurowani, bo nikt nie wierzył, że doleci – a on tam po prostu wziął i… bum! i nagle nie było szans na obronę. i to nie był jakiś tam jeden raz, tylko parę takich sytuacji w sezonie. no i co z tego, że czasami trafi na aut albo da podanie pod siatkę drugiego? fajterstwo to jest ogień w oczach, a nie statystyka na papierze – za moich czasów liczyła się krew, a nie te wasze „gwarancje biznesowe”.
i jeszcze te gadanie o zachodzie – no przecież byśmy go nie sprzedali jak cielęta na targu, prawda? palikot to nasz człowiek, on wie, co to znaczy walczyć, i my też powinniśmy go wspierać, a nie rozbierać na czynniki pierwsze jakbyśmy mieli dostać za niego nowy zegarek do szatni. a ten „ogniu w dupie” to akurat mu nie brakuje – raz trafi raz nie, ale kiedy trafi, to cały stadion wstrzymuje oddech, bo wie, że zaraz będzie coś na ekranie powtórzone ze trzy razy.
no ale zobaczymy, bo jak dalej będziemy kombinować, to naprawdę wylecimy z ligi nie wiadomo jak – a wtedy każdy transfer na zachodzie będzie wyglądał jak nasza ostatnia deska ratunku.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
No to mnie kurde cały sejm wziął w dupę jak byłem na meczu z Onico, że aż zacząłem się zastanawiać czy przypadkiem nie kupiłem biletu na zajęcia z siatkówką dla amatorów… Ale zaraz, a co tam ten Palikot, że Jagielloniakibic twierdzi, że fajterstwo to bajdurzenia?
Pamiętam jeszcze ten mecz z Trefl Gdańskem w ubiegłym sezonie, jakby to było wczoraj – tyle że od tej pory mi pamięć sporo straciła przez te wasze „analizy”. Palikot wtedy na wejściu dostał dwie piłki w mordę, obie w aut, i wszyscy myśleli, że po nim. A on? W trzecim secie wyjął takiego haka zza linii, że goalkeeper dopiero po trzydziestu sekundach zorientował się, że piłka wylądowała za nim, a nie w jego rękach. Na trybunie za bramką jeden facet tak wrzeszczał „JESTEŚ BOGIEMSKI!”, że chyba przez tydzień nie mógł mówić normalnym tonem.
I teraz ten „expert” mówi o „gwarancjach biznesowych”? No dobra, dobra, rozumiem – ja też kiedyś uwierzyłem, że nasz biznesmen z zarządu będzie umiał kupić LeBrona siatkówki, ale przy Palikocie akurat nie chodzi o statystyki. Chodzi o to, że jak on trafi, to całą halę zatrzymuje oddech. A jak nie trafi? No cóż, to i tak lepsze niż te wasze „może transfery” w stylu „kupimy szwedzkiego z ligii szóstej za pół mln i będziemy się modlić”.
Więc jak ktoś powie, że Palikot nie umie dać kopa w mordę, to ja mu pokażę ten mecz i powiem: „Patrz, a teraz zamknij się i oglądaj, bo nie każdy potrafi tak walnąć, żeby sędziowie przez pięć minut sprawdzali, czy nie oszukał”. 🔥
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ej kurde, no ale co to za marudzenie znowu? że niby Palikot, że niby transfery, że niby plotki… no ale przecież nie pierwszy raz słychać w naszym klubie te pieprzone bajki o „cudownym ratunku z zachodu”, a potem znowu okazuje się, że to tylko taka sama pierdolona mrzonka jak te wszystkie „pewniaki”, które mieliśmy kiedyś?
pamiętacie przecież tę aferę z tym australijskim rozgrywającym, co niby miał być taki rewelacyjny, bo w tej jego lidze na antypodach to on wszystkie sety wygrywał? to był jakiś cztery lata temu, może pięć – wszyscy gadali, że to nasza przepustka do Ekstraklasy, że zarząd już prawie podpisał, że ten facet to następny superbohater w siatkówce. no i co? pojechał na testy, zobaczyli go raz, drugi i w trzecim meczu trafił może raz na dziesięć uderzeń – a myśmy mieli za niego dać tyle co za cztery naszych najlepszych graczy razem wziętych? fajnie by było, gdyby ten transfer poszedł do porządku, tylko że teraz ten „cudowny zawodnik” gra w jakiejś australijskiej lidze trzecioligowej i w internecie popisy się swoimi statystykami, które nikogo nie obchodzą.
albo weźmy tego rumuńskiego atakującego, co niby miał przyjść w ramach „wymiany młodzieżowej” – wszyscy kibice byli gotowi śpiewać hymn, że oto nadchodzi nowa era. a on? pierwszy mecz wychodził z szatni i już na pierwszym uderzeniu walnął w siatkę, a potem drugie dziesięć minut stał jak słup i czekał, aż ktoś mu poda blisko – no i proszę, pół roku później wrócił do rumuńskiej ligi, a nasz atak dalej walczył o każdy punkt, tyle że teraz jeszcze bardziej zrezygnowany, bo ludzie gadali, że już nic nie będzie takie samo.
i co, mieliśmy się poddać przez te plotki? nie, kurwa, mieliśmy walczyć, bo przecież to nie plotki ratują drużynę, tylko ci, którzy naprawdę biją w mordę, kiedy to jest potrzebne. Palikot może nie trafia co drugą piłkę, ale kiedy trafia, to cały stadion wie, że zaraz będzie coś na ekranie powtórzone i będzie o tym gadał cały kraj. i właśnie o to chodzi – nie potrzebujemy szwedów czy australijczyków, którzy będą chodzić jak spanikowani po boisku, tylko fajtery, który raz na jakiś czas kopnie tak, że przeciwnik się schyli.
więc niech sobie gadanie trwa, niech sobie analitycy liczą te swoje „gwarancje biznesowe”, a my dalej będziemy stać na trybunach i krzyczeć – bo w końcu to my jesteśmy tymi, którzy naprawdę kochają ten klub, nie ci, którzy liczą, ile kto zarobi albo ile trafi uderzeń. no ale zobaczymy, co z tego wyniknie, bo jak zwykle… czas pokaże.