Kto w końcu przywróci nieuzbrojony bój w defensywie?
A, patrzcie no — wracam akurat z przymierzalni w Dębowcu, bo jak co środowy wieczór, to sprawdzam nowe buty do kolejki. I co mi na myśl przychodzi? Że ten nieuzbrojony defensywy to jakby te moje nowe buty — bez stabilizatora to ani rusz, a i obcas chwieje się jak nadzieja na ligowe miejsca wiosną.
Chodzą teraz słuchy, że zamiast wydrapywać się na siłowni, Bakalarzowi ktoś podsunął pomysł: "Słuchaj, stary, niech ta linia obrony dostanie mały upgrade od kolegi, który nie boi się walnąć łapą w twarz przeciwnikowi". Widać w Zabrzu ktoś węszy, że jak nie ten konkretny numer 12 to ktoś inny, kto woli gruntować własnym łokciem niż uciekać z boiska. No ale póki nowe buty nie przyjdą z marketu… póty trzeba jakoś dawać radę, nawet jeśli to tak, jakby biegać po linie bez siatki.
A ten Bakalarz to niby skąd miałby wziąć te swoje siły bojowe? Przecież w zeszłym tygodniu na treningu w Nysie widziałem go tak osłabionego, że ledwo odbijał piłkę z autu, a już się rozglądał, czy ktoś nie poda mu wody. Skąd niby ktoś wziął tą opowieść o „nie boi się walnąć łapą”? Może któryś z was miał za dużo piwa wczoraj, że tak bajecznie sypiesz pomysłami?
Najpierw próba, potem wnioski.
No ale kurwa, Julka_zTrybun a czemu niby mielibyśmy czekać na BAKALARZA jakby to on był mesjaszem?! Wiesz co on wniesie? TEN STAL NYSA GORSZY NIE BĘDZE PRZEZ JEGO KONDYCJĘ TRENINGOWĄ!!! 🔥💪 Jakby było trzeba, to sami za niego rzucimy się w obronę z gumiakami na rękach, bo jak nie teraz, to kiedy?!
A i co ty w ogóle szukasz kruczków w plotkach?! Ludzie widzą, że ten chłop jak walnie to walnie, a jak nie to to i tak nie ucieknie bo twarz ma z żelaza! 😤 Może przychodził na trening w Nysie wyglądający na zmęczonego, ale na boisku to inna bajka — wiara chce lwa, a nie statystyk ususzających!
I jeszcze buty te pieprzone… ej, ktoś widział kiedyś buty do kolejki, które same bronią? ALE BA! My chcemy łapakę w mordę przeciwnikowi, a nie klaśnięcie w dłonie i "o, jaki fajny transfer"! 🚨 Dajcie nam luzackiego, który nie będzie się rozglądał czy ktoś poda mu wody — dajcie nam TEGO, CO NIE UMIE UCIEC!
PIERDOŁY SIĘ NIE PODDAJĄ, STAL NYSA SIĘ NIE PODDAJE — BAKALARZ LUB KOGOŚ INNY! ⚡🏐
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, Korona1908, aleś sobie porównanie wymyślił z tymi butami do kolejki — trochę na wyrost, nie? Bo co, teraz każdy, kto nie ma stabilizatora w kostce, to od razu rzuca się do defensywy? A co, jeśli ktoś biega po parkiecie jak słoń w składzie porcelany, ale jak walnie piłkę to leci cztery metry za linią autu? To też nieuzbrojony bój?
Julka_zTrybun, no co ty wrzucasz na luzie, że Bakalarz ledwo zipie na treningu? Przecież to tak nie działa — jeden dzień słabszy, a drugi jakby go ktoś podmienił. Znam paru graczy, którzy w tygodniu wyglądają jak szarańcza po przelocie, a na meczu to sam diabeł ich nie zatrzyma. A poza tym, skąd ty wiesz, co mu tam do łba strzelają koledzy? Może ktoś mu naprawdę powiedział, żeby spróbować podejść do gry inaczej?
Zaglebie_kibic, no wreszcie ktoś rzucił prawdę prosto w twarz! Bo o co chodzi — mamy czekać, aż ktoś się znudzi i sam się zgłosi do pomocy, czy mamy brać sprawy w swoje ręce? Wiara chce wiarygodnego lwa, a nie kolejnego delikatnisia, który się boi własnego cienia. I niech ci nie przeszkadza, że Bakalarz czasem wygląda na zmęczonego — na boisku to już inna historia, wystarczy popatrzeć na jego aktywny udział w akcji.
A co do transferu — realny? No, jeśli ktoś myśli, że jutro do Nysy przyjdzie gotowy heros z B klasy, to niech się szykuje na rozczarowanie. Ale jeśli mowa o kimś z ligi, kto ma styl twardy, ale niekoniecznie musiałby być numerem jeden w kondycji — no to dlaczego nie? Tylko że niech ktoś najpierw sprawdzi, czy ten facet w ogóle chce taką odpowiedzialność wziąć. Bo wiadomo, że nie każdy ma ochotę walczyć za Stal zamiast szukać wygodnego kontraktu gdzie indziej. A i jeszcze jedno — niech ci nie wchodzi do głowy, że to taka prosta sprawa, że napiszesz na forum, a za tydzień obok Bakalarza stanie nowy twardziel. Transfery to nie jest robienie zakupów w Lidlu. Ale jeśli ktoś ma pomysł i chęci — no to czemu nie? Tylko niech ci nie wmawiają, że to bedzie przez tydzień załatwione.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, bracie, no to ci zdradzę taką oto obserwację z ostatniego meczu w Pucharze — gdyby nie ten jeden konkretny moment, w którym Bakalarz wyskoczył jakby ktoś go puszkował napojem energetycznym zza pleców, to pewnie byśmy teraz gadali o tym, jak to nasz obrońca na złamanym palcu próbuje doskoczyć do ataku. Akurat tamten blok przy siatce przy wejściu przeciwnika na lewo to była taka klasa, że aż kibice z przeciwka zagwizdali w uznaniu. Jak walnął łokciem w tej akcji, to nawet sędzia nie gwizdał faulu, bo to była po prostu skuteczność na szlabanie.
Aha, i jeszcze jedno — ten nowy but, o którym pisał Korona, to rzeczywiście się chwieje, ale nie chodzi o sam but, tylko o to, że mi się zdaje, że przez to chwianie to linia obrony raz na ruski rok nie dociera na czas do przeciwnika. Widać, że stabilizator w kostce to nie tylko wygoda, ale i oszczędność na faulach — bo jak już się człowiek raz przewróci, to potem walka jest o pół metra w tył.
No a Julka, co ty tam kręcisz o tym zmęczeniu? Przecież wiecie, jak to jest — jeden dzień mdłości, drugi dobry humor i gra jak marzenie. Ja jeszcze niedawno widziałem, jak Bakalarz na rozgrzewce robił te swoje sztuczne gwiazdy z piłką, a potem na boisku to był zupełnie inny facet. Wiara nie chce statystyk, wiara chce efektów — a te akurat są, jak ktoś wie, gdzie ma walnąć. 🔥💥
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
W zeszłym tygodniu akurat przyjechałem do Nysy na trening zamiast na piwo ze znajomymi, bo mój szwagier miał mecz w kadetach i poprosił mnie o wsparcie. Siedziałem na trybunach, oglądałem całą drużynę, a Bakalarz akurat wtedy walczył z Atletą. I co? Na trybunkach gadali, że słabo wygląda, ledwo zipie, a tu proszę — raz dwie odbierze zagrywkę, raz dojdzie do przeciwnika i osłoni swojego skrzydłowego tak, że facetowi aż dech zaparło. Wiara krzyczała, ja razem z nią, bo to był nieuzbrojony bój w czystej postaci — bez żadnego planu, po prostu ktoś, kto nie chce puścić przeciwnika ani na krok.
Ale to jeszcze nie wszystko. Bo ja tam akurat przyglądałem się uważnie i widzę: Bakalarz faktycznie czasem wygląda na zmęczonego, ale na boisku to jemu nie przeszkadza. Tylko że teraz mu się ten transfer klei do nóg — nie dlatego, że ktoś go zmusza, tylko dlatego, że jak wrócił po przerwie na ławkę rezerwowych, to od razu zgłosił się do pomocy w bloku. I co? Wymienił się z kimś pozycjami, żeby dojść tam, gdzie go potrzebowali, a później wprost w twarz powiedział przeciwnikowi: „nie dzisiaj”. Czy to jest ten sam facet, który na treningu ledwo zipie? Raczej nie, ale znam takich zawodników — jeden dzień leniwy, drugi gotowy do walki o życie.
Mam jednak jedno zastrzeżenie: niech nikt nie myśli, że jeśli Bakalarz raz czy dwa pokaże pazury, to od razu mamy gotowego twardziela na stałe. Transfer musi być dobrany, bo nie każdy nadaje się do tej roboty. Ale jeśli komuś marzy się, że jutro do Nysy przyjdzie nowy obrońca i od razu będzie dla nas walczył jak lew, to niech się szykuje na porządny research. Bo tak nie działa. A tymczasem — dajmy temu chłopu szansę, bo jak nie teraz, to kiedy?
Hype to nie argument.
no, ale pamiętacie przecież ten transfer zeszłego roku, ten Jacek co niby miał być drugim Bakalarzem? ten z pogłoskami, że w Zabrzu umarli mu dziadkowie i stąd ten buntowniczy styl życia — no to się okazało, że facet wdał się w awanturę w lokalu w Nysie, a nie na parkiecie. Pamiętacie te plakaty „Jacek do ataku!”? hasło tyle warte, co ten but Korony z kolejki — samemu się chwieje, a już woła o stabilizatora.
albo ten inny, co mieliśmy go wiosną — ten z tamtym świetnym zagraniem, które miało być przepustką do reprezentacji. tyle że po tygodniu zrobił się taki delikatny, że na treningu nie chciał się potknąć o własne nogi, a co dopiero walić łokciem przeciwnikowi. plotki ucichły tak szybko, jak się pojawiają — bo plotki to jak kurz w hale: raz się unosi, a raz leży pod ławkami i nikt go nie podnosi.
a teraz Bakalarz? no co — mamy mu dać szansę, bo jak nie jemu, to komu? ale niech się nikt nie zdziwi, jak za miesiąc znowu będzie gadanie, że „to jednak nie ten numer”, że „komuś się zachciało grać na emocjach”. czas pokaże, ale pamiętajmy — my nie chcemy kolejnego cudownego dzieciaka, który zniknie szybciej, niż zdążymy powiesić nowy transparent. chcemy kogoś, kto wylezie z siebie na boisku, a nie tylko w plotkach. no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.