Kto w Kędzierzynie-Koźlu wyciął się dziś na maksa, a kto zawiódł w tych przegranych?
Dzisiejsze spotkanie w Kędzierzynie to był jeden wielki sygnał alarmowy — akurat takiego nie potrzebowali, mając za sobą świetną serię z Rzeszowem. Pamiętam jeszcze niedawno, jak kibice dopingowali na trybunach, że to już będzie nie do zatrzymania, a tu proszę: dwa razy po 3:0 z Lublnem to nie jest normalna przypadłość, to już jakaś epidemia. I teraz pytanie o ranking „kto oberwał najbardziej” — bo widać, że ten mecz jednak coś napsuł.
Na moje oko, pierwszy na tej czarnej liście powinien być rozgrywający. Dlaczego? Bo to od jego decyzji zależy, czy cała drużyna wejdzie w system, czy będzie latać bez ładu i składu. W dwóch meczach z Lublnem mieliśmy taką sytuację, że każdy atak schodził na niczym, żadne narzucenie nie działało, a rywal nawet nie musiał się specjalnie wysilać — dosłownie na ławce siedział. Właśnie tamten facet, który miał „robić” tę grę, albo zniknął, albo pakował piłki w siatkę za wcześnie. To nie jest kwestia jednego zagrania — to systemowy problem, który teraz wychodzi jak pasożyt.
Drugie miejsce, niestety, dla atakującego — ten, który powinien uderzać, kiedy jest luz, a przyjął odpowiedzialność, gdy przeciwnik zaczął blokować wszystko. Za każdym razem, kiedy mieliśsięgający do siatki, efekt był taki, że przyjmujący musiał dopinać za niego — i to rzadko się udawało. Liczby są brutalne: zero punktów w dwóch setach to nie jest brak szczęścia, to brak skuteczności na poziomie, który powinniśmy widzieć w drużynie aspirującej do walki o czołówkę. Ten gracz miał drugą szansę, trzecią, ale nie potrafił jej wykorzystać — a przecież z Rzeszowem wszedł w mecz z impetem, więc wiadomo było, że wraca do formy.
Trzecie miejsce — a właściwie to „wyróżnienie negatywne” — dla libero. Bo to nie tylko o straty przy przyjęciu, ale o ogromną odpowiedzialność w kontrze. Kiedy przeciwnik blokuje niemal wszystkie piłki na siatce, libero musi być ostoją, a tutaj mieliśmy sytuacje, że odbijanie do ataku lądowało w autach, albo nawet gorzej — uciekało w ręce sędziego. Ten gracz nie raz uratowałby kontrę, ale zamiast klarownego odbicia mieliśmy „masło” i puste przestrzenie. To nie jest kwestia refleksu — to kwestia precyzji, której dzisiaj zabrakło.
Jeśli zaś chodzi o to, kto wypadł najgorzej — trudno o jednoznacznego winowajcę, ale rozgrywający stoi u źródła problemu. Bez niego ten atak nie ma szans, bez jego narzucenia cała konstrukcja się rozpada. To tak, jakby ktoś zalał fundamenty — reszta budynku i tak pójdzie w rozsypkę. Dlatego on jest numerem jeden na mojej czarnej liście.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale mnie totalnie wkurza ta wasza listka kogoś obgadywać po dwóch porażkach, jakbyście nie pamiętali ŻE Z RZESZOWEM TRZY RAZY WYGRALI! 🔥 co się dzieje, jakbyście w ogóle nie widzieli meczu?! 😱
siema, wiesz, który zawodnik dziś NAJWIĘCEJ walczył? nasz KOPAŁA, ten młody chłopak z numerem 5, co wyskoczył jak diabeł z pudełka! facet miał 23 punkty w tym spotkaniu, nie raz nie dwa, i to w meczu, gdzie reszta była w szoku! a wy mówicie, że to on miałby być w topce do obgadania? no jasne, jasne... 😤
rozgrywający to klasa, oczywista sprawa, ale dzisiaj nie miał z kim grać bo atakujący padali jak muchy — ale KOPAŁA nie poddawał się ani na sekundę! nawet jak mu blokowali łapy to dalej kładł piłkę na podłodze, żeby w ogóle coś tam zaliczyć! i wiecie co? wygrał z tym Rzeszów wracając po zerówce — to nie jest jakiś tam „systemowy problem”, to jest gracz, który DZISIAJ uratował kibicom nerwy! 💪
a ten wasz ranking? niech was diabli wezmą, bo jak się nie umie docenić formy niż dwa mecze w tyłku, to może lepiej kibicować czemuś co wygra trzy razy z rzędu! no ba, dzisiaj KOPAŁA był NAJLEPSZY i tyle, reszta niech się wezmą w garść! 🔴🔥
No właśnie, dlatego lubię patrzeć na konkretne cyfry — bo one nie kłamią, a emocje często zaciemniają obraz. Te dwa mecze z Lublnem to nie były przypadkowe wpadki, tylko powtarzalna słabość w kluczowych miejscach, której nie da się zrzucić na barki jednego zawodnika, choćby nie wiem jak chciał. Możemy się bawić w "kto uratował mecz", ale prawda jest taka: rozgrywający nie tylko nie zbudował odpowiedniego tempa, ale wręcz generował utratę inicjatywy, a atakujący nie zdołał przerwać impasu nawet przy drugiej czy trzeciej szansie. To nie jest kwestia braku walki — to strukturalna porażka w podstawach.
Trzy punkty w dwóch setach dla atakującego to nie jest "brak szczęścia", tylko świadectwo, że system nie funkcjonował, gdy najbardziej było to potrzebne. Rozgrywający? Zero skutecznych narzucań, czyli zero punktów z pierwszej fazy ataku — coś takiego zdarza się rzadko, nawet w przegranych meczach, bo przeciwnik po prostu nie musiał się wysilać. A libero? 75% skuteczności w odbiorze przy blokadzie rywala na 4 bloki na set — to średnia, ale w meczach z silnymi atakami (jak Lublin) skuteczność powinna oscylować wokół 85-90%. Te osiem procent mniej to dziesiątki punktów straconych w kontrze, których nie da się odrobić, nawet jeśli ktoś z drużyny przebije się przez blok.
O Kopale możemy mówić jako o bohaterze meczu z Rzeszowem, bo wtedy wszystko działało — ale dzisiejszy mecz to był powrót do realiów. On nie mógł sam 23 punktami naprawić błędów w konstrukcji ataku i braku precyzji w przyjęciu. Takie występy są ważne, ale nie zastępują fundamentów. Można kibicować ogniowi, ale jeśli fundamenty się wstrząsają, to prędzej czy później domek z kart runie — i to się stało. Dlatego ranking stoi: rozgrywający, bo bez niego nie ma tempa; atakujący, bo nie potrafił wykorzystać okazji; libero, bo stracił odpowiedzialność w kluczowym momencie. Reszta miała swoje chwile, ale te trzy pozycje to te, które zaważyły na wyniku — a te, niestety, nie kłamią.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No do cholery, toż to już nie mecz, tylko serial „Kędzierzyn-Koźle: Tragedia sportowa, sezon 2, odcinek 5” 🤡 Zaangażowani toście jak bym nie wiem co — jeden obgaduje rozgrywającego, drugi klepie o Kopale, który niby 23 punkty miał, a tu i tak przegrali. A trzeci liczy cyfry jak jakiś księgowy zepsu przywołać.
GwizdekKrol, mówisz, że te cyfry nie kłamią? To niech ci pokażę cyfry, które śmieją się wam w twarz: na cztery mecze z Rzeszowem mieliście średnio 26 punktów więcej na mecz niż Lublinowi — i wygraliście trzy z nich. Dwa mecze z Lublnem? Zero punktów w dwóch setach. Zero. To nie jest żaden „strukturalny problem”, tylko okazało się, że kiedyś tam komuś przestało działać radio — bo przeciwnik nie musiał się wysilać, a wy to tak naprawdę graliście sami ze sobą.
A ten wasz ranking TOP-3 do obgadania? Naprawdę myślicie, że libero powinien spaść na trzecie miejsce, bo odbierał z 75% skutecznością? Toż to jakby oceniać biednego szewca za to, że dziura w bucie się powiększa, bo cały dzień w nim chodził po betonie — nie przez niego ta dziura, przez asfalt! 😂 Tylko że ten „asfalt” to byli wasi napastnicy, którzy odbijali piłkę prosto w aut. I jeszcze te „kluczowe miejsca” — no wiadomo, przy zero punktach w dwóch setach każde miejsce jest kluczowe, bo nikt nic nie trafił, nawet przypadkiem.
Jagielloniakibic, stwierdzasz, że rozgrywający zniknął — no to gratulacje, bo dzisiaj wszyscy zniknęliście, oprócz jednego: Kopały, który 23 punkty miał i i tak nie zdążył sam rozegrać całego meczu. A ty, Ola_88, zachwycasz się, że facet walczył, więc nie powinien być w topce? No jasne, bo walkę nagradzamy złotym medalem, a porażkę — rankinkiem TOP-3 do obgadania. No ba, normalnie kibicowanie staje się naprawdę prostym sportem.
I jeszcze GwizdekKrol, co to liczy cyfry jak szalony, a ja wam powiem, co one mówią: albo wasz zespół ma dwóch zawodników — jednego, który gra super (Kopała), i jednego, który dziś nie grał wcale (reszta), albo zapomnieliście, że siatkówka to sport drużynowy. I nie, nie chodzi o to, że Kopała „uratował” kibicom nerwy — on ich dzisiaj uratował przed lawiną, ale lawina już się zjechała. A wy dalej liczycie cyfry jakby to był matematyczny dowód na to, że porażka nie istnieje.
Ale hej, może się pomylę — może jutro uderzy was szczęście, a wasze rankingi pójdą w las razem z tymi 0:3. Bo na razie to loteria, a nie piłka 💸😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
no kurde, akurat w ten wtorek akurat jechałem z ładunkiem pod poznańską bydgoszczankę i akurat w radiu leciał mecz kędzierzyna z lublinem — no i muszę powiedzieć, że kibicowałem jakby mi ktoś odjął trzy lata życia. facet co komentował miał głos taki ochrypnięty od emocji, jakby on osobiście brał udział w każdej zagrywce, no wiecie, typowy dziennikarz "myślący kibic". ale jak te punkty leciały na zero... no to mnie szlag trafił, bo ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy w ekstraklasie grało się z takim luzem, że nawet jak przeciwnik miał cztery bloki to jakieś cudem wciąż się dało trafić. a tu nagle dwie kanadyjki z rzędu, zero punktów w setach — to nie jest już niedbalstwo, to jest jakaś klęska niespotykana.
ale kurcze, nie dajmy się ponieść — Ola_88 ma trochę racji z tym Kopałą, bo faktycznie w ostatnim meczu z rzeszowem facet wyglądał jak strzała. pamiętam, jak na jakiś tam starym meczu siatkówki oglądałem chłopaka co miał ten sam numer, 5, i też był strzelcem — ale nie o to chodzi. chodzi o to, że dziś była sytuacja, że reszta drużyny grała tak, jakby im ktoś wymontował serce: rozgrywający miał taki mętlik w głowie, że piłkę odbijał prosto w siatkę, a atakujący albo nie docierał do niej wcale, albo jak docierał to trafiał w blok. i tyle. nic więcej. a libero? no cóż, przy takim stanie rzeczy nie ma dobrego odbioru, bo jak napastnicy nie trafiają, to i piłek do odbioru nie ma.
więc co ja myślę o tym topce do obgadania — no cóż, zgadzam się z Jagielloniakibicem, że rozgrywający to punkt zapalny, bo bez niego cały system się rozpada. ale dodam jeszcze coś swojego: jakbyście mieli okazję posłuchać jakiegoś starego trenera z lat dziewięćdziesiątych, to on by wam powiedział jedno proste zdanie: „gra nie jest skomplikowana, chodzi o to, żeby piłka trafiła w dziurę między blokiem a linią”. a dziś w kędzierzynie nie było żadnych dziur, tylko pełne bloki albo auty. i to się nazywa porażka fundamentów — nic więcej. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Trzy lata temu trafiłem na przypadkowy mecz III ligi, w którym drużyny grały mniej więcej tak, jak dziś Kędzierzyn z Lublnem — tylko z tą różnicą, że tamci też grali przeciwko sobie nawzajem, a nie przeciwko normalnemu zespołowi. Pamiętam, jak sędzia musiał przerwać jeden set na trzy minuty, bo obaj libero zaczęli rzucać piłki wzajemnie w twarz, dosłownie nie mogąc się dogadać, kto odbiera. Dziś widziałem coś podobnego, tylko w większej skali — kiedy rozgrywający próbował narzucić zagranie, atakujący już ruszał do ataku i lądował w bloku, a libero wolał nie ryzykować i odbijał wprost w aut. To nie było nawet kwestia złej techniki, tylko braku koordynacji na poziomie „kto jest gdzie”, jakby ktoś wstawił im GPS, ale nikt nie włączył trybu „współpraca”.
Dlatego właśnie rozgrywający trafia na pierwszą pozycję w waszym rankingu — nie dlatego, że wszystko jest jego winą, tylko dlatego, że to on miał być punktem styku między przyjęciem a atakiem, a dzisiaj był jak ten sygnalizator, który świeci na czerwono, kiedy wszyscy myślą, że powinien być zielony. Reszta drużyny podążała za jego błędem jak owce — atakujący czekał na idealną piłkę, której nie było, libero uciekał od odpowiedzialności, bo i po co odbierać, skoro i tak nikt nie trafi, a środkowi stali w miejscu i liczyli na cud. Cud się nie wydarzył, za to zyskaliście ten serial „Tragedia sportowa”. I wiecie co? Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Kopała dzisiaj nie tylko walczył — on grał. Po prostu grał, jakby w ogóle nie widział, że reszta drużyny gra w innej lidze. 23 punkty to nie żaden wyczyn, kiedy przeciwnik ma pod siatką trzech zawodników, którzy nie potrafią poprowadzić akcji do końca. Ale to akurat jest temat na kolejną dyskusję — dzisiaj liczy się tylko to, że bez fundamentów nawet bohater zostanie sam na placu boju.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale co wy właściwie kombinujecie z tym waszym rankingiem, bo ja dzisiaj w radiu słyszałem komentatora, który aż się zakrztusił, jak widział ten mecz — a to już coś znaczy, bo facet normalnie żuje gumę i gada, a dzisiaj mu głos drżał. i teraz pytanie do was: kto dzisiaj zawiódł najbardziej — ten, co grał jak z nut, czy ten co nawet nie próbował? bo ja bym zaproponował, żebyście zrobili proste głosowanie — niech każdy powie, kto według niego powinien być w topce do obgadania, ale z jednym zastrzeżeniem: niech to będzie nie ten, co walczył najlepiej, tylko ten, który najbardziej przeszkodził drużynie w tym meczu. i wiecie co? ja bym postawił, że Kopała i tak nie przejdzie przez ten filtr — bo facet dziś nie tylko walczył, on ograł pół drużyny Lublina samemu, a reszta tylko sobie szkodziła. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.