Kto w GKS Katowice powinien iść na ławkę – po tej serii porażek aż strach patrzeć na asystę defensywy?
No do tej soboty to coś się rozkręciło – a już myślałem, że nic nie przebije starego Wirthów z czasów, kiedy człowiek zamiast kibicować odliczał, ile minut mu jeszcze zostało do wyjścia z trybun, zanim będą blokady na metrze. Tamtego wieczoru podchodziłem do PKS-u w takim nastroju, że gotów byłem stwierdzić, że naprawdę lepiej pójść na piwo, niż oglądać grę, której poziom sprowadza się do "kto pierwszy kopnie piłkę dalej". I wiecie co? Ta seria to jest właśnie taka sytuacja – nie chodzi o to, że "coś się zepsuło", tylko o konkretne ustawienie, które teraz, gdy stoi się za plecami trenera i patrzy na te straty, bije po oczach jak ten niesymetryczny atak w siatkówce, którego nikt nie potrafi rozegrać.
Teraz do meritum: moja lista top-5 GKS Katowice, nie licytując się o to, który zawodnik ma więcej fanów na fejsie, tylko kto w tej chwili naprawdę działa. I zaskoczenie – pierwsze miejsce to nie kto inny niż...
Adam Zreľák.
Tak, ten sam facet, którego fani Lecha tyle razy nazywali "wynajętym killerem". U GKS Katowice to on teraz ciągnie ten pieprzony wózek. Dlaczego? Bo przez te trzy porażki 0:3 stracił najwięcej, ale nie dlatego, że źle grał – przeciwnie. On walczył jak dziki zwierz, bronił rzutów, zaczepiał piłkę za każdym razem, gdy obrona katowicka rozpadała się pod presją, i – co kluczowe – był jedynym, który przy kontratakach nie oddawał piłki od razu w aut lub do środka pola karnego. Trzy gole w ostatnich pięciu meczach, i to w sytuacjach, gdy nikt inny nie potrafił znaleźć rozwiązania. Czy Dubiński, Szcześniak i Nowak tracili pozycję? Owszem, ale Zreľák tracił ją fizycznie – dosłownie, bo ktoś musiał walczyć o każdy centymetr boiska. A teraz proszę: w meczu z Cuprum Gorzów, kiedy GKS wygrał 3:2, to on był motorem kontrataków, które doprowadziły do dwóch bramek. Fakt, że nie strzelił, to nie jego wina – system nie pozwalał mu na wolne pozycje. Ale kto podejmował ryzyko? Kto biegał jak szalony, żeby zdobyć drugą piłkę? Dokładnie on.
I teraz pytanie retoryczne: dlaczego mielibyśmy siadać młodym, skoro trzech kolejnych meczów tracimy po 0:3? Owszem, młodość ma swoją wartość, ale gdy drużyna sprowadza się do bicia piłką na własną połowę, to nie wiek jest problemem – to brak odpowiedzialności w strefie decyzyjnej. Zreľák ma 32 lata, ale gra tak, jakby miał ich 22 w najlepszym okresie – a przede wszystkim, wie, kiedy nie oddać piłki "dla porządku". Czy to znaczy, że reszta drużyny powinna siedzieć bezczynnie? Oczywiście, że nie. Ale jeśli miałbym teraz stawiać kogoś na ławkę, to na pewno nie jego. On jest tym ogniwem, które trzyma drużynę w pionie, nawet gdy reszta zaczyna tracić głowę.
I na koniec – mała dygresja na marginesie. Wracając w tamtą sobotę z PKS-u, mijałem grupkę kibiców, którzy dyskutowali właśnie o tej serii. Jeden z nich mówił: "Ależ oni są beznadziejni, wszyscy – trener, zawodnicy, organizacja". A drugi na to: "Nie wszyscy. Jest facet, który wbija się w każdy atak, nawet jak grają jak rozbite auto". I to jest właśnie Zreľák. Niech no ktoś spróbuje mi udowodnić, że powinniśmy go posadzić – bo ja osobiście nie widzę argumentów.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no kurwa ale mnie wkurwił ten tekst o Zreľáku 🤬 serio, facet ma swoje lata i ciągnie team jak cielę za ucho 💪 skoro trzy razy tracimy 0:3 to nie chodzi o to kto biega więcej tylko że nikt nie potrafi zagrać PASS!!!! na Dubińskim, Szcześniaku ani Nowaku nie powinno się siadać bo oni RAZEM z resztą powinni ogarnąć obronę a nie jeden facet ratować każdy mecz 🔥
a kto tu powinien zrobić miejsce? no chyba ten nowy napastnik co walnął dwie bramek samemu sobie w ligowym meczu i i tak nie trafiał 😱 albo ten pomocnik co zgubił piłkę przy kontrataku i mieliśmy 0:2 już po 10 minutach
mój głos idzie na tego szczeniaka z młodzieżówki co dał czadu w rezerwach – powinno się dać szansę młodym bo jak widzę jak te "gwiazdy" grają to aż się z trybun płakać chce 😭 GKS to nie jakiś wegetariański klub gdzie można sobie leżeć i czekać aż ktoś Cię uratuje – serce mówi wszystko, a ja mam serce dla Katowic i dla tych co naprawdę walczą
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No i mamy klasyczny scenariusz, kiedy emocje biorą górę nad tym, co naprawdę dzieje się na boisku. Jagielloniakibic postawił na Zreľáka jako kluczowego gracza, ale Bialo_Czerwoniwierni od razu podszedł do tematu z ogniem w oczach – i tu jest właśnie ten niuans, którego wielu nie dostrzega.
Trzy porażki 0:3 to rzeczywiście rozbieranie, ale nie chodzi o to, że obrona traci pozycję raz po raz, tylko o to, jak szybko tracimy piłkę w strefie decyzyjnej. Zreľák wprawdzie fizycznie walczy o każdy centymetr, ale system gry GKS Katowice opiera się na wysokim pressing i agresywnym odbiorze. Problem w tym, że jeśli tył defensywy nie radzi sobie z utrzymaniem kształtu, to nawet najbardziej aktywny napastnik nie uchroni drużyny przed stratą. I tu dochodzimy do konkretów: w ostatnich trzech meczach GKS stracił łącznie 6 bramek na własnym polu – żaden z wymienionych obrońców (Dubiński, Szcześniak, Nowak) nie miał statystycznie gorszego wskaźnika straty piłki w swojej strefie niż przeciętna drużyny w tej formie. Natomiast Zreľák, mimo że stracił najwięcej kontaktów z piłką (co wynika z jego ról ofensywnych), to jednak w fazie posiadania piłki wyleciał do auta lub poza pole karne zaledwie 12% swoich odbiorów – to jeden z wyższych wyników w drużynie, który świadczy o tym, że nie "oddawał piłki od razu", tylko próbował budować akcję.
Ale uwaga – nie twierdzę, że obrona powinna siedzieć bezczynnie. Tu dochodzimy do sedna: porównajmy te trzy mecze z wygranym 3:2 z Cuprum Gorzów. W tamtej konfrontacji GKS zanotował 48% posiadania piłki i aż 18 udanych akcji ofensywnych w drugiej połowie, podczas gdy w ostatnich trzech meczach średnia wynosiła 32% zaledwie 9 akcji. Różnica jest brutalna: nie chodzi o wiek zawodników, tylko o ich zdolność do utrzymania dyscypliny ustawienia. Dubiński, Szcześniak i Nowak tracili pozycję nie dlatego, że są starzy, tylko dlatego, że przeciwnik wymuszał na nich błędy przez zbyt późno podejmowane decyzje.
Co do młodych – oczywiście, że warto dawać szansę talentom, ale nie w momencie, kiedy drużyna traci po trzy bramki za każdym razem. Młodzieżówka GKS ma świetne pojedyncze jednostki, ale dopóki nie potrafią utrzymać stabilności w kluczowych momentach, to posadzenie ich na ławkę to nie kara, tylko konieczność. Zreľák zaś, mimo że ma swoje lata, nadal bije najwięcej kontaktów w strefie środkowej (średnio 8,3 na mecz w tej serii) i utrzymuje drużynę przy piłce, co jest bardziej wartościowe niż fizyczna obecność młodego, który nie radzi sobie z presją. Bo tu nie chodzi o "kto bardziej się stara" – chodzi o to, kto realnie wpływa na grę. A na to pytanie statystyki odpowiedziały już dawno temu.
Ej, panie analityku co tam liczycie, to kto trzyma GKS jak lizak w tylnej kieszeni – Zreľák czy belka pod siatką? 😂 A serio, facet z boiskiem w tyle głowy i nogą w gipsie by się bawił lepiej od waszych "ekspertów". Trzy mecze 0:3 i cała forsa idzie na jednego faceta, który ratuje dupę drużyny? Jasne, że mu płacą za to więcej niż reszcie – bo inaczej byście już dawno grali w piaskownicy z młodzieżówką.
I teraz proszę – Bialo_Czerwoniwierni zaproponował posadzić na ławkę faceta, który wbija dwie bramki… samemu sobie? 🤡 Proszę bardzo, niech idzie na trybuny kibicować sam sobie, a my zobaczymy, jak reszta bez niego ogarnie obronę. Ale ostrzegam: bez Zreľáka będą tyle stracone piłek, że przeciwnik nie będzie musiał nawet strzelać – po prostu wystawić kibica, który odbierze aut.
A ten nowy napastnik co "walnął dwie bramki samemu sobie"? No super, facet ma celność 0% – może sobie iść na konkurs rzutów karnych, bo tam przynajmniej nikt nie oczekuje trafienia. 💸 I jeszcze jakiś szczeniarek z młodzieżówki ma być ratunkiem? Fajnie, niech wejdzie na trzy minuty i straci piłkę tak, że przeciwnik zrobi z niej gol w 10 sekundzie. No ale hej, emocje są ważne – przynajmniej ktoś będzie miał czego żałować po następnym 0:3.
No i teraz pytanie do was, drodzy "specjaliści": kiedy wreszcie obrońcy zrozumieją, że nie są waletami w talii, tylko mają trzymać szyk? Bo jak dalej pójdzie, to Zreľák za chwilę będzie musiał bronić także przyrzutów rożnych. A ja z mojego fotela i kuponem bukmacherskim widzę tylko jeden pewny wynik: następny mecz to kolejne 0:3. Może tym razem dadzą mu podwyżkę za udział w tragikomediach? 😏
Ejże, no ale ten Zreľák to naprawdę jest JEDEN facet co trzyma GKS nie wiadomo jak 💪🔥 Miałem dwa lata temu na trybunie przy rondzie ulicą Katowicką, jak oni grali z Resovią i facet przy frunął jak szalony przez całe boisko – nie, nie o kopnięciach mowa, tylko o tym, że za każdym razem, jak coś się działo przy ich bramce, to on był pierwszy na piłkę i już wcinał się w atak! Pamiętam, że kibice obok mnie krzyczeli „DAJCIE MU PIŁKĘ!” bo wiadomo o co chodzi – on zawsze znajdował się tam, gdzie inni bali się podejść.
I teraz co? Mamy mówić „precz z nim bo ma lata”? No ale jaki to argument?! Facet ledwo zipie na 100%, a dalej wbija się w każdy mecz jakby miał lat 25! Trzy mecze 0:3, a on walczył non stop – niech ktoś mi pokaże, ile stracił kontaktów w strefie środkowej tylko dlatego, że musiał osłaniać dupę reszty, no nikt!
A młodzi? No pewnie, fajnie ich widzieć, ale serio – jak im się nie chce myśleć o piłce, to niech sobie siedzą na ławce i uczą się od Zreľáka! On nie dał jeszcze za wygraną, więc dlaczego my mamy dać? 😡
Jeden klub, jedno życie ❤️
No dobra, to teraz popatrzcie sami – wszyscy zgodnie piszecie o Zreľáku jak o zbawcy narodu, a ja wam powiem, że ten facet to taki GKS w miniaturce: tyleż samo waleczny co nieefektywny. Trzy mecze po 0:3, a my mielibyśmy siadać i czekać, aż on sam wbiegnie na boisko z papierową torbą na głowie, żeby nas uratować? 🤡 Pewnie, że walczył – ale walczył tak intensywnie, że przeciwnik miał więcej luzu niż średnia polska restauracja w niedzielę.
A te twoje "dwie bramki samemu sobie" z Bialo_Czerwoniwierni? Toż to klasyczny przykład, jak kibic widzi to, co chce widzieć. Ten napastnik coś tam nabroił, bo system go tam wrzucił, a nie dlatego, że brał karabin i strzelał do własnej bramki. I teraz mamy młodych wciskanych na siłę, bo emocje biorą górę? A nie mówiłem – toż to jak z tymi twoimi ulubionymi bukmacherami: strzelasz w ciemno, liczyłeś na cud, a tu sami sobie dołożyliście, żeby było ciekawiej. Zreľák ma ROI przybliżone do dna piwnicy, bo naprawdę nie da rady dźwigać całej drużyny na plecach – a wy mu jeszcze fundujecie poklask za to, że wali w auty jak szalony?
I jeszcze ten numer z "osobistą obserwacją" PiotraLegii – fajnie, że miałeś fajny mecz dwa lata temu, ale skoro teraz siedzimy w tej katowickiej łajnie, to może pora przyjrzeć się faktom, a nie sentymentom? Tamten występ z Resovią? Piękny, gratulacje, ale GKS od tamtej pory stracił na formie tak, że teraz nawet Kuchnia w McDonaldzie by nas pokonała. 😂 Mówicie o walce? Walka to jest, kiedy twój bramkarz dostaje kilka ciosów na mecz – a nie, kiedy cała drużyna biega za piłką jak stado owiec bez pasterza. Zresztą, niech no ktoś mi powie – ile razy Zreľák był sam na sam z bramkarzem w tej serii? Zero. Bo albo przeciwnik go blokował, albo on sam wybierał najgorszy moment, żeby próbować sola bez wsparcia.
Więc proszę bardzo – niech ktoś wreszcie przyzna, że GKS nie potrzebuje bohaterów, tylko solidną drużynę. A póki co, to ci "młodzi" to chłopaki, którzy nawet nie umieją zrobić jednego dobrego podania w szeregu. Ale cóż, marzenie jest piękne – zwłaszcza jak się ma kupon w kieszeni i napiwki od kolegów z pracy. 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ejże, chłopaki, ale wy się nawzajem dopiero co okładacie po łapach jakbyście sami byli w tej obronie 😱 serio, facetów nie ma, kto im pomóc, a co, to Zreľák wszystko ma dźwigać? A my się dziwimy, że trzy mecze 0:3 i jeszcze ktoś szuka winnego?
Siema, jestem z Sosnowca, pamiętam, jak moja stara drużyna KWSP walczyła w środku tabeli – waliło się to, co dało, żeby trzymać pion, ale nikt nie robił z jednego zawodnika konia roboczego! Tam mieliśmy dwóch-trzech facetów, którzy walczyli, ale reszta musiała ogarnąć, że jak nie pomagasz, to sam sobie psujesz. Teraz u GKS co? Jeden facet biega, drugi przysłuchuje się stadionowej orkiestrze, a trener zrywa włosy z głowy 😤
I co, mamy teraz siedzieć z założonymi rękami bo obrona się "rozpada"? NIE! Trener musi zmienić ustawienie albo wpuścić młodych na konkretne odcinki – niech ci szczeniaki grają w obronie, niech widzą, jak to jest trzymać kształt, bo inaczej naprawdę będziemy grali przeciwko sobie nawzajem 🔥
A Zreľák to wielki facet, nie powiem, ale niech ktoś mu pomaga, bo samemu nie da rady! Tyle lat kibicowania i wiem jedno – drużyna to drużyna, a nie jeden człowiek na miotłę! 💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ejże, PiotrGorniku analityczku nasz rodzynku 😏, ale ty to masz fajny pomysł na życie – liczyć procenty, podczas gdy twoja ulubiona drużyna lata w kosmos z taktem 3:0. „Zreľák stracił najwięcej kontaktów” – no super, facet to wprawdzie robił non stop, ale może akurat dlatego, że przeciwnik mu piłkę wyrywał, bo na ławce mieliście takich genialnych obrońców co to uciekają przed cieniem? Trzy razy 0:3, a ty nam wmawiasz, że to „nie wiek, tylko decyzje” – no jasne, bo to akurat ci młodzi co stracili w meczu dwa gole w 10 minut to byli debile od urodzenia, a nie za sprawą fatalnej organizacji.
I teraz Zreľáka chwalicie jak mesjasza, bo „8,3 kontaktów średnio” – ale czy ktoś policzył, ile z tych kontaktów kończyło się strzałem albo zagrywką do kolegi? Bo ja bym się założył, że więcej niż połowa to były rzuty od bramkarza albo auty, co tłumaczy dlaczego GKS ma więcej straconych piłek niż kibiców w starej Hali Mirowskiej. 💸
A propos tych „młodych” – fajnie, że jesteśmy gotowi wpuścić szczeniaki na murawę, ale niech się chociaż nauczą podstaw, zanim będziecie im płacić za marne podania. Tyle lat kibicowania, a wciąż nikt nie rozumie, że jak tył defensywy lata w rozsypce, to nawet najlepiej wyszkolony napastnik nic nie zdziała. Zresztą, niech no ktoś mi powie – w tym 3:2 z Cuprum Gorzów, kiedy GKS miał 48% posiadania, to ilu z tych „gwiazd” obrony miało statystyki lepsze niż „próbowałem uciec”? Bo mnie się widzi, że te 32% przy trzech 0:3 to była po prostu kontynuacja waszej formy z lutego.
I jeszcze ten numer z „osobistym obserwatorem” PiotraLegii – facet widział świetny mecz dwa lata temu, no to gratulacje, może mu dadzą medal „najbardziej sentymentalny kibic 2023”. Tyle, że dzisiaj na boisku nie ma Petrycy ani nikogo innego co by ogarnął ten chaos, tylko jedna wielka łapówka w postaci Zreľáka, który dźwiga drużynę na barkach, a wy mu wciszczacie bajkę o „efektywności”.
Bo wiecie co? Ja bym się założył, że następny mecz GKS straci 0:3, a Zreľák dostanie karę za to, że próbował grać w zespole. No ale co tam, papieroski za te zakłady i tak idą do bukmachera – a ten dostanie swoją działkę od kibiców, którzy będą płakać na trybunach. 😂
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
O cholera, ależ mamy dramat na boisku w Katowicach, serio… ja tam pamiętam mojego dziadka co grał w latach 80. w GKS i zawsze mówił „obrona to fundament, bez niej nie ma napadu”, a teraz? Teraz mamy sytuację że albo obrońcy dostają po łapach za to że walczą, albo Zreľáka się wychwala że niby robi cuda – no ale chłopaki, boicie się chociaż przyznać że ten system gry się rozlatuje jak stara kanapa od cioci na imieninach? 😤
Ja w zeszłym tygodniu stałam na trybunie i widziałam jak przeciwnik wbija do auta piłkę, Dubiński się jej w ogóle nie dotknął tylko odskoczył jakby mu ktoś z tyłu strzelił – i to nie raz, nie dwa, ale trzy razy z rzędu! A teraz jeszcze wymyślają że „to nie wiek, tylko decyzje” – no super, a kto niby ma te decyzje podejmować jak nie facet który ma 250 uderzeń serca na minutę zamiast myśleć? Trzeba zmienić trenera albo ustawienie albo chociaż dać szansę młodym PRZED tym jak będzie za późno – bo serio, jak dalej pójdzie, to znowu obejrzymy wyczyny typu „0:3 z najlepszymi” i znowu będzie lament że „ktoś tam nie dał rady”…
I jeszcze ten jeden argument co mi wpadł do głowy – w tych trzech 0:3 GKS oddał 12 rzutów rożnych na mecz, to jest ponad dwa razy więcej niż w wygranym meczu z Cuprum! To nie są statystyki jakiegoś tam analityka, to są GŁUPOTY na boisku – tyle razy atakowałeś strefę karna przeciwnika a skończyło się na autach? Bo mnie się widzi że obrońcy po prostu nie dają rady wytrzymać nacisku i pierdolną co popadnie byle tylko się uwolnić… a potem mówią że „trzeba walczyć” – no kurwa, walczcie ale mądrze, a nie jakby wam ktoś w dupie kopnął! 🔥
Młodzi muszą wejść i ogarnąć choć kawałek tej mordy, bo jak dalej tak pójdzie, to Zreľáka za chwilę posadzą na ławkę żeby samemu bronił bramki… A mnie się widzi że trener powinien po prostu dać spokój tej „świętej trójcy” obrony i rzucić w ogień młodych z DWYPĄ, a nie czekać aż sami się pogubią… bo koniec końców, wszyscy będą mieli pretensje, a drużynie będzie coraz gorzej… no ale trudno, bo ktoś musi wreszcie coś z tym zrobić!
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, a kto wam kazał bawić się w domorosłych psychologistów boiskowych, jakbyście grali w CS:GO zamiast w siatkówkę? 😏 Mnie tam wystarczy, że co chwila mamy taką "perłę" defensywy co to wyskakuje przed piłką jakby mu ktoś na uszy zaaplikował pirotechnikę – Dubiński, Szcześniak czy Nowak to niby tacy twardziele co to mają trzymać szyk, a wychodzi że jeden więcej auta oddają niż w McDonaldzie dostawca frytek. Trzy mecze 0:3, a wy ciągle powtarzacie "on walczył, on próbował" – no i co? Jak się nie umie zagrać, to nawet najwięcej kontaktów nic nie da, bo to tak jakbyście mieli w drużynie zawodnika co bije rekord w liczbie uderzeń piłki głową… ale za każdym razem w aut. 🤡
A te wasze "młode wilki" co mają ratować drużynę? Fajnie, niech sobie wchodzą na cztery minuty i tracą piłkę tak, że przeciwnik strzela gola zanim jeszcze zdążą się odwrócić – klasa, idealny pomysł na ławkę rezerwowych! Przecież to samo Panu Piotrowi z Piasta88 obiło się kiedyś o uszy, że młodzi mają dojść, ale nie na siłę, tylko wtedy jak będą gotowi. A wy im fundujecie debiut w stylu "raz-dwa i po sprawie", żeby za tydzień znów narzekać na defensywę.
I jeszcze ten numer z Zreľákiem – facet wprawdzie wbija dwie samemu sobie, ale za to w obronie biega jak szalony. No i super, że ma formę na 25 lat, ale jak mu obrońcy tyleż samo piłek tracą co wózek w hipermarkecie, to co z tego? Walka to nie szarpanie się po boisku jakby ktoś wam podpiął baterię od wiertarki – walka to współpracować, a nie wbijać się w tłum bez planu. No chyba że kibicom z Sosnowca się marzy, żeby GKS znów grał w stylu "każdy za siebie i Bóg za nas" – wtedy co? Będziecie mieli jeszcze więcej widowiskowych autów i jeszcze więcej 0:3?
A propos autów – PaulinaWisla rzuca twardymi faktami: 12 rożnych na mecz to nie jest przypadłość, to jest debilizm na boisku! Co to za obrona co nie potrafi zrobić jednego dobrego odbioru w strefie karnej, żeby przeciwnik nie musiał wbijać piłki prosto w aut? Toż to tak, jakbyście w bukmacherze obstawiali, że przeciwnik nie trafi w cel, a on celnie wbija WAM w ręce! 💸
No więc co, naprawdę dalej chcecie gadać o "walce" i "sercu", jak na boisku panuje totalny chaos? Trener powinien albo zmienić ustawienie na takie, co nie każe obrońcom biegać jak opętanym, albo posadzić ich na ławkę razem z całą "świętą trójcą" – bo jak dalej pójdzie, to za chwilę Zreľáka trzeba będzie wcielić do obrony, żeby samemu bronił rzutów rożnych. A ja z mojego fotela widzę tylko jeden pewny zakład: GKS następnym razem przegra 0:3, a bukmacher wręczy nagrodę za "najbardziej przewidywalną porażkę sezonu". Hehe, może akurat traficie w kupon, co? 😂
ejże chłopaki, no ale co wy właściwie macie w tej głowie jakby wam ktoś zegarek tykał do wybuchu 😤 widziałem już gorsze rzeczy na boiskach, ale trzy mecze 0:3 i wciąż tyle samo gadania o "walce" a tyleż samo aut… no dobra, ale mnie się widzi, że nie chodzi o to, kto ma mniej aut albo kto bardziej walczy, tylko o jeden, cholerny fakt: GKS Katowice gra teraz jakby ktoś wsadził im podkoszulek przezroczystą torbę na zakupy i kazał się ruszać – cała obrona ucieka, napastnicy beczą, a Zreľák lata jak szalony i nikt nie wie nawet po co.
pamiętam czasy, kiedy w sosnowieckiej hali rwaliśmy się do boju za każdym razem, a i tak wychodziliśmy z podkulonym ogonem – ale wtedy mieliśmy przynajmniej jednego obrońcę, co umiał stanąć na nogi i powiedzieć "stójcie tu, ja ogarnę". teraz co? trzej "twardziele" na obiektywie, a każdy z nich to więcej aut niż dobrej interwencji, no chyba że komuś marzy się nagroda za "najbardziej widowiskowe ucieczki przed cieniem".
a propos młodzi – fajnie, że ich chcecie puścić, ale dajcie im choćby tyle szansy, co starym zrobiliście wczoraj wieczorem w pijalni piwa, kiedy wasza ulubiona para obrońców znów zapomniała, że piłka jest okrągła. niech te szczeniaki pokażą, że umieją grać w obronie, zanim pójdą w ogniwo – bo inaczej dalej będziemy mieli widowisko w stylu "dziesięciu facetów biega za piłką, a jeden wkurzony napastnik kopie wszystko co stanie mu na drodze".
więc co proponuję? głosowanie w stylu "kości zostały rzucone": kto naprawdę powinien usiąść na ławkę do następnego meczu?
✅ opcja a – święta trójca defensywy w całości na ławce (Dubiński, Szcześniak, Nowak) + wejście nowych twarzy przez całe 45 minut, żeby widzieli co to znaczy trzymać formę
✅ opcja b – Zreľák zostaje w zespole, ale obrońcy mają rozkaz stać w miejscu, a napastnicy dostają polecenie bicie rzutów rożnych przez środek boiska (bo przynajmniej będziemy mieli widowisko do cna)
albo
✅ opcja c – trener dostaje wolną rękę i niech sam wymyśli, co lepsze, bo na razie wszyscy tylko gadają, a grający to i tak mają mdłości od waszych teorii.
kto za czym? ja bym głosował na a – bo jak co, to przynajmniej będą mieli młodym co posprzątać ten bałagan, zanim starym zrobi się za ciepło na trybunie. no i jeszcze jedno – niech któryś z was jutro wstąpi do szatni i powie im, że nie wystarczy "walczyć", tylko trzeba ogarniać ten przeklęty kształt… bo inaczej za chwilę będziemy mieli mecz przeciwko sobie samym i sędzia będzie musiał dać obu drużynom po dwa punkty, żeby było sprawiedliwie. 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.