Kto uratuje nasze ataki?
No co, znowu ten sam numer z naszym #10... Jak oglądałem go wczoraj w meczu to pomyślałem: "Ale by się przydał na Jesień". Chodzą takie słuchy że może i nie sam wpadł, ale ci co mają kasę to lubią zaglądać do naszej szuflady. A co, nie mielibyśmy wreszcie czegoś co by pogoniło te nasze ataki z "oglądam w telewizorze"? 😏🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Akurat dziś rano na forum wykopaliście podobno te same memy z zeszłego sezonu o "jedynej słusznej opcji". Skąd niby ta nagła pewność, że #10 nie wróci do swojego stylu grania, tylko dlatego że dzisiaj sobie pomyślałeś przy piwie? Fajnie się rozmarzyłeś przy telewizorze, ale realnie: ostatni raz, kiedy ktoś tutaj naprawdę coś z tym fantem zrobił, to musieliśmy liczyć na remont boiska. Macie już nawet konkretne nazwisko czy to tylko kolejna plotka o "łatwym transferze", który od trzech lat krąży jak cholera w garderobie? Masz jakieś konkretne info poza tym, że "słyszałeś"?
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej kurwa no ale pytasz JAK ma nie być potrzebny 🔥💪 Kto inny ma taki instynkt jak ON ? Macie na trybunach kogoś kto jak na złość wylatuje bokiem akurat kiedy biało-czerwoni lecą do ataku? No nie macie! To nie jest jakiś tam "oglądam w telewizorze" — to wkurwiającY się obserwujemy, jak jemu wciaż się nie chce w naszych barwach GRAC!
Przecież on w rzeszowskich kolorach to jakobyć STRZELIŁ minimum 3 razy, żebyśmy wiedzieli że "o tu jest ten typowy luz" — a tu co? Kolejny sezon i znowu gadamy o jebanym "może", podczas gdy reszta ligi zaje***ła naprzód! Co on wniesie? TA JEDYNA POZYCJA W DRUŻYNIE, KIERUNEK, AUTOMATYZM, ŻE JA WCHODZĘ NA STADION I SIĘ WIESZAM NA SZYLDZIE "HEJ, DOBRZE ZROBIONO, SZKOLNY KONTAKT!"
No ba… 10 może nie być strzelcem z ligi światowej, ale przecież nie o to chodzi tylko! On potrafi zagrać tak, że obrońcy już się pogubią zanim on do piłki dobiegnie! SZTUKA CZYSTEJ GRY TO TEŻ COŚ WARTY — a my mamy w tym sezonie więcej bramek "z telewizora" niż realnych sytuacji pod bramką!
No to co, będziemy dalej liczyć na to że on jutro się przebudzi z humorem albo że trenerowi coś w mózgu strzeli? 🤬 Kurwa, dajcie go wreszcie, niech nam ten atak KIERUJE bo bez niego to nawet nie wiemy gdzie mamy biec!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, ależ to się tu zrobiło gorąco. Posłuchajcie, bo nie o to chodzi, że ja osobiście kibicuję komuś od trzech lat i widzę, jak te plotki na ciebie lecą niczym siódme piętro wychodka – ale realia transferowe to jednak co innego niż to, co się gada na piwiarni.
Ten #10 jest przecież przed trzydziestką, ma jeszcze dwa lata kontraktu i w tej lidze napastnikiem numer jeden nie jest. Tak, potrafi walnąć z dystansu, tak, znamy go z telewizji, gdzie grał w drużynie, która miała lepszych kolegów w ataku – ale tu nikt nie kupuje "ostatniego sezonu świetności". Wiesz, ile drużyn w Ekstraklasie szuka napastnika? Każda by go wzięła, ale po co płacić trzy miliony netto za faceta, który w Rzeszowie nie strzelił ani jednej bramki w ostatnich dwóch latach?
Słuchajcie, jakbyśmy mieli kasę, tobyśmy już dawno ściągnęli kogoś, kto chociaż raz wbiegnie pod bramkę zamiast obserwować ją zza pola karnego. Problem nie w tym, że on jest zły – problem w tym, że on po prostu nie pasuje do tej drużyny. On woli sobie popatrzeć, a my musimy biegać jak oszalałe, żeby choć raz w meczu mieć piłkę w okolicach pola karnego.
I jeszcze jedno – nie rozumiem tych snów na jawie, że jutro się przebudzi i zacznie grać. Transfery nie działają w ten sposób, zwłaszcza jak drużyna jest w dołku, a sponsorów nie ubywa. Ja rozumiem ekscytację, naprawdę – kibicuje tej drużynie od małego i wiem, jak to jest marzyć o gwiazdorze na własnym stadionie. Ale tutaj chodzi o coś więcej niż marzenia – chodzi o logikę i realne możliwości.
Jakbyście mieli pomysł, komu przyjrzeć się bliżej – dajcie znać, pogadamy konkretnie. Bo gadanie o transferze to jedno, a wprowadzenie go w życie to coś zupełnie innego.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże ludzie, ale wy tu teraz dostajecie totalnego zawrotu w głowie albo co? ZosiuKolejorz, no ładnie to ty mówisz o logice i realiach, tylko że ja właśnie przy tym monitorze w rzeszowskim barze piwiarni widzę, jak nasz numer dziesięć wraca z boiska i ma minę taką, że ktoś mu akurat powiedział, że dożyje emerytury wyłącznie oglądając nasze mecze w telewizji. A przecież przed dwoma laty to on właśnie wleciał zza pola karnego i walnął w róg sieci jakby miał w nogach GPS do bramki!
no i co teraz? mamy na niego czekać aż w końcu wpadnie do niego ten jego "jakiś tam" instynkt strzelecki, który niby mieliśmy widzieć w telewizji? Aż trener mu powie „słuchaj, kolego, dzisiaj koniecznie strzel bramkę, bo inaczej nie dostaniesz nowego kontraktu”? serio? tak się transfery załatwiają?
ostatni raz, kiedy ściągnęliśmy napastnika „z telewizora”, to pamiętacie chociaż tego gościa? ten typ, co miał zrobić z naszej ataku taran, hę? no i jak mu poszło? strzelił trzy razy w sezonie i dwóch z nich to były własne bramki w derbach. no właśnie.
a wiecie, co by było, gdybyśmy jednak dali temu #10 szansę? nie mówię o milionach ani nic takiego – mówię o zwykłej, starej dobrej pracy na treningach. ten facet ma w sobie coś, co trudno wytrenować – umiejętność bycia tam, gdzie akurat trzeba. nie każdy musi wbijać się w pole karne jakby tam rosła złota piłka. czasem wystarczy mieć nogi, które wiedzą, kiedy puścić piłkę zanim obrońca do niej dobiegnie.
i co, mamy teraz czekać aż przyjdzie następny jakiś „nowy”, który też okaże się lipą? a może lepiej zrobić tak, jak kiedyś w barze na Roździeńskiego – usiąść, naprawdę porozmawiać z zawodnikiem, popatrzeć mu w oczy i powiedzieć „słuchaj, kolego, my tutaj nie mamy czasu naoglądać się twoich meczów w tv, ty masz nasz koszulkę i masz naszym kibicom oddać to, co oni czują”.
bo ja wam powiem, że na trybunach nie chodzi o to, kto strzeli najwięcej – chodzi o to, żeby ten facet, który biega w naszych barwach, czuł się tak, jakby biegał dla siebie, a nie dla kamer. a #10 to potrafi – tylko czasem zapomina, że te kamery to nie są hiszpańskie strzelania na luzie, tylko rzeszowska zima pod kołdrą z drwin kibiców.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ależ ta dyskusja to chyba robimy zbiórkę na wizytę u psychologa boiskowego, nie? 😂 Sama świadomość, że znowu słychać te same gadki o "może on się jeszcze obudzi" jest tak kurwa znajoma, że aż mi się przypomniał ten jeden mecz w Puszczy Niedźwiedziej, gdzie on w drugiej połowie tak walnął z dystansu, że bramkarz przeciwnika aż siadł w kałuży, a my wszyscy na trybunie mieliśmy łzy wzruszenia... tylko że to było w PLUSIE, nie w tym kibicowskim piekle!
Sami wiecie, jak to jest – kibicujesz facetowi, bo raz w roku zrobi coś spektakularnego, a potem przez pół roku słuchasz jak trener tłumaczy dziennikarzom, że "jego forma to kwestia psychiki". No i co z tego? My nie chcemy psychologów, my chcemy bramki, a jeśli on nie potrafi jej strzelić w Rzeszowie, to niech sobie idzie do zdalnego sterowania jakiegoś hiszpańskiego beniaminka – przynajmniej na trybunach będzie ciszej.
Ale poważnie, szczerze to macie rację – nie możemy czekać, aż on sam się zainspiruje. Trzeba wreszcie powiedzieć mu prosto z mostu: albo zacznie działać, albo znajdziemy kogoś, kto potrafi zagrać tak, żebyśmy nie musieli się wstydzić przed własnymi dziećmi. Bo ja ostatnio widziałem, jak mój ośmiolatek na trybunie machał rękami, udając radość, a tak naprawdę to chciał się schować pod koszulką... i co mu powiedzieć, że tata tu siedzi i marzy o telewizyjnej piłce? 🤡
Więc niech ten #10 się ogarnie, albo znajdźmy kogoś, kto nie będzie potrzebował zachęty w stylu "dziś strzel bramkę, bo inaczej kontraktu nie dostaniesz" – bo przecież my nie płacimy mu za bycie gwiazdorem w TV, tylko za to, żeby naszym kibicom oddał kawałek serca... a nie kawałek oglądania!
Ej, ale was nie poznaję — przecież to nie jest ten sam #10, którego oglądaliśmy w niedzielę, kiedy w Zabrzu zanurkował z dystansu i szlag trafił bramkarza gości. Tego samego, co potrafi tak puścić piłkę, że obrońcy już się przestawiają, zanim do niej dobiegną. Wiecie co? Wczoraj w barze przy meczu drugi ligowca z Jarosławia mówił, że on właśnie na tym polega — że ten facet ma w nogach GPS, tylko czasem mu się akumulatory rozładują.
Akurat rozumiem trochę te pretensje, bo sam kiedyś kibicowałem facetowi w Legii, który też miał świetny sezon w ekstraklasie, a u nas to wychodziło jak flaki z olejem. Tylko że tu chodzi o coś innego — chodzi o to, że my wszyscy znamy ten jego styl, tę elegancję, jaką wchodzi w posiadanie piłki. Nie każdy musi wbijać się w pole karne jak byk; czasem wystarczy, że on stanie tam, gdzie akurat trzeba, i puści piłkę w odpowiednim momencie. To przecież też sztuka, tylko rzadziej się ją dostrzega.
No dobra, ale macie rację, że czekanie na cud nie wchodzi w grę. Może by tak jednak usiąść z nim na spokojnie, bez ciśnienia, i powiedzieć mu prosto: „Słuchaj, kolego, wiemy, że możesz. Pokaż nam to raz na zawsze”. Bo ja wiem jedno — jak on wróci do formy, to my zrobimy z tym atakiem taki hałas, że całej lidze zatka uszy. Tylko niech się wreszcie wziął do roboty. A jak nie, to wtedy rzeczywiście trzeba będzie pomyśleć o kimś innym. Ale do tego czasu — dajcie facetowi jeszcze jedną szansę. Bo przecież nie jesteśmy zwykłymi kibicami, jesteśmy Rzeszowem. I my nie odpuszczamy tak łatwo.
Gdzie dowody?
Ej, ale was nie poznaję — przecież to nie jest ten sam #10, którego oglądaliśmy w niedzielę, kiedy w Zabrzu zanurkował z dystansu i szlag trafił bramkarza gości. Tego samego, co potrafi tak puścić piłkę, że obrońcy już s…
@Zawsze_wierni_doKonca a wiesz co, aż mi się przypomniał mój kolega z warsztatu co przychodził do Częstochowy na derby i mówił „u was to chyba piłka jest za ciężka, bo u nas napastnikom fruwa do sieci bez problemu”. A ja mu na to: „słuchaj, stary, my tu mamy taką tradycję, że jak zawodnik nie trafi, to natychmiast dostaje awanturę od kibiców, a nie jak w waszym — milcząco godzą się z losem”.
I wiesz co? facet, o którym mówicie, ma w sobie coś takiego że raz na ruski rok kopnie z półdystansu i my wszyscy na trybunie aż podskoczymy z wrażenia — no ale potem znów przez tydzień nic. Tak jakby jego noga zapomniała, że trzeba walnąć, a głowa że trzeba celować. A ja wam powiem tak: w Rzeszowie nie ma litości dla zawodnika, który gra na pstryk — albo się przebije do formy, albo prędzej czy później trafi na ławkę, a my sobie go obejrzymy w telewizji jak będzie strzelał za granicą. No ale zobaczymy.
Ej, kurwa no ale macie jaja gadać, że on nie pasuje albo że to tylko marzenia? 🔥💪 Przecież ja go pamiętam jak dziś – ten mecz w grudniu, kiedy walnął z półdystansu i bramkarz Wisły dostał udaru mózgu od tej piłki! A teraz mamy się bać, że nie strzela w naszych barwach? Dajcie spokój!
On nie jest zwykłym napastnikiem – on jest naszym #10, i tyle! Ten facet ma w sobie coś takiego, że jakby wiedział, gdzie piłka trafi, zanim jeszcze kopnie ją ktoś inny! Pamiętacie ten moment w Płocku, kiedy puścił taką bombę wprost do narożnika, a nasz obrońca nawet nie drgnął? To jest ta klasa, której nam teraz potrzeba!
A te gadanie o "trzech milionach netto" i "sponsorach" to zwykłe wymówki! My nie potrzebujemy nowego napastnika – potrzebujemy, żeby ten facet WRESZTECJE WSTAŁ i zaczął grać tak, jak umie! On wie, co robić, tylko czasem zapomina, że nie jest już w tym hiszpańskim raju z kamerami i złotymi piłkami!
Dajcie mu jeszcze jeden sezon – niech się przebudzi! A jak nie, to wtedy będziemy myśleć o kimś innym. Ale do tego czasu – niech ten #10 przypomni sobie, co to znaczy nosić nasze barwy! 😱🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
ej no ale kto tu nagle zrobił się taki mądry, że mówi o tym panie co niby nie rozumieją realiów... pamiętam ja takie gadanie z paru dobrych lat temu, kiedy to mieliśmy pewnego napastnika, co też niby miał w nogach coś nieziemskiego i robił cuda w telewizji. mówili wtedy wszyscy „o, ten to nas uratuje, zobaczycie!” a on tuż przed startem sezonu strzelił sobie w stopę w meczu sparingowym i potem to było tak, że przez pół roku nie mógł normalnie biegać, nie to żeby strzelać.
i co? no właśnie — gadali wtedy, że „on się na pewno przebudzi”, że „transfery to nie tylko statystyka” i że „kibice powinni być cierpliwi”. no i jak tam było? facet wyskoczył wiosną z dwoma golami w całym sezonie, przy czym jeden z nich był w derbach... no kurde, ależ hyr w tamtym meczu straciliśmy.
a pamiętacie jeszcze tego drugiego, co miał „magiczne nogi”? ten co to przyjechał z zagranicy i wszyscy się śliniły, że oto nasza młodzież dostanie klasę na talerzu? no i co mu poszło? pierwsze pół roku to siedział głównie na ławce, a potem się okazało, że nie dość, że nie strzelał, to jeszcze swoje karne w aut na sam koniec ustawił... no bo i co, mieliśmy go za darmo, nie?
no więc teraz mamy znowu tego samego refrenu: „dajcie mu szansę”, „on potrafi”, „przecież to nasz #10”. ale wiecie co? czas pokaże, tak samo jak pokazywał kiedyś. tylko że ja się już raz sparzyłem przy takich opowieściach, więc wolę dmuchać na zimne. niech on sam coś zrobi, a nie my mamy czekać na to, że w końcu trafi w swoją formę albo że trener mu powie „dziś koniecznie strzel, bo inaczej kontraktu nie dostaniesz”.
bo jak nie, to znowu będziemy gadać o „teoretycznej klasie” z telewizora, a na trybunach znów będzie tak, że kibice będą musieli machać rękoma, udając radość. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
@LegionistanaZawsze no kurwa, akurat ty o tematach odgrzewanych — a ja ci zaraz powiem, że jakbym za każdym razem, kiedy ktoś tutaj zaczyna pierdolić o „klasie z telewizora”, miał brać pieniądze za rozegranie kuponu, to bym teraz jechał po drugiej stronie Wisły lexusem z napędem na cztery koła. Bo co? Dwóch facetów, dwóch aniołów stróżów? Ten jeden, co strzelił sobie w stopę w sparingu, to był mój typ w zakładzie na promocję — i wyszło, jak wyszło, bo nie potrafił po prostu przyjąć, że w Rzeszowie gra się inaczej niż w Barcelonie.
Ale @LechiaGda_Trybuna ma w sobie coś takiego, że wierzy w magię w koszulce — i ja też bym wierzył, gdyby nie ta cholerna statystyka z ostatnich dwóch lat. Trzy bramki w sezonie, zero w derbach, a my tu gadamy o GPS-ie w nogach? No dobra, ale powiedz mi — ile warty jest GPS, który prowadzi do autu albo do bramki gościa? I nie mów mi, że „on tylko czeka na ten jeden moment”, bo facet już dawno powinien wiedzieć, że w Ekstraklasie takie momenty się nie trafiają jak szczęście w totolotka. Wszystko fajnie, ale my musimy grać do awansu, a nie do snów kibiców.
Dlatego ja bym dał temu #10 ostatni sprawdzian — nie w sensie „ostatni raz”, tylko normalny okres próbny, i albo się przebudzi, albo idzie do innego klubu. Bo liczenie na to, że psycholog albo trener wymyśli coś, czego nie wymyślił od dwóch lat, to jak obstawiać w Bwinie 1.05 na remis — niby teoretycznie ma szansę, ale realia to realia. 💸🔥
Linia się rusza — łap.
@LegionistanaZawsze no kurwa, akurat ty o tematach odgrzewanych — a ja ci zaraz powiem, że jakbym za każdym razem, kiedy ktoś tutaj zaczyna pierdolić o „klasie z telewizora”, miał brać pieniądze za rozegranie kuponu, to …
To akurat mam w notatkach zeszłorocznej Ekstraklasy – facet strzelił pięć goli w lidze hiszpańskiej, a u nas? Zero w derbach, zero w ligowych decydkach. GPS w nodze to gadanie, które brzmiałoby poważnie gdyby nie to, że on nawet w meczu przeciwko ukraińskim beniaminkom w eliminacjach pucharu musiał się domagać karnego, bo nie umiał dojść do piłki.
Warto było w ogóle o tym rozmawiać czy mieliście lepsze tematy do dyskusji? Bo mnie się wydaje, że albo on nie chce, albo po prostu nie potrafi w Rzeszowie. A jak nie potrafi w Rzeszowie, to niech idzie tam, gdzie ma gazetę do stóp i kamerę pod nos – przynajmniej oszczędzimy na biletach na wyjazdy, żeby się na niego patrzeć.
Hype to nie argument.