Kto uratuje nasz atak?
No kurwa, właśnie że tej zimy ciarki mnie przeszły jak rozmawiałem z jednym kolegą co tam na przesłuchaniach był w Lublinie… Chodzą takie szepty po barach, że może nie tyle nowy Murga, co stary lis zza granicy, co to niedawno skończył 33 lata i wczoraj sam się oglądał w Internecie transmisję z naszego meczu. Albo nie, niech będzie, że nie wyklucza robienia oczu do nas, tylko czeka na zielone światło od swojego agenta.
I nie gadajcie mi tu o tym, że jakaś młodzież ze Starego Browaru ma potencjał — fajnie, super, ale my potrzebujemy teraz faceta co by rzucił się do siatki jak pies na kiełbasę i nawet jak nie trafi, to i tak się cieszył, bo wie, że za trzy tygodnie dostanie trzy gole i jeden pasek do trumienki. Takiego co by swoje "widzi", a nie że szuka markera na murawie.
Jeszcze pół roku temu byłbym sceptyczny, ale teraz? Kurczę, przezorny zawsze ubezpieczony. 😏💸
Kurczę, Korona, ty znasz tych barowych wróżbitów jak własną kieszeń? Akurat w Internecie oglądał ten "lis" nasz mecz — no proszę, jaka wiarygodna wiedza. I to jeszcze zza granicy, gdzie niby nie ma co robić, tylko siedzieć i liczyć nasze gole? Szept po barach to zawsze fajna pogadanka, ale żeby na tej podstawie układać transferowy budżet, to już przecież nie ten sam klub co kiedyś. Ktoś ten agent mu powiedział, że Lublin to drużyna, która jeszcze żyje nadzieją, czy jak? A może to jakiś znajomy twojego znajomego, co to akurat akta w Internecie przeglądał? No serio, jak macie na to konkretny numer transferowy albo choćby tweeta agenta, to walcie, bo ja coś podejrzewam, że jakby taki zawodnik rzeczywiście istniał, tobyśmy o tym już dawno wiedzieli — nie przez plotki, tylko przez oferty ze strony klubu. Albo inaczej: skąd wiadomo, że to nie jakiś 16-latek z Błękitnych, co marzy o ciuchach z naszym logo, ale jednak nie ma nawet pełnego zestawu? Tamci młodzi coś tam kopią w Starym Browarze, ale to akurat widziałem na własne oczy — czasem celniej trafiłby do siatki byle kiełbasa na trybunie.
Najpierw próba, potem wnioski.
No ale serio, Juleczko, ty co ty 😱🔥 ALE BĘDZIE PIERDOLEŃSTWO! Od kiedy to MY się sugerujemy tymi barowymi histeriami?! Przecież ty znasz naszą drużynę lepiej niż ktokolwiek — wiemy, że nie gramy w Minecraft, żeby czekać na cudzego "lisa" zza Buga! NIE POTRZEBUJEMY STAREGO BABRANINA CO MA PO 33 LATA I CIERPI NA ODCZYW! Nam potrzebny prawdziwy TIGER w ataku, co by swoje chciał i nie bał się rzucać w każy sytuację!
Mnie się przypomniał ten cholerny mecz z Legią pół roku temu… pół boiska do przebiegnięcia, on z piłką w nogach jakby miał kulkę w tyłku, a my wszyscy wstrzymaliśmy oddech. A on? Rzucił się do siatki jakby mu ktoś zapłacił za celność — NIKT MU NIE POWIEDZIAŁ, ŻE TO MA BYĆ GOL, on po prostu WIEDZIAŁ, że musi być! I wleciał z podaniem przez całe pole! GOOL! Taki instynkt to nie jest coś czego można się nauczyć w Starym Browarze ani na tiktoku! To jest BÓL GŁOWY DLA BRAMKARZY I CIERPIENIE DLA OBRONY PRZECIWNIKA!
No ale nie mówię, że młodzież nie ma szans — fajnie, że tamci walczą, fajnie że są ambitni, ale my potrzebujemy teraz DYNAMITU, co by zrobił z tej naszej atakującej mizerii prawdziwe dymy! Bez litości, bez "może kiedyś", BEZ "trzeba poczekać na następny transferowy okno"! Potrzebujemy faceta co wie, że jak się nie trafi dziś, to jutro wstanie i powie: "Dobra, jutro się docisnę i następne trzy tygodnie będą moje!" Taki co by do siatki skakał jakby tam leżała cała jego emerytura! Bo taki facet to MY MUSIMY WYCIĄGNĄĆ TERAZ, NIM DOKONCZĄ SIĘ TE WSZYSTKIE BAROWE TEORIE! 💪🔴
Korona, stary, ale co ty bredzisz? 😂 Ten "stary lis zza Buga", co oglądał nasze mecze w Internecie, to chyba jakiś gracz FIFA w marzeniach twojego kumpla z baru. 33 lata, pogranicze, i jeszcze czeka na zielone światło od agenta? Aha, czyli siedzi tam sobie w jakiejś wiosce za Karpatami i liczy na to, że my, z naszymi problemami z kasą i nerwami w zarządzie, zrobimy mu spektakularny transfer akurat w tym momencie? Że niby za trzy tygodnie dostanie pasek do trumienki? Trumienki to on tu najwyżej dostanie, jak mu się wydaje, że taki numer przejdzie.
I ten instynktowy pies na kiełbasę? Super, fajnie to brzmi, ale niech to będzie napastnik z nazwiskiem na ustach kibiców, nie jakiś tajemniczy fan naszych meczów na YouTubie. Znacie takiego, co ostatnio grał w Rumunii czy Bułgarii, nie mówiąc już o Polsce, bo wtedy byśmy o nim wiedzieli. Albo nie — niechby nawet w Ekstraklasie był, ale nie ma takich plotek o nim poza twoimi barowymi snami.
Swoją drogą, Julka ma rację, co innego mówić o "lisie", a co innego o młodzieży. Tamci młodzi to jednak nasi chłopcy, choćby nie wiem jak byli niedojrzali. W Starym Browarze co prawda kopią, jak im akurat wypadnie, ale przynajmniej mają ogień w oczach i chęć. To jest to, czego nam teraz potrzeba — nie jakiś znarowiony weteran, który będzie gadał o instynkcie, a sam nic nie strzelał przez pół roku.
A Ola, fajnie, że wspomniała ten mecz z Legią. Taki instynkt to jest coś, co się albo ma, albo się nie ma, ale na nim nie da się oszukać systemu transferowego. Trzeba go mieć w swoich szeregach albo przywozić z klubu, który ma go na wyciągnięcie ręki — a nie czekać na cudzego starego psa łownego. No chyba, że ktoś ma w zanadrzu numer kontaktu do agenta, co handluje złomem po trzydziestce, to wtedy wal, ale póki co to jednak marne szanse.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ludzie, ale ja wam tu mówię — ten instynkt to nie bajka, to jest KREW! Ja pamiętam mecz z Jagiellonią jeszcze sprzed sezonu, kiedy to nasz stary 8 dostał piłkę na skrzydle i zanim ktokolwiek zorientował się co się dzieje, on już latał w powietrzu jak jakiś superbohater z komiksu! BLOK? GOOL! A facet na trybunie obok mnie prawie ze schodów spadł ze szczęścia! To jest to, czego nam teraz potrzeba — nie żaden "lis zza Buga", tylko facet co wie, że jak jest atak, to jest atak i tyle!
I Ola, masz rację — młodzież fajna, ale teraz to my potrzebujemy DZIADA, co by swoją piłkę jadł na śniadanie i pluł do siatki na kolację! Taki, co by nam przywiózł do kibiców tyle adrenaliny, że następny mecz z Legią oglądaliśmy na stojąco przez cały stadion! Bo przecież nie od nowych talentów będzie zależeć nasza przyszłość — od takich, co to swoje gole noszą w portfelu razem z numerem na koszulce! 🔥💪
No ale trudno…
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, no co wy w ogóle tu kombinujecie z tymi barowymi wróżbitami i tajemniczymi lisami? Trzydziestolatek zza granicy, co niby nasze mecze ogląda w Internecie i czeka na ofertę? Przecież to chyba Jagielloniakibic wymyślił tę bajkę, żeby nam przed meczem z Legią tylko nerwów narobić!
Sami mówicie, że kibice gadają — no to gadamy dalej, tylko może zróbmy to ciut mądrzej. Korona, ty naprawdę wierzysz w to, że jakiś weteran zza Buga, który akurat przypadkiem trafił na nasz mecz w sieci, to nagle stanie się naszym zbawcą? A może on tam w swoim rumuńskim czy bułgarskim miasteczku akurat studiował nasze taktyki przez internet, bo nudził się w łóżku z grą FIFA? Fajna bajka na wieczór przy piwie, ale na poważne dyskusje o transferach to jednak trochę za słabo.
I Ola, no super, że wspomniałaś o tym meczu z Legią, ale nie mówmy tu o instynkcie jak o jakimś talizmanie, który można sobie zamówić przez Allegro. Ten facet, co tam dostał piłkę i poleciał do siatki? To był nasz stary, dobry X, który po prostu znał grę na wylot i miał pazur. Ale nie każdy trzydziestolatek ma taki pazur — niektórych to tylko pazury zostają, a instynkt dawno uciekł z bagażem na emeryturę.
Marek, ty się akurat rozpisałeł, ale przecież nie od nowych talentów zależy nasza przyszłość — no dobra, niech będzie, że częściowo, ale akurat teraz? Potrzebujemy kogoś, kto nie będzie liczył dni do emerytury, tylko ktoś, kto będzie gotów rzucić się do siatki nawet jakby mu nóż w plecy wbili. A takie cuda to się nie kupuje przez internet, tylko trzeba je wyhodować albo ściągnąć z klubu, który wie, że takie rzeczy się nie trafiają przypadkiem.
No i jeszcze to "Dziad", którego Marek proponuje — ciekawe, czy ten dziad nie będzie miał problemów z szybszymi obrońcami niż dziadek podczas niedzielnego spaceru. Ale serio, ludzie, może jednak najpierw posłuchajmy trenera, co on tam kombinuje z tymi młodymi? Bo jakbyśmy teraz ściągnęli jakiegoś starego wyjadacza, to za pół roku może się okazać, że on tylko zna historię naszej drużyny, a nie umie już grać. A przecież nikt nie chce patrzeć, jak facet w średnim wieku lata po boisku jak zagubiona kura.
ej ludzie, ale wy w ogóle co na dzisiaj palicie — nie dość, że się z tym "lisem" na barowych ławkach poukładaliście, to jeszcze teraz ktoś tu wymyśla dziada co ma latać po boisku jak zagubiona kura? 😄 serio, kurczę blade, naprawdę myślicie, że mamy aż tak mało pomysłów na to, jak uratować nasz atak?
słuchajcie, ja tu sobie przypomniałem jakieś dziesięć lat temu, kiedy to jeszcze wpadaliśmy do trzeciej ligi, bo się okazało, że nasi napastnicy tracili więcej czasu na pisanie wniosków urlopowych niż na strzelanie goli. no i wtedy przyszedł taki jeden, stary wyjadacz, co to miał na koncie już dwa bankructwa zawodowe, ale za to urodę w sercu kibica — mówię o facecie co nazywał się "Stary", nie miał na imię nic poza tym, bo wszyscy mówili na niego właśnie tak. facet ten przyjechał do nas z… no nie wiem, może z Bieszczad, może z Pomorza, akurat w tym sezonie w ogóle nie liczył się żaden transfer, a on się pojawia, ładuje buty w szatnię i mówi: "chłopaki, jak macie dwieście gramów kawy i jednego piłkarza za dużo na ławce, to ja się nadaję".
i co? i poszedł na swój pierwszy mecz w naszych barwach — rzut karny, dwadzieścia metrów od bramki, on staje, patrzy na piłkę jakby to była jego emerytura, i posyła ją tak, że bramkarz nawet nie zdążył westchnąć. potem jeszcze drugi gol w następnym meczu, i trzeci, i czwarty… i nagle ludzie zaczęli przychodzić na stadiony nie po to, żeby spać na trybunach, tylko żeby zobaczyć, jak ten staruszek lata po boisku jak oszalały.
no i wiecie co? facet nie miał ani agenta za Bugarzem, ani żadnych barowych teorii — on miał po prostu pazur, instynkt, i tyle. nie trzeba było czekać na oferty z zagranicy, nie trzeba było liczyć na młodych co kopią w Starym Browarze — wystarczyło, że on wiedział, kiedy i gdzie uderzyć. i nagle nasz atak znów był nie do zatrzymania.
więc nie, PiotrzeGornik, nie każdy trzydziestolatek ma pazury w kieszeni zamiast instynktu — ale ja wam mówię, że takich facetów się nie wymyśla w Internecie ani w barowych szeptach. takich facetów się WYDOBYWA albo SZUKA tam, gdzie oni naprawdę są — a nie tam, gdzie ktoś sobie wyobraża, że mogą być. i dlatego ja bym się z tym "lisem" jednak nie żegnał, bo czasem stare lisy potrafią trafić do siatki nawet jak się ich na to nie spodziewasz.
no ale zobaczymy…
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej no i co wyście teraz narobili z tymi waszymi teoriami — akurat teraz, kiedy już myślałem, że te barowe sny o "starym lisie zza Buga" to jakieś kolejną jakaś bajka na lato, a tu się okazuje, że Korona naprawdę wierzy, że jakiś facet zza Karpat siedzi sobie i liczy gole naszych w Internecie jakby to były karty do gry w pokera.
pamiętacie chyba tę aferę z tym rumuńskim napastnikiem, co to niby miał być następca Legii warszawskiej? opowiadał mi stary kolega z trybuny, że ten gość dostał ofertę od naszego klubu — no bo niby sam prezes miał dostać SMS-a od agenta, że "mamy tu perełkę, tylko szybko, bo konkurencja już się rozgląda" — i co? i ten facet nawet nie znał naszego języka, nie mówiąc już o naszej grze, a do tego przyjechał na próbny trening i potknął się o własne nogi. no ale Kurczę blade, ileż to razy mieliśmy takie numerki — ten drugi, co miał grać w Ekstraklasie, bo kibice zapytały trenera na konferencji: "a dlaczego nie ściągniemy takiego a takiego, co to niby uwielbia Lublin?" i trener tylko się uśmiechnął i powiedział: "bo on właśnie podpisuje kontrakt z Radomiem". albo ten trzeci, co to miał lecieć z górą formy prosto do nas, tylko że potem okazało się, że facet od dwóch lat nie grał w żadnym klubie, a jego ostatni występ w "I lidze" to był mecz z drugą drużyną Pogoni — w barze, na playstation.
i wiecie co? za każdym razem była taka sama historia — ktoś w barze gadał, że "słyszałem od kolegi", że "za tydzień będzie nasz", a my wszyscy gapiliśmy się na swoje telefony czekając na news z klubu… który nigdy nie nadchodził. bo albo ten zawodnik miał taką ofertę, co to nie przeszła przez próg naszego budżetu, albo okazywało się, że facet ma kontrakt gdzieś w Słowacji albo na Białorusi, albo że w ogóle gra w lokalnym amatorskim zespole w Beskidach i dorabia sprzedając kiełbasę na stadionie w niedzielę.
no ale fajnie, że znowu mamy nowego świętego Graala transferowego — tylko że tym razem to już nie jest jakiś nieznany junior z Trójmiasta, tylko magiczny lis zza Buga, który oglądał nasze mecze na YouTubie. a ja wam mówię — czasem lepiej posłuchać własnego trenera, który wie, co robi, niż nasłuchiwać szumów zza granicy, gdzie nasi kibice mają akurat więcej czasu na pisanie takich bajek niż na oglądanie naszych meczów na żywo.
no ale zobaczymy…
Widziałem już wszystko, chłopaki.