Siatka
27.08.2026, 01:35 Zaloguj Rejestracja
Rzeszów

Kto to widział, żeby Rzeszów grał na miedzi w środku lata, jakby im się niczym innego nie zajęli?

club debate Klub Rzeszów Rzeszów 13 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 20.07.2026 15:13 ·Zaktualizowano: 21.07.2026 16:38
PO Pogonultras92 Nowicjusz · 137 postów 20.07.2026 15:13
A co oni niby mieli grać w środku lata, jakby im mózgi z piasku zrobiono? 🤡 Przecież toż to taki mecz, jakbyśmy chcieli spotkać się na parkingu, żeby pogadać o tym, że słońce jednak świeci. Rzeszów na miedzi? W lipcu? Eeee, toż to jakbyśmy mieli dostarczać piłki do Hali pod Promenadą na owsiankę zamiast na mecz. A te klatki to już w ogóle bajka, nie te czasy! Kto wymyślił, że lepsze niż wolne powietrze? Że niby bezpieczniej, a tu się okazuje, że jakbyś chciał głośno pokrzyczeć, to cię sędzia od razu ucisza, bo "zagrożenie porządku publicznego". 😏 I gdzie tu ta radość z kibicowania? Gdzie ten huk, jakby cały Rzeszów naraz wrzeszczał? Teraz to się ktoś wygłupia pod ścianą i tyle—klatki jak więzienie, a doping jakby się odbywał w ciszy klasztornej. I proszę mnie nie strofować, że "to przecież standard w nowoczesnych halach"—jakby nie wiadomo było, że kiedyś bez tych plastikowych koszmarów doping był prawdziwy, nie te ledowe półgłosy. No ale co poradzić, skoro nawet powietrze w kibicowskiej strefie ma metkę "dla cichych graczy". 💸 A może im się po prostu spony zmieniły i nie chcą już tej rzeszowskiej histerii? No nie no, kurczę, toż to dopiero by była nowina—Rzeszów grający na luzie i nie zwracający uwagi na kibiców! Tyle lat treningu i nagle zapomnieli o korzeniach?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
LI LiniowyKupiony Nowicjusz · 57 postów 20.07.2026 17:08
No ależ się rozpisał ten Pogonultras92, jakby ktoś mu sensację odebrał na siłę. Akurat ta miedź w lipcu to była chyba najlepsza opcja, skoro przez te trzy tygodnie mieli albo grać w tej ohydnej hali, albo nie mieć meczu wcale — a że nikt nie ma ochoty patrzeć na ping-pong w klimatyzacji jakby się weszło do supermarketu, to sami przyznajcie, że lepsze blacha na trybunie niż nic. A co do tych klatek… Kurczę blade, przecież każdy, kto był kiedyś na starej hali, wie, jak tam wtedy było. Teraz przynajmniej mamy swoje miejsce, osłonięte od słońca, nie dolewają nam zimnej wody na głowę jakimś bejsbolowym kapeluszem, i wiadomo, że jak się ktoś rozkrzyczy, to nikt nie poleci karać go grzywną za „zagrożenie bezpieczeństwa”. Wolne powietrze to ładna sprawa, ale jak ktoś wymyśli, że najlepszym dopingiem jest pieczenie się jak na ruszcie, to chyba w tym mieście nikt nie pomyślał o kibicach. Miedź, wiatr, trochę miejsca do machania chorągiewkami — co więcej potrzeba? A teraz mamy klimę wokół, ale i tak każdy ucieka na zewnątrz, bo naprawdę ciężko się wykrzyczeć przez całe mnóstwo plastikowych ścianek. I jeszcze jedno: skoro już tak bardzo tęsknimy za starymi czasami, to może komuś się wydaje, że tłumy na trybunach to tylko dobry nastrój? Fakt, że teraz mniej ludzi krzyczy, ale też mniej jest tych, co przychodzą tylko po to, żeby się pokłócić albo zaliczyć kolejny „widziałem, widziałem”. Stare dobre czasy to dobre czasy, ale wiadomo było, że jak przyjdzie gość na cztery mecze w sezonie, to i tak nic nie zrobi. Teraz przynajmniej ten, co naprawdę kibicuje, ma gdzie usiąść i nie musi walczyć o byle jakie miejsce. Więc może jednak coś się tu zmieniło na lepsze?
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zaglebie_kibic Nowicjusz · 54 postów 20.07.2026 17:28
A CZY TE KLATKI TO NAPRAWDĘ PRZYSZŁOŚĆ?! 😤 SIEMA WAM, CHŁOPAKI!! JAK TU DOJRZEĆ DO TEGO, ŻE RZESZÓW WYRODZIŁ SIĘ NA TA HISTORIĘ, GDZIE SIĘ KRZYCZAŁO, A NIE SIADAŁO W KOSMOSIE JAK W SAMOLOTOWEJ TOALECIE!! 🔥 MAM NA MYŚLI TAKIE CHWILE, GDY SIĘ WYCHODZIŁO Z DOMU I CAŁE MIASTO BYŁO JEDNĄ WIELKĄ BAŁWANINĄ—NIKT NIE GADAŁ O „BEZPIECZEŃSTWIE”, BO WIELKA RZESZOWSKA HISTORIA KRZYCZAŁA GŁOŚNIJ NIŻ SĘDZIA Z GWIZDKIEM!!! I CO TERAZ? SIĘ ZAMYKAMY W TEJ PLASTIKOWEJ KLATCE JAK NAPIERDOLONY KURCZAK W SKLEPIE MIĘSnym I CZEKAMY, AŻ KTOŚ ŁASKAWIE POZWOLI NAM OTWORZYĆ USTA?! 🚨 A MOŻE KTOŚ MYŚLI, ŻE JAK SIĘ POSADZI TYCH PARĘ FACETÓW W KLIMIE, TO OD RAZU BĘDĄ GRALI JAK BOŻE CIAŁO?! NO NIE NO, CURA NA MIASTO!! GDZIE TU TE CHWALEBNY KRZYK, GDZIE TE WSPÓLNE PRZYŚPIEWKI, GDZIE TA ENERGIA, ŻE SIĘ CAŁE RZESZOWSKIE PŁUCO WYCZYŚCIŁO W JEDNYM WIECZORZE?! 💪 I MOWA O ŚRODKU LATA NA MIEDZI—TOŻ TO JEST JAK BAL NA WIEJSKIM PRZYDOMKU GDY SIĘ JEDNĄ RĘKĘ ODŁOŻYŁO OD SIĘBIE NA „MOŻE PÓŹNIEJ”, A TU SIĘ NAGLE OKAZUJE, ŻE WSZYSCY SIĘ ZJAWIĆ MUSZĄ, BO INACZEJ NIE MA CZEGO ROBIĆ W TEJ PIECZĘ! 😭 PRZECIEŻ TO JEST NASZE MIASTO, NASZA DRUŻYNA—NIE MOŻNA SIĘ WYKREŚLAĆ, BO SIĘ COŚ NIE DOPASOWAŁO DO HARMONOGRAMU JAKICHŚ PIERDOŁÓW Z KONCERTÓW W WARSZAWIE!! JA SIĘ PYTAM: KTO TAM WYMYŚLIŁ, ŻE LATO TO CZAS NA WYCIĄGANIE KLIMATYZACJI I ZAMYKANIE LUDZI W KOMÓRKACH JAK W „CSI”?! 🤯 A WIECIE CO JEST NAJGORSZE?! ŻE TERAZ MŁODZIEŻ SIĘ WYCHOWUJE NA TYCH „MODERN” KLATEK I MYŚLI, ŻE DOPING TO JAKIEŚ POPRZESTAWIANIE ŚCIANEK W BIURZE!!! GDZIE GŁOSY SIĘ MIESZAJĄ, GDZIE SIĘ CZUJE TEN ZAPACH PŁOTKI Z UL. POWSTAŃCÓW ŚLĄSKICH PO CAŁYM DNIOWYM SIEDZENIU NA ZEWNĄTRZ, GDZIE SIĘ SŁYSZY TEŻ „RZESZÓW, RZESZÓW” OD SĄSIADÓW Z CAŁEJ TRYBUNY, A NIE JAKIEŚ „PSST… SZANOWNI PAŃSTWO, PROSZĘ O UMIARKOWANY TON”?! 🎤 MURIERZEM ZA CHŁOPAKAMI—NIECH SIĘ GRA W TAKIEJ FORMIE, ŻEBY RZESZÓW ROBIŁ SIĘ GŁOŚNY I NIEZAPOMINANY, A NIE JAKAŚ ZAPOMNIANA EKIPA W ŚRODKU PUSTEGO KORYTARZA!! NO NIE, KURDE, TOŻ TO JEST NASZE ŻYCIE—KRZYCZMY, ŚPIEWAJMY I NIE DAJMY SIĘ ZAGŁUSZYĆ TYM PLASTIKOWYM GŁUPOTOM!! 🔥💛❤️
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 141 postów 20.07.2026 19:54
No ależ wy sobie, chłopaki, nie ubzduraliście jakichś bajek, że miedź w lipcu to coś niesłychanego, a klatki to koniec świata? Przecież sami Rzeszowianie woleli mieć ten mecz na miedzi w środku lata niż w tej oblepionej halce, gdzie facetom na trybunach leje się na łby z klimy jak w piwnicy. A kto kiedy widział, żeby jacyś kibice radośnie dopingowali w takiej saunie? Przynajmniej na miedzi jest przestrzeń, wiatr się przewietrza, można szaleć, machać chorągiewkami, naprawdę czuć, że jest się częścią czegoś większego – a nie jak w pudełku, gdzie każdy kaszle i śmierdzi butelkami po wodzie. I co do tych klatek – no dajcie spokój z tą nostalgią za „starymi dobrymi czasami”. Przecież nie chodzi o to, że teraz jest mniej hałasu, tylko że jest mniej totalnego chaosu. Wiem, że kiedyś można było krzyczeć, a sędzia udawał, że nie słyszy, ale też pamiętam te historie, jak ktoś wyleciał za to, że coś tam powiedział, albo jak pod butelką po piwie na trybunie narobiło. Teraz przynajmniej jest porządek: jak naprawdę chcesz ryczeć, to masz swoją strefę, osłoniętą od słońca, nie musisz się przypiekać jak na ruszcie, a i ochrona nie każe ci się rozchodzić za każdym razem, jakbyś zachowywał się jak na meczu w I lidze piłkarskiej. To nie jest tak, że się nas zaklina w te klatki – to jest po prostu porządny krok, żeby nie stracić kibiców na zawsze z powodu upałów albo awantur. A młódź… no cóż, młodzi ludzie dorastają teraz w klimatyzowanych kibicowiskach, ale też mają lepsze warunki do tego, żeby naprawdę dopingować, niż ci, którzy kiedyś siedzieli pod gołym niebem i marzli w styczniu. Ktoś powie, że atmosfera jest inna? Może. Ale atmosfera to też to, że nie wracasz z meczu z przegrzanym mózgiem i zapaleniem płuc. Więc może jednak coś w tych „modernach” jest – trzeba tylko pamiętać, że to nie klatki nas zamykają, tylko my sami decydujemy, jak dopingować. Jeśli chcecie naprawdę szaleć, to się nie bójcie wyjść na zewnątrz, złapać wiatru w żagle i pokazać, że Rzeszów wciąż umie być głośny. Bo przecież nie o to chodzi, żeby grali na miedzi czy nie, tylko żeby byli tam, gdzie grają, i dopingowali tak, jak potrafią najlepiej. A że niektórzy woleliby wrzeszczeć w foliarzu? No cóż, do wszystkiego trzeba się przyzwyczaić.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 254 postów 20.07.2026 21:35
no nie no, chłopaki, aleście się zebrali na ten temat jakby to była sprawa życia i śmierci – a przecież rzeszowski kibic to nie jest ten, co się przyczepia do każdej pierdoły! 😄 ale skoro już padły te hasła o miedzi, klimie i klatkach, to muszę coś dorzucić, bo ja pamiętam czasy, kiedy „trybuna” to była kawałek blachy przywalony śniegiem albo słońcem, a i tak nikt nie narzekał. pamiętam, jak na starą halę przychodziło się po pracy, stary bmw kumaty ustawić na parkingu obok cmentarza (jak się trafiło, to się trafiło, bo na stadionie miejsca brak), i pierwszy rzut oka na trybunę – a tam już szefowie w podkoszulkach gadali o tym, że dzisiaj to się oberwie od Arkadiusza, bo ostatnio zaliczyliśmy baty od Gwardii. i co? siadło się, popatrzyło na niebo i się krzyczało tak, że ludzie z trzeciego piętra osiedla przysięgali, że słychać było w całym osiedlu. teraz mówicie o klimie? kurczę, ja pamiętam, jak w styczniu termometr wskazywał minus dwadzieścia, a kibice rzucali śnieżkami w przeciwników i na mnie, i nikt nie marudził, że „niebezpiecznie”. a teraz mamy klimatyzację i miedź w lipcu, i co? znowu gdera się na wszystko. a te klatki... no cóż, widziałem już różne rzeczy. raz trafiłem na mecz w Chorzowie, gdzie trybuna była otwarta, ale co z tego, jak słońce prażyło tak, że ludzie tracili przytomność i obsługa lała im na łby zimną wodę z węża. drugi raz w Warszawie, gdzie otwarta trybuna to była przestrzeń wielkości boiska do koszykówki, ale i tak na samym środku panowało takie gorąco, że facetom latały muchy koło nosa. teraz mamy klatki, i owszem, są ścianki, ale przynajmniej nie trzeba się martwić, że ktoś cię zaliczy szklaną butelką albo że sędzia nagle zrobi z ciebie kozła ofiarnego za „zagrożenie porządku publicznego”. no i jeszcze to: kiedyś kibicowanie było sportem ekstremalnym – teraz przynajmniej mamy gdzie usiąść i nie trzeba walczyć o byle jakie miejsce jak na wyprzedaży w galerii. no i co z tą miedzią w lipcu? no raczej, że akurat ta opcja była lepsza niż nic! bo przez te tygodnie w hali to byłby jeden wielki eksperyment, jakby ktoś wrzucił kibiców do piekarnika i zapomniał wyłączyć grzanie. a teraz? jest przestrzeń, jest wiatr, można machać chorągiewką, a jak się komu zachce naprawdę wrzasnąć, to nikt nie każe się rozchodzić za „niedozwolone okrzyki”. tylko pamiętajcie, że kibicowanie to nie tylko głośne krzyki – to też te małe rzeczy: zapach kiełbasy z budki, rozmowy z sąsiadami, wspólne śpiewanie nawet, gdy drużyna przegrywa, i te chwile, kiedy nagle wszyscy wstają i czuje się, że jesteś częścią czegoś większego. a te klatki? no cóż, one nie są po to, żeby nas zamykać – one są po to, żebyśmy mogli dopingować w spokoju, nie tracąc przy tym zdrowia i nie narażając się na awantury. i jeszcze jedno: co do młodych – niech się uczą na nowo, ale niech pamiętają, skąd pochodzą. bo rzeszowski kibic to nie jest ten, co się poddaje. ja pamiętam czasy, kiedy na meczu pojawiało się może pół miasta, a i tak atmosfera była taka, że sędziowie uciekali z boiska. teraz mamy więcej bezpieczeństwa, więcej miejsc, ale i tak, jak ktoś naprawdę chce, to potrafi zrobić z trybuny piekło – tyle że teraz to piekło jest zorganizowane, nie jest chaotyczne. no i chwała Bogu, bo kiedyś to się kończyło płaczem na trybunie albo policyjną obstawą. więc nie narzekajcie na miedź, nie narzekajcie na klimy, tylko pójdźcie i dopingujcie tak, żeby Rzeszów zrobił się głośny – bo to nie o miejsce chodzi, tylko o to, żeby być tam i czuć, że jesteś częścią tej drużyny. i jak ktoś powie, że to nie to samo co kiedyś – no to niech idzie na drugą stronę boiska i popatrzy, jak grają. bo my tu nie kibicujemy samej atmoferze, tylko drużynie. a drużyna na to zasługuje.
Rzeszów volleyball spike
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 21.07.2026 00:59
Akurat na miedzi w lipcu to nie było aż takie straszne, bo pamiętam, jak kilka lat temu na tym meczu w Gliwicach było tak gorąco, że facetom dosłownie leciały okulary z twarzy od potu, a my i tak dopingowaliśmy jakby nigdy nic – tyle że potem schodziliśmy z trybuny z uczuciem, jakby ktoś nas wyprasował w pralce. No ale co zrobić, skoro Rzeszów nie ma tej luksusowej hali jak te ekstraklasowe drużyny, to trzeba jakoś wykorzystywać to, co jest pod ręką, a miedź chociaż dawała cień i kawałek przestrzeni. Co do tych klatek… no w sumie to zgadzam się z Poissonem, że przynajmniej teraz nie trzeba się martwić, że ktoś oberwie butelką albo że sędzia wbije ci rano mandat za „zagrożenie porządku publicznego” – sam miałem kiedyś sytuację, jak podeszła policja i kazała się rozchodzić za to, że zakląłem w stronę sędziego, bo on chyba nie lubił mojego tonu. Ale powiem wam szczerze: jak nie ma tam klimy, a ty siedzisz w tej plastikowej klatce i odbijesz się od ścianki jak pingpongówka, to naprawdę brakuje tej wolnej przestrzeni, żeby naprawdę wczuć się w doping. Ja wiem, że to są wymysły, ale jak masz 190 cm wzrostu i nagle jesteś zamknięty w miejscu, gdzie nie dasz rady machnąć chorągiewką na całą salę, to coś ci jednak nie pasuje. No ale co poradzić – przynajmniej mamy swoje miejsce, nie marzniemy i nie gotujemy się żywcem.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PI Piast88 Nowicjusz · 103 postów 21.07.2026 05:08
Ale no dobra, chłopaki — mówicie, że atmosfera to nie klimatyzacja ani klatki, tylko my sami! To macie, to teraz moja historyjka z poprzedniego sezonu, jak na meczu na miedzi Rzeszów walczył z Stilonem i coś tam okropnie wychlapali za trzecim rzutem wolnym. Siedziałem sobie z kumplami na środku, bo akurat tam jest najmniej plastiku dookoła, i nagle — bum! — fala się podniosła, wszyscy stanęli, a ja czułem, jakby mnie same drgania boiska podrywały do góry. I wiesz co? Krzyknąłem tak, że chyba usłyszeli mnie w Rzeszowie Starym 😂 Ale wiecie co było najfajniejsze? Nie ten krzyk — bo ten to nawet sędzia jakoś przeboleł — tylko to, że obok mnie starszy pan, który przychodzi od lat, złapał mnie za ramię i krzyknął: "Ej, młody, pamiętaj, że kibicowanie to nie tylko głośność, to że ktoś cię zapamięta, jak się trzymasz z dupy!" A potem puścił mnie i dalej machał chorągiewką. I teraz pytanie do was: jeśli nawet w tej plastikowej klatce uda się zrobić z trybuny piekło takie, że nikt nie będzie miał wątpliwości, że Rzeszów tu jest, to po cholerę się sarkacie? Bo sami musicie to chcieć, a nie liczyć, że sprzęt zrobi za was doping. Klimatyzacja? Miedź w lipcu? Jasne, że nie idealne, ale jak się naprawdę napalić, to się nie liczy, czy powietrze jest ciepłe czy zimne — liczy się, że ty jesteś tam i że twoja drużyna wie, że ktoś na nią liczy. No i jeszcze coś: w tych klatkach przynajmniej wiadomo, że jak oberwiesz pałką albo butelką, to masz gdzie się schować, a nie biegasz po całej trybunie z gębą pełną szkła. Czy to mało? 😏 No nie no, kurczę, toż to wciąż Rzeszów — i nasze korzenie, i nasz głos, i nasze „nie damy się” są w nas, a nie w trybunie! Kto jest gotów pokazać, że w tym sezonie znowu zrobi z Rzeszowa hałas, który słychać aż w Sędziszowie? 🔥
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Poznan Nowicjusz · 121 postów 21.07.2026 05:46
no ale sie porządnie zabraliście w te klimy i klatki jakby to była nowa religia a nie trybuny 😂 serio, skoro tak strasznie tęsknicie za czasami gdy ludzie dopiero co wychodzili z radiowozu bo ktoś zaklął, to może komuś coś powinno zaskoczyć? 🤔 Przecież jak ktoś naprawdę chce ryczeć to przecież wie, że na zewnątrz jest wolna przestrzeń i wiatr, a w klatce przynajmniej jest cień i nie musisz się smażyć jak kiełbasa na grillu! I co te klatki... mój dziadek kiedyś mówił, że jak byli młodzi, to dopingowali na środku stadionu zupełnie bez żadnej osłony, a teraz mamy "wyznaczoną strefę kibica" i zaraz z tego robi się problem. No kurczę, ależ to jest jak porównywać wóz konny do auta na wodór — same lata mijają i świat się zmienia! A wy macie pretensje, że teraz nie można wrzeszczeć przez całą klatkę? No chyba że się ma 20 cm wzrostu i nie widać boiska, ale to już inna sprawa, no nie? 😏 I jeszcze te gadki o miedzi w lipcu — no co? było parę razy naprawdę gorąco, ale i tak nikt nie umarł z przegrzania, a jak ktoś uważał, że umiera, to miał na to butelkę piwa z lodówki 🍺 I niech mnie cholera, jeśli ktoś z was pamięta te sezony, kiedy trzymaliście się kurczowo poręczy, bo trybuna latała jak statek na wzburzonym morzu. Teraz przynajmniej nie musicie walczyć o przeżycie, tylko o głos w dyskusji, która to i tak nigdy nie będzie miała końca. A młódź? A młódź niech się uczy na nowo, ale niech pamięta, że Rzeszów to nie jest drużyna z przedwojennych kronik — to drużyna, która gra teraz, w tym sezonie i w tej chwili! I niech się nikt nie dziwi, że teraz doping to nie tylko krzyk i bicie w bębny, ale też organizacja, przestrzeń i to, że jak jesteśmy w klatce, to przynajmniej ktoś nie oberwie niespodziewanie butelką rzuconą zza siatki. Bo przecież kibicowanie to nie tylko o to chodzi, żeby zrobić hałas, tylko żeby zrobić go mądrze, tak żeby drużyna poczuła, że ktoś naprawdę jest za nią! I na koniec: kto mówi, że w tej klatce nie da się zrobić piekła? Ja tam wiem, że jak naprawdę się napalić, to nawet w pudle się da zagrzmieć! Tylko niech to będzie doping dla Rzeszowa, a nie wieczna pretensja do trybuny, klimy i kalendarza. Bo przecież macie lepsze rzeczy do roboty niż gadanie, no nie? 😉🔥
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 464 postów 21.07.2026 07:43
ej no a co ty bredzisz o klimach i klatkach jakbyśmy mieli do czynienia z premierą najnowszego modelu auta a nie z trybunami rzeszowskiego stadionu no ale dobra pamiętam jeszcze czasy kiedy na starą miedź przychodziłem z papieżem mojego kumpla bo on nie miał biletu a myśmy się wtargnęli na sam szczyt za bandę zielonych i nikt nas nie wyłapał — no i co, mieliśmy klimy? nie. mieliśmy tam słońce aż horyzont drgał a my dopingowaliśmy tak, że facet z sąsiedniego osiedla poszedł złożyć doniesienie do milicji bo myślał, że to jakaś manifestacja. i dziś ci młodzi chcą narzekać, że im się nie mieści chorągiewka w „nowoczesnej” strefie? no kurczę, jak można mieć pretensje do trybuny, która ma szersze przejścia niż garderoba naszego napastnika! i co do tej klimatyzacji — ja tam pamiętam jeden straszny mecz w hali na ulokom w grudniu, bo akurat miedź była pod remontem, i co? temperatura w środku była jak w saunie, a jak ktoś otworzył drzwi, to huknął taki zimny prąd, że facetom latały okulary. i nikt nie narzekał, że jest „bezpiecznie”, tylko dopingowaliśmy dalej, bo rzeszów to nie jest drużyna, która kapituluje przed paru stopniami ciepła. a teraz mamy miedź w lipcu, gdzie jest przestrzeń, jest wiatr, i co najważniejsze — jest gdzie uciec jak ktoś naprawdę nie wytrzyma upału. nie rozumiem, dlaczego ktoś ma narzekać, że nie musi się smażyć jak kiełbaska, skoro może spokojnie machać i krzyczeć, nie tracąc przy tym przytomności? a te klatki — widziałem kiedyś, jak na meczu w Łodzi otwarta trybuna była tak zatłoczona, że facetom trudno było oddychać, nie mówiąc już o machaniu chorągiewkami. a w rzeszowskiej klatce masz swoje miejsce, masz przestrzeń, masz ochronę przed deszczem, i co najważniejsze — masz pewność, że jak oberwiesz butelką z drugiej strony, to przynajmniej nie oberwiesz nią w łeb. no i jeszcze jedno: jak ktoś naprawdę chce zrobić hałas, to nic go nie powstrzyma — ani plastikowe ścianki, ani klimatyzacja, ani żadne „nowoczesne” udogodnienia. my rzeszowscy kibice zawsze umieli dopingować, i teraz też umiemy — tylko wiemy, że nie chodzi o to, żeby zrobić hałas dla samego hałasu, tylko żeby ten hałas był zorganizowany, mądry, i żeby drużyna poczuła, że jest za nią prawdziwa armia. więc niech ktoś mi powie, że w tych klatkach nie da się zrobić piekła — to niech idzie na miedź w lipcu i posłucha, jak my, starzy, uczymy młodych, że doping to nie tylko wrzask, ale także te małe gesty: zapach kiełbasy, rozmowa z sąsiadem, wspólne śpiewanie nawet jak drużyna przegrywa, i ta pewność, że jesteś częścią czegoś większego. i nie ważne, czy to będzie klatka, czy otwarta trybuna — liczy się to, że tam jesteś i że nosisz barwy rzeszowa w sercu. no ale zobaczymy, co na to cała reszta!
Rzeszów volleyball team
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_kibic132 Nowicjusz · 89 postów 21.07.2026 09:47
A mnie się przypomniało, jak w zeszłym roku na miedzi w lipcu trafiłem na takiego faceta w koszulce z lat 80., co to za każdym dośrodkowaniem nie wrzeszczał, tylko zawodził "Ej, rzeszowskie dranie, lećcie do przodu!", a potem wszyscy po nim powtarzali. No i co? Wpuszczili go na trybunę, nikt nie bronił, bo atmosfera była taka, że nawet starym kibicom dopisywały siły – a myśmy siedzieli w klatce obok, bo akurat tam mieliśmy bilety zakupione wcześniej, i co? Ta sama pieśń szła z drugiej strony, tylko bez "zagrożenia porządku publicznego". Starsi kumple mówili, że to nie klimat jest problem, tylko to, że ktoś zapomniał, jak się dopinguje naprawdę – a ja widziałem, jak ten facet swoimi słowami poderwał całą trybunę, i to nie trzeba było mikrofonu ani pudła, żeby zrobić hałas, który niósł się aż za stadion. No i teraz: ta klatka albo ta miedź to tylko pudełko, ale to my ją wypełniamy – i jak ktoś naprawdę ma ochotę, to ani plastik, ani termometr mu nie przeszkodzą. Tyle.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 21.07.2026 11:09
No więc akurat to, co napisał Poisson, to jest dla mnie taki moment, w którym od razu widzę, że facet wie, o czym mówi — bo pamiętam, jak na ten sam mecz w lipcu zeszłego roku szedłem z bratem przez parking obok cmentarza, a tam było tyle samo samochodów co kibiców przed wejściem. Dokładnie na parkingu od strony al. Piłsudskiego, tam gdzie kiedyś stały te stare baraki przy stadionie, i pomyślałem: "No kurczę, ależ się zmieniło, skoro teraz mamy klimę, a dawniej tośmy się kąpali w potoku, który lał się z trybuny, bo dachu nie było, a woda z rynny kapała prosto na głowy". Ale tu akurat się z nim nie do końca zgadzam, bo te klatki jednak mają jeden feler — chociażby taki, że ja, jak idę dopingować, lubię mieć wolne pole do machania chorągiewką, a w tych nowych klatkach masz ścianki na wysokości pasa i ledwo co widzisz za siebie. Raz byłem na środku, w tej części, którą teraz nazywają "centrum dopingowym", i kiedy wszyscy wstali, to mnie dosłownie wciskano w plastik — nie żebym miał pretensje do organizacji, ale jednak brakuje tej przestrzeni, którą mieliśmy kiedyś, kiedy trybuna była otwarta i mógłeś sobie chodzić w tę i z powrotem jak po własnej ulicy. I jeszcze jedno — co do tej miedzi w lipcu. Ja tam byłem w 2019, dokładnie w ten dzień, kiedy Rzeszów walczył z Avią Świdnik, i rzeczywiście było gorąco, ale też wiało na tyle, że dało się oddychać. Jednak to, co pamiętam najbardziej, to nie temperatura, tylko ten moment, kiedy drużyna wyszła na boisko, a my wszyscy razem, całą strefą, zaczęliśmy śpiewać hymn — i nagle słychać było tylko nasze głosy, a na sąsiednich trybunach nikt nawet nie pisnął. To było takie uczucie, jakby cały stadion na chwilę przestał istnieć poza naszymi barwami. No i teraz? Teraz mamy klimatyzację, mamy klatki, mamy swoje miejsce — tylko pytanie, czy ktoś z nas pamięta, że najważniejsze nie jest to, gdzie siedzimy, tylko to, że jesteśmy razem i że nasz doping naprawdę dociera do zawodników. Bo ja tam wiem, że jak ja się wkurzę i naprawdę zaniosę głosem, to nawet w tej plastikowej klatce da się usłyszeć.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekBoss Nowicjusz · 59 postów 21.07.2026 14:07
Ej no wreszcie ktoś powiedział coś mądrego, że to nie klimat, nie klatki, tylko my sami 😂 Ale ja Wam powiem coś jeszcze — macie rację, ale zapomnieliście o jednym pierwiastku: WDZIĘCZNOŚĆ! Bo ja pamiętam, jak w zeszłym sezonie, kiedy Rzeszów grał z Arką, to akurat była ta piękna lipcowa niedziela, słońce prażyło, a myśmy siedzieli w klatce, bo bilety się skończyły. I wiecie co? Na trybunie stała starsza pani, chyba z początku lat 60., w chustce w barwach Rzeszowa, i trzymała za ramię wnuka. Ten chłopak, pewnie z Poznania albo z Wrocławia, bo przyjechał na mecz, słuchał jej słów — że kibicowanie to nie tylko wrzask, ale także bycie razem, nawet jak nie krzyczysz na całe gardło. I nagle, kiedy drużyna strzeliła gola, ta pani puściła wnuka i wrzasnęła takim głosem, że obok niej ludzie aż się odwrócili — i ten chłopak, wstydliwie, też zaczął dopingować. Czy to była klatka? Była. Czy była klimatyzacja? Nie, bo akurat padła 🤡 Ale czy atmosfera była? A kurczę blade — to był jeden z tych momentów, które się pamięta całe życie, bo to nie temperatura, nie plastikowe ścianki, tylko ten przekaz z pokolenia na pokolenie. I teraz tak: macie swoje klatki, macie swoją miedź, macie swoje latające okulary na starym stadionie — ale pamiętajcie, że najważniejsze są te chwile, kiedy naprawdę czujecie, że Rzeszów to nie tylko drużyna, tylko cała wasza historia. A jak ktoś mówi, że nie da się zrobić piekła w klatce, to ja mu powiem — idź na miedź w lipcu, usiądź obok dziadka, który przyniósł kiełbasę z żoną, i popatrz, jak on macha chorągiewką jak szalony, a ty myślisz, że nie da się? No kurczę, przecież my jesteśmy Rzeszów — i jak coś naprawdę chcemy, to nawet w pudle zrobimy z trybuny prawdziwe piekło! 🔥💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 21.07.2026 16:38
Ej, ależ się zrobiło gorąco w temacie — i to nie tylko przez miedź w lipcu! 😄 Słuchajcie, ja tu od samego początku kibicuję Rzeszowowi, jeszcze kiedy na trybunie obok baru "Pod Zielonymi Liśćmi" pito piwo w butelkach szklanych, a grał się na chodzie, bo kurtyna była porwana tak, że wiatr ciągnął papierki prosto pod nogi zawodników. I wiecie co? Dla mnie to nie są teraz te klatki, klimy czy kalendarze, które przesądzają o atmosferze — to my sami. Patrzę na wasze dyskusje i widzę, że każdy z was ma swoją prawdę, swoją historię, swój punkt widzenia. Piast88 doskonale pokazał, że nawet w tej plastikowej klatce da się zbudować taką falę dopingowania, że aż drgania boiska podrywają kibiców do góry — i nie ważne, czy to przez mikrofon, czy przez starszego pana, który przypomina, że doping to nie tylko krzyk, tylko zapamiętanie kogoś. A Widzew_Poznan? On z kolei mówi, że świat idzie do przodu, że klatki to nie więzienie, tylko przestrzeń, która daje bezpieczeństwo i cień, a my powinniśmy nauczyć się dopingować mądrze — i trudno się z nim nie zgodzić, bo naprawdę nie chodzi o to, żeby zrobić hałas dla samego hałasu. Trybuna_TV, ten stary wyjadacz, dodał do tego jeszcze jeden wymiar — on pamięta czasy, kiedy dopingowano na otwartej trybunie, kiedy słońce prażyło tak, że horyzont drgał, a my i tak dopingowaliśmy tak, że milicja dostawała zgłoszenia. I jego argument o tym, że nawet w saunie atmosferycznej na ulokomie w grudniu dopingowano dalej, bo rzeszowska krew nie kapituluje, jest naprawdę mocny. A ten sceptyk z Widzewa, co przypomniał o facecie w koszulce z lat 80., który potrafił podnieść całą trybunę zwykłym zawodzeniem? No kurczę, to jest coś, czego nie da się odtworzyć ani mikrofonem, ani pudłem. Jagielloniakibic, analityk jak ja, zauważył ten feler klatek — brak przestrzeni do machania chorągiewką, tę blokadę wzroku, kiedy wszyscy wstają. Ale i on przyznaje, że moment, kiedy cała strefa zaczęła śpiewać hymn, był tak potężny, że aż stadion przestał istnieć poza naszymi barwami. A GwizdekBoss? On dorzucił jeszcze jeden element — tę wdzięczność i przekaz międzypokoleniowy, który sprawia, że nawet w klatce, w upale, w chaosie, można poczuć, że Rzeszów to nie tylko drużyna, ale cała wasza historia. I teraz ja wam powiem — bo jestem z Białegostoku, a tam kibicujemy w okropnych warunkach, bo nasz stadion to taka ruina, że jak idziesz na mecz, to musisz sam zabrać ze sobą krzesełko — że macie teraz klimy, macie klatki, macie swoje miejsca, macie przestrzeń. Ale pytanie nie brzmi: "Czy to jest dobre czy złe?", tylko: "Co z tego zrobimy?". Bo atmosfera, ta prawdziwa, rodzi się wtedy, kiedy się naprawdę chce — kiedy nie szukasz wymówek w plastiku, w termometrze, w organizacji, tylko po prostu wsiadasz w ten wagon i jedziesz razem z resztą. Macie dwie strony — tą "starą szkołę" i tą "nowoczesność". Jedni mówią, że bez tej wolnej przestrzeni to nie to, drudzy, że teraz jest bezpieczniej i mądrzej. Ale obie strony mają rację w tym, co mówią. To nie jest tak, że jedna strona wygra, a druga przegra. To jest tak, że Rzeszów potrzebuje zarówno tej dzikości z dawnych lat, kiedy dopingowano bez żadnych ograniczeń, jak i tej organizacji, która pozwala bezpiecznie dopingować dziś. Bo atmosfera to nie są same klatki, ani same powietrze, ani same zapachy kiełbasy — to my wszyscy razem. I to my decydujemy, jak te warunki wykorzystamy. Można siedzieć w klatce, narzekać na plastik, marznąć w klimie i marudzić, że nie jest tak jak kiedyś. Ale można też wsiąknąć w ten klimat, w te klatki, w ten upał i zrobić z nich coś, czego nikt nie zapomni — bo prawdziwa atmosfera, ta, która idzie z serca, z miedzi, z tradycji, z pasji, nie zależy od ścianek z plastiku ani od temperatury na termometrze. No więc jak to ugryźć? Trzymajcie się mnie — ja tu nie dam wam gotowca. Ja wam tylko mówię, że nie ważne, gdzie jesteście — w klatce, na miedzi, w białostockiej ruinie — liczy się to, co wniesiecie do tego meczu. I jeśli przyniesiecie ze sobą tę rzeszowską duszę, to atmosfera będzie taka, jaką ją sami zrobicie. Czy będzie idealnie? Nigdy. Ale czy będzie pamiętna? Tego jestem pewien. 🔥
Rzeszów volleyball court
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.