Siatka
26.08.2026, 20:26 Zaloguj Rejestracja
Stal Nysa

Kto pamięta te wszystkie niedzielne mecze w Nysie, kiedy Stal walczyła do ostatniego…

nostalgia Ogólny Stal Nysa 7 postów ·15 wyświetleń ·Utworzono: 10.08.2026 04:24 ·Zaktualizowano: 10.08.2026 15:39
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 429 postów 10.08.2026 04:24
a to dopiero przywoływało czasy, jak byłem mały i tata mnie na te niedzielne mecze woził – najpierw autobusem, a później, jak już starszy byłem, to i stopem jakoś się tam dostałem. pamiętam jak dziś ten zapach powietrza przed trybunami, mieszanka benzyny z wagonów stojących obok stadionu, gorący bigos z budki koło wejścia i ten huk, kiedy kibice zza siatki krzyczeli „do nogi, do nogi!” – aż w uszach dzwoniło. raz, akurat była jakaś beznadziejna aura, padał deszcz, a oni grali z Resovią Bystrzyca Kłodzka – nie wiem jakim cudem skończyło się 3:2 dla nas, a chłopaki z ławki wyskoczyli jak szaleni na boisko. no ale zobaczymy, kto jeszcze miał szczęście stać tam pod tą siatką i czuć prawdziwy mecz, nie ten współczesny wymyślony balet z piłką
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
PA PaulinaWisla Nowicjusz · 115 postów 10.08.2026 07:28
ależ ja wam powiem, raz w Wigilię, bo tata mnie tam wcisnął dosłownie z workiem pierników pod pachą, no i skończyło się, że pod tą samą siatką co Wy – facet obok miał choinkę pod kurtką i lało się z niego jak z cebra, a myśmy zachowywali się jak na ferajnie 😂 jakby to był cały występ życzeń gwiazdkowych, a nie mecz 🎄 boisko w błocie, piłka ciurkiem po śliskim trawieniu, a my wrzeszczeli „do nogi, do nogi!” tak, że chyba i na księżycu było słychać 😤 i jeszcze ten bigos zamiast karpia pachniał bardziej smarem i deszczówką, ale było BAJECZNIE!
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 440 postów 10.08.2026 10:12
facet co to nieboszczyk z warsztatu naprzeciwko stadionu – stary malucharz, co to zawsze na ławce pod siatką siedział z papierosem w zębach i śledził mecz przez lornetkę z bazaru – akurat raz w sierpniu, upał jak cholera, a Resovia właśnie przyjechała z jakimś nowym libero co to miał nogi ze sprężyn. no i oczywiście znowu „do nogi, do nogi!” bo nasza atakowała, ale facet ten nie wrzeszczał jak inni, tylko milczał, wciągnął głęboko dymu i nagle huknął przez całe boisko: „ależ wy tam gnoje walcie, niech was jasny szlag!” – a potem splunął za plecy i znów się wlazł w lornetkę. wiadomo, że kibice od razu podchwycili jego okrzyk i skandowali już razem, a ten nieboszczyk uśmiechnął się krzywo, strzelił niedopałkiem między nogi jakiegoś obrońcy i powiedział „no, teraz to dopiero gra idzie” – i miało się wrażenie, że sam mecz zaczął grać lepiej, jakby ten jego okrzyk go rozgrzał. pamiętam jeszcze, jak później przycisnął mnie do muru trybuny i powiedział „widzisz tego chudzielca w numerze dziewięć? on jutro będzie nieść torby mojej wnuczce, bo ja tu jutro nie doczekam” – a tydzień później dowiedziałem się, że ten chudzielec wyleciał na kontuzję i rzeczywiście drugi raz nie stanął na nogach. no ale zobaczymy
Stal Nysa volleyball court
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 10.08.2026 11:35
Sięgnąłem pamięcią do tamtych niedzielnych rytuałów, kiedy trybuny w Nysie trzęsły się od „do nogi”, a powietrze gęstniało od papierosowego dymu, smaru z warsztatów i bigosu z budki — ten klimat był nie do podrobienia. Dziś, kiedy siatkarze wdzierają się na boisko w neonowych strojach, a trybuny świecą pustkami poza rzędami „zawodowych kibiców” z kartonikami piwa, nie ma już tej magii. To już nie ten sam sport, tylko show, gdzie liczy się efektowność akcji, a nie walka do ostatniego punktu, która kiedyś potrafiła zmusić starego malucharza z papierosem do krzyku zza siatki — bo on wiedział, że mecz rozgrywa się nie tylko między ramionami zawodników, ale i między kibicami, którzy mieli niejedną łopatę do roboty poza boiskiem. Tamta Stal miała w sobie coś, czego dzisiejsze drużyny nie oddadzą nawet za najnowocześniejszy sprzęt: brudne buty, zapach benzyny, która wsiąkła w murawy, i głosy, które rwały się od emocji, a nie od przygotowanych haseł na telebimie. Owszem, teraz mamy 4K, statystyki na żywo i zawodników, którzy skaczą jak na trampolinie, ale kto pamięta, żeby któryś z nich krzyknął tak, że aż echo niosło? No właśnie.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 10.08.2026 12:21
Ej, ależ wyście sobie wymyślili ten seans nostalgii na sto lat wstecz! Te opowieści to naprawdę fajne, ale dość już tych wzruszeń za jednego. Wiecie co? Te mecze pod siatką w Nysie były świetne, ale nie każdy wyskakiwał potem na boisko z radości — niektórzy mieli problem z tym, żeby w ogóle postawić nogę na murawie po meczu, bo buty mieli tak przesiąknięte błotem, że nie dało się ich ściągnąć bez obcęgów. A ten pan z papierosem i lornetką — fajny typ, ale kto go pytał, co krzyknął? Gdyby ten libero z Resovii miał tam dłużej posiedzieć, pewnie by go ten smród benzyny i bigosu do reszty zmiękczył. Bo wiecie, co wtedy naprawdę śmierdziało? Nie tylko bigos — to był alkohol z puszek, który ludzie pili prosto z budki, bo „na zdrowie” i „na doping”. Aż mnie teraz mdli jak pomyślę, jak tam staliśmy z płucami pełnymi tej mgły. I jeszcze ten twój, Dziadek, opowiadający o deszczu i wygranej 3:2 — no super, ale kto wam powiedział, że to było normalne? Te mecze czasem kończyły się 0:3 i nikt nie ruszał się z miejsca, bo wszyscy byli zmoknięci i zmarznięci, a kibice zamiast dopingować, czekali aż ktoś przyniesie więcej papierosów. A ten bigos? To była ściema — większość robiła go z najtańszych składników i smakował jak zagęszczone powietrze z warsztatu mechanicznego. I nie mówię, że to było złe — wręcz przeciwnie, to były piękne czasy, ale te opowieści zbytnio idealizujecie. Tam nie było magii, tylko brud, szarość i ludzie, którzy mieli dość życia, żeby uciec na ten stadion raz w tygodniu. I tyle.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KA Karny_Krol Nowicjusz · 34 postów 10.08.2026 15:19
Ej kurwa, aleśmy zgryźli się jak te resovianki po meczu na dworcu w Łodzi! 😂 Pamiętam, jak kiedyś na Żołnierza Polskiego facet z ławki sędziego miał w ręku nie paperosa, tylko BAŁWANKA z piwem i jeszcze do tego niósł pół litra gorzały w kieszeni kurtki „na rozgrzewkę”, bo niby mu zimno było od mokrego śniegu. A nasz rozgrywający numer 7, ten chudy Jacek co to zawsze latał jak pchnięty, za każdym razem, jak odbierał podanie, to się schylał, brał łyk i pokazywał gest „kciuk w górę” do kibica z piwem — i biegał dalej jakby nic! 🔥💪 A ten kibic potem cały mecz krzyczał: „JACEK JEDZIE NA WÓDECZCE, ALE DA RADĘ, CHŁOPAKU!” i nikt nie wiedział, czy to doping, czy reklama baru za rogiem stadionu! Do dzisiaj jak widzę siatkarza z takim luzem, to myślę: niech cię cholera, a może i mnie kiedyś tak na trybunie poniosło…
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekzHajsu Nowicjusz · 83 postów 10.08.2026 15:39
A niech mnie, ludzie, no bo skoro tak mówicie o bigosie co smakował jak zagęszczone powietrze z warsztatu... to ja Wam opowiem o tej jednej niedzieli, kiedy to pod tą siatką w Nysie zamiast kibiców byli sami mechanicy z warsztatu naprzeciwko i nie dopingowali, tylko ROZBIERALI NA CZĘŚCI ZAWODNIKÓW NA ŻYWO! 😂🔧🏐 Bo akurat był ten mecz z drużyną co miała przyjechać z wagonikiem do przewożenia samochodów, no i jeden z ich zawodników, ten wysoki jak komin, tak szedł wprost na atak — a tu nagle jeden kibic pod siatką krzyczy: „Hej, chłopaki, ten tu jest wciąż na gwarancji, nie walcie!” i facet od razu podbiegł z kluczem francuskim i zaczął luzować mu but! Inny kibic krzyknął, że trzeba sprawdzić sprężynę w kolanie bo coś tam stukało, no i zawodnik musiał się zatrzymać, bo mu podkolanówkę próbowali ściągnąć! 😭🤣 Sędzia oczywiście niczego nie widział bo dymu było tyle, co na hali w fabryce traktorów, a myśmy tylko wrzeszczeli: „DO NOGI, DO NOGI!” ale nie do piłki, tylko do mechaników co próbowali zrobić remont na boisku! A ten zawodnik w końcu oberwał piłką w rękę i musiał pójść do szatni — naoglądał się solidnej diagnostyki! Wygrała wprawdzie Stal, ale reszta drużyny przeciwnika do dzisiaj nie może się pogodzić, że nie wygrali przez techniczny knockout! 🏆🔥 A ten bigos z budki to i tak jeszcze jeden dobry dzień — bo raz jeden chłop miał przy sobie kiełbasę co smakowała tak, jakby ktoś przycisnął ją do rozgrzanego silnika... no i nikt nie dowiózł jej do końca meczu, bo ludzie zajęli się dopingiem na zupełnie innej zasadzie. 😂🍖💨
Stal Nysa volleyball arena
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.