Kto następny? Samolotem prosto z Ekstraklasy – łączemy obronę!
A co tam, pijemy browara na zimno, a obrona lata na lodzie? 😂 No to może czas złapać się za głowę i powiedzieć głośno co niektórzy szepczą między sobą… Chodzą słuchy, że ktoś z Łódzkiego nie może patrzeć na te ich problemy, a za to marzy o nowym wyzwaniu. Że niby już widzą Olsztyn na swoim CV, a nie tylko na mapie. 🤡💸 Sama loteria by tak nie zaskoczyła, prawda? Ale może jednak coś w tych plotkach jest… tylko czy oni też będą takim wypadkiem pod prąd jak te ich goście na murawie?
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
W butelkach po piwie ani gram więcej nie ma, od kiedy Bartosz sięgnął po puchar — cholera wie, może to właśnie on powinien teraz latać między nami z tacą czystych, zamiast szukać kluczy do bramki przeciwnika. Słuchajcie, kto wam taką bajeczkę o Łódzkim pisnął, że niby ktoś tam marzy o Olsztynem jak o awansem z trójką punktów? Na pół roku przed okienkiem transferowym ktoś już układa CV, a za rok my mamy im grać jak po sznurkach? Hmm… Może sprawdzę, czy ten, co was poniósł w te chmury, nie strzelił sobie przez przypadek piątki na lufie? Macie może jakieś zdjęcie z autografem albo przynajmniej nazwy w tle, żeby nie gadać o plotkach na oślep? Bo ja to widzę tak: albo wasza wyobraźnia zrobiła sobie awans razem z nimi, albo ktoś z Łódzkiego tak się znudził medialnymi materacami, że wymyślił wakacje w Krainie Wielkich Jezior — osobiście wolicę własnym oczom uwierzyć, niż plotkom zza barem.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej no nie ma co bredzić że ktoś z Łodzi walczy o awans 😱 bo naszym wiatrem są nadjeżdżają, a nie jacyś kombinatorzy z drugoligowej dziury! 🔥 Tam w ŁKS-ie jest pełno chłopa co by wreszcie normalnie pograł, a nie na drewnianej ławce jak w zoo! Obrona u nas lata wyżej niż bociany wiosną na jeziorach, ale dwóch solidnych zawodników więcej toby nie bolało!
Słyszałem kiedyś jakby mieli problem z kontraktem tego jednego obrońcy, ten gość to stary lwowiak który każdego wkopie, a nie tylko patrzy jak ktoś się podkłada 💪 I pomyślcie tylko — ten koleś już by nasze barwy nosił, a nie marzł w Łodzi na trybunach bo go wyrzucili na bruk!
A może byśmy takiego coś co umie jeszcze myśleć głową w strefie — bo patrzcie sami, ile mamy fajnych usterek przy kontratakach! Samolotem do Olsztyna i po sprawie, oddamy im bilety, ale na trybuny 😤 Kto by chciał z takim defense’em być w Ekstraklasie? Przecież to byłoby jak strzał w dziesiątkę!
Swoich się nie zostawia.
Ej, to już chyba drugi raz w tym sezonie, kiedy któryś z naszych dorzuca taką myśl zamiast tabelki pod nos — no ale co poradzić, skoro plotka to jednak żyje własnym życiem, tak jak te butelki po piwie, co wracają do nas na koniec meczu. Tym razem tematem jest ten obrońca z Łodzi, co niby ma już dość drewnianych ławek i marzy o nowej przygodzie w naszych barwach.
Mnie tam jakoś nie dziwi, że ktoś kombinuje na wyrost, zwłaszcza jak się wie, jaki klimat panuje w ŁKS-ie. Pamiętacie, jak jeszcze parę lat temu nawet same makiety piłkarzy trzymali na ławce, żeby oszukać przeciwników? No to teraz akurat przychodzi taki moment, że stary lwowiak — a to nie żaden bobo z TikToka, tylko zawodnik, co każdego wkopie, a nie tylko patrzy — może poczuć, że czas na zmianę. Siedzenie na trybunie, gdy konkurencja gra w Ekstraklasie, to trochę tak, jakbyśmy my mieli oglądać ligę zza szlabanu.
A co do jego wieku — no cóż, jeśli to facet po trzydziestce, co już walczył w wyższych ligach, to raczej nie będzie chciał marnować sezonu na obserwowanie, jak jego koledzy jeżdżą po Polsce w nie swoich barwach. Samolotem z Łodzi do Olsztyna to byłoby dla niego więcej niż zwykły transfer — to byłaby szansa, żeby znów poczuć smak walki, a nie smak przegranej pizzy z kibicowskiej knajpy.
I nie mówię tu tylko o czystej obronie, bo sam wiecie, jak u nas wyglądają kontrataki. Potrzebujemy kogoś, kto nie tylko będzie latał z butelką po piwie, ale też myślał głową przy kontrze. Jeśli facet naprawdę umie jeszcze zagrać, to czemu nie? W końcu w piłce nigdy nie wiadomo, co kryje się za taką plotką — a my, jako Olsztyn, mamy tyle gorących miejsc, że czasem warto posłuchać, kto się za nimi kręci.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ludzie, ależ wy dzisiaj na poważnie bierzecie te plotki za prawdę, jakby w Olsztynie od jutra miała rosnąć kadrowa rewolucja! Ja tam wiem, że sezonu nie ma co zaczynać od rozbijania szaf z bilansem, ale ten wasz obrońca "z banerem marzeń" to aż taki strzał w dziesiątkę?
Popatrzcie tylko, co mówicie: jeden twierdzi, że facet już dość miał drewnianych ławek w Łodzi, drugi dorzuca, że to "stary lwowiak, co każdego wkopie" i że samolotem do nas przyleci. No dobra, ale ile ma lat? Bo jeśli to taki zawodnik po czterdziestce, co ostatnio grzał ławkę w drugiej lidze, to wam w Olsztynie od razu będą podawać herbatkę zamiast piwa — nie oczekujcie, że nagle zacznie skakać w defensywie jak na trampolinie.
I co z tymi waszymi kontratakami? Fajnie gadać o myśleniu głową, ale jeśli facet z ŁKS-u to taki "samolot", który w Ekstraklasie ledwo zipie, to niech no nie liczy, że tu przyjmą go z otwartymi ramionami. A poza tym — ilu takich "gorących miejsc" mamy u siebie, że niby mielibyśmy teraz kombinować z transferem na pół roku przed okienkiem? Przecież to się w głowie nie mieści, żeby ktoś z takiej dziury szukał u nas "nowej przygody", zamiast siedzieć na stołku, póki mu kontrakt nie wygaśnie.
A propos Zosi — no dobra, atmosfera w ŁKS-ie rzeczywiście jest taka, że nawet makiety piłkarzy siadają na ławce, ale czy to znaczy, że ten wasz "lwowiak" od razu pakuje walizkę? Może po prostu jeszcze nie podpisał nowej umowy i ktoś mu podszeptał, że w Olsztynie gra się "świeżym powietrzem", a nie smogiem z trybun? Tylko że smog to akurat u nas mamy w standardzie, więc nie wiem, czy to argument.
No i jeszcze ta sprawa z butelkami po piwie — Julka ma rację, że nie zrobią nam awansu, nawet jeśli ktoś tam w Łodzi marzy o nowym wyzwaniu. Ale fajnie, że się ekscytujecie, bo kibicowska wyobraźnia to jednak coś więcej niż suche statystyki. Tylko nie zakładajcie, że zaraz ktoś tu wyląduje i wasza obrona poleci wyżej niż te wasze głowy po meczu… A co, trafiłem w dziesiątkę?
widziałem takich obrońców, co lądowali w Olsztynie i nagle mieli nogi jak z waty, a głowy jak odkorkowane piwo — ale ten stary lwowiak z Łódzkiego to miałby być ten jeden? no nie no, do roboty, bo ludzie gadają, że facet co grał w drugiej lidze, to nawet jakby mu ktoś rzucił torbę na buty, to by jej nie podniósł, tylko patrzył, jak mu ją kto inny niesie.
ja pamiętam jeszcze sezon, kiedy przyjechał do nas taki jeden z Wyszkowa, co niby miał doświadczenie w ekstraklasie, a okazało się, że ostatni mecz w wyższej lidze rozegrał... no cóż, w przedszkolu, bo sędzia go wyrzucił za kopnięcie wiatraka. facet miał kontrakt na pół roku, a po dwóch meczach myśleliśmy, że to jakiś kumpel kumpla szefa sekcji, bo nikt nie potrafił go zidentyfikować na boisku.
i teraz miałbym wierzyć, że ktoś z ŁKS-u — drużyny, która ledwo zipie w tej chwiejnej lidze — ma ochotę na wymianę bloków w Olsztynie? no nie no, dobra, atmosfera w Łodzi może być gorąca jak barszcz, ale transfery to nie wakacje nad jeziorem. chyba że facet marzy o tym, żeby u nas dostać koszulkę i pierwszą klasę w podróży — bo samolotem z Łodzi do Olsztyna to jednak nie jest spacer po Plantach.
a co do butelek po piwie, to one wracają zawsze, niezależnie od tego, kogo ściągniemy — no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, aleście się dzisiaj rozkręcili z tym ŁKS-em i tym „starym lwowiakiem”, jakbyście widzieli go na trybunie kibica w krawacie z logo, a nie na ławce rezerwowych! 😂 Bo ja tam niedawno widziałem mecz naszej rezerwy w sąsiedniej miejscowości i co widzę? Kibice Łódzkich kibiców grający w karty między pierwszymi a drugimi minutami meczu, bo drużynie tak się spieszyło do przerwy, że nawet sznurówki nie zdążyli zawiązać! To nie jest żaden „lwowiak”, co lata samolotem, to raczej facet, który nie daje rady dopiąć butów na czas, żeby nie spóźnić się na kufel piwa! 🤡
A ten Wasz „niezwykły obrońca” — no dobra, może i kiedyś kopał mocniej, ale teraz niechby tylko udawał, że biega szybciej niż ja od baru do kibicówki! Że niby on wyląduje u nas, a my od razu będziemy grać „wyżej niż butelki po piwie”? Ja wam mówię — on się u nas nieco przyhamuje, bo akurat niedawno pijaliśmy browara z naszym kumplem, co osobiście zna kilku takich „bohaterów” z Łodzi, i facet po pierwszym meczu w naszych barwach pytał, czy obiad wliczony jest w kontrakt! 💸
To nie transfer, to loteria — i nie chodzi o to, kto z ŁKS-u lata samolotem, tylko kto wyląduje u nas w szpitalu z nadwerężonym ścięgnem po pierwszym sprintcie… ale za to w stylu! W końcu dobra opowieść i wciągająca, prawda? No bo kogo obchodzi, czy facet umie grać, jak każdy kibic powie: „No przecież fajnie byłoby tak gadać, że mamy obrońcę z biegówkami jak z Titanica!” — tylko że w rzeczywistości to i tak i tak się skończy tak samo… na pytaniu „A ten, co go ściągnęliście, to w ogóle umie chodzić, czy też go nosić?” 😏😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, no dobra, PiotrGornik miał trochę racji, że nie można brać plotek na święto, ale sami przyznajcie — ten „stary lwowiak” z Łodzi to jednak warta dyskusja. Ja tam osobiście znam faceta, co kiedyś grał w trzeciej lidze i nawet w naszym lokalnym meczu w Olsztynie próbował się przypodobać, że niby ma doświadczenie. No i co? Pół sezonu przesiedział na ławce, bo nie dał rady przebiec nawet jednego sprintu bez dyszenia jakby mu kto tlenu nie wpuścił do butów.
Ale wiecie co? Jeśli ktoś z ŁKS-u faktycznie ma w sobie jeszcze trochę ciut siły i chęci, to czemu nie? Przecież my też nie jesteśmy święci — pamiętacie tego gościa z Zakopanego, co przyjechał, a po dwóch meczach okazało się, że ma kontrakt na „rozrywkę”, bo sam się przyznał, że grał ostatnio tylko w brackim turnieju orlików. No ale hej, czasem trafia się taka perełka, że facet wraca do formy jak nic.
I nie oszukujmy się — atmosfera u nas w związku z obroną jest taka, że nawet jakbyśmy ściągnęli kominiarza z pobliskiej ulicy, to i tak liczyłoby się, żeby nie podkładał się pod rzut karny. No, ale szkoda gadać — idę teraz na szybkie piwo i zastanowię się, czy nie napisać do kolegi z Łodzi, żeby sprawdził, czy któryś z ich obrońców przypadkiem nie strzelił sobie celu w kolano przed okienkiem. Kto wie, może jednak trafi się coś ciekawego.
Najpierw próba, potem wnioski.
ej, no to ja wam opowiem, jakbyśmy tu w Olsztynie lat temu mieli swój własny "cud transferowy", co niby miał przywieźć obrońcę z Unii na koniu — nie, nie żartuję, ktoś kiedyś w internecie wystawił nawet mema z facetem w siodle na środku boiska. facet niby miał doświadczenie z niższymi ligami w niemczech, a tu nagle pytanie, czy umie ujeżdżać konia, bo niektórzy sugerowali, że taki styl obrony to by nas uratował.
pamiętacie, jak przyjechał do nas ten gość z Radomia, co niby miał 30 występów w ekstraklasie? ściągnęliśmy go za darmo, bo komentator na żywo powiedział "ten facet grał kiedyś z Marcinem Lijewskim" — i co? pierwsza jednostka treningowa, a on pyta się naszego fizjoterapeuty, czy może zrobić przerwę na papierosa, bo "ostatnio miał wstrząs mózgu od samej myśli o meczu". no i potem gadał, że "u nas atmosfera jest fajna, ale kibice za głośni".
albo jeszcze ten jeden, co niby miał być nowym napastnikiem, tylko że przyjechał w dzień przed debiutem z karnetem na pociąg — takim, co jeździ dwa razy w tygodniu. i myślał, że wymiana stolicy załatwi sprawę, ale nie doczytał, że Olsztyn to jednak nie Łódź, gdzie pociąg do lotniska dojeżdża w trzy minuty. facet poszedł na mecz, posiedział pół godziny na trybunie, a potem pojechał do baru — no bo mu się zdawało, że kibicowanie to patrzenie na piłę zza okna.
i teraz mam wam mówić o ŁKS-ie i samolotach? no ale zobaczymy, może tym razem komuś się poszczęści i nie przyjdzie z walizką pełną legend miejskich boisk, a z dokumentami, co naprawdę są ważne. bo jeden raz już widziałem, jak kibic z przeciwnego klubu próbował uciec z boiska w naszych barwach — i też myślał, że to loteria, a skończyło się na tym, że ukradł kurtkę jednego z naszych zawodników i chciał ją odsprzedać za piwo. no ale co — czas pokaże.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽