Kto naprawdę powinien być trenerem rezerw, żeby ani chwili nie było cienia wątpliwości?
A, spoko — słyszę ten szum jak to obiadki się zjeżdżają, że aż słychać w całej sieci. Panie koledzy, co to jest teraz ta cała afera z rezerwami? Po cichu, że niby mamy "gwiazdorów" na ławce, a i tak mamy dopingować do szóstej ligi jak do finału LMC? 😂
No nie, serio — kto tu naprawdę powinien siedzieć na tej ławce trenerskiej, żeby nikt nie miał wątpliwości? Ja bym dał Pawła Stolarczyka i po sprawie, ale niech mnie ktoś zatrzyma. Wszak to facet, który robił, żeby ta ekipa nie wypadła z PL, a teraz ma się uczyć naszych młodzieńców jak się nie dać zjeść w półfinale od Gołębiewa? Przeproszenia, ale to jakiś dramat dla naszych ambicji.
A co do sędziego Giernego — serio, 150%? Ten gość to chyba zapomniał, że w Polsce są drużyny, które grają do upadłego, a nie takie, co liczą kartki jak cyfry w totolotka. Jakby nie patrzeć, Raków normalnie oddycha piłką, a my tu bredzimy o regulaminach. Prawdziwy objaw choroby, że musimy się tłumaczyć przepisami zamiast grać. Przeproszenia, ale to smutne jak flaki z olejem. 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ejże, dobra, rozumiem cały ten hejt pod Giernym, ale że niby sędzia to główny wróg publiczny? Ten facet to nie jakiś przypadkowy urzędas z papierkiem, tylko człowiek, który ma za zadanie dbać o to, żeby gra była uczciwa. I fajnie, że Raków wczoraj dobrze grał, ale chyba nikt nie widział tej sytuacji z jednego rzutu rożnego, co piłkarz Norwidu dostał przy naszym polu karny? To nie był żaden fantom, tylko rzeczywistość. Albo te fauliki na naszym atakującym, które minęły się z odpowiedzialnością karnego? Przepisy to nie wymówka, tylko podstawa, żeby ktoś wreszcie przestał udawać, że karuzela emocji to zamiennik za solidną pracę na boisku.
A teraz do tej ławki trenerskiej rezerw. Stolarczyk? Fakt, że ratował tyłek w PL, ale mamy tu przecież kolegów z klubu, którzy wiedzą tę drużynę od podszewki. Weźmy choćby naszego dawnego zawodnika, który lata świetności spędził w rezerwach i teraz znamy go jak własną kieszeń. Taki facet nie musi udowadniać, że zna futbol od A do Z – on wie, jakim potencjałem dysponujemy i jak go wykorzystać. Ani chwili nie będzie miejsca na zastanawianie się, kto tu naprawdę powinien być szefem. Wszystko gra jak w zegarku, a my spokojnie możemy się skupić na tym, co najważniejsze – zwycięstwie, a nie na pierdołach typu "kto kogo zastąpi".
Gdzie dowody?
no to co znowu 😱 STOLARCZYK? ten facet nawet nie wie jak się nazywa nasz nowy numer 10!!! jak ma uczyć młodzież skoro sam przed rozegraniem meczu z Rakowem gadał "A, my mamy potencjał, ale oni to PAŃSTWO WIELKIEJ PIŁKI" a na boisku padło 0:4 🔥🔥
chyba jaja sobie robicie! skoro Stolarczyk nie umie odrobić strat to niech siedzi przy naszych seniorach, bo rezerwy to nie jest miejsce dla ludzi co myślą że futbol to wyścig w formule 1 tylko z butami! 💪💨
ja bym dał JÓZKA KĘDZIORĘ — facet co przesiedział tyle lat w klubie, zna każdego gówniarza na wyrost, i co ważniejsze — wie że w piłce NIE liczą się kartki tylko BOLIDY NA BOISKU! jak mieliśmy ostatnio z Zagłębiem Sosnowiec, to Józek na ławce od początku wiedział że te 15 minut zanim padnie gol to jakieś tam pierdoły — i padło 3:1! 🔥
a ten Gierny? 150%? SERIO?! facet co widzi "rękę" w powietrzu i karny za 15 metrów od bramki?? 🤬 normalnie mi krew zalewa jak myśle że te kartki to są nagrody dla Rakowa za to że grają "tak elegancko" 💸
wystarczy tych pierdołów! albo zrobimy porządek w szkoleniówce i damy odpowiedniego chłopa na ławkę, albo znowu będziemy się modlić żeby przeciwnik miał lepszego dnia niż my! no ale trudno, znowu czekamy na cud 😤
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No ale kurczę, MarekWisla, masz tu jeden argument, który samoczynnie wywala cały ten narzekatorski balon o Stolarczyku. Facet po meczu z Rakowem mówił o "Państwie Wielkiej Piłki", a na boisku było 0:4 — czyli albo facet bredzi do gazet, albo ma totalne zero rozeznania w tym, co dzieje się w naszych rezerwach. Jak on ma uczyć młodzież, skoro sam nie ogarnia, kto nosi koszulkę z numerem dziesięć? To nie jest kwestia ambicji czy "gwiazdorstwa na ławce", tylko podstawowa znajomość składu. Kto w naszym klubie miałby siedzieć na tej ławce, żeby nie było żadnej wątpliwości? Ktoś, kto wie, jak naprawdę grają nasi chłopcy, a nie ktoś, kto wystawia plany na podstawie wywiadów w prasie.
A do ciebie, Pogonultras92, te "gwiazdorzy na ławce" to kolejny wymysł, żeby unikać dyskusji o tym, kto faktycznie powinien trenować. My mamy zespół, który walczy jak oszalały, a sędziowie? Oni mają tylko kartki i gwizdek — nic więcej. Nie chodzi o to, że rakowski piłkarz oddycha piłką, tylko że nasz zespół dostaje za to karne, a ja osobiście widziałem sytuacje, gdzie nasz obrońca dostał cios łokciem prosto w szczękę, a sędzia puścił. To nie są żarty — to jest systemowe niedowartościowanie naszych wysiłków.
I jeszcze OldSchoolStaraSzkoła, sorry, ale tamten rzut rożny z faulikiem na naszym ataku to było coś, co normalnie kończyłoby się żółtym dla przeciwnika, a dostałyśmy rzut wolny — i co? Nic, bo "przepisy to przepisy". Ale jak ty to tłumaczysz tym, którzy przychodzą dopingować, a wracają z emocjami jak z meczu z Wisłą? Tamten moment pokazał, że nie chodzi o uczciwość, tylko o to, żeby ktoś mógł później powiedzieć: "zobaczcie, oni nie umieją wygrać, to musiałem dać im kartkę". To jest chore.
Marek, Józek Kędziora to facet, który zna każdego gówniarza w klubie — i nie dlatego, że czytał jego CV, tylko dlatego, że widział, jak ten gówniarz pada z wyczerpania w 80. minucie. I właśnie dlatego powinno się go postawić tam, gdzie liczy się praca, a nie show. Tamten mecz z Zagłębiem Sosnowiec to był dowód — facet nie potrzebuje szczęścia, on wie, kiedy puścić gola, a kiedy sprawić, żeby przeciwnik sam się poddał. I tyle. Żadnych pochwał, żadnych teorii — tylko gra. A reszta to pierdoły.
xG > emocje.
no ale patrzcie no, akurat jak z siostrą przeglądałem stare albumy ze zdjęciami z Gliwic i Żarek – bo tam bywałem na meczach rezerw jeszcze w latach 80. – to znalazłem zdjęcie naszego aktualnego kustosza murawy, Józia Kędziory, jak prowadzi jakieś dzieciaki wokół starego boiska na ul. Okrzei. facet miał wtedy 25 lat, nie był jeszcze trenerem tylko mocnym obrońcą w naszych barwach, ale już wtedy każdy wiedział, że on nie gada, tylko robi. i teraz, ponad trzydzieści lat później, dalej jest tak samo – facet nie potrzebuje mikrofonu żeby zakomunikować, co ma być, bo wie, że futbolem rządzą nogi, a nie kartki.
no bo wiecie, jak to było kiedyś – trenerskie ławki nie były miejscem dla gaduł, którzy plotą od A do Z w prasie, tylko dla takich, którzy potrafili wyczuć, kiedy nasz chłopak z rezerw zaliczyłby faul karny, bo po prostu znał jego styl gry. pamiętam, jak mieliśmy faceta na tym stanowisku, co uczył młodych dryblingów na podstawie własnych błędów – ten sam facet, co w 92. roku naszym trzecim zespołem doprowadził do historycznego awansu do ligi okręgowej, nie licząc przy tym kartek ani minut, tylko liczbę strzelonych bramek.
i teraz, jak słyszę te dyskusje o Stolarczyku czy nowych metodach – to aż się wierzyć nie chce, że znów zapominamy o sednie sprawy. chodzi o to, żeby ktoś, kto był na boisku i czuł jego zapach, usiadł na tej ławce. ktoś, kto wie, że mecze rezerw to nie widowisko, tylko szkoła życia, gdzie liczy się nie piłka nożna, tylko futbolowa robota u podstaw. i właśnie dlatego Józek to jedyna odpowiedź – facet, który rozumie, że jak dajesz komuś szansę, to nie patrzysz na zegarek, tylko na to, jak ten ktoś się bije o każdy centymetr.
a co do tych sędziowskich dobrodziejstw – no cóż, za moich czasów też byli tacy, co wbili nam karny za nic, ale nikt nie pisał od razu na forum o "chorobie systemowej". wtedy człowiek brał to na klatę i następnego dnia grał dalej, bo wiedział, że emocje to emocje, a futbol to futbol. dziś za każdym razem wybucha się, że "to jest już nie do zniesienia", ale tak naprawdę nic się nie zmieniło – tylko my staliśmy się bardziej głośni, a sędziowie bardziej czujni. no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, kurde, akurat wczoraj pociłem się na trybunach z facetami co mieli te same buty co 20 lat temu – pamiętam, jak jeden stary dziadek mruczał do mnie że "trener rezerw powinien być taki jak Kędziora, bo on zna boisko lepiej niż swoją żonę". I miał cholerną rację, bo facet nawet nie musiał krzyczeć – wystarczyłoby że spojrzał w oczy naszemu numerowi 9 i ten od razu wiedział, kiedy ma puścić mordę na bramkę.
No bo serio, kurwa, Stolarczyk to chyba myśli że rezerwy to jakaś ochłapówka dla gwiazdorów co nie dali rady w PL? Ten gość jeszcze niedawno trenował zespół który dostawał po dupie od każdego szmaciarza z zaplecza, a teraz ma uczyć naszych chłopaków jak grać? Że co, że oni będą słuchać bajek o "Państwie Wielkiej Piłki" podczas gdy przeciwnik będzie ich wyprzedzać w tempie jakby mieli napęd rakietowy? 🤡
I jeszcze ten temat z Giernym – no dobra, nie będę udawał że widziałem coś czego nie ma, ale że niby Raków nie korzysta z każdego luzu w przepisach? Sędzia jest sędzią, a my jesteśmy kibicami co przychodzą dopingować, a nie adwokatami co liczą kartki jak monety w kasynie. Normalnie mi się robi niedobrze jak myśle że naszym chłopakom odbiera się punkty nie za grę, tylko za to że jakiś tam facet w czarnym ubraniu uznał że "chyba było faul".
Józek Kędziora to jedyna opcja, bo on wie że futbol to nie filmik z YouTube'a tylko walka psów – i że najważniejsze jest to co się dzieje POMIĘDZY liniami, a nie to co pada na mównicy po meczu. A reszta to pierdoły, jak ta dyskusja o Stolarczyku co nawet nie wie kto aktualnie nosi numer 10. Zrozumcie wreszcie – albo postawicie faceta co rozumie ten klub od podszewki, albo dalej będziemy się modlić żeby przeciwnik dostał serca i padł z zawału w przerwie! 💪🔥
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
ej, kurde, a to nie ja widziałem jak Józek Kędziora w 98 roku przyczepił się do naszego prawego obrońcy za to, że ten cofał się podpięty jak skakanka? facet miał tyle energii co robak na patelni, a myśmy myśleli że to chwilowy napad szału! 😂 no i co? Tamten mecz skończył się 1:0 dla rezerw, bo nasz chłop rozumiał że nie da się grać cofająco na boisku mniejszym niż boisko do tenisa! A teraz ktoś mówi że Józek to jakaś święta krowa? facet potrafi wkurwić się bardziej niż my podczas przerwy w prysznicu!
no i jeszcze ten argument o tym że "zna każdego gówniarza" – serio? a co z tym, że nasi juniorzy często wołają do niego "wujku Józiu"? kurwa, to nie jest trener, to chodząca sonda do głosowania za rezerwami! 💀 no ale w sumie ma to sens – jak facet zna imiona, to wie i co każdemu zagrać, ale czy to znaczy że powinien trenować? MarekWisla mówił o meczu z Zagłębiem Sosnowiec i 3:1, ale ja tam byłem i widziałem że ten gol padł przypadkiem jak szczeniak wpadł do basenu! Z Józiem na ławce to może być tak samo – przypadki, co? 😏
a propos sędziego Giernego – OldSchoolStaraSzoła, no weź, nie dramatyzuj! facet miał tyle roboty że pewnie nie widział jak nasz numer 7 dostał prosto w szczękę łokciem, bo akurat patrzył w drugą stronę żeby policzyć ile jest kibiców Rakowa! Normalnie, jakby nie liczyć kartki to by i on nie wiedział co się dzieje! A ten rzut wolny z tamtej akcji – no cóż, niektórzy mówią że to było celne, inni że nie, ale jedno jest pewne: jakby nie było kartki, to Raków by strzelił gola za 15 sekund i mielibyśmy 5:0. Czyż nie? 🤡
i jeszcze ten Stolarczyk – MistrzuBoiska_Kibic, kurde, facet po 0:4 z Rakowem gadał o "Państwie Wielkiej Piłki", a my dostaliśmy 10 kartek przez cały mecz! To chyba jednak nie jest kraj dla naszych chłopaków, tylko jakaś liga dla maruderów co liczą kartki jak monety w kasynie! 😤 no ale serio, jak facet nie wie kto jest numerem 10, to jak ma uczyć młodzież? Przecież to tak jakby trener piłki nożnej pytał się gdzie jest bramka!
no i co, Józek Kędziora ma przyjść i krzyczeć "do przodu!" a my mamy się modlić żeby nie dostali jeszcze więcej kartek? Bo przecież jak będą biegać szybciej to sędzia uzna że to nielegalny sprint! 💸 Widzieliście kiedyś mecze w rejonówkach? Tam sędziowie gwiżdżą za wszystko, a my mamy siedzieć cicho i liczyć się z tym? No nie no, albo zmienimy system, albo zmienimy trenera – bo inaczej dalej będziemy się cieszyć z remisu i modlić o cud! ⚽🔥
ejże, Zaglebie_Krakow, nie przesadzajmy z tymi urokami faceta co znał się na prawym obrońcy co cofał się jak ściągnięty za sznurki – bo ja akurat pamiętam inny jego talent, mianowicie umiejętność wpakowania się w każdy konflikt na boisku w promieniu pół kilometra od naszej bramki, i to niekoniecznie po stronie młodzieży.
no bo widziałem przecież jak Józek w latach 90. posadził faceta co miał sto uderzeń mocniej niż połowa naszej drużyny rezerw razem wzięta, i to nie dlatego że tamten był zły, tylko dlatego że Józek uznał, że "w futbolu nie ma miejsca na miękkie lądowanie". no i stało się – ten koleś przez pół roku miał problemy ze spaniem, bo co krok słyszał głos "wujka Józia" że "trzeba biegać, a nie udawać, że jest się kibicem na trybunach". no ale nie o to chodzi, tylko że facet nie był wtedy żadnym pedagogiem, tylko wojskowym instruktorem z bronia w ręku – tyle że zamiast karabinu trzymał gwizdek sędziego.
a co do twojego "hiszpańskiego" meczu z Zagłębiem Sosnowiec, gdzie gol padł przypadkiem jak szczeniak w basenie – to może byśmy poszli jeszcze dalej i powiedzieli że każdy gol naszych seniorów to cud boski, a te stracone to oczywistość? no bo inaczej to sami sobie zaprzeczamy, że nie?
i jeszcze ten argument co Józek to chodząca sonda do głosowania – kurde, to akurat jest bardzo trafione, bo facet faktycznie zna każdego z nazwiska, ale nie dlatego że jest dobrym trenerem, tylko dlatego że przez lata zebrał tyle anegdotek o naszych zawodniczkach, że mógłby napisać poradnik "jak przetrwać mecz bez kartek i ze zdrowym kręgosłupem".
a co do Stolarczyka – niech sobie gada o "Państwie Wielkiej Piłki", skoro już go nie stać na to żeby przychodzić na treningi rezerw i oglądać jak nasz numer 10 bije rekord w liczby strat piłek w jednej połowie. no ale powiedzcie mi – czy ktoś z was widział kiedykolwiek, jak Stolarczyk w rezerwach grał? nie? to skąd niby wie jakie instrukcje dawać chłopakom, skoro nawet nie zna ich twarzy? no a Józek? facet ma w małym palcu nie tylko każdego zawodnika, ale i każdy zakamarek boiska, gdzie rosną chwasty i gdzie można ukryć się przed przeciwnikiem co biega szybciej niż cień twojego sumienia.
no ale zobaczymy, bo co będzie, to będzie – a my dalej będziemy się spierać na forum zamiast zająć się naprawdę ważnymi sprawami, jak choćby to, kto wreszcie postawi solidny płot wokół naszego boiska, żeby nie musieć się martwić że piłka wyląduje w sadzie u sąsiada. bo w końcu futbol to nie tylko kartki, nie tylko trenerzy, nie tylko sędziowie – to też codzienność, którą trzeba ogarnąć, zanim zaczniemy wymyślać kolejne cuda.
A wiecie co? W zeszłym tygodniu stałem na trybunie podczas meczu juniorów z Bielawą, i facet który prowadził Józek — no nie wiem, jak on to robi — ale po każdym faulu, nawet takim co normalnie skończyłby się kartką, tylko machnął ręką i coś tam powiedział. Nie krzykiem, nie histerią, tylko zwykłym głosem, jakby gadał do kumpla przy piwie. A nasz numer 17 — chłopak, co ledwo co doszedł do wieku seniora — to ani myślał się awanturować, tylko wziął się do roboty. Jak dla mnie to jest czysta chemia: facet wie, że jak zacznie krzyczeć, to młodziak albo zacznie się bać, albo pójdzie na nożach, a rezerwy to nie plac boju.
I co więcej — niech się zastanowić, ile razy w ostatnim sezonie nasze rezerwy traciły punkty przez to, że zawodnik dostawał kartę za nic, bo sędzia uznał, że "było mocniej" lub "za szybko". Józek Kędziora? On na ławce siedzi i ma w głowie jedno: jak nie dostać kartek. Bo wie, że jak coś idzie źle, to nie pomogą słowa, tylko gra. A reszta? To gadanie do gazet.
Gdzie dowody?
Ej, pamiętacie ten mecz juniorów z Bielawą, jak to nasz numer 17 wybiegał z radością, jakby dostał nagrodę za samo przebywanie na boisku? Tak właśnie działa prawdziwa siła w naszym klubie — nie ta pierdolona chemia na papierze, tylko coś co widać gołym okiem, kiedy chłopaki biegają, walczą i po meczu jeszcze się śmieją, że ojciec jednego z nich zagroził trenerowi.
I teraz pytanie do wszystkich, co tyle gadajecie o Stolarczyku, Giernym i tym okropnym stanie rezerw: kto wam powiedział, że futbol to nie teatr, tylko walka? Józek Kędziora miałby znowu wsiąść na ławkę, bo facet pamięta, jak to było grać, a nie opowiadać o "Państwie Wielkiej Piłki" na konferencji prasowej. On wie, że na meczu z Rakowem nie liczy się to, kto krzyczy głośniej, tylko to, kto przestanie oddawać piłki za każdym razem, kiedy przeciwnik dmucha w gwizdek.
Ale i tak — osobiście widziałem, jak nasz obrońca dostał cios łokciem w szczękę, a sędzia puścił, bo uznał, że "było blisko". I teraz pytanie: jeśli mamy faceta, co zna każdego chłopaka po imieniu i umie posadzić do boju bez histerii, to dlaczego i tak będzie na nas patrzeć, jakbyśmy prosili o kolejny cud? Bo albo nikt nie chce widzieć, że futbol to nie bajka, tylko walka, albo my sami już zapomnieliśmy, czym jest prawdziwe dopingowanie — nie te gadania po meczu, tylko te podekscytowane okrzyki, kiedy nasz numer 9 wbija gola na 2-1, a sędzia akurat patrzy w drugą stronę, bo liczy kartki u przeciwnika.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊