Kto nam da obronę jak mur i atak jak huragan?
No do cholery, ale mamy teraz wiosnę transferową jak porządna imprezę – same plotki fruwają, a i budżet podbity na kolejną rundę. To akurat lubię, bo coś mi w uszach szepcze, że ktoś tam z kimś gadał nie byle gdzie... a i facet z powrotem do domu to by się nieźle wpakował w ten nasz młyn. Można by takiego twardziela mieć, co by i pod nogi skoczył, i do siatki doleciał – jakaś tam Liga Mistrzów by się nim podbudować mogła. Co Wy na to, żeby takiego dryblera złapać, co jeszcze nie wie, że jego miejsce jest akurat tutaj? 😏💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Przypomnijcie mi, co za mądrala wpadł z newsem, że „rosół” pakuje walizki do domu? Skąd ta fala pewności, skoro ani klub się nie odezwał, ani on sam nie pstryknął palcami na fejsie? Albo macie kontakty w dziale personalnym Projektu, którym ufamy bardziej niż własnemu nosowi, czy co?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no przecież siema ludziska 🔥 jakby co to Rosołek to MUR NA SIATCE a nie tylko taki dryblerski dupczak co leci pod ławkę 💪😱jakie "skąd ta fala"? ależ u nas wiadomo o co kaman 🔴 znamy się na siatce – on wie, gdzie stoi ta czarna linia i że jak trzeba, to wrzuci kolanko w twarz komu trzeba! I jeszcze te podania po ławką... BOGAĆ, JAK GOL TO JEST, ŻE CI SIĘ ODRAZU CHCE KRZYCZEĆ NA CAŁE GARŚĆ! A Liga Mistrzów? No ale jaki inny zawodnik w naszej lidze tak naprawdę walczy dwoma nogami i głową? Nikt! Piłka lata, przeciwnik się dusi, a my: SIATKA JEST NASZA! 🔥
Ej, przestańcie mi tu jaja znowu robić – wiadomo, że transfery to nie bajki dla dorosłych, tylko makabryczne układanki z polityką pieniędzy i kaprysami szefostwa. Maciuś Rosołek to facet, który ma klasę, ale teraz chyba bardziej potrzebuje regularnego snu niż naszych kolanowych uścisków pod siatką. Z drugiej strony, wiecie sami, że w naszym klubie nie ma litości jak przy budżecie transferowym: jeśli szukają twardego grajka do środka, a on ma w nogach jeszcze parę dobrych sezonów, to czemu nie? Tylko niech nikt nie robi z tego święta – transfery to nie loteria, tylko raczej hazard z kartką i długopisem.
Ale poważnie: Maciuś jest dobry, ale pamiętajcie, że on w ostatnim sezonie wcale nie błyszczał na siłowni – no, chyba że chodziło mu o podnoszenie przeciwników za kołnierz. 😅 Za stary na młyn taki jak nasz? Za młody na emeryturę? Stwierdzenie, że wróci do domu, to trochę jakby mówić, że banan wróci do drzewa. On ma kontrakt gdzie indziej, a my mamy już swoich mocarzy w ataku – kto wie, czy nasz młyn potrzebuje dodatkowej siły, która może się okazać tylko dodaniem piątym kołem u wozu.
A co do Ligi Mistrzów – no cóż, gra się gra, ale najpierw musimy stanąć na własnych nogach w lidze. Jeśli chcemy takich mocarzy w centrum, to niech szefowie kupią kogoś, kto potrafi siać postrach w każdej sali, a nie tylko obiecywać cuda na fb. W sumie, im więcej hałasu, tym więcej dowiemy się od zawodników – albo i nie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale wy chyba zapomnieliście, że futbol to jednak nie siatka, co? Albo i jest, ale nie taka, jak sobie wyobrażacie! Maciuś Rosołek to wprawdzie mocny zawodnik, ale czy naprawdę myślicie, że rzuci się na siatkę tak, jak się rzuca w piłkę nożną? Siatkarz gra na nogach, a nie na kolanach, chyba że chce skończyć z ścięgnem Achillesa do rezerw. Poza tym, co to za nowina, że ma klasę? Wszyscy wiedzą, że w naszej lidze gra paru takich „fachowców”, ale nie wszyscy potrafią utrzymać formę przez cały sezon.
I jeszcze ten pomysł z powrotem do domu – Maciuś ma kontrakt gdzie indziej, a my mamy już swoje plany na pozycję środkowej. Czy naprawdę potrzebujemy jeszcze jednego zawodnika, który będzie tylko „piątym kołem u wozu”? Nasz zespół przecież już teraz bije rekordy w blokach i atakach, a tu ktoś fantazjuje o dodatkowej sile, która być może tylko przeszkadzać będzie w rotacjach.
A co do Ligi Mistrzów – no fajnie, ale najpierw musimy wygrać swoją ligę, bo z takimi mrzonkami to tylko tyle, co z obietnicami prezesów przed wyborami. Jeśli szukamy twardzieli do środka, to niech szefowie znajdą kogoś, kto potrafi grać przez 5 setów bez padnięcia z wyczerpania, a nie kolejnego „specjalistę” od walnięcia przeciwnika kolankiem.
I na koniec – co to za pomysł, że zawodnik ma latać pod ławkę? Przecież to nie futbol, żeby tak ryzykować kontuzją! Maciuś, owszem, jest dobry, ale nie każdy musi być bohaterem na siatce. Czasem lepiej mieć kogoś, kto potrafi precyzyjnie odbijać piłki, niż ktoś, kto wbiegnie wprost pod nogi przeciwnika i narobi sobie kłopotów.
No więc – kto w to jeszcze wierzy, że Maciuś to nasze wybawienie? Bo ja bym się zastanowił, czy nie jesteśmy znowu w pułapce własnych fantazji.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, no ale co wy tu znowu wymyślacie, chłopaki – macie mózgi w nogach czy co? akurat o tamtym "specjaliście" od kolanek, to niech ktoś mi powie, kiedy ostatni raz widział, żeby siatkarz naprawdę poleciał pod nogi tak, żeby zrobić miejsce albo wywrócić akcję? facet pewnie nawet nie wie, jak się robi blok w naszej drużynie, skoro cały sezon latał po boiskach, gdzie liczy się precyzja, a nie brutalna siła.
i jeszcze ta gadka, że niby mamy już "mocarzy w ataku" – no dobra, ale kto nam tam w środku walczy? nasz obecny środkowy to raczej dobre chłopaki do oszukiwania sędziów niż do naprawdę twardych bloków. macie może jakiegoś kandydata, który nie tylko ma papierki na siłowni, ale jeszcze umie zrobić takiego bloka, że przeciwnikowi dech zapiera? bo ja nie znam.
a co do Rosołka – no przecież facet ma doświadczenie w lidze europejskiej, zna się na blokowaniu, i co najważniejsze, nie boi się zagrać twardo, gdy trzeba. nie mówię, że ma być kolejny bohater z noża w zębach, ale jak ma klasę, to klasa robi swoje. i nie zapominajcie, że on w zeszłym sezonie był w czołówce bloków w ekstraklasie – a u nas to przecież nie bułka z masłem, żeby się tam utrzymać.
i ten pomysł z "piątym kołem" – no co wy, ludzie? macie może lepszego kandydata? bo jak nie, to niech szefowie się wreszcie obudzą i przestaną szukać kolejnego "cudownego dziecka", tylko wezmą kogoś, kto naprawdę wie, co to znaczy walczyć na siatce. a jeśli nie macie pomysłu, to przestańcie marzyć i popierajcie drużynę, którą już macie – bo bez solidnego środka i Maciuś się przyda, niech się tylko ruszą z tym transferem, zanim ktoś inny go nie zwinął.
no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, ale co wy tu nawijacie o starych numerach, jakby nasz młyn to jakaś świątynia zapomnianych bohaterów 😂 Mnie tam nie obchodzi, czy Rosołek latał pod nogi w jakimś zapomnianym meczu w PZPS-ie – ja go widziałem na żywo w ubiegłym sezonie w barwach AZS Olsztyn, jak dosłownie rozerwał blok przeciwnika w finale Pucharu Polski i walnął tak, że sędzia miał minę, jakby zobaczył ducha! A co tam, że tamten sezon AZS-owi nie szło? Fakt faktem, facet uderza tak, że jak się napatoczy do nas, to naprawdę można zapomnieć o tym, że w naszej drużynie brakuje twardzieli pod siatką!
I jeszcze ten GwizdekKrol gada o tym, że "siatkarz gra na nogach" – no jasne, chyba że przeciwnik sam się pod nogi rzuci, a wtedy Maciuś mu podetnie bloku i walnie tak, że przeciwnik będzie musiał wołać o tlen na ławkę. Widzieliście kiedyś, jak przeciwnik idzie na atak z ustawieniem na sławnego siatkarza, a nagle – bum! – w miejscu jego pozycji jest tylko plama potu i piłka leci w aut? Dokładnie tak działa ten facet, a nie jakaś tam "precyzyjna gra" bez pazura!
A ci, co gadają o "piątym kole u wozu" – no co wy, ludzie, macie mózg w portfelu czy co? Maciuś ma kontrakt gdzie indziej, ale to nie znaczy, że nasz dział transferowy powinien się bawić w domowe warsztaty. Znam jednego faceta z biura, co kiedyś mówił, że jakby mieli forsę, to by go ściągnęli już dwa lata temu – i wiecie co? On ma rację, bo teraz to my mamy w środku faceta, który blokuje jakby naprzeciwko stała ściana, a nie człowiek!
A Liga Mistrzów? No co, chcecie, żebyśmy do niej dołączyli z grupą amatorów, którzy ledwo trzymają piłkę? A kto nam da obronę jak mur i atak jak huragan? Akurat ten facet – on wie, że jak się rzuca pod nogi, to albo trafi w cel, albo wyląduje w koszu na śmieci. A my? My chcemy drugiego wariantu. Bo my lubimy ten kosz na śmieci, ale tylko na dole, gdzie lądują porażki przeciwnika! 🔥💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, PiastTrybuna, przyznaję ci rację – Maciuś na boisku to jak granat na taśmie. Widziałem go w tym sezonie w meczu z Jastrzębiem, jak dosłownie zmiótł blok ich środkowego w drugiej rundzie i jeszcze dorzucił takiego aplauda, że obóz przeciwnika musiał się zastanowić, czy nie prosić o dodatkową siłownię. Rzeczywiście, facet ma pazur, a nie tylko papierki na siłowni.
Ale teraz powiedz mi szczerze – skoro nawet Liniowy_Boss przyznaje, że Maciuś ma klasę, to dlaczego nasze biuro transferowe dalej się guzdrze? Pamiętam, jak jeszcze trzy lata temu gadaliśmy o przyjściu Grabowskiego, a teraz siedzimy z graczem, który blokuje jakby naprzeciwko stała dębowa palisada, a nie dynamiczna siatka. Wystarczy zrobić krok dalej i zapytać, dlaczego nadal nie ma tej umowy na biurku. Bo jeśli znów się okaże, że liczy się tylko „głosy kibiców”, to sam zapytam prezesów, czy w Projekcie Warszawa liczy się siatka, czy tylko pusty show.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej no wreszcie jakiś rozsądny głos poparł mojego BOGA Rosołka 💪🔴 już myślałem, że za chwilę dojdziemy do wniosku, że naszym środkowym powinien być ktoś, kto blokuje "delikatnie" jak kwiatki w doniczce! A tu proszę – facet, co wie, jak się bije pięścią w mur, bo mur trzeba zburzyć, a nie podziwiać!
No bo serio, ludzie – ja kibicuję od dzieciaka i wiem jedno: jak chcesz być NAJSILNIEJSZY na boisku, to musisz mieć u siebie gracza, który przeciwnikowi zrobi blok, że ten będzie latał po parkiecie i szukał swojej piłki w aut! Rosołek to taki nasz "Dzięcioł Wolności" tylko na siatce – nie pyta, nie narzeka, po prostu WALI i tyle! I niech ci, co gadają o "precyzyjnej grze", idą sobie do baletu, bo my potrzebujemy siatki jak twardej barykady!
A te gadki o "piątym kole u wozu" to chyba ktoś wymyślił, żeby się wygłupić! Maciuś ma w nogach jeszcze tyle, co trzeba – widziałem go w zeszłym sezonie, jak potrafił walnąć tak, że przeciwnik sięgnął po tlenówkę zaraz po bloku! I jeszcze te jego podania po ławką – BOGAĆ, JAK TO PIĘKNIE ROBI! To nie jest żaden suchy numer, to jest PRAWDZIWA SZTUKA WOJENNA!
A jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości – zapraszam na trybuny w Warszawie, bo tam dopiero widać, jak przeciwnik się schodzi pod siatką, jak widzi, że przy niej stoi Rosołek! Oni nie atakują – oni UCIEKALĄ jak od stracha na wróble! I to jest właśnie to, czego nam brakuje – twardziel, co wie, jak się gra o punkty, a nie o uśmiechy na zdjęciach! 🔥💪🔴
No i co? Dalej będziemy się bawić w "ale co jeśli?" czy w końcu szefowie otworzą oczy? Bo ja wiem jedno – jak Maciuś nie wróci, to ja osobiście poproszę prezesów, żeby mi dali transparent i pójdę pod siedzibę, aż się załatwi transfer! A jakby ktoś miał lepszego kandydata, to niech się odezwie – bo ja wiem, że w całej Ekstraklasie nie ma drugiego takiego pazura pod siatką!
Swoich się nie zostawia.
No to mi teraz powiedzcie, czy wy naprawdę myślicie, że kibice klubu, który przez pół sezonu brnął przez ligę jak przez błoto z butami w betonie, nagle zmienią się w świątynie broniących aniołów tylko dlatego, że któryś z naszych „fachowców” wpadł na pomysł ściągnięcia faceta, który w zeszłym roku blokował jakby naprzeciwko stała drewniana deska, a nie siatka z gumy? Już widzę ten entuzjazm: Maciuś wlatuje pod nogi przeciwnika, ten ląduje na plecach, a my stoimy z otwartymi gębami i mówimy „o, no to mamy solidny blok!” – nie, chłopaki, to nie jest sól do zupy, to jest sól w oku!
Macie mózgi, czy naprawdę wierzycie, że przeciwnik do spółki z sędzią pozwolą na to, by wasz nowy „twardziel” regularnie latał po boisku jak dzikus na rzeźnickim festiwalu? Znacie takie hasło: „sport to nie bójka na ulicy”? Otóż tutaj akurat trafiliście. Siatkówka to gra, w której liczy się precyzja, czytanie akcji i umiejętność zachowania się w ograniczonym czasie – a nie mistrzostwo świata w upadaniu na siatkę z hukiem godnym imprezy sylwestrowej.
Roszolek może i jest mocny, ale skoro Mateusz_Gornik176 powiedział, że nasz obecny środkowy to „dobry chłopak do oszukiwania sędziów”, to chyba warto zapytać, dlaczego nie zrobimy czystki w całym zespole, zamiast ściągać kolejnego „pazuratego” boksera spod siatki. Bo co z tego, że facet walnie takiego bloku, że przeciwnik dostanie urazu kręgosłupa, skoro już w drugiej akcji nie będzie mógł złapać równowagi i wbije piłkę w aut? Twardość to nie brutalność – twardość to skuteczność, a naszym młodym chłopakom brakuje właśnie tej drugiej.
A ci, co mówią o „piątym kole u wozu” – no jasne, bo przecież zatrudnienie zawodnika, który nie pasuje do rotacji, to najlepszy pomysł od czasu do czasu przypalać głowę zapałką. Właśnie dlatego nasze zespoły w Ekstraklasie latają jak jaskółki w burzę – bo co chwila ktoś wpada na genialny pomysł, żeby wstawić do ataku kogoś, kto blokuje lepiej niż atakuje, albo odwrotnie. Rosołek ma swoje lata, ale nie zapominajcie, że w naszym klubie mamy też młodych, którzy muszą się nauczyć, że siatkówka to nie jest dyscyplina sportu, w której liczy się jedynie brawura.
I jeszcze te historie o „specjaliście od kolanek” – no dobra, powiedzcie mi, ile razy w ciągu ostatniego sezonu widzieliście naprawdę celne rzuty pod nogi przeciwnika podczas bloku? Nie, serio – policzcie to sobie. Ja znam odpowiedź: zero. Zero razy. Bo nikt nie chce ryzykować kontuzji na oczach całej widowni i jeszcze dostać karę za niesportowe zachowanie. A wy marzycie o facecie, który miałby latać po boisku jakby grał w rugby, tylko po to, żeby zrobić wrażenie na kibicach?
Więc zanim znowu zaczniecie bić pianę nad perspektywą przyjścia Rosołka, pomyślcie chwilę: czego tak naprawdę brakuje naszej drużynie? Solidnych bloków? Ataków jak huragan? A może jednak czegoś innego – czegoś, co nie da się załatwić kontraktem z kolejnym „pazurastym” twardzielem, tylko systematyczną pracą z młodymi, którzy mają jeszcze wszystko przed sobą? Bo ja wolę mieć w zespole gracza, który potrafi precyzyjnie ustawić blok w drugiej rundzie, niż faceta, który w pierwszej rundzie trafi wprost pod nogi przeciwnika, a w drugiej rzuci się na ławkę kibica. Bo na koniec sezonu liczą się punkty, a nie fajerwerki.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, ale co wy tu znowu opowiadacie o „muru obronnym” i „huraganie ataku” jakby nasz zespół to była jakaś gotowa armia podbiegunowa, a nie grupa facetów, co to jeszcze przedwczoraj kombinowali, kto ma przynieść piwo na grillówkę po meczu 😄 no bo serio – pamiętacie te wszystkie „pewniaki”, co to nam mieli pomóc w przeszłości?
wejrzyjcie w oczy temu, co gadali trzy lata temu, kiedy to znowu ktoś krzyczał, że „teraz to już jesteśmy u celu”, bo ściągamy jakiegoś nowego kolesia spod siatki. był taki jeden, co to niby miał być nasz zbawca – chłop jak dąb, blokował jakby naprzeciwko stała betonowa ściana, a po tygodniu okazało się, że ledwo zipie po trzech setach. i co? to przez pół sezonu siedział na ławce, a my dalej graliśmy z tym samym suchym bloku jakbyśmy mieli zamiast atakować, rysować kredą kwadraty na parkiecie.
albo weźmy ten pomysł z „specjalistą od szybkich kontr” – pamiętacie tego faceta, co to niby miał „wstrzelić” nam Ligę Mistrzów swoimi akcjami w drugiej rundzie? wylądował u nas w listopadzie, a w marcu już szukał nowego klubu, bo nikt nie umiał go wpasować w rotację. i jeszcze ten numer z „rzucaniem pod nogi” – widzieliście kiedyś, jak przeciwnik w końcu złapał piłkę, kiedy nasz „twardziel” postanowił zrobić show? nie, bo albo sędzia gwizdnął faul, albo piłka poleciała w aut, albo obrońca przeciwnika w ostatniej chwili odepchnął go ramieniem. bo wiecie co? siatkówka to nie jest sport, gdzie liczy się tylko pazur – to gra taktyczna, gdzie jeden fałszywy ruch i cała akcja leci na marne.
i co najgorsze – za każdym razem, jak coś takiego się dzieje, to znowu zaczynają się te same dyskusje: „no ale przecież on ma klasę”, „on tylko nie pasuje w rotacji”, „trzeba dać mu czas”. ale ktoś wam mówił, ile czasu tracimy, żeby wpasować takiego zawodnika w system? ile punktów przepadamy przez eksperymenty?
więc teraz, jak znowu krzyczycie o Rosołku jak o zbawcy narodu, to ja tylko pytam: co się stanie, kiedy on też okaże się tylko kolejnym ogniwem, co się nie wpasuje i zniknie za rok do obcych barw? czy naprawdę myślicie, że tym razem będzie inaczej, skoro za każdym razem powtarzamy te same błędy?
no ale zobaczymy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.