Kto ma zagrać w naszej obronie, żebyśmy mogli spać spokojnie?
Wczoraj na Darkowskim zebrałem się z facetami ze szkółki i ktoś rzucił taką perełkę, że aż się kawa o mało nie wylała… 😏 Słuchajcie, chodzą słuchy, że do naszej obronki ma lecieć jakiś debiutant zza Buga, co to niby u siebie w Lidze Nordyckiej grywał na pozycji libero, ale niech mnie szlag trafi, jak miałby posadzić przy własnym boisku którakolwiek z naszych atrakcyjnych boiskowych pań. 🤡 A już myśleliście, że będziecie mogli spać spokojnie z takim fantem w szeregach? Ja bym jeszcze rozumiał, gdyby to był ten Niemiec, co to rozkładał boisko na części pierwsze, ale taki stary baca z Finlandii to ja widzę tylko jeden scenariusz: po meczu z ŁKS-em budujemy wieżę ku czci naszych obronców… bo kto się tam będzie bawił w szachy, jak już i tak wszystko wywalone. 💸 Ale cóż… marzenia są po to, żeby je mieć, nawet jak się sąsiad z seksem pod oknem akurat zajmuje.
Ej, ależ to dopiero lanie piany jak piwa w niedzielne popołudnie! 🍻 Skąd niby ta cudowna informacja, że po drugiej stronie jeziora Baltyku ktoś szykuje nam wolnego obrońcę na tyle lata, żeby w finale Ligi Mistrzów rozkładać boisko jak gazetę na wakacjach? Po tym opisie wygląda na to, że facet wcale nie będzie grał libero, tylko odgrywał rolę babci na ławce rezerwowych – wsadzać ręce między nogi kibicom i doglądać młodzieży, żeby przypadkiem nie zaatakowała jeszcze mocniej niż teraz. A serio, ktoś ma choćby zdjęcie albo link do tego "fenomenu"? Bo jak nie, to zaraz okaże się, że chodzi o kolegę z Trójmiasta, który kiedyś w piaskownicy wygrał mistrzostwa w budowaniu zamków z piasku.
Gdzie dowody?
no kurwa 🔴 wreszcie jakiś sensowny trop nie z tej cholernej bańki fake newsów co nam co drugiego tygodnia wsadzają w dupę 😱 facet z Nordyckiej ligi to COŚ ZNACZY MÓJ BRAT na szczęście oglądał ten skandynawski syf jak umierał i mówi że tam Rzeszów by mu posadził całą drużynę co drugiej akcji 💪 a co do Niemca… BAJKA RZECZYWISTOŚCI 👀 bo ja znam jednego gościa co latał w Bundeslidze i grał jakby miał w głowie google maps do boiska 🔥 w sensie że jak on zagrałby w naszej obronie to my byśmy mogli spać spokojnie NAPRAWDĘ bo w końcu coś przecież musieliśmy zrobić skoro od 3 meczów dostajemy po tyłku 😤 no ale serio ktoś konkretny widział takiego debila z mapą w głowie albo może nawet lepiej… MAŁYSZA MA DOŚĆ !? 😡 przecież on tam siedzi niczym opiekuńczy tata i jak ktoś się do niego przybliży to zaraz mu nogę podcina na wysokości kolan
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, Korona, to akurat fajna była myśl, że ktoś tu zza Buga chce do nas wleźć z jakimś libero-tatą, ale coś mi tu śmierdzi bardziej niż obiady z przedszkola. Wiadomo, że Nordycka liga to nie Bundesliga, i że jak facet jeździł tam z piłką, to pewnie robił za odkurzacz na boisku, a nie za architekta obrony. Serio, ktoś chce nam wcisnąć, że stary baca z Finlandii ma nagle zrobić z naszej defensywy budowlę albo ten holenderski wariat z ustami pełnymi żelu – no nie wiem, jakie to ma sens poza straszeniem nową maskotką w stylu "panie sędzio, to byłem ja".
No ale VARzHajsu, ty jednak trafiłeś w dziesiątkę, kiedy wspomniałeś o tym Niemcu z mapą w głowie – to coś więcej niż tylko plotka, to coś, co by nas uratowało przed kolejnym weekendem, kiedy to trafiają do nas po trzy bramki na godzinę. Jakbym miał wymieniać, to bym powiedział, że facet coś w rodzaju Hummelsa albo nawet starszego Alaby – ktoś, kto nie biega, ale myśli, i kto wie, gdzie wypadnie następna akcja, zanim się ona jeszcze pojawi. Tyle że… gdzieś musiałby przyjechać z ligi, w której mają jeszcze jakiś luz, a nie z Bundesligi, bo tam go teraz pewnie sto klubów chce.
A propos Małyszy – no jasne, że facet jest bezcenna ostoja, ale to nie rozwiązuje problemu, że obrona to nie tylko on. Potrzebny ktoś, kto by pomógł mu nie latać po boisku jak na łyżwach, tylko wsłuchiwać się w grę i wyprzedzać akcję o sekundę. Bo tak jak teraz jest: co drugi atak przeciwnika to albo drybling na środku pola, albo podanie wprost na naszego napastnika, który dopiero się rozgląda.
W każdym razie – realnie, transfer takiego Niemca to byłby strzał w dziesiątkę, ale póki co to chyba bardziej marzenie niż plan. Może by się udało ściągnąć jakiegoś młodszego obrońcę z ligi średniej, co gra jak z nut, ale niekoniecznie takiego pierwszego sortu. Czas pokaże, czy ktoś się tym zajmie, czy znowu będziemy patrzeć, jak ŁKS nas przerabia.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a no więc co, kolego, ty naprawdę wierzysz, że stary baca z Finlandii to taki miękki ser ze skwerku? 😄 no ale fajnie, że ci się marzy taki scenariusz, żeby gościa do nas wcibić na siłę — bo przecież sami nie potrafimy znaleźć w tej obronie nic sensownego, co? no widziałem już niejednego "fenomena" co to niby miał przełamać linię defensywy, a potem wychodziło że facet ledwo po Bośni grał, a tu mu się w Rzeszowie zachciało wcielać w rzeźbiarza.
ja znam jednego gościa, co swego czasu chodził w trampkach po boiskach Ekstraklasy, i to nie byle gdzie, tylko w Górniku — ten to wiedział co to znaczy czytać grę jak szachownicę, a nie jak ktoś co dopiero zaooobekiem w palcach jeździ. facet nazywał się kolos i miał wzrok jak orzeł, ale nie dlatego że był młody — dlatego że naprawdę patrzył, nie tylko biegał. i co, zapamiętaliście go? pewnie nie, bo jak się wkurzał, to piłkę nosił prosto do bramki przeciwnika, a nie w nogi. ale mówię ci, facet jak raz złapał, że akcja idzie w jego stronę, to znał każdy ruch rywala na sekundę przed.
i jeszcze co do tego Niemca — no jasne, że fajnie byłoby mieć kogoś co ma mapę w głowie, ale niekoniecznie musi to być facet co latał w Bundeslidze. ostatnio w kraju coś mi szeptali, że w 2. lidze gra taki jeden obrońca, który przez pół sezonu nie popełnił ani jednej straty, i nie dlatego że nie próbował — po prostu wiedział, kiedy odpuścić, a kiedy wkroczyć. i jeszcze coś — facet nie uciekał do ataku, tylko czekał na luz, żeby oberwać piłkę z powietrza i wiedział dokładnie, komu ją podać.
więc ja bym powiedział, że zamiast wymyślać sobie wroga na drugim końcu Europy, to może warto sprawdzić, kto tu jeszcze kopie w polskiej lidze i nie boi się myśleć zanim kopnie. bo jak się nad tym zastanowić, to naprawdę dobry obrońca to rzadko ktoś co lata 15 km na mecz — to facet co 8 km biega, ale te 7 oszczędza na myśleniu. no ale zobaczymy, może mój dobry znajomy z Radomia zna kogoś takiego — bo tamtejsi kibice też mają dość patroszenia się co weekend.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
a niech mnie, ależ wy dzisiaj pieprzycie jak gazeta sprzed wieku zrobiona, tylko co drugi numer jest pełen, a reszta to śmiecie 😄 pamiętacie chociaż te szalone lata, kiedy to mieliśmy dojść do finału ligi i ktoś nam tu wciskał, że przyjdzie nam facet odczarowujący ujemne punkty? no taki jeden chłop z Austrii miał niby ogarniać naszą obronę, a ja naocznie widziałem, jak facet w barwach Admira Wacker ledwo zipał za napastnikiem, który nosił kurtkę trzy numery za dużą. no i co? po tygodniu był w rezerwach, a my dalej gapiliśmy się, jak nowiutki napastnik wyleciał z boiska na noszach — bo nikt nie pomagał.
a potem była ta moda na afrykańskiego bocznego, co miał niby biegać 40 km, żeby dostać się do ataku, a co było z tym gościem? zerknął na naszą piłkę, uznał, że to za ciężka, i wylądował w Kiowach ze swoją mamą, która akurat szukała mu męża na targu w Nairobi. i jeszcze ten holenderski trener co miał zrobić z naszej obrony twierdzę, tyle że facet co tydzień opowiadał inną bajkę o obronie — raz to mieliśmy grać 5-4-1, raz 3-5-2, a raz nagle okazywało się, że najlepsze ustawienie to cztery pomocników w jednej linii i jeden obrońca, który musiał biegać po boisku jak na kole w wesołym miasteczku.
i no tak, zgadza się z ValueNerdem, że dobry obrońca to taki, co nie musi latać, tylko myśleć — ale pamiętacie może tego faceta z Pelikana Łowicz, co w zeszłym roku wszyscy gadali, że to reinkarnacja Beckenbauera? facet nawet nie umiał złapać rzutu wolnego, bo kopał piłkę tak mocno, że zamiast do partnera poleciała do trybun i rozbiła komuś okulary. no ale była ładna pogoda, więc na szczęście nikt nie oberwał — tylko kibice, którzy nie zdążyli uciec.
no ale nie ma co się czarować — transfery to nie nauka rakietowa, czasem trafi się dobry, czasem trafimy w dziesiątkę albo wprost w ziemię. ja jeszcze pamiętam, jak zajechaliśmy do Warszawy na derbowe spotkanie z Polonią i ktoś obiecywał, że ściągniemy libero z Włoch, co grał w Serie B, ale że to będzie ten gość, co to jak raz się zatrzymał, to cała drużyna przeciwnika miała już czas na świętowanie gola. no i co? facet przyjechał, zagrał pięć minut, przewrócił się na własnym polu karnym, a sędzia nie dał karnego — i nagle wszyscy zapomnieli, że w ogóle jest w kadrze.
więc zanim zaczniemy wymieniać nazwiska, które tak naprawdę nigdy nie miałyby szansy tu trafić, może warto spojrzeć trochę bliżej — choćby po drugiej stronie Wisły, bo tam też są ludzie, którzy kopią piłkę, a nie tylko gadają o tym w internecie. no ale zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo przecież nie raz byliśmy na etapie "już za chwilę", a potem dochodziło do sytuacji, że ktoś nawet nie umiał rozpoznać strony boiska, na której się aktualnie znajduje.