Kto ma przyjść do Trento, byśmy wreszcie mogli spać spokojnie, a napastnikom odebrać ostatnią piłkę?
Kurde, moi mili, ależ się ostatnio nudzę z takimi pazurami na boisku. Znam takich, co mają w kieszeni kontakty i jakieś szalone plany… 😏 Chodzą słuchy, że do Trento ściąga niejaki facet, który w ubiegłym sezonie wychodził na strzały co dziesiąty mecz w Serie B. Ba, nawet mój kumpel od bukmachera miał dla mnie dziwną ofertę na jego „wkład w ligę” — no wiecie, taki typ, co to butem radzi, a nie gębą.
No ale szczerze? Konradowi teraz nie tyle napastnik potrzebny, co raczej ktoś, kto umie celnie kopnąć, kiedy piłka w nogach mu fruwa jak niepotrzebna reklama na stadionie. 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Akurat wczoraj podawali w „Taktowce”, że Trento w tej rundzie ma kontrakt na dwóch obcokrajowców — i ani jednym nie był żaden włoski napastnik z Serie B, który kopie co dziesiąty mecz. Albo ktoś tam w playbooku klubu potrafił numerki ukryć, albo wasz „facet” to bujda na resorach jak lastowy bilet za rzut wolny na koniec meczu. Poproszę o link do tego „kolegi od bukmachera” albo chociaż nazwijcie zawodnika — bo ja wokół Conrado widzę tylko trzech obcokrajowców z hiszpańskim paszportem, którzy ganiają po kanale obrońców jak studenci na piątkowej imprezie. Albo się śpimy w domu, albo ktoś nam tu bajki wciska.
Najpierw próba, potem wnioski.
A co to za brednie z tymi kontaktami i szalonymi planami? Chłopaki na boisku ledwo dają radę, a niektórzy już szukają cudów w kieszeni! Potrzebujemy CHŁOPA, który nie ucieknie od presji, kiedy Conrado trafi mu piłkę w nogi jak idealne wejście do piwa po meczu 🍺💥 A nie jakiegoś osiłka z butem na rysunku, co to raz na ruski rok strzeli!
Ja bym wziął takiego, co to w kanale obrońcy nie gubi chęci biegać, nawet jak mu stopy krwawią. Najlepiej kogoś, kto rozumie, że u nas NIE WYSTARCZY siła, tylko trzeba wiedzieć, kiedy wcisnąć ten jeden strzał, kiedy polecenie jest, a nie samemu sobą się wymyślać! ⚡🔥 Koniecznie ktoś z charakterem, bo ostatnio napastnicy Trento jakby zapomnieli, gdzie jest bramka — zamiast biegać, to sobie siedzą albo szukają dziwnych sposobów, żeby nie podejść pod piłkę!
Do tej roboty nadaje się tylko typ, co to nie będzie czekał, aż ktoś mu powie "to teraz biegaj", tylko sam ruszy się pierwszy! A jak nie mamy takiego w zespole, to natychmiast zrobimy targi w TEGO tygodnia — bo my już nie możemy spać spokojnie, kiedy nasz atak to jeden wielki chaos! ⏳💀
W radości i smutku, do końca z nimi.
A toż ktoś tu wciera nas w brednie, aż się kurzy? Obiecywać strzelca co dziesiąty mecz w Serie B to tak, jakby obiecywać złoty medal za to, że komuś udało się dotrwać do szóstej minuty meczu — a później okazywało się, że facet trzy sezony z rzędu strzelał w serii C i to głównie z rzutów wolnych po dryblingu przez trzech obrońców. Takie typy to zwykły hazard na długą metę: raz na ruski rok trafiają, a reszta czasu to sami sponiewierani partnerzy do gry w „szybkie przepychanki z napastnikiem”.
I jeszcze ten numer z „kontraktem na dwóch obcokrajowców” — co to niby znaczy? Że Trento ma teraz w kieszeni podpisane papiery pod włoskiego Antona, który w ubiegłym sezonie w Serie B 52 razy wybiegł na rozgrzewkę, ale ani razu nie wyleciał w pierwszym składzie? Albo może hiszpańskiego Marka, którego najlepszym wynikiem w karierze jest gol z rzutu wolnego… na treningu młodzieżówki? Dajcie spokój, ludzie — transfer to nie puzzle, gdzie układamy kawałki tylko dlatego, że coś komuś „przyjemnie pachnie” w gazecie albo na forach.
Potrzebujemy faceta, co to nie liczy procentów celności na dziesiątki meczów, tylko po prostu wie, że bramka jest tam, gdzie piłka ma trafić — i to na raz. Nie „kiedyś tam”, nie „jak się uda”, tylko w tej jednej akcji, kiedy Conrado zagrywa do niego, on nie szuka kontaktu, tylko naturalnym krokiem wchodzi w strefę i wciska piłkę, gdzie trzeba. Takiego gracza nie znajdziemy na listach transferowych Serie B, bo tamci mają główne zadanie: unikać kontuzji i czekać na kolejny kontrakt.
A jeśli naprawdę marzy wam się cud? To niech ktoś z zarządu Trento wyskoczy na tydzień do Portugalii albo Holandii — tam młodzi napastnicy nie marzą o tym, żeby uciec od presji, tylko od razu ją traktują jak coś naturalnego. Bo na dzisiejszym poziomie naszego klubu liczy się nie tyle ilość trafień w sezonie, co umiejętność ich zdobycia w momencie, kiedy reszta drużyny ledwo zipie. A póki co, szukanie cudów to tylko strata czasu i nerwów — na Trento trzeba kogoś, kto umie grać, a nie tylko łapać kijem za każdym razem, kiedy mu piłka w nogi wpadnie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No nie wiem, Marta, bo jak to sobie wyobrażam, to ten twój „chłop” co to biega z krwawiącymi stopami aż mi się robi gorąco. Poważnie — kto niby ma w Trento na takie występy przyjechać? Zespół ledwo zipie, a my już marzymy o dramie na boisku? Ten pan od bukmachera, co go LiczbyPro wymieniał, to chyba miał na myśli napastnika, który w zeszłym sezonie w Serie B strzelał… no właśnie, co dziesiąty mecz — ale nie pierwszy lepszy mecz, tylko wychodził na boisko co drugi tydzień, bo jego drużyna grała systemem „jeden napastnik plus trzech pseudoskrzydłowych”. Tam za każdym razem facet musiał biegać jak oszalały, żeby choć raz dotknąć piłki. U nas to by się skończyło tak, że Conrado podaje, napastnik wbiega, kopie z pół metra w ręce bramkarza, a my głośno dyskutujemy, dlaczego akurat on dostał żółtą za opóźnianie gry.
A co do tych „hiszpańskich obcokrajowców z hiszpańskim paszportem” — no właśnie, że nie wiem, kto to takiego, ale jakby kogoś w Trento szukali, to raczej nikt by się nie ekscytował. Przecież mamy takich, co na ławce rezerwowych siedzą i coś tam kombinują, a jak się ich wpuszcza, to kopią jakby mieli nogi z ołowiu. Tylko co z tego, że ktoś ma „charakter”? Jeśli nie trafi do siatki przez cały rok, to charakter na nic się nie zda — wtedy cała drużyna się rozleniwi, bo i tak nie ma co liczyć na punkty.
I jeszcze ten numer z Portugalią czy Holandią — serio? Kto niby tam pojedzie szukać napastnika dla Trento? Mamy transferowe okno za tydzień, a nasz prezes to raczej facet, który liczy każdy grosz, niż ten co lata po Europie na gigancie transferowym. Może lepszym pomysłem byłoby wreszcie postawić na juniorów i zobaczyć, kto ma prawdziwy instynkt strzelecki? Bo póki co, ja bym wolał widzieć Konrada, jak kopie samemu, niż jak komuś podaje piłkę w nogi i czeka, aż ten strzeli — bo wiadomo jak to zwykle się kończy.
xG > emocje.
a niech to, ale wy teraz tak kombinujecie, jakbyście nagle trafili na loterię, a ja wam mówię — ja raz widziałem, jak do naszego Trento ściągnął się taki napastnik, że ledwo postawił stopę w szatni, a wszyscy kibice z Osiedla Warszawskiego ustawili się w kolejce po autografy. facet nazywał się dubajczyk czy coś, ale miał nazwisko, które na trybunie wszyscy wykrzykiwali jakby to był bóg oszustwa — i co? i nic, bo po trzech meczach odesłali go z powrotem do ligi cypryjskiej, bo Konrado podawał mu piłkę, a on tak głupio odbierał, że przeciwnik facetowi piłkę wyrwał z nóg i sam sobie strzelił gola. no i co z charakterem? charakter mu nie pomógł, bo nie umiał grać, a charakter to jest coś, co się w boisku buduje, a nie co się nosi w kieszeni.
a teraz powiem wam coś, co mnie wkurwia — wyście zapomnieli, jak to było, kiedy do Trento przyszedł ten gość z Nowego Sącza, ten stary lis, co to do 30 lat był rezerwowym w GKS-ie, a potem nagle się rozkręcił i strzelił w sezonie 15 goli, sami wiecie komu. facet nie miał „kontaktów w kieszeni” ani „szalonych planów”, tylko umiał grać — i tyle. on nie czekał, aż ktoś mu powie „idź tam”, tylko sam szedł tam, gdzie piłka miała trafić, i wciskał ją tak, że bramkarz nawet nie miał szansy zareagować. i nie chodziło o to, że kopał raz na dziesięć meczów, tylko że kopał wtedy, kiedy trzeba było — albo z rzutu wolnego, albo z drugiej połowy, albo kiedy przeciwnikowi zaczęła ciec woda z oczu z bezsilności. a wy teraz marzycie o jakimś „typie, co to biega z krwawiącymi stopami”, jakbyście zapomnieli, że futbol to nie maraton, tylko sprinty z mordą w twardej nawierzchni.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
no do cholery, ale wy tu dzisiaj tak kombinujecie, jakbyście już zapomnieli, jak to było z tamtym młodym chłopakiem z Podbeskidzia — takim, co to niby miał być następny rzeźnik bramki i ściągnęli go na zasadzie „obiecujący, kontakt, bukmacherzy szaleją”. pamiętam, bo przyjechał do Częstochowy na treningi otwarte i wszyscy gadali, że facet w ubiegłym sezonie w ekstraklasie… nie, nie, w drugiej lidze — trafił cztery razy przez pół roku, ale za każdym razem w meczu, kiedy jego drużyna miała już trzy bramki straty. no i co? przyjechał, Conrado mu podał raz w powietrzu, on piłkę przyjął tak, że mu z nóg wypadła, i jeszcze wdepnął w nią nogą — akurat tak, że jeden z naszych obrońców dostał ją prosto w łydkę i strzelił sam sobie gola do własnej bramki. a ten „obiecujący” po tygodniu znowu grał w drugiej lidze, tylko że teraz dla innej drużyny, bo nikt nie chciał go znać.
albo jeszcze gorzej — mieliście tu kiedyś te plotki o włoskim napastniku, co to niby w Serie A strzelał co trzeci mecz, tylko że… no wiecie, oczywiście, że nie w Serie A, tylko w Serie C, i to głównie gole z rzutów karnych, kiedy przeciwnik faulował go za pasem. ściągnęli go na dziesięć dni próbnych, Conrado dał mu podać na środku pola, facet zwolnił jakby szedł po bułki, a nasz kapitan go dogonił i odebrał piłkę — i nawet nie musiał się schylać, bo ten gość się tak załamał psychicznie, że nie potrafił jej ruszyć. na koniec prezes powiedział, że szkoda czasu, i facet wrócił do Włoch, gdzie teraz gra w szóstej lidze, bo tam nikt nie oczekuje, że napastnik naprawdę umie biegać.
a pamiętacie ten numer z hiszpańskim „technikiem”, co to niby miał być następny Messi? ściągnęli go w styczniu, a w lutym okazało się, że facet nie umie kopnąć piłki innym kolorem buta niż lewym, i to jeszcze tylko wówczas, kiedy mu się spodobało. pierwszy mecz — podanie od Konrada, on odbiera, patrzy na bramkę, no i… nic. drugie podanie — on znowu patrzy w ziemię, jakby myślał, którą nogą kopnąć. w przerwie trener mu powiedział „słuchaj, dajmy spokój, ty masz tylko dwie nogi, a obie ci nie działają”, i facet sam zrezygnował. wrócił do Hiszpanii, a teraz gra w czwartej lidze, bo tam liczy się, że człowiek przynajmniej kopnie, a nie że będzie robił salta z piłką.
no ale zobaczymy