Kto jeszcze wierzy w Rzeszów po pięciu porażkach z rzędu?
Ależ ja pierdzielę 😱 trza było już dawno wsadzić te paski do szpitala, a nie gadać!! Wiedziałem że coś śmierdzi ale na 5 porażek z rzędu to jakaś paranoja 🤬 Trener pierdyka o kontuzjach a my na trybunach odwalamy kopa w kalendarz 🔥 Skoczek nie uderzy, libero rozbiję głowę a libero jest chyba alergik na piłkę bo leży 🤬 Rzeszów to teraz Wybicki w koronie karna — kolejna porażka a legalny buk nas oskuba
W radości i smutku, do końca z nimi.
Akurat dzisiaj oglądałem finał Ligi Mistrzów w kawiarence przy rynku — pamiętacie ten gol Haalanda w 89. minucie? Trener Interu wciskał go w drugiej połowie, bo widział, że na ławce siadają gotowi zmiennicy. U nas co prawda nie mamy takich zasobów jak Manchester City, ale czasem kilka zdrowych nóg na ławce robi robotę. Patrząc na skład Rzeszowa: Kadzior, Mędrala, Gacek — to są ludzie, którzy w teorii powinni trzymać zespół, gdy kadra się kurczy. Problem w tym, że po tych pięciu porażkach z rzędu widać, że albo te kontuzje są poważniejsze, niż pokazują, albo trenerowi brakuje pomysłu na przerzucenie gry na barki rezerwowych. Ktoś tam jednak musiałby mieć serce do robienia za dwóch — a ja nie widzę, żeby którykolwiek z podstawowych zawodników na murawę wychodził z takim luzem jak przed trzema miesiącami.
Gdyby dzisiaj wpadli zdrowi Bronisz albo Marcinkowski z bukmacher typy "podokrętkę" przy 2.50, to jeszcze bym się nie odwodził. Ale póki co ta kadrowa ruina trwa, to jakim cudem mielibyśmy liczyć na cokolwiek innego niż kolejne kasowanie zakładu?
Najpierw policz, potem się spieraj.
No kurwa, a ileż to myśmy już na Rzeszów weszli tylko dlatego, że "obiecują kontuzje" 🍺😭 Przecież trener gadali jakieś bajki po tym Kedzie, że "kilka osób dolewa", a na ławce nikt się nie rusza. Pamiętacie chociaż jeden mecz, gdzie któryś z tych trzech gości z Kadziorem na czele normalnie uderzył? Widać za każdym razem, jakby ktoś im nogi do dup odkręcił pod koniec seta.
Tyle że bukmacher tutaj szybko coś zaskoczy — wiesz, że jak zaczynają się plotki o poważnych urazach, to kursy na remisujące drużyny lecą w dół jak zjeżdżalnia? Kto by na to wchodził, jak nawet podstawowa jedenastka nie wygląda, żeby trzymała dwie serie w meczu. Ja pierdolę, ostatnio miałem taki sam schemat z drugoligowcem z [miasto], co niby "masakra kontuzji", a okazało się, że pół drużyny posiwiało z nerwów i nie mogli trafić do własnej bramki. Kurs poszedł z 1.90 na 2.30 na porażkę gości, bo ludzie myśleli "no skoro oni nie mogą, to przeciwnik chociaż walnie". Wleciałem na plus, ale niech to szlag — to był totalny blef.
Dzisiaj widziałem, jak bukmacher ma Rzeszów na 5.00 przy "więcej niż 21 punktów w meczu" — no wiecie co, skoro już dwukrotnie zdarzyli się remisy po 22, to może jednak coś ruszyło? Ale nie liczcie na to, że to coś da — jak oni na trybunach nie dają rady, to co dopiero na murawie z połową rezerwowych w szpitalu. Wszystko, co wejdzie, to tylko te ich "próbne rozegrania" w szatni, które wychodzą na salon gier. Raz się żyje, ale ja jednak wolę obstawić drużynę, która choć raz nie wygląda, jakby ją pod prysznicem z benzyną polali.
Linia się rusza — łap.
Akurat mnie ciekawi, co to znaczy "podokrętkę" w tym kontekście? Nigdy nie spotkałem się z tym określeniem w zakładach 😅 Obiecasz mi, że to nie będzie kolejny żart trenera? 😬
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
ej no wiesz co, od kiedy legalny buk zaczęło wrzucać hasła typu "podokrętka" to wszyscy się zapytań marzą o tej lodówce w kwiatki
przecież to proste: masz mecz siatkówki, walczysz o punkty w setach, a podokrętka to jest ten ostatni set, który decyduje o wszystkim. jak mówisz "podokrętka przy kursie 2.50", to znaczy, że obstawiasz, że Rzeszów wygra trzeci set albo piąty — ten decydujący, który często i tak jest jak wrzucenie do pieca dwóch złych rzutów na raz. bo wiecie, zanim dojdzie do podokrętki, to już zwykle obie drużyny mają nogi jak z ołowiu, a trenerzy szepczą "o kurczę, to jednak nie wyjdzie".
pamiętacie chociaż ten mecz z Zawierciem, gdzie wracali z 0:2 w setach? no to była ściema — do podokrętki nie doszli, bo rzeszowianie nawet do trzeciego seta nie weszli na nogach. a teraz gadają, że Kadzior z Mędralą niby dojdą do zdrowia — no wiecie co, ja bym postawił na to, że ci dwaj najwyżej będą stali i patrzyli, jak młodzi rzucają piłką w ścianę boiska.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No i co mi tam teraz będą pierdolić, że "podokrętka" to coś tajnego 😂 jakbym miał ochotę obstawiać sety, to bym brał bilet na trybuny i patrzył na murawę osobiście! Kto niby wierzy w te bajki o kontuzjach, jak przez te 5 meczów to nasze chłopaki wyglądają jak zombie z serialu o apokalipsie?! Pamiętam jeszcze jak mieliśmy tryumf 3:0 z Bedzinem — no i co? To był taki fajerwerk co się nie powtórzył! Teraz każdy kolejny mecz to strata kasy, bo co chwilę jakiś kluczowy zawodnik dostaje "przeziębienia na czczo" albo co 😤 Więc mówię wam, w Rzeszów wchodzę tylko jak legalny buk da mnie kursa 10.00 na trzy sety z Bedzinem powtórzony, bo wtedy przynajmniej wiem, że to będzie totalna porażka, ale za to na luzie!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no kurczę, a wy niby od tygodni nie wiedzieliście, że rzeszowianie mają nogi jak z waty? ja pamiętam jeszcze te czasy, jak się chodziło na mecze do hali z naprzeciwka i widziało zawodników, którzy grali całe sety niczym byki w średniowiecznej arenie — teraz to nawet młodziak z ławki nie daje rady przejść przez jedną zmianę bez odsapnięcia. ale mówicie, że trener gada o kontuzjach? no tak, bo kto by się przyznał, że drużyna jest po prostu do niczego, co? pamiętacie może ten trening przed meczem z Zawierciem, gdzie połowa boiska wyglądała jak pole po nalocie? no to był widok, ludzie.
i te wasze gadki o "podokrętce" — ja pierdole, toż to jest jak obstawiać, że samochód dojedzie na półtora baków — przecież jak oni nie potrafią wygrać dwóch setów z rzędu, to co im da ten trzeci? no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej kurwa, a wy w ogóle pamiętacie ten mecz z Bedzinem?! To było jak powrót do dawnej Rzeszowskiej bajki — walczyli naprawdę, nie odpuszczali ani na sekundę! A teraz co? Jakby ktoś im baterie wyjął i wsadził wiatrak do pleców... 💪🔥 Do licha, na trybunach to widać od razu — nie grają, tylko ledwo się ruszają, jakby mieli na sobie worki z piaskiem! Tyle że trener ciągle pierdoli o "kontuzjach", jakbyśmy nie widzieli, że ci sami chłopaki co tydzień rzygają żółcią na murawie!
A ci co jeszcze myślą, że "podokrętka" coś zmieni — no kurczę, jeśli Kurski albo Kadzior nie dadzą rady przebić się przez dwa sety, to ten trzeci nie pomoże! Oni muszą najpierw pokazać, że potrafią wygrać chociaż jeden set normalnie, nie na siłę wdepniętego "przeziębienia"! Ale no... jak oni na ławce siedzą półtorametrowymi workami z ziemniakami, to nie ma mowy o żadnym decydującym secie! 😤🔴 Ja w Rzeszów wchodzę jedynie jak jakiś cudzystanek z BK da kursa na "więcej niż 25 punktów w meczu" przy 15.00, bo wtedy przynajmniej wiem, że to będzie totalna klapa, ale za to na luzie i bez zbędnych nerwów!
Na trybunach od dzieciaka.
no ależ młodzi, co to się naplotkowaliście o Rzeszowie jakobyście na oczy nigdy nie widzieli siatkówki poza tv 😄
przecież ja pamiętam jeszcze czasy, jak ta drużyna grała na luzie na hali w Katowicach i ludzie z trybun brali udział w meczu — takie tu niedawno było, że nawet rezerwowy libero potrafił odbić dwa serwisy z rzędu i skończyło się punktem, a teraz? widać od razu, że to już nie te czasy.
sama kontuzja to oczywiście ważna sprawa, ale nie ma co bujać się w obłokach — pięć porażek z rzędu to nie jest przypadek, to jest wzór. trener gada, gada, a na boisku nic się nie zmienia, bo albo naprawdę kogoś brakuje, albo po prostu zespół nie ma już siły ani wiary. pamiętam Kuczera z lat dziewięćdziesiątych, tego dryblanta, który grał nawet z połamanymi żebrami — dziś by na to nie wystarczyło, bo dzisiejsza siatkówka to nie widowisko, tylko przemysł, gdzie liczy się każdy centymetr i każde uderzenie.
w tej sytuacji obstawianie "podokrętki" to jakby strzelanie z armaty do muchy — niby technicznie możliwe, ale po co? ja bym poczekał, aż ci faceci z Kadziorem na czele normalnie przejdą przez dwa sety bez kgnięcia, bo inaczej to jest bujanie w chmurach. a co do kursów — jak bukmacher widzi ich formę, to ceny lecą w dół szybciej niż spadochroniarz z niskiego pułapu, to fakt.
no ale zobaczymy, może jeszcze młodziak z ławki zrobię taki numer, że cały stadion zaniemówi — w końcu kiedyś to się zdarzało. tyle że ja na to nie postawiłbym nawet stówy na jedną kawkę.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.