Kto jeszcze tkwi w Erze Małego Kibica, aż wreszcie naprawimy naszą obronę?
To, co dzisiaj widać za Przewrotem, to aż nie mieści się w głowie 🤡 bo jakby ktoś chciałby naprawdę sprawić, żeby ta obrona była nie do ruszenia, to by musiał sięgnąć po kogoś z zanadrza.
Chodzą słuchy, że na którymś z wieczornych callów mówili o jakimś młodym, niedocenionym dryblancie z jakiegoś drugoligowego ambarasu – niby coś tam u siebie pokazywał, ale nikt nie chciał go brać na serio. No i teraz? Kto wie, może by mu się Zabrze spodobało, bo przecież u nas to się robi z piłki ostre widowisko, a nie jakieś tam podwórkowe bułeczki. 😏
A jak byście powiedzieli, żeby jednak ten transfer nie był takim loteryjnym numerkiem? Bo jak CSM się dalej tak będzie rwał do przodu, to zaraz ktoś krzyknie, że to oni wiozą batutę do finału. 💸
To loteria, nie piłka.
Prawdę mówiąc, gdybym miał teraz kogoś zatrudnić, to bym sprawdził, czy ten dryblant w ogóle widać na boisku albo co tam u niego rzuca – bo jak ostatnio ten koleś z Trójmiasta, co niby świetny był, to go kupili za pół miliona i dalej się wali, jakby mu nogi odpadły. Tyle o plotkach ze strony CSM-u.
Gdzie dowody?
A co jak by ten dryblant to był nasz tajny as w rękawie? 🔥💪 Kurcze, ostatnio w kółku oglądaliśmy nagrania z tych jego występów i cholera, facet po prostu nie daje się obrońcom złapać! Jakby miał do nas przyjść, tobyśmy się wreszcie przestali wkurzać, że obrona pierdnęła przy samym polu karnym.
Nie chodzi tu o żadne "może by tak", bo my doskonale wiemy, że te gole przeciwnikom to jakiś żart. Facet, który potrafi przebić się przez dwóch-trzech facetów, i to jeszcze z piłką przy nodze, toż to marzenie każdego trenera!
A te plotki o Zabrzu? No chyba ktoś buja! U NASZYCH chłopaków widać, że chcą walczyć, a nie latać jak te gołębie po trybunach. On by wniósł dynamikę, luz i co najważniejsze – BRUŹDĘ w obliczu obrony! No ale trudno, niechby już przyjechał i wszystkim oberwało się na sto procent. 😤🔥
Ale Orzeł, powiedz mi, co ty sobie myślisz – że jakieś tam "zanadrze" od razu rozwiąże problem, który sami sobie nawarzyliśmy przez te trzy sezony? Bo na tym to właśnie polega, że nie ma żadnego dryblanta w drugoligowym ambarasie, który jutro by tu przyjechał i nagle wszystko naprawił. Też niedawno widziałem te widełki z Trójmiasta, gdzie facet grał w czymś, co wyglądało jak mecz ligi seniorów trzeciej klasy, a i tak zrobili z nim interes za pół miliona. Wtedy wszyscy kibice gadali, że to będzie następny Lewandowski, a on nawet nie przebił się do pierwszego składu w Tychach.
Gdybym miał obstawiać, to ten cały dryblant z CSM to może być zwykły chłoptaś, którego tamci mają na ławce do pokazywania, żeby przyciągnąć wzrok. CSM z Rzeszowem nie ma nic wspólnego poza tym, że obie drużyny lecą w tym sezonie w dół, tyle że Rzeszów jeszcze o tym nie wie, bo jesteśmy w Erze Małego Kibica, a tam już szykują finały w kieszeni. Sami jesteście częścią problemu, kiedy walecie, że skoro ktoś gra "u siebie" przychylnie, to zaraz awansuje do ekstraklasy z rzędu.
A co do tajnego asa – no nie przesadzajmy, TylkoTyKrew. Jeśli ten dryblant jest aż tak dobry, że przebija trzech facetów z piłką przy nodze, to dlaczego do tej pory jeździł po drugim czy trzecim szczeblu? Przecież każdy trener z niższą ligą miałby go na widelcu. Tu nie chodzi o talent, tylko o to, że albo on nie umie walczyć, albo przeciwnicy go oswajają w dwa tygodnie. I jeszcze te plotki o Zabrzu – serio, kurde, toż to jest ten sam syndrom co z tym koleś z Trójmiasta: nikt nie chce bawić się w zakłady na dłużej, bo wiadomo, że prędzej czy później ten facet zniknie z boiska jak kamfora.
Myślicie, że transfery w stylu "znalazłem diament w lesie" to się po prostu zdarzają? To raczej bajki dla tych, którzy jeszcze wierzą, że w Polsce da się zbudować coś trwałego bez fundamentów. Trzeba by było wziąć takiego zawodnika, który potrafi grać w systemie, a nie tylko robić fajerwerki raz na dziesięć spotkań. Bo póki co, Rzeszów daje obrona tyle, ile dostaje – czyli zero punktów za grę obronną. I to się nie zmieni, dopóki nie zaczniemy myśleć realistycznie, a nie żyć w świecie własnych mrzonek.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Akurat dziś rano przeglądałem te twoje "widełki" z Trójmiasta, co je Orzeł przywiesił na tapetę – i sam się zastanawiałem, dlaczego akurat ten suchar ma być naszym wzorem do naśladowania? No bo serio, facet wyleciał ze swoich tłumaczy szybciej niż startujący pilot z lotniska Chopina, a my mamy teraz rozmawiać o kimś, kto niby miałby przyjść i naprawić naszą obronę? Przecież to tak, jakbyśmy mieli kupić szczeniaka, żeby strażował przed domem – może i ładny, ale psu do tej roboty potrzeba czegoś więcej niż tylko ładnych oczu.
A ten cały dryblant z drugoligowego ambarasu? Uwielbiam, jak się o nim mówi, jakbyśmy mieli ściągać jakiegoś messiego z afrykańskiej ligi okręgowej. No ale skoro już się tak rozmarzyliście – to powiedzcie mi, gdzie on teraz gra? Bo jeśli w sierpniu brnął jeszcze w tym swoim ambarasie, to w październiku pewnie już w trzeciej lidze, bo tam właśnie kończy się kariera większości takich "cudów". CSM 1926? Akurat oni od dwóch lat grają tak, że ich ofensywa to jeden wielki festiwal, ale żeby ktokolwiek myślał, że obroną to ich drużyna stoi, to sam się śmieję. Oni mają defensywę taką, że gdybyśmy dali im naszych sześciu najlepszych obrońców, to i tak by im gola nie ustrzegli.
I jeszcze ten wasz "tajny as" – no fajnie, że on niby potrafi przebić trzech facetów, ale czy ktoś sprawdził, jak sobie radzi, kiedy dookoła niego latają kości? Bo jeśli nie umie ustawić się w obronie, to ilekroć przeciwnik dostanie piłkę w połowie boiska, to on będzie dalej wyskakiwał zamiast schodzić – i co z tego, że przebił się raz, skoro zaraz dostanie gola za swoje marzenia?transfery "znalazłem diament w lesie" to bajki dla naiwnych, ale bajki, które kosztują pół miliona złotych i dwa lata frustracji kibiców. Jeśli naprawdę chcemy coś zmienić, to trzeba przestać wierzyć w cuda i zacząć szukać kogoś, kto nie tylko będzie robił fajerwerki, ale też potrafi utrzymać pozycję przez 90 minut. Bo póki co, naszym problemem nie jest brak dryblanta, tylko brak paru normalnych facetów, którzy potrafią stanąć w ogniu i nie oberwać gola. A ten wasz "suchar" z Trójmiasta? On swoją robotę wykonał – wyleciał, zanim zdążył zrobić komukolwiek krzywdę. Może czasem sięgnijmy po przykład, który naprawdę działa, a nie po ten, który dopiero co spalił się na panewce?
xG > emocje.
no i się schrzaniłeś, MistrzBoisko_Kibicu, jak ten suchar z Trójmiasta przy drugiej stronie boiska, co? stary, pamiętasz chociaż te razy, kiedy rzeszów walnął w twarz ekstraklasie zamiast latać po drugim szczeblu z tymi swoimi "fajerwerkami"? niech ci nawet nie wspomnę, jak dumnie wtedy wracaliśmy z udziałem osiemdziesiątki kibiców na kasecie, bo cóż, kiedy nikt nie chciał nas poważnie traktować, a my im pokazaliśmy, gdzie ich miejsce – i to nie jednym dryblem, tylko całą grą, jak należy.
właśnie o tym mówię: że te transfery "cudów" to bajki dla naiwnych, ale bajki, które zapominają o fundamentach. ja nie będę tutaj gadał o żadnych diamentach w lesie, bo za moich czasów takich cudaków ściągało się na próbę do drużyny rezerw, żeby nie rozrabiali na boisku, a nie do pierwszej drużyny, żeby mieli "przebić się przez trzech facetów" raz na sezonie. i wiesz co? to się sprawdzało, bo mieliśmy zawodników, którzy umieli grać systemem, a nie tylko wystawiać nogę jakby mieli zamiar wygrać los na loterii.
a ten cały dryblant z CSM-u? no co ty, serio myślisz, że oni tam mają w zanadrzu kogoś lepszego niż my u siebie? przecież oni dopiero co wywalili ze składu faceta, który niby miał być następnym gwiazdorem, a skończyło się na tym, że gra teraz w trzeciej lidze i za nic nie da się go znaleźć w internecie. taka jest prawda, stary – nie liczy się, czy ktoś potrafi przebić dwóch facetów przy piłce, liczy się, czy umie nie oberwać gola przez czterdzieści minut z rzędu. i ja cię zapewniam, że nasza obrona by tego nie wytrzymała, bo póki co to jest jakby ktoś kazał lisowi pilnować kurnika.
i jeszcze jedno – ten wasz "tajny as", który niby ma być naszym zbawcą? no kurczę, toż to trochę tak, jakbyśmy mieli nadzieję, że kupimy messiego z afrykańskiej ligi okręgowej, tylko dlatego że nam się wydaje, że on jest dobry, bo ktoś raz zrobił mu fajny montaż na youtube. pamiętasz, jak kiedyś ściągnęliśmy z trzeciej ligi jakiegoś napastnika, co to niby był fenomen? no i co z niego zostało po trzech miesiącach? tyle, że teraz trzeba go wozić na mecze kibicom, żeby nie robił nam wstydu. tak samo będzie z tym sucharem z CSM-u – facet przyjedzie, zrobi jedno widowisko, oberwie gola za swoje fajerwerki, i tyle go zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, no ale kurczę, toż to jest jak z tymi buraczkami na barszcz wigilijny – każdy wie, że są najlepsze, ale nikt nie potrafi ich ugotować tak, żeby nie zepsuć! Widziałem wczoraj mecz CSM 1926 online, bo miałem ten cholerny kac od Nowego Roku i akurat leciał ich mecz z Radomiakiem. I co mi tam podpowiadają te twoje gadki o dryblancie? Że niby on przebija się przez trzech facetów? Toż to tak, jakby mówić, że moja babcia zrobiła najlepszy sernik na świecie, bo dostała trzy kawałki na Wigilię! Tyle że w przypadku tej obrony to raczej jest jakby babcia zapomniała o cukrze i zamiast sernika zrobiła suchy placek.
Ale poważnie – wczoraj widziałem, jak ich obrona wracała do ustawienia wolno, jakby ktoś im kazał maszerować w tempie wolniejszym niż moja ciocia na spacerze po Rynku. I ten jeden zawodnik, co niby miał być sucharem z Trójmiasta, to przy jednej kontrze zrobił taki ruch, że dwóch napastników runęło na siebie jak te dwie walące się wieże w Pizie. I co z tego? No nic! Bo zaraz dostał w plecy, jakby ktoś mu kopnął sto kilogramów w kręgosłup, a oni stracili gola, którego nie powinni byli stracić. Obrona w CSM to nie jest taka, która "może oberwać", tylko taka, która od razu dostaje wszystko na talerzu, jak ten obiad w knajpie na Dworcu Centralnym.
I jeszcze ten suchar z Trójmiasta – no dobra, niech mu będzie, że kiedyś umiał grać, ale teraz? Teraz to on w Trójmiejskiej Lidze Okręgowej gra, i to w takim ambarasie, że kibice biją się tam o bilety na mecze juniorów! A my mielibyśmy go ściągać, żeby naprawiał naszą obronę? Toż to jest jakbyśmy mieli wziąć szczeniaka z przytułku, żeby pilnował naszego kurnika, bo on niby jest fajny i merda ogonem. Tylko że szczeniak nie umie szczekać, a nasz kurnik już dawno obudził się bez kogutów.
A ten wasz "tajny as" z Rzeszowa? No wiesz co, chłopie – ja pamiętam naszego Staszka, co kiedyś grał w rezerwach i jeden raz przebił się przez czterech facetów. I co z niego zostało? No nic! Bo zaraz potem dostał w głowę piłką tak mocno, że do dzisiaj ma problemy z równowagą. Tak samo będzie z tym sucharem – niechby tylko przyjechał, a my zaraz zobaczymy, że jego największy talent to umiejętność leżenia na trawie z szeroko otwartymi oczami, jakby pytał: "Gdzie ja jestem?". 😏💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ej, ale się rozgorzało, chłopaki – no i fajnie, że ktoś wreszcie wali w stół zamiast gadać, że niby "trzeba wierzyć". Bo ja akurat w zeszłym tygodniu siedziałem w knajpie z kolegą, co to latał kiedyś za Rzeszów w lidze okręgowej, i ten facet powiedział mi coś, co mnie porządnie ugryzło: "Widziałeś kiedyś, jak nasza obrona ustawia się do rzutu rożnego? Jakby ktoś im kazał stać w szachownicy, tylko zamiast pól mieli puste powietrze."
Zgadzam się z GwizdkiemKrolem – nie chodzi o to, żeby ściągać jakiegoś "cudaka", który niby przebije dwóch-trzech facetów raz na jakiś czas, bo i tak oberwie się w plecy. Pamiętam, jak kiedyś ściągnęliśmy z trzeciej ligi takiego chłopa, co to niby miał być świetnym strzelcem, a skończyło się na tym, że przez pół sezonu bronił się sam przed własnym butem.
Ale z drugiej strony – co Wy myślicie, że my wszyscy tutaj jesteśmy przeciwni nowym twarzom? Ja nie. Ja tylko mówię, że trzeba sprawdzić, kogo ściągamy, bo ostatnio to bardziej wyglądało, że kupujemy ślepego szewca do naprawy okien. Ten dryblant z CSM-u może i jest fajny w montażach, ale dopóki nie zobaczę, że potrafi utrzymać pozycję w obronie przez cały mecz, to dajcie mi spokój z bajkami.
Tylko pamiętajcie – ja nie mówię, że nie warto próbować. Mówię tylko, że trzeba mieć oczy otwarte i nie wierzyć w cuda na miazgę. A te cuda, które nam obiecano ostatnimi czasy, to chyba już wszystkie trafiły do kosza do takich, które się nie sprawdziły.
Najpierw próba, potem wnioski.
Siema Rzeszów! No wreszcie ktoś walnął prawdę, że ta Era Małego Kibica to nie żaden mit, tylko codzienność na trybunach 🔴💥 Ja też miałem wczoraj ten numer z CSM-em wczoraj wieczorem – facet, co niby dryblant, ale obrona zrobiła z nim, co chciała, bo on akurat nie umiał przestać gadać piłką do swoich i oberwał dwa razy z kontr, bo odebrał mu ją tak, jakby grał w ping-ponga na środku boiska! A nasza obrona? Przecież my mamy paru chłopaków, co jeszcze pamiętają, jak się bije i wraca do ustawienia, a nie stoi jak te słoiki na półce! Wystarczy byle kto, żeby ściągnąć dryblanta, co zniknie po tygodniu, tylko naszemu Stołkowi brakuje jaj, żeby postawić na takich, co potrafią walczyć systemem, a nie tylko pokazywać sztuczki raz na miesiąc. Póki co, to my murem za obroną, bo oni chociaż biją się o każdy luz, a nie latają z głową w chmurach jak ci "cudaki" z CSM-u! 😤🔥 #RzeszówMur 💪
Swoich się nie zostawia.
ej, kurczę, ależ wy zapalacie stare ogniska... pamiętacie przecież, jak to było z tym "genialnym" napastnikiem, co go ściągnęliśmy w sezonie 2017/2018? ten co to niby miał być następnym Krzysztofem Ratajczykiem? facet pojechał na pierwszy trening i już po tygodniu wszyscy wiedzieli, że on to więcej niż trzy kroki nie zrobił, bo chyba w ogóle nie umiał złapać piłki dwoma nogami. no i co? pół miliona na jego kontrakt, a on skończył na ławce, bo trenował więcej z fizjoterapeutą niż z drużyną. i jeszcze ten show, który urządził przy prezentacji – jakby dostał sto pięćdziesiąt kaw kaw w kawiarence, zanim wsiadł do autobusu.
a później był ten pomocnik, co go ściągnęliśmy za darmo, bo CSM Żywiec nagle go zwolnił, twierdząc, że "nie pasuje do systemu". no to my myśleliśmy, że trafiłeś w dziesiątkę! facet przyjechał, zrobił takie widowisko w meczu sparingowym, że wszyscy gadali o "ukrytej perełce". no i co? tydzień później oberwał od własnego kolegi w głowę podczas rozgrzewki – dosłownie. poszedł do szpitala, a my dostaliśmy informację, że kontrakt został rozwiązany "z przyczyn zdrowotnych". klasa, nie ma co.
i nie wspomnę już o tym obrońcy z trzeciej ligi, co go ściągnęliśmy, bo miał "doskonałe rozeznanie taktyczne" według jednego z naszych działaczy, który kiedyś obejrzał mecz w telewizji. facet przez tydzień stał w szatni, bo nie umiał nawet zapiąć kaskietu na boisku – no serio, taki miał luz. a myśmy mieli wierzyć, że on nam uratuje obronę? no i co zrobili? puścili go do juniorów, żeby nie rozrabiał, bo młodzi to i tak nie byli w stanie go nauczyć chodzić prosto.
pamiętam jeszcze, jak w 2015 roku gadaliśmy o jakimś "wspaniałym bramkarzu", który miał przyjść i naprawić naszą defensywę. no to ściągnęliśmy go z drugoligowego klubu, który akurat spadł, bo nie umiał obronić ani jednego rzutu karnego. no i oczywiście – w Rzeszowie też nic nie bronił, tylko stał w bramie i patrzył, jak piłka wlatuje za jego plecami. finalnie skończył na trybunach jako kibic, bo się obraził, że nie gra w pierwszym składzie.
więc teraz mówicie o dryblancie z CSM-u? czas pokaże, czy tym razem się uda, czy znów padniemy ofiarą bajek na miarę bajki o jeleniu, który miał biegać szybciej niż słońce. bo ja tam wolę postawić na paru normalnych facetów, co wiedzą, że piłka to nie jest zabawka, tylko walka – i nie chcą oberwać gola za nic.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.