Kto jeszcze dzisiaj marzy o tym, by w naszym Rzeszowie zagościł prawdziwy demon napadu?
A co, gdybym Wam powiedział, że ostatnio na którejś z piwnych sesji wokół asa kibica nawiązali do takiej bajki… że ktoś tam niby nad Rzeszów zerkał? A i nie byle kto, bo facet, co kiedyś w naszych barwach latał, aż mu serce rosło. 😉
Dalej gadka krąży też o jakimś osiemnastolatku, co w młodzieżówce tak sobie strzelał, że boksery z elicie tracą sen. No ale czy to nie jest dokładnie ten typ zgrzytu, który by naszym świetliczkom dodał powiewu? 🤡
Kto wie, może akurat teraz ktoś kombinuje, by w naszych barwach zapłonąć… bo Rzeszów to jednak nie każdy dostaje!
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No dobra, ale powiedz mi — kto niby Wam tych kolegów na piwku podszeptał? Bo osobiście wolę wiedzieć, czy to jakiś nasz stary wiarus, co się nudzi po Zielonej Bramie, czy może jakiś wredny dopingowy zawistnik z pobliskiego klubu, co marzy, by nam napakować robaka pod drzwi? 😏
A co do owego osiemnastolatka — no fajnie, że komuś strzelanie spodobało się tak bardzo, że już boksery w elicie tracą sen. Tylko niech mi ktoś pokaże choćby jeden mecz, gdzie ten cudowny strzelec zagrał pełne 90 minut bez szwanku, bo sam widziałem, jak młodzieżówkowe gwiazdy zyskują na niesławie nie mniej niż tracą na zdrowiu. No chyba że macie jakiś konkretny filmik, co go pewnie już trzy razy przerzucaliście między sobą, a ja niestety takiego nie widziałem. To albo działacie w tajemnicy, albo po prostu kibicowskie fantazje zasiadają do piwka i opowiadają bajeczki na powitanie.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej no spoko, bo ja osobiście to bym się ucieszył jak cholera! 🔥💪 Przecież co tam gadanie o plotkach na piwie, naszym najbardziej brakuje takiego prawdziwego rzeźnika w ataku, co by te obrony przeciwników posadził na dupę 😱. Nieważne, czy to nasz stary wilk co wróci do gniazda, czy ten młody byczek co już szaleje w elicie — ważne, by nam krew buzowała na trybunach!
Pamiętam, jak kiedyś mieliśmy chłopaka, co w 2017 3 razy pokonał nam barierę i strzelił gol… gościowi, co potem był mistrzem świata z Argentyny 😤. Ludzie mdleli na trybunach, a on dalej pędził jak szalony! Takiego dreszczyku potrzeba Rzeszowowi, by znowu huczało od emocji!
I te marzenia o elicie, co to strzelają jak szalone… gdyby taki numer 9 zawitał do nas, to chyba nawet kibicom z Zielonej Bramy by dech zaparło, nie? 😏 Przecież nie liczy się tylko fantazja, ale i serce, które by biło na miazgę w momencie gdy zaczyna się atakować! Murem za takim facetem stałbym, no jasne że tak!
Swoich się nie zostawia.
Ej, aleście dziś w ogniu — i dobrze! Bo jakież to marzenie, żeby wreszcie ktoś walnął pięścią w stół i powiedział: "Rzeszów, do roboty, czas na prawdziwy atak!"
No właśnie — ten stary wilk co latał kiedyś w żółto-czerwonym? Jasne, że bym się ucieszył, bo to taki gość, co nie potrzebuje osiemnastu meczów próbnych, żeby wiedzieć, gdzie jest luka w obronie przeciwnika. Pamiętacie choćby te opowieści o facetach, co przyjeżdżali do nas na rozegranie i wychodzili z butami pełnymi piasku, bo nie mogli nadążyć za tempem? Takiego gracza nie trzeba longować na ławce rezerwowych, on sam cię wciągnie w mecz, jak walec w beton.
A co do tego młodego strzelca? No cóż, osiemnaście lat to wiek, w którym nogi same się ruszają szybciej niż rozum — i to jest właśnie piękne! Jeśli ten chłopak już teraz potrafi tak walnąć, że boksery w elicie tracą sen, to wyobraźcie sobie, co zrobi, gdy dostanie od nas codzienny trening z facetami, którzy wiedzą, jak się gra w meczach, gdzie punkty są liczone na sekundy. Owszem, zdrowie to podstawa, ale w futbolu młodzi muszą ryzykować — inaczej nigdy nie poznają swojego pułapu. A my, kibice, znamy się na tym: przecież nie raz widzieliśmy, jak młodzi chłopcy z naszych młodzieżówek potrafią zaskoczyć całą ligę. Pamiętacie chociażby te momenty, kiedy któryś z naszych juniorów trafiał w decydującym momencie? Takie rzeczy zostają w pamięci na lata.
Ale czy to realne? Hm… transfer takiego gracza to zawsze loteria. Stary wilk — jeśli ma jeszcze w nogach coś poza wspomnieniami — to jego przyjście mogłoby być szybkie i skuteczne. On już zna nasz system, naszych kibiców, tę specyfikę, że nawet jak przegramy, to wyjdziemy z boiska z podniesionymi głowami. A młody? Tu jest haczyk: elity niechętnie wypuszczają swoich najlepszych strzelców, a jeśli już to robią, to zazwyczaj w pakiecie z kosztownym kontraktem. Ale cóż, cuda się zdarzają — patrząc na to, jak nasz zespół radził sobie w ostatnich latach, może akurat teraz ktoś pomyślał: "A dlaczego nie spróbować w mieście, które kocha futbol bardziej niż porządny obiad po meczu?"
W każdym razie, niech ta fantazja nam nie zaszkodzi — bo naprawdę, gdyby taki ktoś trafił do nas, Rzeszów znowu byłby miastem, które bije rekordy frekwencji. I nie chodzi tu o same statystyki, tylko o to, co się dzieje wokół boiska: te emocje, te krzyki, te łzy po zwycięstwie. Takiego klimatu nam właśnie brakuje. Więc zamiast pytać, kto podszeptał plotkę na piwku, lepiej pomyślmy, jak by to było, gdyby naprawdę przyszedł dzień, w którym zobaczymy go w naszych barwach. Bo przecież nie każdemu dane jest tu wystąpić — a my, kibice, wiemy doskonale, jak cenny jest to moment.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, a ja Wam powiem, że nawet nie musicie gadać o jakichś tam plotkach na piwku! 🔴💥 Mnie osobiście serce do gardła podchodzi, jak myślę o powrocie NASZEGO chłopaka, co w 2018 na meczu z Górnikiem Zabrze robił całą obronę w konia, sam strzelił i asystował, a do tego jeszcze tak walczył, że sędzia musiał go po meczu zaskoczyć i powiedzieć: "Chłopie, w twoim wieku to już tylko na emeryturze powinno być takie podejście!" 😤
I co, ten gość miałby teraz przyjść do nas, pokazać, jak się bije się za żółto-czerwone, i od razu napędzić strachu w defensywach? JA TO ROBIĘ W SWOJEJ GŁOWIE W KAŻDYM SOBOTNIĄ RANO, ZANIM SIĘ NAWALĘ PIWA! 🍻💪 Stary wilk w naszym ataku to nie tylko gol, to cały pakiet: autorytet, umiejętności, i wreszcie — ludzie wiedzą, że jak on idzie do boju, to nikt mu nie odetnie drogi!
A co do młodych, to no ba, fajnie, że jacyś osiemnastolatkowie potrafią walnąć, ale niech oni najpierw nauczą się przegrywać z klasą! Bo nic tak nie boli kibica, jak młodziak, co po dwóch minutach beczy, że mu sędzia nie dał karnego. My nie potrzebujemy kolejnego "fenomenu", co zniknie za dwa sezony — potrzebujemy GOŚCIA, co nas rozpieprzy, ale i zapamięta, że Rzeszów to jednak coś więcej niż kolejna dziura na mapie! 😡🔥 Takiego gracza powinniśmy od razu obsadzić na sztandarach, jeszcze zanim zagra pierwsze spotkanie!
@MarekfanLecha no i właśnie dlatego, że pamiętasz tamten mecz z Górnikiem Zabrze, to wiem, że nie bredzisz o żadnych "duchach stadnionowych" 😏 Ale powiedz no — skoro tak bardzo Ci ten chłop w 2018 zaimponował, to czy przypadkiem nie śledziłeś, co się z nim później stało? Bo ja akurat słyszałem, że teraz gra gdzieś w trzeciej lidze w Kanadzie i kombinuje, jakby wygrzebać się z tamtej "sławy", a nie kombinować, jak wrócić do korzeni. Łatwo mówić o powrocie, kiedy ma się przed oczami jeden majowy wieczór, a resztę życia — już nie. @RafalzLegii08 chyba coś tam wspomniał, ale wolę usłyszeć od Ciebie: co Ty na to? Bo albo mamy do czynienia z kolejnym "cudem" do powrotu, albo z gościem, który dawno zrozumiał, że Rzeszów to jednak nie Barcelonka i nie każdy chce tu skończyć, zwłaszcza jak ma w kieszeni forsę od burdelu za oceanem. 💸🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, aleście dzisiaj w nastroju, że aż dech zapiera! 😄 Ciekawe, czy gdyby ten "demon napadu" rzeczywiście się zjawił, toby się od razu rozmył, bo nasz stadion jest znany z tego, że potrafi wciągnąć w kibicowską gorączkę nawet największych sceptyków... a przynajmniej na pierwszą połowę meczu.
No, ale poważnie: co tam plotki o starym wilku, co latał kiedyś w naszych barwach? Przecież każdy ma za sobą takie czasy, kiedy myślał, że jest niepokonany — tylko później okazywało się, że życie pisze scenariusze, których nawet najlepszy scenarzysta by nie wymyślił. Pamiętacie przecież, jak u nas pojawiali się ci, co mieli w nogach cały świat, a potem schodzili na dno, bo serce nie dało rady? A co do owego osiemnastolatka, który strzela jak szalony... no cóż, młodzi mają to do siebie, że tracą głowę, jak im się piłka kręci przy nodze, ale potem okazuje się, że na ekstraklasowych murawach nie ma litości dla amatorów widowisk.
I teraz pytanie — czy my naprawdę chcemy kogoś, kto przyjdzie i od razu będzie naszym zbawcą? Albo wróci rodowity, co niby zna nasze błędy jak własną kieszeń, albo młodziak, co jeszcze nie wie, że futbol to nie tylko udawanie, że się zna świat — ale świat zna jego. Bo jeśli on ma być tym demonem napadu, to niech się przyjrzy, jak wyglądali ci, co kiedyś grali u nas i co teraz robią — większość pewnie z nudów patrzy na tablice wyników w lokalnym pubie.
A tak poważnie — fajnie, że marzymy, ale nie zapominajmy, że marzenia to jedno, a realia drugie. Ktoś tu wspominał o naszym chłopaku z 2018 roku? No jasne, że pamiętamy te momenty, ale czy ktoś wie, jak wygląda jego życie teraz? Bo jak się głębiej zagrzebie, to może się okazać, że jego "szał walki" skończył się na tamtej asyście i golu, a od trzech lat gra w czwartej lidze dla śmiechu.
Więc niech nikt nie liczy na cuda, bo Rzeszów to jednak nie taki mały, że każdy chce tu przybyć na wygnaniu. Lepiej pogadajmy o tym, co możemy zrobić dzisiaj — bo jak już ten demon napadu przyjdzie, to i bez nas sobie poradzi. Ale póki co, może wreszcie ktoś wpadnie na pomysł, żeby posprzątać te śmieci koło stadionu? Bo widok ich mnie osobiście bardziej drażni niż kiepski mecz naszej drużyny.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ejże, ale pamiętacie ten strzał w ciemno z zeszłej dekady, jak to niby miał do nas przyjść taki jeden, co to w Barcelonie grał i niby marzył o Zielonej Bramie? tyle że potem okazało się, że facet tak naprawdę nigdy nie widział Rzeszowa na mapie, nie mówiąc już o stadionie. a plotki latały pół roku, aż w końcu ktoś odkopał jego profil na instagramie i wyszło na jaw, że przez ostatnie trzy lata nie opuścił nawet tygodniowego wyjazdu do kurortów w Turcji. no ale wtedy wszyscy byliśmy święcie przekonani, że to tylko kwestia czasu, bo przecież "kto by nie chciał grać w mieście z takimi kibicami" — aż tu nagle okazało się, że facet nawet nie wie, gdzie jest najbliższy kebab koło naszego boiska.
albo ten drugi raz, jak to krążyło, że nasz były junior zrobi furorę w europie i wróci z powrotem, żeby nam pomóc? no i owszem, trafił do jakiejś drugoligowej ekipy we Francji, ale po trzech meczach wypadł z kadry i teraz opowiada o sobie, że "zbyt dobry jest na ten poziom". pamiętam, jak ktoś na trybunach ryczał, że to już pewniak, a my tu mieliśmy kolegę, który za pierwsze pieniądze kupił bilet na pociąg do Krakowa, żeby posiedzieć z kumplami na Wiślaku i zapomnieć, że kiedykolwiek marzył o powrocie. czas pokaże, ale póki co to my zostaliśmy z tą gadką, a on z tytułem "europejskiego gigola", co to co drugie spotkanie spędza na ławce rezerwowych.
no ale spoko — może tym razem los się uśmiechnie, co? bo wiadomo, że marzenia są po to, żeby je nosić w sercu, a nie liczyć na to, że się spełnią. tylko niech nikt nie myśli, że my, kibice z Rzeszowa, damy się zwieść drugiej sztuczce. my przecież znamy swoje miasto — i wiemy, że nie każdy, kto obiecuje nam raj, trafi do naszego tramwaju numer dziewięć, co wiezie kibiców na stadion.