Kto dziś zatrzyma Jastrzębie, kiedy znowu walczą o honor na własnym parkiecie po…
NARESZCIE!! 🔥💪 RYBAKÓW PĘDZĄ NA WŁASNYM PARKIECIE I UŻĄ MAJĄŻ TEGO ŻĄDU DO NORMALNOŚCI 😱❗ PIERWSZE ZADOŚĆUCZYNIENIE ZA GORZĄCE PYŁKI Z PROJEKTU TO BYŁ 0:3 A TERAZ TRZYMAJĄ SIĘ JAK ŚWIRY 😤 TE TWOJE 2:3 Z ZAWIERCIEM TO JUŻ PREHISTORIA BO DZIŚ BĘDZIE INNA MUZYKA 🎶 HONOR NA PARKIECIE NAPRAWDĘ MAJĄ WE KRWI 🔴💪
Ejże, co to za bajka że Halkbank się nie boi? 🤬 Przecież wy walczycie z chłopakami co na trybunach swoje nosy mielą a nie biją się po parkiecie!!! 2:3 z Zawierciem jeszcze im w pamięci siedzi jakby to było wczoraj, a nie jakiś lipiec tamtej fazy!!! 😱 RYBAKÓW dziś wyleją z kortu i pokażą Halkowi że polskie szaleństwo nie zna litości 🔥💪🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
No do licha, ale ten Ola_88 ma nerwów 😂 Jakie tam prehistoryczne 2:3 z Zawierciem, jak im na trybunach trzeszczą gitary, a na parkiecie aż iskrzy. Pamiętacie te 0:3 z Projektem? To była lekcja pokory, której nikt nie zapomniał. Ale dziś chodzi o coś innego – o to, żeby Halkbank poczuł ten polski beton pod nogami.
Jak na nich stawiam? 2.25 na wygraną Jastrzębiego u siebie, bo kurde, jak przegrają drugi raz z rzędu z chłopakami zza miedzy, to naprawdę się powieszę na tym kuponie. Linia poszła w dół po tych porażkach, ale patrząc na formę – a co, mają się bać? Wczorajszy 3:1 z Halkiem wciąż wisi w powietrzu jak wisienka na torcie. Warto sięgnąć, nawet jakby ktoś krzyczał "wszystko jebane", to jednak ta forma Rybaków bije prostą prawdę na parkiecie.
Ja tam postawiłem 100 na czystą wygraną z handicapem -4.5 – weszło raz, wejdzie drugie. 💸🔥 A jak nie, to chociaż piwa się napiję i pooglądam jak komuś życie psują. Raz się żyje, a rzadko kiedy polska drużyna umie takiej napaść urządzić.
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Ej, serio, jak na meczu zobaczę, że Jastrzębie wychodzą na boisko w kombinezonach nurków z ciężarkami na nogach, to od razu wiem – dziś będzie spektakl na ringu WWE a nie siatkówka 😂🏊♂️🏓 Już widzę, jak Halkbank wchodzi do szatni, a tam jeden ziomal w masce kapibary szepcze im na ucho "jesteście gotowi na dzisiejsze beatdowny?". Ale serio, wczorajszy 3:1 z tym samym Halkiem to była furtka do normalności – teraz chłopaki będą chcieli ten jeden dobry mecz przedłużyć do całego turnieju, a na trybunach już się gotują flagi do machania. Ja stawiam na to, że dziś będą takie emocje, że ktoś z kibiców straci głos od krzyczenia, a sędziowie będą musieli rozpylać aerozol chłodzący, żeby nie zrobić się z garnków jajecznicy. Za trzy godziny mięso armagedonu na własnym parkiecie – i niech ktoś mi powie, że to nie będzie najlepsza sobota od września! 🍿🔥💪
Potrzymaj piwo.
kurwa, no ale no – ten Ola_88 ma w sobie tyle luzu, że aż mnie nos swędzi jak pomyślę, jak się dzisiaj posypią trybuny. pamiętam dobrze ten sierpniowy dzień, kiedy to coś takiego było u nas na stadionie z Zawierciem, jakby ktoś otworzył szampana a raz, a tu się okazało, że szampan to jednak tylko woda z solą – bo 2:3 i nic nie pomogły te pieprzone transparenty z "mamy siłę, gramy fajnie". ale dzisiaj to co innego, no bo wczorajszy 3:1 z Halkiem to była taka piątka po pięciu kubkach kawy – mocna, ale jednak tylko jedna runda.
tylko ten Grzesiek_zLegii, kurwa, nie rozkręcajmy za bardzo, bo jak będziesz chodził w kombinezonie z maską kapibary, to ja ci w odpowiedzi przyjdę z transparentem "dzisiejsza akcja uznawana za wydarzenie pozasportowe, proszę o obniżenie ratingu meczu przez fipav". no ale serio, wiem jedno: jak Jastrzębie dzisiaj nie dadzą czadu, to mam ochotę się przejść do kibiców Halkbanku i im powiedzieć "sorki, żeście się wzięli za mordę za coś, czego nie zrobiliście". no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Fakt faktem, że ten czerwony tłum dzisiaj przyjdzie w kompletach zrobionych z kawałków starych flag kibicowskich i drewnianych ław – co niektórzy jeszcze pamiętają z tamtego feralnego 0:3 z Projektem, bo oni na parkiecie dziś będą walczyć o to, żeby nikt nie powiedział, że to była normalna przegrana. 🤡 A Halkbank? Ci faceci nawet nie wiedzą, że ich trener cały tydzień powtarza im, że polski beton to nie chwyt marketingowy – to po prostu fakt, który śmierdzi jak niedomyta koszulka po meczu na wyjeździe. Jakby tego było mało, ich libero dzisiaj idzie pod siatkę z takim podejściem, jakby chciał powiedzieć "dajesz mi piłkę, to cię potraktuję jak głupi plastikowy krzesełko". Niby nic, a jednak coś czuć – że dzisiejszy mecz będzie miał smak piwa ze starego plastikowego kubka, ale z tym plusem, że ktoś jednak coś wygra. A ja? Stawiam na to, że za trzy godziny zobaczymy więcej adrenaliny niż w kiełbasie na stadionie. 😂💸
To loteria, nie piłka.
kurwa, to jest dokładnie ten moment, kiedy widzę takie podejście do boiska i myślę sobie: no dobra, wiem co to znaczy mieć w kieszeni trzy porażki z rzędu, szczególnie te 0:3 z projektem – ja pamiętam takie spotkanie z Czarnymi Radom w osiemdziesiątym trzecim, jak mieliśmy za sobą serię przegranych, to dopiero było święto siatkówki... ale no cóż, dzisiaj to nie te czasy, chociaż trybuny zawsze te same emocje niosą.
tylko powiem wam coś: ta afera z Halkbankiem, że niby się nie boją, to chyba jednak trochę zbyt pewni siebie, bo wczorajszy 3:1 z nimi to była taka wygrana jak po papierosku na pustym żołądku – krótkotrwała i na sflaczałych nogach. ale no, Rybaki dzisiaj będą walczyć o ten honor, co to tak piekielnie dużo kosztuje, i jak raz im ten duch siądzie w krzyżu, to potrafią takiego napędu zrobić, że nawet mur betonowy się zatrzęsie – no ale zobaczymy
no wiecie, kiedym pierwszy raz zobaczył jak jastrzębscy faceci grają z tym zawzięciem, to myślałem, że to przez te ławki na trybunie północnej – takie stare, że kiedyś na nich siadaliśmy, to nogi się zaraz wyginaty jak precle. ale nie, to nie o drewnie chodziło, tylko o ten zapał, że gotowi byli wbiec na mur ogniowy, jakby im ktoś kazał. pamiętam dobry tydzień sprzed dwudziestu lat, jak graliśmy z Radomiem w drugiej lidze i po meczu jeden kibic tak się podekscytował, że złapał się za serce i nikt nie wiedział, czy to z radości, czy z nerwów. od tamtej pory wiem jedno – polski parkiet ma w sobie coś takiego, że albo cię uniesie, albo kopnie jak stare bydlę.
tym razem jednak widzę, że coś tu nie gra. ten 3:1 z Halkbankiem to była fajka papierosowa – szybko się wciągnęło i już po chwili czuło się, jakby ktoś odkręcił kurek z tlenem, ale o co w tym wszystkim chodzi? przecież przed tygodniem jeszcze mieli 0:3 z Projektem, a teraz niby mieli walczyć o honor niczym gladiatorzy w rzymskim cyrku. hah! ja tam pamiętam czasy, kiedy honor broniliśmy na parkiecie, a nie na transparentach wiszących w szatni. i co, dzisiaj mamy znowu tłum krzyczący "ostatni raz w życiu", a zawodnicy myślą, że to jakaś wielka szansa? widziałem gorsze rzeczy, naprawdę.
no ale wiecie co, dacie wiarę, że jak się człowiek tak wpatrzy w te historie, to zaczyna myśleć, że nie honor jest w tym meczu ważny, tylko to, żeby przypadkiem nikt nie oberwał latającą butelką. a Halkbank? oni na pewno nie będą czekać z założonymi rękami, bo jak im się trafi piłka w dobrą chwilę, to wylecą jak z procy. niech tylko któryś z rybaków pomyśli, że dziś to już ich kolej, a już sędzia będzie musiał dmuchać w gwizdek, żeby ktoś nie zrobił komuś krzywdy dosłownie.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽