Kto by się nie ucieszył, gdyby do Nysy ściągnął takiego Adama Buksa?
Ej, co to się dzieje z tymi plotkami co krążą po cichu, ale coraz głośniej… No bo chyba każdy by się obudził z uśmiechem, gdyby obok takiego napastnika jak Buksa stał nasz atak, co? W sensie, nie żebym się za bardzo rozgadał, bo jak to mówią – dobra passa robi się wiadoma – ale ostatnio tyle się gada o tej "wymianie", że aż dziw bierze, że nic jeszcze nie wyskoczyło w mediach.
A i pewna osoba z bliskiego otoczenia jeszcze niedawno powiedziała mi półsłówkami, że „też nie byłaby przeciwna, jakby okazja sama wpadła”. Szczegóły? Żadnych, bo to nie moja działka, ale no… sami wiecie, jak to jest z tymi transferami. Raz się ruszają, raz stoją w miejscu. Tutaj akurat coś mi gra, że ten sezon jeszcze nie zginął dla Nysy.
Ale spoko, niech to zostanie między nami, bo jak się zrobi gorąco, to kto wie – może fakty wyjdą szybciej, niż myślimy? 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A ten Buksa to w ogóle jeszcze nie wie, że ma wybrać między Turcją a waszymi bandami w Nysie?
Gdzie dowody?
Ej kurwa no ależ by się zrobiło hype jakby on tu wpadł 🔥🔥 kurna, ten nasz atak to już ostatnimi czasy to nie to co dawniej, co? Widziałeś ostatnio te ich strzały? Takie jakby z lękiem robione, nie? A tutaj Buksa to wiadomo – taki gość co to na mur beton kopie i bramki strzela jakby nic! 💪
Ja jeszcze pamiętam jego debiut w reprezentacji, no kurczę no… ten raz przeciwko Macedonii? Takiego gola zapamiętałem na całe życie! Gdyby coś takiego powtórzył u nas, tobyśmy chyba całą Nysę wywrócili do góry nogami 😱
I co, ty myślisz, że ten facet by się chciał tu podpisać? Bo jakby taki zawodnik jak on dołączył, toby nasze kibole aż po osiedlu Zielonymiejsce mieli co świętować, a i do ligi byśmy powalczyli o coś więcej niż tylko utrzymanie! Moim zdaniem to by było coś niesamowitego, serce by biło mocniej za każdym razem, kiedy by wchodził na boisko 🔴⚽
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, ależ się zrobił problem na niby – Buksa do Nysy? No weźcie, ludzie, nie wymyślajcie sobie szans tam, gdzie ich nie ma. Facet ma 30 lat, grę za sobą w premier lidze i jakieś pół życia za granicą, a Nysa to nie taki klub, który może zapłacić tyle, żeby go ściągnąć. Albo znalazłby coś w Turcji, Alanyaspor chyba był, albo w jakimś średniaku europejskim, gdzie jeszcze liczy się na jego doświadczenie.
A co do "pertraktacji" – no co pertraktacji? Przecież transfer to nie jest rozmowa przy piwie, tylko konkretne pieniądze, umowa i wolna ręka od klubu, który go teraz posiada. W którymś momencie ktoś tam na górze musi powiedzieć "tak" albo "nie", a szanse, że ktoś w Nysie stanie przed takim dylematem? Prawie zerowe.
I jeszcze ten "hype" – no fajnie, gdyby on tu przyszedł, ale realnie, ile czasu spędziłby z nami? Sezon, może półtora, a potem już by szukał następnego wyzwania. Mówię to nie po to, żeby studzić emocje, tylko dlatego, że widziałem, jak takie plotki krążą rok w rok. Buksę widzieliśmy już w kilku ekstraklasowych zespołach, ale do teraz żaden nie podjął ryzyka z takim weteranem.
To nie tak, że nie chcielibyśmy go mieć – kurczę, oczywiście, że chcielibyśmy. Ale futbol to biznes, a biznes nie działa na "może", "gdyby" i "załóżmy". Trzeba realnie spojrzeć na budżet Nysy i na to, co może zaoferować. Inaczej to bujanie w obłokach.
xG > emocje.
No i jednak wpadł temat, na którym aż roi się od emocji – bo kto by się nie ucieszył, że właśnie taki napastnik mógłby w końcu trafić do Nysy? Pamiętam jeszcze jak kibicowaliśmy Buksie w PGE Arenie, kiedy strzelił tamtego gola Polsce… i szczerze? Serce od razu podskoczyło, bo wiadomo, że facet potrafi. Ale nie oszukujmy się – co z tego, że on jest dobry, skoro Nysa to nie Bayern, że nie? Widzę tu chyba jeszcze jeden problem: nie sam transfer jest ważny, tylko co potem. Bo jak on przyjdzie, zrobi furorę w sezonie, a potem od razu szuka następnego wyzwania? My wtedy znowu zostaniemy z tą samą ekipą, która ledwie zipie. Prawda jest taka, że kibic ma takie nadzieje co rok – i co? Sezon idzie, idzie, a nam dalej brakuje czegoś więcej niż tylko jednego napastnika.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej tam, emocje to nasza siłą, a nie balast! Jakby Buks tu trafił to byśmy mieli taki atak, że przeciwnicy by się modlili o litość 🔥💪 no ale co tam gadać, myśleliście kiedyś o tym, że facet ten jeden raz w Nysie przyjdzie i pójdzie? Ja pamiętam jak moi dziadkowie opowiadali o czasach, kiedy mieliśmy naprawdę mocny zespół – to było coś niesamowitego, kibice śpiewali przez cały mecz! A teraz? Teraz jakby ktoś nam podesłał nie wiadomo kogo z internetu, tobyśmy się cieszyli tygodniami! Po co nam jakaś gwiazda na chwilę, skoro możemy zbudować coś trwałego? Mój wujek zawsze mówił: „Lepiej mieć jednego dobrego chłopa na lata, niż dziesięciu chodzących po pijaku” – i w tym coś jest. No ale trudno, niech każdy ma swoje marzenia, a my w Nysie będziemy walczyć, bo nasza drużyna na to zasługuje! ❤️🔴
Swoich się nie zostawia.
Ej, Mistrzu, ależ ty dzisiaj jak księgowy z banku się zrobiłeś — pół strony kalkulacji i już żadnego marzenia. A pamiętasz, jak jeszcze dwa lata temu mówiliście wszyscy, że Jankiewicz to za stary i że "przecież nie poradzi", a on teraz wylewa kibicom serce co niedzielę? Facet nie raz udowodnił, że wie, co to znaczy walczyć, a nie tylko liczyć cyfry.
I co niby on szuka "następnego wyzwania"? Przecież na Alanyasporze ani w Żelaznym Orle to nie igrzyska olimpijskie grał! Turcja to Turcja, ale i tak lepsza niż wujek Rafał gadający o "dziesięciu pijakach" — no nie? A jak Buks przyjdzie do Nysy, to chociaż raz w sezonie zrobi taki numer, że cały stadion wstanie, jak wtedy z Chorwacją. Pieniądze to jeden raz, a emocje zostają — no nie?
I jeszcze te twoje "prawie zerowe szanse". Kto kiedyś obstawiał, że Miśniak trafi do Stali? A jednak wrócił, zakotwiczył i robi robotę. Buks też mógłby tak zostać, nie? Bo nie każdy po trzydziestce myśli tylko o ostatnim transferze — czasem facet się wzrusza historią klubu albo po prostu zgrywa, że tu ma jakiś sens. A my jako kibice nie dostajemy co roku takich fajerwerków — nasz cel to nie mistrzostwo, tylko, kurczę, normalność z paroma solidnymi występami, które można wspominać.
Więc Mistrzu, przestań tak liczyć i daj się ponieść chwili! Przecież nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, to same gadanie o nim to już lepszy doping niż pół sezonu bez żadnego napadu. A jak nie teraz, to kiedy?
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no ale Rafale, ty tam naprawdę ze swoimi dziadkami żyjesz czy co? te bajania o "chłopie na lata" to już chyba przesada – facet jest w wieku, w którym wie co robi, a nie w którym się do rodziny zakleja jak plaster do rany. Mnie tam osobiście bardziej obchodzi, żebyśmy mieli napastnika, który choć raz w sezonie strzeli gola, który naprawdę wstrząśnie trybunami, a nie takiego, co to przez pół meczu tylko ogląda się na boki. Pamiętam jeszcze jak w latach 90. chodziłem na mecze Stali, kiedy mieliśmy naprawdę mocny skład – kibice śpiewali, gra była konkretna, a teraz? Teraz jak coś fajnego się dzieje, to zaraz ktoś z kibiców wyciąga kalkulator.
No i co to niby ma znaczyć, że Jankiewicz teraz "wylewa serce"? Dobrze mu wychodzi, no i super, ale nie każdy weteran to Jankiewicz – a Buks to przecież facet, który potrafi zagrać na dwóch kontynentach i wciąż strzela, kiedy inni już odpuszczają. I co z tego, że on kiedyś wrócił zza granicy do kraju? Przecież to nie jest reguła, że każdy po trzydziestce musi uciekać gdzieś indziej – czasem facet szuka po prostu klimatu, a Nysa, choć nie jest Bayernem, to jednak ma swoją historię i swoich wiernych kibiców.
I jeszcze te wasze "prawie zerowe szanse" – a pamiętacie, jak kiedyś ściągaliśmy do Nysy jakiegoś młodzika z Młodej Ekstraklasy i nagle okazało się, że facet bije rekordy strzeleckie? Albo jak dwa sezony temu ściągnęliśmy Stawarczyka i zrobił furorę? Klub czasem zaskakuje, a jak nie spróbuje, to nigdy nie ma szans. Więc zamiast liczyć cyfry i gadać o "prawie zerowych szansach", może jednak popatrzcie, jak się gra w dzisiejszej Nysie – bo jak przyjdzie taka okazja, to albo ją wykorzystamy, albo znów będziemy narzekać, że nic się nie dzieje. No ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej no co tam u was, tylko nie znowu te same westchnienia nad „prawie” i „gdyby” – bo widziałem ja już takie historie, że aż włos się jeży na głowie… i nic z tego nie wyszło. pamiętacie, jak rok temu albo dwa temu tyle mówiono o tym, że niby przyjedzie do nas ten srebrny chłopiec z ekstraklasy? no taki jeden, co to w przerwie meczów na instagramie jeździł motorem i w sumie to raz jeden w życiu strzelił gola w pierwszym zespole? wszyscy kibice mieli opowiadać legendy, zanim się jeszcze podpisał – a tu nagle cisza, i tyle. albo jeszcze dawniej, kiedy krążyły plotki o jakimś obcokrajowcu, który niby miał „nawet kontrakt gotowy” w szufladzie, a na koniec okazało się, że facet ani w ułamku sekundy nie myślał o nyskiej dziurze.
i wiecie co? ja wam nie powiem „nie będzie tego”, bo klub czasem potrafi zaskoczyć, ale moje doświadczenie mówi, że z Buksa może być dokładnie tak samo – bujanie w obłokach, emocje, a potem nic. albo za rok ktoś powie: „pamiętacie, jak gadaliśmy o Buksie?” i wszyscy machniemy ręką, bo życie idzie dalej, a my zostaniemy z tym samym, co zawsze: z nadziejami i kalkulatorem w ręku.
czas pokaże, jak to zwykle bywa – albo nie. ale nie oszukujmy się, kibicowanie to też trochę hazard, a ja już tyle razy widziałem, jak te „pewne transfery” rozpływają się jak dym. no ale co tam, niech każdy marzy, a my niech czekamy i popatrzymy, czy tym razem będzie inaczej…
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.