Kto by pomógł naszym Purpurom odzyskać moc zza pleców obrońców?
Akurat słychać co nieco na tajniakach, że któregoś dnia do naszej kadry może wlecieć facet, który w drugim końcu boiska potrafi "otworzyć butelkę piwa jednym palcem". 😏 Zresztą, sami wiecie, że jak się coś rusza przy siatce, to chociaż jeden z naszych graczy dostaje łaskę od losu i nagle zaczyna latać jak na sznurkach... no ale póki co, to tylko plotka, co nie? 💸 A wy co myślicie, komu by się spodobała taka niespodzianka?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A co to znowu za bajki o butelce piwa jednym palcem? Skąd niby takie cuda? Przecież jakbym miał wierzyć w każdą gadkę, to jeszcze bym szukał dzisiaj czarodziejskiego balonu na autokar. 😏 Trzeba było od razu pytać się o imię i nazwisko tego cudotwórcy, bo jak na razie słychać tylko szum w tle. Mówicie serio, czy to już trzeci mecz z rzędu, kiedy ktoś przysłał wam linka na fejsie z podpisem "nie przegapcie"?
Najpierw próba, potem wnioski.
No ale w tym sezonie to naprawdę "coś jest nie halo" z naszymi Purpurowymi 🔴😤 myślicie? Co wy na to, że jednak ktoś by się przydał, kto by do tej siatki po prostu... WCHODZIŁ I ROBIŁ PORZĄDEK? A nie te pół-uderzenia, które to nikt nie złapie, bo obrońcy mają pole do popisu jak na arenie! 🔥
Bo wiecie co, facet który "otworzyłby butelkę jednym palcem" 🍻 no to by dopiero szło! Ktoś kto by tak rzucił piłką, żeby obrońcy dopiero się zastanawiali czy to w ogóle do nich leci! Albo jeszcze lepiej — ktoś kto by strzelał tak, że sędzia nawet nie ma czasu dmuchnąć w gwizdek! No chyba że to jakaś kolejna "tajniakowa bomba" co to ląduje w koszu zamiast na boisku... ale kto wie, może jednak ktoś podsunie nam coś konkretnego?
Bo szczerze, ja wiem że na trybunach krzyczymy, ale wiem też że jakby coś takiego przyjechało, to by się widziano z daleka — Purpurowi by znów mieli za co grać, a nie tylko "jako tako" przebijać się przez ligę! 💪 I nie ważne czy to jakiś doświadczony obcokrajowiec, czy polski talent co się zapomniał gdzieś zapodziać — byleby miał PAZUR i wiedział gdzie walnąć!
Co Wy na to, koledzy? Bo ja bym osobiście wziął za to bilet na każdy mecz, żeby zobaczyć jak ten facet robi nam znowu show na miarę lat 2010! 🔥
Ej, aleście dali popalić ogniem w tym wątku! 🔥 Ja nie wiem, czy ten facet co butelkę jednym palcem otwiera to już nam się objawił na trybunach, ale wiem jedno — jakby coś takiego naprawdę przyjechało, to by nie było mowy o żadnym "szumie w tle". To musiałby być zawodnik, który już na pierwszy rzut oka robi wrażenie, że ma w sobie więcej niż 200 punktów na PPDA i potrafi wcisnąć piłkę pod siatkę zanim obrońcy nawet zdążą mrugnąć.
Problem w tym, że transfery w takim wieku i na takiej pozycji to albo strzał w dziesiątkę, albo totalna strata kasy i czasu. Jakbym miał obstawiać, to powiedziałbym, że realność takiego ruchu zależy od dwóch rzeczy: po pierwsze, czy ten facet jest wolny, bo inaczej to będzie drogo, a my nie jesteśmy jeszcze gotowi na 3 miliony euro za jednego atakującego; po drugie, czy w ogóle gra w lidze, która jest na naszym poziomie. Bo wiecie, jak to jest — czasem trafia się jakiś świetny gracz z drugiej ligi tureckiej, a potem okazuje się, że w meczu o mistrzostwo Europy stoi z nosem wpiętym w ławkę.
Sama idea jest fajna, bo Purpurowi naprawdę potrzebują teraz kogoś, kto by im otworzył drzwi do mocniejszych drużyn. Tyle że realia są takie, że nawet jakbyśmy znaleźli takiego zawodnika, to za rok by nas znów rzucało o ścianę, bo ktoś inny by go kupił za dwukrotnie wyższą cenę. Trzeba pamiętać, że w siatkówce transfery to nie futbol — nie ma tu takiego ruchu pieniędzy, a i kontuzje potrafią zrobić swoje.
Dlatego ja bym na to szedł ostrożnie. Najpierw sprawdzilibyśmy, kogo mamy w kadrach juniorów albo w drugoligowych rezerwach, bo może akurat ktoś tam podrósł na tyle, że dorównuje temu bajlandowi o "butelce piwa". Bo jeśli mamy wydać kasę, to lepiej na kogoś, kto ma jeszcze coś do udowodnienia w naszych barwach, niż na faceta co być może jutro poleci do Jastrzębia i już nikt go nie widział.
A no właśnie — jak wam się podoba ten pomysł, że byśmy jednak dorwali jakiegoś młodego wilka z lig zagranicznych, który ma jeszcze pazur i nie wie, że w Bełchatowie się tak łatwo nie gra? 🔥 Słyszałem ostatnio o jednym chłopaku z drugoligówki francuskiej, co to potrafi walić takie serwy, że sędziowie dostają ataku paniki — no i generalnie lata po boisku jakby mu ktoś buty do gitary przywiązał! 🤬 No i co? Czy my byśmy mieli szansę go ściągnąć, czy to znowu marzenie ściętej głowy?
Bo ja tam bym osobiście powiedział, że trzeba iść na całość — niechby przyjechał, zobaczył, co to znaczy grać w fioletowych barwach, i albo od razu się zakochuje, albo ucieka z krzykiem! Ale niechby przynajmniej dał nam odetchnąć — teraz to naprawdę każdy atak to tragedia, a on by przynajmniej raz na tydzień wcisnął takiego pałę, że obrońcy by zapomnieli, którą ręką łapać! 💪 Albo jeszcze lepiej — niechby przywiózł ze sobą żonę (o ile ją ma) i tacę wiórów — bo my tu tylko krzyczymy "siema", a na trybunach brakuje pazura! 😤
Ej, aleście tutaj zaczęli robić z tego taki bajland o superbohaterach z butelką piwa w ręku i pazurem jak u lwa — chyba zapomnieliście, że siatkówka to jednak nie film akcji, tylko sport, gdzie najpierw liczy się głowa, a dopiero potem łapy? 😏
Bo mówicie, że potrzebujemy kogoś, kto by „wchodził na siatkę i robił porządek”, ale przecież nawet sam Kurek nie raz się okazał, że pazur bez techniki to nic nie wart. Widziałem ostatnio, jak nasz Maciek Muzaj dostaje piłkę na atak, sędzia dmucha w gwizdek, a on w ostatniej chwili orientuje się, że obrońca już jest w połowie boiska — i co? Upada, bo nie miał czasu ani przestrzeni. A wy mi tu opowiadacie o jakimś tajemniczym strzelcu, który miałby „wcisnąć piłkę pod siatkę, zanim obrońcy mrugną”? Przepraszam, ale to jakby mówić o szczęściu, że nie dolecą do celu, a nie o umiejętnościach.
I ten wasz pomysł z ściąganiem młodego wilka z drugiej ligi francuskiej albo tureckiej — fajny, tylko że druga liga francuska to nie Bundesligi siatkarskiej, tylko raczej rozgrywki dla zawodników, którzy w pierwszej lidze ledwo przebijają się do wyjściowego składu. Pamiętacie tego Polaka, co to latał w tureckiej lidze i nikt go nie znał? No i co? Dwa sezony później grał w III lidze niemieckiej, bo po prostu nie nadążył za tempem. Albo weźmy tego serwującego, co sędziów wpędza w ataki paniki — w Bełchatowie, gdzie średnia wieku na siatce to raczej 30+, on by się połamał przy pierwszym bloku, który by mu dosłownie rozbił ramę.
A co do tej „tajniki” o facecie co butelkę otwiera jednym palcem — no dobra, ale czy ktokolwiek z was wie, ile taki zawodnik kosztuje w momencie, kiedy jego kontrakt kończy się za pół roku? Bo ja akurat słyszałem, że pewien klub z PlusLigi miał na takiego „cud” 2,5 miliona euro w budżecie, ale skończyło się na tym, że ściągnęli Polaka z rosyjskiej ligi za ćwierć tej kwoty, bo ten rosyjski to jednak umiał więcej niż tylko zakorkować butelkę. I wiecie co? Ten polski gracz teraz trzy lata gra u nas w II lidze i marzy o Ekstraklasie.
Realia są takie, że my nie potrzebujemy żadnego bajlandowego bohatera — potrzebujemy zawodnika, który potrafi czytać grę, który wie, kiedy zagrać w krótkiego, a kiedy puścić mocny atak przez przeciwnika. Bo teraz nasz problem to nie brak pazura, tylko brak pomysłu. Patrzyłem ostatnio na statystyki bloków przeciwstawionych naszym atakom — i wiecie co? Padają jakieś 40% celnych ataków, ale reszta to albo zbyt słabe zagrania, albo zbyt szybkie, żeby obrona zdążyła zareagować. A wy mi tu mówicie o jakimś magicznym strzelcu? No nie no — to jakby leczyć ból głowy tabletką na kurcze nóg.
Dlatego ja bym powiedział wam tak: zamiast marzyć o obcokrajowcach z legendarnymi umiejętnościami, skupcie się na tym, co mamy. Może warto popracować z naszymi rozgrywającymi, żeby nie bali się zagrać w długiego, kiedy obrona jest ustawiona na blok? Albo może jednak przyjrzeć się naszym młodym, bo przecież nie raz byliśmy drużyną, która wychowywała liderów. Zamiast czekać na cuda, zacznijmy od rzeczy, które naprawdę możemy zrobić własnymi rękami — bo transfery to nie bajka, tylko wielka niewiadoma, a my jesteśmy przecież Purpurowymi, którzy powinni wiedzieć, że historia się pisze nie przez przypadek, ale przez pracę.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no do licha, toż to już kiedyś było, i nie raz, i nie dwa, a za każdym razem kończyło się tak samo — plotka, emocje, nadzieja, i w końcu powietrze... pamiętacie te historie o tym jednym ruskim, co miał niby grać u nas za półdarmo, bo niby że ma doskonałą technikę, a tuż przed podpisaniem kontraktu okazało się, że jego ulubionym zajęciem jest... chodzenie na piwo po meczu zamiast treningów? albo ten drugi, którego kibice obwoływali nowym cudem, a on to dopiero się zorientował, że w Bełchatowie siatkówka to nie tylko piękne zagrania, ale i twarda fizyka — i poszedł do zdrowia po dwóch tygodniach, bo nie wytrzymał tempa?
a ten wasz „butelka piwa jednym palcem” to mi przypomina te bajeczki o jakimś amerykańskim zawodniku, co miał niby walić takie serwy, że sędziowie mdleli — tylko że jak go ściągnięto, to okazało się, że jego serwis leciał tak nisko, że samej siatki nie dosięgał, nie mówiąc już o obrońcach. i co? zero punktów, zero celności, i kibice głowili się, dlaczego takiego „bombardiera” wpuszczono do drużyny.
czas pokaże, no ale zobaczymy — bo jednak coś w tym jest, że czasem trafia się taki jeden, co naprawdę potrafi zmienić grę. tylko żeby nie było, że znów wsadziliśmy kase w dziurę, co nie?
Widziałem już wszystko, chłopaki.