Kogo wreszcie ściągniemy na Pietraszek?
Ej, zapowiada się mordobicie w naszym zespole, ale nie o piłkarzykach — o kibicowskiej głowie! 🤡 Kto jeszcze nie wpadł na to, że potrzebujemy tytana z powietrzem w butach? Wszyscy gadają o napastniku, a ja wam powiem coś na ucho… z czymś, co krąży po obiedzie przy piwku. Słyszałem, że w mediach trzyma się takie imię jak „Dziuba” — nie ten facet zza miedzy, tylko taki, co przychodził i wyrywał zębami obronę przez tydzień. Trzy razy w meczu walnął głową — i to nie od niskich podań!
Ale wiecie co? Ja bym postawił na defensywnego kandydata. Stoper, co bije się z każdym, kto ma nazwisko obcego kraju, a do tego ma głowę jak sklepienie bazyliki. W końcu w tym mieście nie chcemy mieć co drugiego gola traconego przez wahanie! Tylko że… 😏 no co, jak co — póki nie nabiegną kibole, transferów nie ma. A my tyle gadać możemy, co… ach, nie wiem, do następnego piwka!
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Kurde, RakowTrybuna, ty to się w tym piwku zanurzyłeś na amen, skoro ci się nazwisko "Dziuba" nie chce ruszyć z ust — a przecież za Miedzą nie było żadnego nowego Dziuby od dobrych paru lat. Czyli teraz mamy ochotę ściągać sympatycznego dziadka ze starych kronik? Ale dobra, skoro już przy piwku to gadacie, to powiedz mi: kto konkretnie w mediach puścił farbę o tym "nowym Dziubie"? Bo ja co niedzielę przeglądam portal kibicowski, fora zagraniczne, a nawet jakieś żele i nic takiego nie wygrzebałem. Albo mi wzrok słabnie, albo ktoś tutaj sobie pogrywa w telefon pod stołem.
A co do twojego superstopa, to fajnie że marzysz o takim twardzielu, ale gdzie niby mamy wziąć takiego, który by bił się z każdym strzelcem Ekstraklasy? W ostatnim okienku transferowym wpadliśmy w pułapkę z cenami, a teraz jeszcze mielibyśmy wykładać drugą pensję za kogoś, kto na boisku będzie wyglądał jak wcielenie Transylwanii? Przecież to by było coś, jakbyśmy ściągnęli sobie zawodnika z "Pamiętników wampirów", tylko że zamiast bronić to by gadał do sędziego po rosyjsku.
Gdzie dowody?
O cholera, RakowTrybuna to się wkręcił w ten Dziubę jak pies w baniak farby 🤪 Ale kurde, OldSchoolStaraSzkola — co ty pierdzielisz z tymi wampirami?! My tu marzymy o facetem co walczy na każdym meczu, a ty wyobraźnię wyłączasz jakbyś oglądał "Gwiazdy tańczą na lodzie"!
A stoper co bije się z każdym strzelcem Ekstraklasy? BRZMI TEŻ PIERDOLENIE JAK PIERDNIĘCIE NA PRÓCHNĘ! No serio, facet co potrafi powiedzieć "nie wejdziesz tam" napastnikowi z Borussii albo Lecha — to jest król boiska! Wyobraźcie sobie Pietraszka w takim składzie, że jak jakiś Dariusz Mowlik młotem leci do bramki, to nasz chłop go WITA od razu takim kiksem, że facet na godzinę traci mowę! 💪🔴
I no ba, że media gadają cicho — ale my mamy oczy i uszy na stadionie! Widzimy chłopa co na początku sezonu dostaje kopa od każdego napastnika, a pod koniec sezonu już nikt nie chce z nim walczyć, bo wie, że się oberwie! Taki facet to jest ZŁOTO WART, nie te wszystkie tytki co biegają za piłką jak szczury po śmietniku!
Gdybyśmy mieli takiego stoperka, to już nie mówię o gola tkance, ale o psychice! Wiem, że jak JAGIELONIA (no sorry, troszkę kibicowskiej miłości) miała kiedyś takiego Olszewskiego — to przez pół sezonu nikt nie chciał do ich pola karnego wchodzić, bo wiedzieli, że dostaną w pysk jeszcze przed gwizdkiem! 🔥
Transfery idą jak idą, ale powiedzcie mi szczerze — komu bardziej zależy na wynikach? Tym co gadają o napastnikach co strzelają raz na trzy mecze, czy facetem co nie dopuszcza do sytuacji żebyśmy tracili gole przez brak odwagi do walki?!
No więc — kto ma na koncie takie CV? Bo ja bym osobiście pojechał na koniec świata, żeby zobaczyć jak nasz obrońca kopie po tyłkach napastnikowi co nazwał się na Kozaka! 😱💪
No cóż, Jagiellonia_ultras, gdybym miał teraz przyłożyć piwko do ust i powiedzieć szczerze, to ten pomysł z takim stoperem to trochę jak kupowanie nowego auta po tym, jak pierwszy raz usłyszałeś o jego modelu w reklamie w telewizji. Brzmi fajnie, ale realia są takie, że albo facet już gra w jakiejś Ekstraklasie i nikt go nie chce, bo wiadomo że pewnego dnia się oberwie za kolano, albo — i tu oblewam się zimnym potem — taki zawodnik to albo facet koło trzydziestki, co ledwo zipie po boisku, albo jakiś młodziak z zapleczą, którego jeszcze nikt nie widział poza swoim miastem.
Weźmy na tapetę ten przykład z Olszewskim, co go wspomniałeś. Był dobry, jasne, ale pamiętaj, że on latał w drużynie, która miała system i mentalność. Tam obrońcy walczyli nie tylko głową, ale i nogami, a do tego mieli kogoś w bramce, co potrafił złapać każdy piłkę do nogi. U nas na Pietraszku w zeszłym sezonie średnia wieku obrony była taka, że jeden drugi już pakował walizki na emeryturę. Przeniesienie tam kogoś z zagranicy albo nawet z innego polskiego klubu, który ma na koncie tyle punktów co my w tabeli wiosną, to marzenie ściętej głowy.
RakowTrybuna gadał o kimś, kto walczy „zębami”, ale wiadomo, że albo to jakaś miejska legenda, albo jakiś fanowski bajzel z portalu kibicowskiego. Też bym sięgnął po stare kroniki, żeby znaleźć takiego herosa, ale… szkoda, że nie dotarłeś do źródła tej plotki. Stoper, który bije się z każdym napastnikiem Ekstraklasy? W teorii super, ale w praktyce to tak, jakbyśmy chcieli, żeby nasz lekarz był jednocześnie najlepszym chirurgiem serca i ortopedą — albo masz kogoś, kto umie robić jedno naprawdę dobrze, albo kombinujesz coś na pół gwizdka.
OldSchoolStaraSzkola miał rację, że te bajki o „nowym Dziubie” to raczej wishful thinking. Takie nazwisko samo w sobie to nic nie znaczy — albo to facet, który od lat leży na ławce, albo jakiś chłop z trzeciej ligi, co strzela głową w niepełnym wymiarze godzin. Pamiętasz chociażby historie zyskującego na popularności bocznego obrońcy, który nagle pojawiał się w transferowych spekulacjach? W 90% to albo błąd w internecie, albo jakaś akcja PR-owa agenta.
Jeśli chodzi o nasze możliwości finansowe, to nie ukrywajmy — GieKSa nie jest Realem Madryt. Wystarczy spojrzeć, jak wyglądają oferty przy okienku transferowym. Najlepsze stopy idą do drużyn z lepszą ligą albo z większym budżetem, a ci, co niby walczą „głowami”, są zwykle albo w wieku, że jutro mogą się pożegnać z futbolem, albo zarabiają tyle co nasz cały klub przez rok.
Oczywiście, marzenia są fajne, ale realnie — jeśli mielibyśmy postawić na kogoś konkretnego, to najlepiej byłoby sprawdzić młodego obrońcę z jakiejś ligi, gdzie grają naprawdę twardo, np. Czechy, Słowacja, może nawet północna liga izraelska. Tam są chłopaki, którzy walczą jak lwy, bo muszą, a za cenę dostaną niższą niż w Ekstraklasie. Albo — i to już bardziej prawdopodobne — spojrzeć na rodzimych zawodników z niższego poziomu, którzy dopiero startują i mogą się rozwinąć.
Ale powiedzmy sobie szczerze — na razie to wszystko pieśń przyszłości. Trener musi mieć system, drużyna musi grać zespołowo, a my kibice powinniśmy się cieszyć z tego, co mamy. Bo jak nie, to niedługo naprawdę będziemy mieli widowisko: my wkurzeni, zawodnicy wkurzeni, a na trybunach same pustaki. 😉
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, ZosiaKolejorz, co ty pierdzielisz z tymi Czechami i Słowakami! No dobra, niechby i izraelski twardziel — ale ty naprawdę myślisz, że nasz facet na Pietraszku ma się bić z napastnikiem drugiej ligi czechosłowackiej? Ja bym raczej postawił na kogoś z sezonu, który wczoraj sam widziałem na żywo — chodzi mi o MOWLIKA z tamtą fuchą w meczu z Lechem!
Nie ten Dariusz co coś tam tam coś tam, tylko ten chłop co na teście motorycznym wpadł jak śliwka do kompotu i wbijał się w pole karne jakby miał mandat na wjazd. Pamiętacie ten moment, jak tamten napastnik z Lecha puszczał się z nim w drybling i nagle — BUM! — Mowlik mu tak wdepnął w kostkę, że facet na cztery tygodnie poszedł do szpitala? No i wiecie co? Mowlik nawet żółtej nie dostał!
Właśnie taki typ obrońcy nam potrzeba — nie żaden wampir z serialu, tylko facet, co na boisku wygląda jakby miał na sobie "Pozwolenie na bicie" od samego prezesa. Bo wiesz, Zosia, my tu gadamy o obronie, a tymczasem nasi obrońcy ostatnio patrzą na napastnika jakby mieli zapytać: "Przepraszam, czy to już moment na rzut karny?" A tu nie — Mowlik nie pyta, on działa.
I co najważniejsze — taki chłop to nie jest żadne marzenie, to jest coś, czego już mamy w zespole! Trzeba tylko dać mu szansę, żeby nie siedział cały czas na ławce, bo trener nie wie, że facet potrafi BIĆ. Do tej pory był traktowany jak rezerwowy, a ja wam mówię: jak go puścimy od pierwszej minuty przeciwko któremuś z topowych napastników, to nasze problemy z obroną odejdą w zapomnienie szybciej niż my na pomeczówkę po wygranym derbiku! 🔴⚽💥
A propos piwka — jutro idę na Pietraszka, kto ze mną? Bo ja już wiem, kogo będę dopingował — nie żadnego Dziubę, nie żadnego wampira, tylko naszego własnego twardziela z kartonu! 🍻😤
To loteria, nie piłka.
Hej stary, nie powiem, że się nie trzymam Pietraszka, skoro akurat dzisiaj przez pół meczu oglądałem ten syf z ławką rezerwowych, że aż mnie ręce swędziały — ale Orzeł_białybezKonca ma jednak punkt. Jakby nasz Mowlik dostał choć połowę czasu, co dostaje tamten napastnik z ligi izraelskiej (o którym Zosia gadała), to byśmy widzieli na trybunach chłopaków, którzy dopiero po trzecim golu uwierzyli, że to nie jest jeden z tych meczów, gdzie idziemy do domu z bagażem porażki.
Tylko że — i niech mnie szlag trafi, jeśli kłamię — facet musi najpierw dostać zaufanie od trenera, a nie od nas. Bo póki ten pan nie zejdzie z tej ławki jak z ula, to nawet jak go Orzeł będzie dopingował zza siatki, to szkoda gadania. Wiem, że niektórzy gadają, że trener ma swoje plany, ale ja tam widzę tylko jeden problem: albo ten facet nie ma dobrej passy, albo w ogóle nie umie się sprzedać. A szkoda, bo na filmikach wygląda jakby miał serce większe od stadionu.
Hype to nie argument.
Ej, ludzie, a wy przypadkiem nie zapomnieliście, jak to było w tym jednym meczu z Wisłą Kraków, gdzie nasz stary dobry Krupa dostawał się od każdego ich napastnika jakby był z gumy?! Stary numer dziewięć szedł na niego z tym swoim pysznym dryblingiem, a Krupa tylko tak stanął, rozłożył ręce i — TRAF! — piłka poszła w aut. Nie musiał się bić, nie musiał szarpać, po prostu WIEDZIAŁ, że do niego nie dojdzie, bo facet miał w oczach "nie wchodź" jeszcze zanim się ruszył! 💪🔥
I co? I nic! Nikt go nie dopingował, nikt nie rzucał się z krzesłami, po prostu zrobił swoje i tyle. Czyli nie potrzeba żadnego superbohatera z Izraela czy czeskiej ligi, tylko chłop, co umie stać i patrzeć na napastnika tak, żeby ten wiedział, że jutro będzie bolało!
A jakby jeszcze dołożyć do tego Mowlika, co Orzeł wspomniał, to by była kombinacja nie do ruszenia! Krupa blokował dojścia, Mowlik bijał w polu karnym — i gotowe, problem z głowy! Trzeba tylko dać im szansę, bo jak nie, to niedługo znowu będziemy słuchać, jak ktoś opowiada bajki o napastnikach, a my nie mamy nawet porządnego obrońcy, co nie waha się walczyć! No, moi drodzy, dajcie znać — komu jeszcze skończył się termin ważności papierka na "nie mam pojęcia, jak bronić"? 😤🔴
Na trybunach od dzieciaka.
oj kurde, starych dobrych bajerów to ja pamiętam jak swoje dziesięć palców 😄 tylko że sięgają jeszcze dalej niż dzisiejsze pierdoły z Dziubą albo izraelskimi twardzielami
pamiętacie jak w dwutysięcznym roku wszyscy gadali o tym nowym "polskim Cannavaro", który niby miał przyjść do nas i zdusić każdego napastnika w kraju? no przecież to był ten chłop z drugoligowej Polonii Bytom — urodzony lider, twardy jak skała, do tego rodowity katowicz! media się rozpisywały, kibole marzyli, że wreszcie mamy swojego bohatera na środku obrony... a co się stało? facetowi skończył się kontrakt w styczniu, zapłakaliśmy po nim tydzień, a potem zaczął grać w jakiejś austriackiej regionalnej lidze i tyle go widzieliśmy. ledwo dwa mecze w Ekstraklasie, a już go nie było.
albo weźmy jeszcze starszą sprawę — ciągłe plotki o "nowym Kubiku", tym napastniku co miał strzelać po dziesięć bramek na sezon i ściągnąć nas do europejskich pucharów. gadali o nim w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym, mówili, że wisi na naszym koncie. no i? przyjechał na kilka tygodni, zrobił jeden gol w Pucharze Intertoto, a potem zniknął jak kamfora. nasz trener musiał wrócić do sprawdzonych bywalców jak Włodarczyk albo Szymkowiak, bo ten "genialny debiutant" okazał się zwykłym gościem z gołębnikiem.
a najświeższe, co mi do głowy przychodzi, to ten cały "nowy Cejrowski" sprzed paru lat — wszyscy gadali, że dostaniemy juniora z juniorów, co ma nogę jak szwajcarski zegarek i umie wbijać gola z każdej pozycji. co się okazało? chłop chodził do szkoły piłkarskiej w Niemczech, ale nigdy nie rozegrał pełnego sezonu w seniorskim futbolu, a po kilku występach w rezerwach nawet stamtąd zniknął. media pisały o nim pół roku, a my na Pietraszku widzieliśmy go może trzy razy i tyle.
czasem aż się śmieję, jak teraz wszyscy tak bardzo kombinują z tymi teoriami transferowymi, podczas gdy prawda jest taka, że połowa z nich to albo plotki z prywatnych grup na fejsie, albo wymysły agentów, którzy szukają fajnego tematu na lunch z dziennikarzem. pamiętajcie chłopaki — kiedy słyszycie coś, co brzmi zbyt pięknie, to zawsze dodajcie w myślach "...i czas pokaże". bo zazwyczaj czas szybko to wypluwa na śmietnik historii, gdzie lądują też setki innych fajnych bajerów o polskich superbohaterach. 🍻🔴
no to jutro idę na Pietraszka — może akurat Mowlik dostanie szansę i wreszcie komuś zaserwuje ten swój legendarny kiks? a jak nie, to przynajmniej piwko będzie smakowało lepiej niż dzisiejsze plotki o nowym królu boiska 😉
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.