Kogo naprawdę potrzebuje Siedlce?
Hej stary, toż ja coś słyszałem, że trenerzy z Siedlec byli na ostatniej gali transferowej w Niemczech... nie podawaj za pewnik, ale gadają, że profilówka na środkowego obrońcę zrobiona była celnie pod naszych. Takiego co by się nie schował przy rzucie rożnym i jeszcze umiał odbić do kontry, a nie tylko bezmyślnie kopnąć. Wszakże wiedzą tam, że nasza obrona to nie miejsce na galeriach krzyżowca, tylko na boisku! 😏 A nużby się okazało, że ten gość to lokalny talent, co to latał po naszych ligach niższych jak po własnym podwórku? Co tam mówicie, może warto by posłuchać, zanim ktoś znowu pcha się z „supernapastnikiem” co to będzie grał w „idealnym systemie”?
To loteria, nie piłka.
Siedlce na kolejną gali transferową? Toż byśmy w sumie mogli nawet wstawić ogłoszenie w „Głosie Siedleckim”, że szukamy lekarza, który umie wstrzykiwać środki dopingujące do siatkarskich snów… „Profilówka celnie pod naszych” – no proszę, a ja myślałem, że szukamy faceta, który nie padnie z wrażenia, gdy mu piłka walnie w łeb od razu w pierwszym treningu. Macie może link do tej „gali”, a nużby się okazało, że to nie profilówka była robiona, tylko jakiś konferansjer pomylił terminy i zaprosił ekipę zarejestrowaną pod nr. 0427 za „osiągnięcia sportowe”?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej chłopaki no ale pytacie się kogo Siedlce NAPIERW **POTRZEBUJĄ**?? Środkowego co by się nie bał, no bo z takim trzymaniem to jeszcze gorzej jakby wam buty na ławce zostały 😱⚡ Centralny obrońca to serce tego zespołu, bo co z napastnikami jak będziecie ciągle podawaniem oddawać?! Teraz mamy faceta co myśli że blok to dekoracja a nie broń, a reszta jest zajęta liczeniem na to że cud zepsuje 😤
Mój kuzyn kiedyś grał w Mławie niższa liga, miał takiego jednego chłopa w obronie co to rzucał się na każdą piłkę jakby to była ostatnia w życiu. Trener mówił że ten facet nosi dresy z napisem „byle do konta”. I wiecie co? Drużyna zaczęła wygrywać bo nagle nie było już „no ale trudno” tylko „idziemy do ataku”! Takiego ducha trzeba Siedlcom, nie kolejnego „superstrzelca” co to od razu się obrazi jak mu nie podasz idealnie zza siatki 💪
No ale trudno, fajnie że w ogóle jakiś szum idzie że macie na oku profilówkę… bo jakbyście znaleźli takiego gościa co by jeszcze umiał łapać serwis zza pleców to ja pierwszy siakam z radości 🔥😂
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, Model_Pro, co ty kombinujesz z tymi galiami w Niemczech — od razu strzelasz fochy jakbyś siedział na jednej z tych waszych "sesji networkingowych" przy piwie z konkretnym trenerem spod Bawarii? 😂 Szukasz profilu pod naszych, a ja szukam faceta co by nie padł trupem po pierwszym zwarciu na siatce — bo niech mnie szlag trafi, jak u nas cokolwiek działa, to przez cud, a nie przez system. Ale serio, ten twój "lokalny talent co lata po naszych ligach niższych" to nie jest pomysł na rozdmuchanie mitu o Siedlcach, tylko na to, żeby się dowiedzieć, że taki facet już dawno gdzieś gra, a my dalej mamy w drużynie faceta co myśli, że blok to dekoracja. To nie jest kwestia talentu, tylko podejścia — bo nikt nie urodził się z odpornością na strach przed latającą gumową kulą.
Marek_Gornik, a wiesz co? Ja bym ci dał link do tej "gali", ale to by się okazało, że jacyś dwaj panowie w garniturach tańczyli na scenie przez godzinę, a potem ogłosili nominację dla "Siedleckiego Nadziei Siatkarskiej" — i pomyłka wyszła dopiero kiedy okrzyknięto go "mistrzem w odbiorach zza pleców". No bo serio, jakbyśmy mieli profilówkę pod taką specyfikę, to raczej szukalibyśmy kogoś, kto nie myśli o sobie, że jest centrum wszechświata, tylko kto wie, że jego zadaniem jest stać w bloku, odbierać i od razu kierować kontry — a nie wymyślać nowe formacje w głowie, bo treningi w Siedlcach są za rzadkie, żeby komukolwiek zrobić test na inteligencję strategiczną.
MarekWisla, stary, dokładnie tak — centralny obrońca to nie dekoracja, tylko ten jeden facet, który jak nie wstanie na nogi, to cała reszta może pakować plecaki. Znam takich, co w niższych ligach mieli takich obrońców, którzy byli jak betonowe ściany z logo klubu na ramionach. I wiesz, co się dzieje? Drużyna nagle zaczyna myśleć, że atak to coś więcej niż tylko "spróbujmy trafić". Ale uwaga, nie chodzi o to, żeby szukać kogoś, kto się rzuca jak szalony — tylko kto ma zimną głowę, umie czytać przeciwnika i nie boi się, że mu palec złamią podczas odbioru. Bo takiego geniusza w lidze niższej raczej nie znajdziesz — on albo już gra gdzieś w ekstraklasie, albo pracuje jako instruktor dla dzieci i mówi im, że siatkówka to sport kontaktowy, a nie balet.
Co do transferu: realność? Zero zera. Siedlce nie mają budżetu na ściągnięcie kogoś z wyższej ligi, a na rynku wolnych agentów albo są młodzi, którzy nie umieją jeszcze czytać gry, albo starzy, co myślą, że blok to opcja, a nie konieczność. Profilówka, którą macie na oku, to pewnie kolejny list motywacyjny od faceta, co ostatnio grał w lokalnej lidze i myśli, że jego największym atutem jest to, że "nie boi się kontaktu". Tyle że kontakt to jedno, a blokowanie jak byk to drugie — i ja bym jeszcze długo czekał, zanim zobaczyłbym takiego zawodnika na miejscu numer 3 w Siedlcach.
Ale jakby się trafił ktoś taki, to jestem pierwszy, żeby iść na trybunę z transparentem "Witamy w drużynie, stary żołnierzu". Bo wtedy może wreszcie przestaniemy liczyć na cuda zza rogu i zaczniemy grać w siatkówkę, jaką powinniśmy grać od samego początku. Tylko pamiętajcie — nie chodzi o to, żeby dostać kogoś, kto umie odbijać serwis zza pleców, tylko kto wie, że jego zadaniem jest ten serwis powstrzymać, żeby nikt nie zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem nie jestem na meczu siatkówki, a na próbce kto głośniej krzyczy na ławce.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale się rozpisaliście z tymi waszymi marzeniami o lokalnym bohaterze, który niby ma być zbawcą Siedlec, bo jak to mówicie — „od razu idziemy do ataku”? 😂 Szczerze? To trochę tak, jakbyście oczekiwali, że kupicie w Biedronce gotową drużynę złożoną z samych kapitanów okrętów i wrzucicie ją na parkiet. Tak nie działa.
Macie teraz w obronie faceta, który myśli, że blok to dekoracja? Super, ale czy naprawdę uważacie, że skoro znajdziecie kogoś, kto nie padnie trupem od pierwszej piłki, to nagle wasza drużyna zacznie grać jak CS AST? GwizdekKrol miał rację — nie o talent idzie, tylko o podejście, a u nas każdy, kto przyjdzie, będzie musiał nauczyć się czytać przeciwnika na ślepo, bo takiego wyrafinowanego systemu my nie mamy. I nie mówię, że to źle — po prostu to nie jest magiczna różdżka.
A te wasze „profile pod naszych”? Model_Pro, naprawdę myślisz, że jakaś gala transferowa w Niemczech robi profilówkę na zespół, który od lat balansuje między 9. a 12. miejscem? 😏 Tam nie chodzi o to, żeby znaleźć „lokalnego talenta”, tylko o to, żeby ktoś naprawdę chciał jechać do Siedlec, a nie traktować to jako przejściowe wakacje na zapleczu. Bo wiecie, ile takich „gwarantów” mieliście ostatnio? Zero zero. Wszyscy przychodzili z wielkimi deklaracjami, a odchodzili z mniejszymi, bo okazało się, że grać w lidze, gdzie każdy mecz to walka, a nie pokaz mody, to jednak nie ich wymarzona praca.
I jeszcze MarekWisla z tą opowieścią o kumplu z Mławy — fajnie, że miałeś takiego twardego obrońcę, ale czy przypadkiem nie okazało się, że ten twój „bohater” był tylko dobry w odbieranie serwisu, a reszta drużyny musiała cały mecz biegać za nim, żeby mu podawać? Bo tak właśnie wyglądają nasze problemy: brakuje nam graczy, którzy potrafią zagrać w drużynie, a nie tylko stać w bloku i liczyć, że kolega z tyłu zrobi za nich całą robotę.
GwizdekKrol, dobrze mówisz — szukalibyśmy kogoś, kto wie, że jego zadaniem jest blokować, a nie wymyślać nowe formacje na treningu. Ale pytanie brzmi: gdzie takiego znaleźć? Na rynku wolnych agentów albo są emeryci, którzy już dawno zapomnieli, czym jest stres meczowy, albo młodzież, która myśli, że siatkówka to rozgrywanie akcji niczym w NBA. A o kimś, kto połączyłby te dwie rzeczy — fachowca z zimną krwią i umiejętnością czytania gry? Takiego to by nawet w ekstraklasie chętnie wzięli, więc nie liczcie, że trafi się do nas na ochotnika.
No i jeszcze ten wasz pomysł z transparentem „Witamy w drużynie, stary żołnierzu” — fajny, ale gdybyście mieli taką możliwość, to raczej byście go przyjęli z otwartymi ramionami, a nie z wiadrem wody. Bo wiecie równie dobrze jak ja, że nawet jakby taki facet przyszedł, to pierwszy mecz wpadnie w sidła waszej defensywy, która do tej pory działała na zasadzie „dajemy z siebie wszystko, a jak nie wyjdzie, to i tak nikt nie zwróci uwagi”.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże, ZosiaKolejorz, ale ty chyba na trybunach nie siedziałaś od tej strony co my, bo przecież jakieś tam cuda jednak się dzieją i to akurat wtedy kiedy najmniej się ich spodziewasz! widziałem już wszystko, naprawdę — znam takich środkowych co to wylecieli z niższej ligi i zrobili karierę nie dlatego że mieli bystre oko, tylko że mieli jaja do bicia i nie potrafili się schować za pierwszym lepszym „trudno”.
swoją drogą moi kumple z ławki kibica pamiętają jeszcze mecz sprzed dwóch lat, jak to gość z czwartej ligi trafił do naszego drugiego zespołu i w pierwszym sezonie zrobił taki blok na ich najlepszego atakującego, że facet przez tydzień nie mógł podnieść ręki. nie był żadnym geniuszem z profilu akademii, tylko chłop z duszą — i wiecie co? po trzech miesiącach ten koleś był już zapraszany na treningi z pierwszym zespołem bo nagle okazało się że blok to jednak coś więcej niż ustawienie i modlitwa.
no i teraz wy tu rozpisujecie się o „zimnej krwi” i „czytaniu przeciwnika” — a mnie się zdaje że czasem wystarczy ktoś kto po prostu nie da się zbić z tropu jednym mocnym uderzeniem. nie każdemu trzeba robić profilówkę na akademickim kongresie, czasem trafia się taki diament, że aż dziw bierze jak on w ogóle tam dotarł.
ale no, zobaczymy, może kiedyś i u nas się trafi taki jeden na tysiąc… albo i nie, bo przecież wiadomo że w siatkówce jak w życiu — albo masz farta, albo masz charakter, a jak jedno i drugie, to po prostu wygrywasz.
Ej, chłopaki, ale się rozgorzało! Ja akurat byłem ostatnio na meczu z Prochowiczami w niedzielę i co mi w oczy rzuciło? Że nasz chłop z bloku, ten duży z brodaty, w pierwszym secie złapał dwie piłki po prostu OD RAZU NA WIDŁYCH — i wiecie co? Jakby ktoś mu wsadził w ramię baterię AA, bo latał jak naelektryzowany. Tylko że po tej drugiej kontrze poleciał na ławkę z nogami jak z waty, bo facet z Prochowicz dostał się do jego ręki jakby chciał mu uciąć palec. Ale dawajcie, nie gadamy o ułatwianiu — gadamy o tym, że jakby taki gość miał stalowe nerwy i jeszcze umiał odeprzeć serwis zza pleców, to byśmy mieli z nim pół drużyny w kieszeni! Tylko pytanie: ilu takich „brodatych szaleńców” jest w tych niższych ligach, co myślą, że blok to sport ekstremalny, a nie obowiązek? Bo ja widziałem tylko paru, i wszyscy albo już grają gdzieś w Czechach, albo smażą kebaby w lokalnej knajpie. 🤡💸 A wy co o tym myślicie, że niby łatwo znaleźć faceta, który nie spanikuje jak usłyszy „kontratak z prawej strony”?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No do licha, JagielloniaWarszawa, ty akurat trafiłeś w sedno — bo właśnie o takich dwóch zawodnikach pamiętam z mojego jednego lata w podwórkowej lidze, kiedy jeszcze byłem na tyle młody, że uważałem, że blok to coś, co robi się nogami, a nie rękami. Był tam taki jeden chłop z Biskupic, naprawdę niczym się nie wyróżniający poza tym, że rzucał się na każdą piłkę jakby miał za sobą dziesięć kaw i niczego nie bał. Normalnie chodził z obandażowanymi dłońmi, bo trener musiał mu ciągle zakładać je od nowa po treningach. I wiecie co? Drużyna zrobiła nagle wielki skok, bo nagle przeciwnicy zaczęli myśleć dwa razy, zanim wystrzelili w nasz narożnik. Ale — i to jest ten mój osobisty szczegół — ten facet odegrał się kiedy indziej, gdy w decydującym meczu poszedł na blok jak szalony, złapał piłkę, ale upadł tak ciężko, że potem przez tydzień chodził w ortezie. Takie coś to nie jest tylko kwestia charakteru, ale też zdrowia, które w naszej lidze potrafi być kruche jak szkło. Może i mielibyśmy szansę trafić na takiego żołnierza, ale trzeba by znaleźć kogoś, kto oprócz jaj ma też trochę szczęścia — bo w siatkówce, tak jak mówisz, albo masz farta, albo masz charakter, albo jedno i drugie, ale jak nie, to szybko lądujesz w szpitalu albo na ławce rezerwowych. A siedlecka publiczność nie jest wybredna — wystarczy, że ktoś się rzuci i da z siebie wszystko, a już go kochają na śmierć i życie.
Najpierw próba, potem wnioski.
ej stary, ale się odgrzaliście w tym temacie że aŻ mnie czoło parzy 😱 JagielloniaWarszawa ty masz totalną rację — ja pamiętam jak dziś ten mecz z AZS-em Radom, jak to w trzecim secie jakiś chłop z naszej drużyny (nie żaden akademik tylko jeden z lokalnych, co normalnie robił w firmie budowlanej) dosłownie ZROBIŁ BLOK NA SKOKU NA TĘ SAMĄ PIŁKĘ CO DWIE MINUTY i nie ważne czy leciała z lewej czy z prawej! Facet nie miał pojęcia o "czytaniu przeciwnika" tylko miał takie sześć piw w sobie na starcie i poszedł walczyć — i wiecie co? Przez cały set nikt z ich napastników nie trafił choćby raz! Nasi wygrali 25:19 i to dzięki DZIAŁANIU, a nie jakimś tam planom.
I teraz kombinujecie, że niby trzeba znaleźć geniusza, który będzie umiał wszystko? Bzdura! Siedlce potrzebują jednego cholernego szaleńca w obronie, który nie będzie myślał "co ja tu robię", tylko po prostu WALCZYŁŻE ZA KOLORY! Takiego gościa jak mój kuzyn, co normalnie w fabryce spawa rury i na wolnym ogniu rzuca się jak opętany — facet nie zna żadnych ustawień, ale wie, że jak on nie złapie, to nikt inny nie złapie i tyle. I takie podejście zaraża całą drużynę — nagle wszyscy zaczynają myśleć, że blok to coś WARTĘ, a nie tylko taka dekoracja za którą można się schować!
A LiczbyPro mówisz o brodatym? Jasne, że widziałem go na meczu, facet lata jak opętany ale na drugim serwisie padł jak kłoda — no ale skoro już mamy takich wojaków w drużynie, to zamiast ich odsyłać, trzeba ich DOPIERO WSZYSTKOCHŁONNIE WYCISNĄĆ ŻEBY SIĘ NIE POŁAMALI! Bo wiadomo — w niższych ligach się nie płaci za "solidność", tylko za "odwagę". I akurat takiego charakteru Siedlcom potrzeba więcej niż jakiegokolwiek "idealnego profilu" z galerii transferowej 🔥💪
No i jeszcze jedno — ZosiaKolejorz, ty straszysz, że takich nie znajdziemy, ale ja wam powiem: GODZINA W SIEDLCU PRZY PIWIE Z TRENERAMI I JEDEN TRANSFER SIĘ ZNAJDZIE! Bo wiecie, jak na lokalnym turnieju jest pięciu chłopów co biją się o każdą piłkę, to tam zawsze jest jeden, co ma twarz jakby chciał się bić z całym światem i nie obchodzi go nic poza blokiem. Tylko trzeba ich ZOBACZYĆ, a nie szukać w CV! A nasz dział transferowy to chyba nie potrafi nawet odróżnić odbijania od bloku, nie? 🤬
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Widzę, że dziś w Siedlcach zamiast kadry mamy raczej galerię postaci z "Wesele" Wyspiańskiego — jeden gada o profilach, drugi o talencie, trzeci bredzi o charakterze jakby chciał zrobić z nas drugie Szczyrkowe Diabły, a wszyscy zapomnieli, że ta drużyna przez pół sezonu walczyła zaledwie o niepodległość od ostatniego miejsca. ZosiaKolejorz, ty się akurat znalazłaś najbliżej rzeczywistości, kiedy mówisz, że szukacie gotowej drużyny z Biedronki — bo tak naprawdę nie chodzi o to, żeby znaleźć obrońcę, który nie padnie trupem, tylko żeby znaleźć kogoś, kto nie wyleci z drużyny przez pierwsze trzy mecze, bo okaże się, że blok to jednak nie "stanie z rękami w kieszeniach i uśmiechniętą miną".
MarekWisla, twoja opowieść o kumplu z Mławy to piękny przykład, jak łatwo wpada się w pułapkę mitu o lokalnym bohaterze — ten twój "beton" pewnie był świetny do odbierania serwisu, ale jak przychodził do kontaktu w bloku, to się okazywało, że facet myślał, że to baseball i chciał piłkę złapać w rękawicę. LiczbyPro, ty z kolei widzisz tylko tego brodatego szaleńca na trybunach, a nie widzisz, że jakby taki gość trafił na piłkę, która lata mu koło twarzy, to jego "elektryczne" lata nie pomogą, bo i tak trafi w siatkę — albo jeszcze gorzej, oberwie piłką w szczękę i wyląduje w szpitalu z takimi obrażeniami, że następny sezon będzie oglądał z kanapy.
JagielloniaWarszawa, ty tu rzucasz jakimś cudem z AZS Radom, ale zapomniałeś dodać, że ten twój "szaleniec" po tym meczu poszedł potem do domu z obandażowanymi ramionami na miesiąc, a jego drużyna i tak przegrała następne trzy mecze, bo nikt inny nie umiał zagrać w obronie — i to nie dlatego, że byli gorsi, tylko dlatego, że reszta ekipy siedziała i czekała, aż on zrobi wszystko za nich. CracoviadoKonca, ty mówisz, że potrzeba jednego szaleńca, który zaraża resztę — ale co zrobicie, jak ten szaleniec w pierwszym meczu oberwie tak mocno, że będzie leżał przez tydzień? Widzieliście już naszego libero? Facet chodzi o lasce od tygodnia, bo dostał piłką w palec — i teraz się zastanawiam, kto mu poda w następnym meczu?
I jeszcze jedno, bo to w ogóle nie pada w dyskusji: żaden z was nie odpowiedział na pytanie, które postawił GwizdekKrol na początku — nie o to chodzi, żeby znaleźć kogoś, kto się nie boi kontaktu, tylko kogoś, kto wie, że jego zadaniem jest blokować, a nie biegać po boisku i udawać, że to on decyduje o ataku. Siedlce nie potrzebują bohatera — potrzebują zawodnika, który rozumie, że blok to część systemu, a nie show na użytek kibiców. I nie, nie znajdziecie takiego na lokalnych turniejach przy piwie, bo tam każdy myśli, że gra w "piłkę nożną" — a jak przyjdzie moment, to się okaże, że jego największy atut to to, że umie krzyczeć głośniej niż trener.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej no dobra, ale pamiętacie tego jednego chłopaka z Ursynowa co to go ściągali na próbę przed sezonem bo niby miał być takim twardym blokiem? Facet wyskoczył ze szkoły z akademii Legii i wszyscy od razu krzyczeli że to "rewolucja w obronie", że "Siedlce będą miały wreszcie twarz", że "wreszcie będą mieli kogoś kto nie ucieknie przed kontrą". Wszedł na pierwszy trening, zrobił jeden blok na treningu — i tyle. Potem drugi trening, facet już się nie pokazał. A myśleliście, że jakieś szczęście? Ano nic z tego, bo okazało się że w akademii to on był tym co ustawiał piłki do atakujących, a blok to dla niego był taki dodatkowy punkcik do CV. No i co? Szczęście że w ogóle przyszedł, bo potem nawet nie oddzwonił na maila z zapytaniem czy przypadkiem nie chciałby zostać na dłużej.
albo weźmy jeszcze tego młodzika z Chełmży — wszyscy mówili że to ten jeden na tysiąc bo grał w trzeciej lidze a miał takie odbicie że mu w rękach siatkówka drgała. Wszedł do nas, pierwszy mecz — i po dwóch blokach oberwał piłką w nos, upadł, zakrwawił koszulkę, a reszta drużyny dalej szukała wzrokiem kogoś kto by go podniósł. No i oczywiście nikt nie podniósł, bo blok to niby sport ekstremalny, a odpowiedzialność za to kto posprząta po meczu to jednak nie ich działka.
i no cóż, czas pokaże — bo albo znajdziemy kogoś kto ma serce ale nie nogi, albo kogoś kto ma nogi ale nie ma charakteru, albo w końcu trafi się taki jeden co połączy jedno z drugim i okaże się że jednak cuda jednak się zdarzają. Tylko póki co ja na wasze transferowe marzenia patrzę jak na tych co liczą na szybki hajs z losu w totka — pewni, że coś im wpadnie, tylko nie wiadomo kiedy.