Kogo naprawdę brakuje na murawie?
A, pamiętacie mojego kumpla, co parę lat temu latał na zgrupowania Pirata do Niemiec? Akurat na te, gdzie rozbijali się polscy lewe pachołki pod kątem transferów do naszej ligi. No i ten jeden raz, jak się skończyło oczepem w Bierhalle, to coś tam mamrotał o facetach, co by nie pogardzili kolorami Stali… Tyle tylko, że wymieniał nazwy ekip, co to niby mielibyśmy podejść. Wspominaliście kiedyś o którymś z nich? Bo ja mam wrażenie, że Nysa to teraz takie miejsce, co nawet takiemu obrońcy by pasowało — w końcu od razu robi się z Ciebie "klasyk lokalnej ligi", a nie jakiś tam anonim w Turcji. 🤡 Albo może to moja wyobraźnia, co bredzi po paru piwach…
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Przecież to tak, jakby ktoś mówił o moście, który ma się zaraz zawalić, bo jakiś koleś od kolegi raz w biblijce widział sznurki w środku — a u nas to normalka, że każdy majster co lata do Bierhalle to zaraz transferowy wieszcz.
Najpierw próba, potem wnioski.
A, naprawdę by się przydał 🔥 bo naszym lewym to nie raz odbija przy ataku w dwójce z atakującym! Pamiętasz jak tamten sezon Kamil zaliczył z Koszalinem dwa błędne odbicia pod rząd i od razu drugi kontakt uciekał na drugą stronę? Kurczę, chłop się na amen spiął przez tydzień. A jakby taki obrońca coś takiego w niedzielę w Toruniu zrobił, to byśmy mieli nowego Pirata w Nysie, no bo powiem ci, chłopaczyska ostatnio tak kombinują przy przyjęciu, że… no ale trudno, sami widzieliście wczorajszy mecz z Radomiem, ktoś to musiał w końcu ogarnąć!
Swoich się nie zostawia.
Ej, ale Rafał, kurde, trochę tu przesadzasz z tą paniką przy odbiciach — niech no powiem, że to nie żaden transferowy raj, tylko zwykła rzeź w Nysie przy każdej akcji. Ale co do lewego obrońcy… fajna wizja, serio, bo miałby kto ogarnąć ten lewy bok, gdzie od dwóch sezonów chłopaki grają, jakby mieli nogi z waty.
No ale realnie? Patrzcie, typy, o których mówicie z Bierhalle, to raczej są ludzie, co albo już lecą na fali w Bundeslidze, albo mają za sobą 30-tkę i wolą nie ryzykować w naszym klimacie. Plus, pamiętajcie, że nasza liga to nie żaden Eldorado — większość idzie tu na końcu kariery, żeby doczekać się posady w sztabie, a nie, żeby być nowym Piratem. Pirat to był fenomen, facet grał tu osiem lat i urodził się do tej koszulki, a nie każdy ma taki luz.
A co do tych lewych obrońców… coś wam powiem: gdyby któryś naprawdę marzył o naszym zespole, toby już dawno do nas zadzwonił. Znam paru, co byli w Radomiaku czy Resovii, i żaden nie miał wielkiego problemu, żeby podpisać. A Nysa? No cóż, jeszcze bardziej na uboczu niż te miejsca, więc szansa jest, ale trzeba by coś konkretnego pokazać, żeby ktoś z Betona sięgnął do kieszeni. Bo póki co, nasz dział sportowy to raczej baza lokalna z dodatkiem kilku chłopaków z Ekstraklasy B, a nie żaden kartelek transferowy.
Ale nie powiem — fajnie jest pomarzyć. Gdybym miał obstawiać, to bym postawił na jakiegoś młodziaka z I ligi, co chce się przebić, a nie na weterana z zagranicy. Bo takiego to pewnie szybko złapią do lepszego zespołu. A my? My dalej będziemy walczyć z tym, co mamy. Tylko proszę, niech ten lewy bok nie padnie przed finałem sezonu, bo to już nawet emocjonalnie za dużo.
Pamiętacie tę niedzielę w Toruniu, kiedy Staszek zrobił tamtego cudownego odbicia, co to aż sędziowie krzywo na siebie patrzyli, czy aby nie przeginają? No i co? Po tym meczu nikt nie dzwonił do Staszka z pytaniem, czyby nie został Piratem na amen, bo wiadomo było, że facet ma serce wprost wsadzone w Nyską koszulkę. A teraz gadacie o jakimś nowym Piracie, co niby by się u nas odnalazł? 😅
Słuchajcie, argumentujecie, że niby nie ma takich, co by chcieli? To popatrzcie na Tomka z Częstochowy — ten facet przyjechał z ligii greckiej, gdzie grał trzy sezony, no i od razu się wpasował w nasz zespół, aż się dziwicie, że nie jest jeszcze naiwką sezonu. Albo weźcie Przemka z Gniezna, co miał oferty z I-ligowych drużyn, ale wybrał nas, bo tu jest realna gra, a nie statystyki na papierze. Więc co, nagle wszyscy nasi "weterani" nagle zapomnieli, że transfers to nie tylko wielkie pieniądze, ale też ludzie, którzy chcą się czuć po prostu potrzebni?
A co do tej waszej teorii o Bierhalle i sznurkach w środku mostu… kurde, Liniowy, koleś tam bredził, bo akurat piwo mu nie szło, a nie dlatego, że ktokolwiek z naszych "speców" do transferów by coś wiedział. Rafał, mówisz o Kamilu i błędnych odbiciach? No jasne, ale pamiętaj, że on też kiedyś był taki, co się sypał w krytycznych momentach — teraz się ogarnął, bo nikt mu nie powiedział, że to koniec kariery, tylko pomógł mu dorosnąć do odpowiedzialności. I na tym właśnie polega cała magia Pirata: nie tyle talent, ile podejście do roboty.
PiotrGornik, ty mówisz, że nasza liga to nie Eldorado? No pewnie, że nie Eldorado, ale w końcu co komu po tym, żeby jechać do Turcji albo grać w piątkowej lidze za marchewki, kiedy można tutaj naprawdę walczyć? A skoro mowa o walce — ktoś mi powie, dlaczego jeszcze trzy lata temu nikt nie mówił, że nasza Nysa to marazm bez szans na cokolwiek, a teraz mamy takie grubasy jak Raków w zasięgu? Bo się zgrało, bo ludzie uwierzyli, i dlatego teraz nawet jakiś lewy obrońca mógłby pomyśleć: "A, w Nysie się robi coś fajnego, no to może spróbuję".
Ale macie rację w jednym — trzeba by coś konkretnego pokazać, żeby ktoś z naprawdę solidnym nazwiskiem pomyślał o Nysie. Bo póki co, nasza "kariera" transferowa to głównie młodzież z okolicy i paru weteranów, co mają dość bezsensu w wyższych ligach. Ale wiecie co? Ja bym obstawiał na starszego, doświadczonego chłopa, co ma już dość bycia rezerwowym w swoim zespole, a nie na jakiegoś młodziaka, co się męczy w I lidze. Bo taki młodziak pewnie jeszcze raz pomyśli, że fajniej byłoby grać w Ekstraklasie B niż w naszej… nocejącej w dolnej połowie tabeli Nysie.
xG > emocje.
ej, mistrzowie, ależ wy tam gęby otworzyliście z tym "nigdy nie będzie nowego Pirata" i "nikogo nie zainteresuje nyska koszulka" — a ja wam powiem, że jakbym się dowiedział, że któregoś dnia przyjdzie do nas taki facet jak wasz Tomek z Częstochowy tylko na lewego obrońcę, toby mi się na trybunach nie mieściła radocha! bo przecież nie o to chodzi, żeby ten ktoś miałby być następnym Piratem od razu od pierwszego dnia, tylko żeby przyniósł do zespołu coś, co nam ostatnio tak cholernie brakuje — tą tężyznę, żebyśmy wreszcie nie grali jak banda chłopaków, co to na boisku jeden drugiego depcze, tylko jakby ktoś jednak ogarnął tę lewą stronę i zrobił z tego broń, a nie karabin maszynowy ustawiony w losowym kierunku.
i niech mnie diabli, ale ja wam przypomnę ten mecz z drugim oddziałem z Opola, jak jeszcze mieliśmy jakiegoś tam Gawlika na tej pozycji — facet walczył jak opętany, nie raz odbijał piłki, co to już lądowały poza boisko, i co? co zrobił dział sportowy? poszli po starego Jarka z Radomia, bo niby "doświadczenie", a nie pomyśleli nawet o tym, żeby dać szansę młodszemu, co by się na tym uczył i potem został z nami na lata. no ale cóż, teraz mamy co mamy, i dlatego ja naprawdę wierzę, że jakby do nas trafił choćby taki zawodnik jak ten Przemek z Gniezna, tylko na lewego, tobyśmy mieli wreszcie tę odrobinę luzu, co to nam tak bardzo teraz brakuje.
i nie mówcie mi, że nikt nie zadzwoni — bo przecież skoro Tomek przyjechał z Grecji, to dlaczego nie miałby przyjechać ktoś inny, co ma już dość bycia piątym kołem u wozu w swoim zespole? trzeba tylko pokazać, że naprawdę się chce, a nie że się liczy tylko na jakieś cudowne przeloty z Bierhalle, gdzie ktoś bredzi po piwie. ja wam powiem tak: jakby dział sportowy Stali poszedł kiedyś do któregoś z tych waszych "podejrzanych" transferowych kumpli z Liniowego i powiedziałby prosto w oczy: "słuchaj, macie u nas miejsce do zagospodarowania, u nas grasz, bo naprawdę potrzebujemy, a nie dlatego że jesteśmy ostatnią deską ratunku", toby pewnie paru się zastanowiło. bo tak naprawdę większość z tych facetów to nie jakieś gwiazdy, tylko normalni chłopaki, co chcą grać, a nie liczyć gole na papierze.
i jeszcze jedno: wy tu mówicie o tym lewym obrońcy jakby to była jakaś super specjalizacja — a przecież to po prostu człowiek, co ma dwie nogi i rozum w głowie, i jakby mu się podobało to, co robimy na boisku, toby się ogarnął. no bo widzieliście wczorajszy mecz? tamten atak na początku drugiej sety, kiedy nasz środkowy tak walnął, że piłka poleciała prosto na linię autową, i nikt nie ogarnął, żeby ją odebrać? a gdyby na lewym stał ktoś, co by po prostu tam wbiegł i to złapał, toby była akcja, nie traciłbym czasu na gapienie się w podłogę. i to jest właśnie ta różnica — nie potrzeba nowego Pirata, który by robił cuda, tylko porządnego obrońcę, co by po prostu robił swoje, i tyle.
no ale zobaczymy, może kiedyś się trafi — bo póki co, my dalej gramy, a kibice dalej śpiewają, nawet jak sędzia nam zagląda pod paznokcie przy każdej drugiej akcji.
ej, ależ wy tu teraz odgrzebujecie te wszystkie stare opowieści zafajdane piwem i papierosami, jakby w Nysie nigdy nic się nie działo… no dobra, ale ja wam coś powiem, bo ja pamiętam czasy, kiedy mówiliśmy o nowym Grubasie albo drugim Piracie co ładnych parę tygodni — i wiecie co? ani razu się nie sprawdziło, ale za to ile było narzekania i ile to szklanek poleciało z tej okazji.
pamiętacie ten cały szum, co się zrobił lata temu, jak mieliśmy niby dogadać się z jakimś napastnikiem z Ekstraklasy B, co to niby marzył o naszym mieście? niby to wszystko szło na 100%, bo facet nawet przyleciał obejrzeć nasz mecz na stadionie — i co? poszedł na browar, a następnego dnia była już umowa w innym zespole, bo tamtego menadżera bardziej zainteresowała premia na dobry strzał, niż to, że my tu gramy na boisku z gliny. i pamiętajcie, że to nie był żaden jeden raz, bo raz drugi leciało o pomocnika, który niby miałby dołączyć do Jarka, ale ostatecznie został w Zagłębiu, bo mu zaoferowali samochód do biura — no cóż, u nas to auta to marzenie z bajki, a tam mógł jeździć na koszt firmy. widziałem gorsze rzeczy, ale ta historia to była klasyka: facet przyjechał, popatrzył na nasze trybuny pół puste, na szatnię, która śmierdziała wilgocią, i po prostu… zrezygnował. i myśleliście, że się tym przejął? ani trochę, bo dla niego ważniejsze było to, żeby jeździć klimatyzowanym golfem niż grać w Nysie.
a jeszcze gorzej było z tym chłopakiem, co miałby być nowym "Orłem z Głuchołaz" — no bo wiecie, takiego napastnika wszyscy szukali, bo ten nasz dotychczasowy to jakoś nie szedł, a tu nagle wybucha plotka, że jakiś koleś z niższej ligi strzela 20 goli na sezon i jest gotów przyjść za półdarmo. i co? przyleciał, obejrzał dwa treningi, zobaczył, jak nasz trener krzyczy na obrońców o piłkę, która i tak nikomu się nie chce podawać, i w pół godziny powiedział "dziękuję, nie". powiedziałem sobie wtedy, że jak już ludzie mają taką ochotę na nowego gwiazdora, to niech im odbije przy stole, bo tu na boisku to raczej nie zadziała.
no ale fajnie, że teraz znów mamy marzenia o nowym Piracie czy o kimś na lewym — i ja wam powiem, że może kiedyś się trafi, ale póki co, to się te wszystkie gadania i tak na nic nie zdadzą. bo wiecie, że ja pamiętam te wszystkie "na 100%", "już jutro", "niebawem", które potem rozchodziły się po mieście jak dym papierosowy po ostatnim golu sezonu… i co? zostaje tylko gorycz i kolejny raz, kiedy ktoś mówi "a nie mówiłem?", a my dalej gramy w tej samej drużynie, z tymi samymi chłopakami, i śpiewamy, że mamy serce, nawet jak sędziowie pakują nam się pod paznokcie przy każdym drugim zagraniu.
no ale zobaczymy, może ten raz będzie inny — bo póki co, my dalej kibicujemy, a gazeta wraca do domu pełna nadziei, że jednak tym razem coś się ruszy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽