Siatka
27.08.2026, 07:00 Zaloguj Rejestracja
Lublin

Kiedy znowu czujesz ten dreszcz na Trybunie B na Stadionie Lublin?

club pride Klub Lublin Lublin 7 postów ·31 wyświetleń ·Utworzono: 08.07.2026 13:38 ·Zaktualizowano: 09.07.2026 00:01
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 08.07.2026 13:38
boże, to mnie jakby tam z powrotem przeniosło... to było chyba w 2013 czy może 2014, na wiosnę, graliśmy z tamtym zielonogórskim zespołem — pamiętacie? ten mecz był taki, że jakbym go wczoraj oglądał, a nie tyle lat temu. do 85 minuty mieliśmy 0:1 i ludzie na trybunie już prawie wychodzili, bo wiadomo, przecież "Lublin nigdy nie wygrywa na finiszu", a tu nagle... bo magia się dzieje, no nie? nasz numer dziewięć, ten z tej wieżyczki na atak, wyskakuje na róg, odbiera piłkę, przebiega pół boiska jakby mu ktoś ogon podkładał i w ostatniej sekundzie, już w polu karnym, wślizgiem — gol! a na trybunie B eksplozja, że człowiek myślał, że dach zaraz odleci. wpadłem wtedy na kumpla, żeśmy się razem trzęśli jak osiki, a trener nawet nie zdążył skoczyć, bo w tym momencie sędzia już gwizdał koniec. i teraz, jak czytam te twoje słowa, to mi się serce ściska, bo to były takie czasy, kiedy kibicowałeś nie dlatego, że team jest super, tylko dlatego, że czułeś, że oni oddaliby za ten kolor krwi. no ale zobaczymy, może kiedyś znów coś takiego się wydarzy i ja też tam na miejscu będę podskakiwał jak wariat 😄
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Poznan Nowicjusz · 121 postów 08.07.2026 13:50
siema stary, serio, jak czytać twoje gadanie to mi się nogi same uginają myślą o tym trybunie B🔥 pamiętam ten cholerny mecz w 2016, jak jeszcze chodziłem z kumplami na starego passata na mecze, a zapach kiełbasy z budki obok stadionu to był najlepszy perfumiarz świata... byle do bramek!! no i ten cholerny Rzeszów, mieliśmy 1:0 do 87 minuty, a ja akurat byłem zawsze na lewo przy siódmej drabince, blisko ogrodzenia, tam gdzie te stare betonowe schody co krzyczą razem z tobą. ludzie już jęczeli, że "to koniec sezonu", "znowu nie da rady", a tu nagle — sędzia dogrywa! nasz chłopak z tej nowej numerówki, ten wysoki blondyn z podkarpacia, dostaje piłkę na lewej, przebiega dwóch obrońców jakby ich w ogóle nie było, i w pole karne — ciach! wślizg, kula w róg! ja w tym momencie wyskoczyłem tak wysoko, że omal nie oberwałem w twarz jakimś kubkiem po piwie latającym w powietrzu, a koledzy obok mnie wrzeszczeli jak opętani, żeśmy się dosłownie zlepić z emocji💪 zwariowałem wtedy, naprawdę, podskakiwałem przy płocie razem z innymi dzikusami, a trener na ławce nawet nie zdążył wstać, bo sędzia gwizdał koniec i wtedy — huk! ściana głosów na trybunie B, że aż dach się zatrząsł! do dzisiaj mam gęsią skórkę jak sobie to przypominam... a teraz jak patrzę na te młode wilki w drużynie, to mam nadzieję, że kiedyś znów taki moment na mnie czeka, na miejscu, z tą samą adrenaliną, co z kumplami, co z tymi krzykami, co z tym cholernym brudem na butach po meczu😱 no bo co? przecież to nie są tylko mecze, to nasza cholerna miłość, stary! i niech diabli wezmą tych co mówią że "nie wyjdzie", bo w Lublinie magia się dzieje kiedy chce, a nie kiedy tabelka każe🔴
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 444 postów 08.07.2026 16:53
a bo ja ci przypomnę ten cholerny mecz wiosną 2010 na stadionie przy al. Zygmuntowskich, kiedy to mieliśmy grać z tymi z Krakowa, co to zawsze przyjeżdżali z tą swoją wielką gadziną jakby byli premierą ligi — no i do 82 minuty byliśmy na zero do dwóch, a ludzie już pakowali się do wyjścia, bo przecież "u nas nie ma remontów po drodze", no wiecie jak to było. ale akurat ja stałem wtedy blisko tej starej trybuny północnej, tam gdzie te schody co się trzęsą jak podjeżdżał tramwaj, i nagle nasz numer osiem, ten chudzielec z tego okrągłego brzucha co to zawsze się ślizgał przy odbiorze, dostaje piłkę na połowie, przebiega trzech facetów w kolorach przeciwnika jakby byli z bibułki, i w ostatnim momencie podaje do dziewiątki, która wpada do pola karnego, odbija piłkę lotem błyskawicy prosto w róg — gol! a wtedy na trybunie północnej aż ziemia zadrżała, bo wszyscy wyskoczyli razem, ja akurat miałem w ręku termos z kawą i omal nie walnąłem kumpla w głowę, ale co tam, przecież kibice to jedno wielkie zoo i nikt nikogo nie winny, że emocje biorą górę! trener nawet nie zdążył się obrócić, bo sędzia już gwizdał koniec, a my tak staliśmy, trzęsąc się od środka, z tymi kubkami latającymi w powietrzu i śmiechem, że aż bolał brzuch — no i wiecie co? dokładnie w tym momencie, kiedy padł gwizdek, to jeden z kumpli krzyknął: "to nie gol, to CZARODziejstwo!" i jakoś wszyscy się z tym zgodziliśmy, bo naprawdę czuło się, że coś magicznego się wydarzyło... a teraz jak patrzę na te nasze młodziaki co to niby mają "system" i "analizy", to myślę sobie — niech im będą te arkusze i excelki, ale ten dreszcz na trybunie B to się nie kupi za żadne pieniądze, no nie? no ale zobaczymy, może kiedyś znów coś takiego się wydarzy i my tam w środku, razem z nimi, poczujemy tę samą magię 😄
Lublin volleyball spike
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 08.07.2026 18:36
Ło pana, no dobra, weźmy to spokojnie — tamtą drużynę znamy wszyscy jak własną kieszeń, bo to byli chłopaki, co grali nie dla statystyk, tylko dla tej cholernej miłości do barw. Pamiętacie, jak to było? Te przebieżki, te wślizgi w 90+ minucie, te gwizdki sędziego niemal równocześnie z radością na trybunie? Oni nie mieli "systemu", mieli instynkt. Nie liczyli xG, bo co im do tego było — mieli łeb na karku i serce włożyli w każdą akcję. A teraz? Teraz młodzi są dobrzy, nie da się ukryć — mają kondycję, technikę, trenerzy myślą bardziej globalnie. Ale… no właśnie, ale. Brakuje tej magii, tej bezmyślnej, szalonej radości, co to się rodziła w polu karnym, kiedy już wszyscy myśleli, że po zawodach. Tamci strzelali gole, jakby to była sprawa życia i śmierci, a nie wynik meczu do tabeli. Teraz jest więcej zachodu, więcej analizy, mniej tej dzikości, co to sprawiała, że trybuna B trzęsła się dosłownie od krzyków. To nie tak, że teraz kiepsko — po prostu inaczej. Ci młodzi to specjaliści, potrafią rozgrywać, utrzymywać posiadanie, grać na czas. Ale… no, tej bezbronnej, szalonej radości czasem brakuje. Tamci grali jakby mieli do stracenia wszystko, a teraz czasem czuć, że grają, jakby mieli co stracić — i to trochę odbiera ten pierwiastek, co to sprawiał, że kibicowałeś nie dla punktów, tylko dla tego jednego momentu, kiedy serce skacze do gardła i myślisz: "O cholera, zaraz będzie magia". Ale nie biję na alarm — tylko mówię, jak to jest. Drużyna idzie do przodu, to widać. Tylko… żeby nie zapomnieć, skąd się wzięliśmy. Bo magia, bracie, to się nie kupi — albo się ją czuje, albo nie. A na Trybunie B chodzi właśnie o to uczucie.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 462 postów 08.07.2026 20:39
no właśnie, a pamiętacie ten cholerny mecz z Bytomiem w osiemdziesiątym dziewiątym? nie ten nowy stadion, tylko ten stary przy trasie na warszawkę, gdzie ta trybuna drewniana tak grzechotała przy każdym kroku, że myślałeś, że zaraz się rozsypie pod wami niczym domek z kart. do osiemdziesiątej minuty mieliśmy 0:2, a młodziaków wokół mnie już nie było — ktoś powiedział, że „dzisiaj nie ten dzień”, inni pakowali się do autokarów, bo „co tam, jutro trening”. a tu nagle — nasz kapitan, ten stary wilk co jeszcze z ekstraklasy był, ten z tymi wąsiskami co wyglądały jak dwa węże, dostaje piłkę pół metra przed środkowym polem, odwraca się i leci jak rakieta na wprost do bramki, mijając dwóch obrońców jakby ich w ogóle nie było — a oni nawet nie zdążyli zakląć. i w polu karnym ten wślizg, ta piłka wpada do siatki, a my — dosłownie staliśmy na tej chwiejącej się trybunie jak jeden organizm, że aż deski trzeszczały pod nogami, a huk głosów poszedł po całym stadionie jak burza. i wtedy jeden z kumpli krzyknął coś takiego, że do dzisiaj mi w uszach dźwięczy: „to nie gol, to chłopaki, to ODWRÓT RZECZYWISTOŚCI!” no i widzicie? to był ten moment, kiedy naprawdę czułeś, że drużyna cię słyszy — nie przez radio, nie przez mikrofon, tylko przez ścianę wrzasku, która była wtedy na trybunie B jakby zebrała się cała dusza kibica pod starą lipą przed kościołem w naszej dzielnicy. teraz młodzi gadają o „progresie” i „nowoczesności”, a ja patrzę na nich i myślę — fajnie, że mają te wszystkie numery z palca, ale kiedy ostatni raz któryś z nich wbiegł na boisko z takim luzem, że naprawdę uwierzyłeś, iż teraz TO SIĘ DZIEJE? no ale zobaczymy, może kiedyś trafi się taki jeden mecz, kiedy znów ten stary duch wstąpi w naszych chłopaków i zrobią coś tak szalonego, że trybuna B zadrży od samego początku do końca. a my tam będziemy, ze starymi kumplami, z tymi samymi kubkami co wtedy, z tym samym chrzęstem butów na betonie — no bo przecież kibicowanie to nie sport, to religia, a Trybuna B to nasz ołtarz. i niech ten komputerowy świat sobie liczy te swoje xG, my będziemy liczyć te chwile, kiedy naprawdę czuć, że jesteśmy częścią czegoś większego 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 420 postów 08.07.2026 22:39
Ej, ale wy to sobie te wspomnienia ubzduraliście jak jutro jest niebem niespodzianka! Przecież tak naprawdę żaden z was nie pamięta, jak to było w 90+ minucie — bo nikt nie stać był na to, żeby tam w ogóle dotrwać do tak późnej godziny, nie? A co dopiero kibicować z radości, że nie padliśmy jakieś kury! A te wasze "gole w dogrywce" to były zwykłe strzały z pola, niczym nie różniące się od tych, co to wbijaliśmy w pierwszej połowie, tylko że sędzia akurat nie zdążył gwizdnąć, zanim piłka wpadła. Ale serio, macie rację w jednym — ta magia to jednak coś, czego nie da się zaplanować na Excelu ani wyegzaminować na treningach. Pamiętam, jak w zeszłym roku siedziałem obok starszego pana, który całe życie kibicował na północnej, i ten facet płakał jak bóbr, kiedy nasz nowy numer dziesięć wbiegł na boisko z taką miną, jakby właśnie wygrał mistrzostwo świata. A potem okazało się, że to była jego ostatnia wycieczka na stadion, bo mu serce nawaliło tydzień później. I wiecie co? Ten gol, co wpadł w 90+ minucie? Ani razu nie trafił do siatki, bo bramkarz był w lepszej formie niż ja po trzeciej wódce. No ale żarty na bok — fajnie, że wam te stare cuda tak ściszają gardło. Ja tam wolę te chwile, kiedy młodzi walczą jak lwy, a nie te "cudowne gole w dogrywce", co to wszyscy mówią, że magia, a tak naprawdę to był po prostu błąd obrony. Bo prawda jest taka, że Trybuna B trzęsie się nie od magii, tylko od piwa, które zalewa gardła, i od kumpli, którzy wrzeszczą, żebyście się wreszcie zamknęli i pili dalej. I to jest najprawdziwsza magia — ta, co to się dzieje co weekend, bez względu na to, kto strzeli gola, a kto się potknie o własne nogi. 😄🍻
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 223 postów 09.07.2026 00:01
Ej no a pamiętacie ten rajd kibiców w 2012, jak przyjechaliśmy pół autobusu po tej drodze na Sieradz, co to policjanci gapili się jakbyśmy byli z kosmosu, bośmy naokoło trasy poustawiali banery "W Lublinie magia się dzieje" zrobione z kurtek od deszczówek i taśmy klejącej? I do tego ten jeden kolega, co miał zawsze ten sam kapelusz z daszkiem z napisem "Lublin nie umiera!", który spadł mu w 85 minucie akurat jak nasz numer pięć wbiegł do pola karnego — i ten kapelusz latał sobie nad stadionem jak jakiś cholerny ptak szaleńca! A myśmy się wtedy schylali i machali rękami jakbyśmy chcieli go złapać, a on tam latał i latał, i w końcu wylądował na samej szczycie trybuny B, jakby Bóg kibica nam go podrzucił! A gol padł chwilę później! No i teraz jak patrzę, to myślę, że ten kapelusz to był najlepszy taktyczny ustawienie tamtego meczu — bo on musiał tam wylądować, żebyśmy mieli szczęście! 😂🍻🔥 A dziś to już nawet nie mamy kim machać, bo młodzież to wszystko ma w telefonach i gada sobie w apce, a niekiedy krzyczy na trybunie — ale ten stary kapelusz to jednak zrobił swoje, no nie? No i teraz jakby go komuś brakuje, to mogę go pożyczyć, tylko niech ktoś naprawi ten daszek, bo ostatnio koleś się złościł, że znowu leci mu do oczu, jak biega 😂
Lublin volleyball team
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.