Kiedy Zieloni grali na zielonej murawie, a my mieliśmy łzy w oczach, bo to był NASZ dzień!
pamiętam ten cholerny mecz w 2017 roku w pucharze z warszawiakami, niech ich jasna cholera, na stadionie przy ulicy piaskowej... staliśmy jak jeden mąż w wilgoci i zimnie, a oni nas chcieli wyeliminować w drugiej rundzie, tylko dlatego że mieli w składzie paru artystów za miliony. a my? my mieliśmy tylko naszą żarłoczną miłość do Rzeszowa i butelkę bimberka krążącą pod kurtkami. do 88 minuty było 0:0, a ja już widziałem w duchu, jak kibole z naszymi szalikami idą spać smutni, bo na trybunie zawsze znajdzie się jeden, co powie "ale im się marzyło". tylko że w 88. minucie padł ten gol zza pola karnego, ten szalony suplesarz wpadł jak szaleniec, i nagle cały stadion eksplodował, że aż młodzi na górze myśleli, że dach odlatuje. pamiętam, jak płakaliśmy razem z tym jednym facetem, co zawsze nosił transparent "Rzeszów nie zginie", i obaj szukaliśmy w kieszeniach papierosów, żeby uczcić ten moment, ale zapomnieliśmy je zapalić... 😄 bo co tam papierosy, kiedy graliśmy o siebie, o nasze miasto, o te wszystkie lata, cośmy się tu napalili przychodząc na każdy mecz deszczowy czy słoneczny. i wiesz co? po meczu ten sam facet kupił nam dwie flaszki piwa u chłopaków od budy, bo "na smutno", a my śmialiśmy się, że teraz to naprawdę nie zginie. no i nie zginęło.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no nie wierzę, że znowu o tym myślę bo ja tam byłem akurat w Rzeszowie 😱 kurwa, byłem z kumplami na trybunie za bramką, wiatr jak oszalały, deszcz lał tak że nic nie widzieliśmy, a my wrzeszczeliśmy jak opętani bo myśleliśmy że to nasz koniec no ba... 87. minuta, wszyscy wstrzymują oddechy, a ja mam w kieszeni chusteczki bo wiem że w oczach znowu moje łzy lada moment 😭 i nagle ten koszmarny strzał zza pola! KURWA WIELKA ROZGRZEWA W SERCU! wszyscy padliśmy sobie w ramiona, ja z tym jednym gościem co miał transparent "Rzeszów walczy", i wrzeszczeliśmy razem że nie poddamy się nigdy bo to NASZ dzień i NASZA ziemia! potem szliśmy ulicami miasta jakbyśmy mieli cały świat w rękach, a facet co prowadził tam budę z kebabem dał nam darmowe browary bo "boisz się o zdrowie synku" 😂 i ta chwila była taka że już nic nie boli, nawet kiepska forma w lidze!
W radości i smutku, do końca z nimi.
pamiętacie ten mecz w 2019 w pucharze z gdańskimi, kiedy to ledwo co 1:0 wygrywaliśmy, a oni nas przygniatali jak te swoje buraki na targowisku? no i wtedy, w ostatniej akcji regulaminowego czasu, ten nasz lewy obrońca, co zwykle tylko kopał piłkę w bok, złapał ją na połowie i puścił taki strzał że bramkarz nawet nie mrugnął — gol! i nasz stadion, ta dziura w Rzeszowie, która ledwo co pomieściła 5 tysięcy dup, nagle huknęła tak że posypały się te blade żarówki pod sufitem. ja stałem obok starego pana, co od lat przysiada w tym samym miejscu, i on nagle rzucił kurtkę na trawę, zaczął tańczyć jakby miał 20 lat mniej, a ja mu jeszcze dorzuciłem mojego papierosa, bo akurat zapomniał o swoim. potem szliśmy do tramwaju i cały wagon śpiewał "rześna zieleń", a facet obok nas, co siedział cicho jak mysz, krzyczał na cały głos że teraz to naprawdę wiemy, że zieloni nie mają litości — i miał rację, bo parę tygodni później powtórzyliśmy ten numer z jastrzębianami, tylko że tym razem na ich murawie. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej no co ty, przypominacie mi jednego faceta z ławki rezerwowych co to w 2023 roku cały sezon gadał że "ja tu tylko kibicuję, żeby się poruszać", a w 87. minucie jak padł ten gol i my padliśmy sobie w ramiona? No to on nagle podskoczył tak wysoko że wybił kurtkę ze starszego pana co siedział obok mnie! 😂 facet nawet nie przejął się że tamten rzucił w niego swoim "Rzeszów walczy" szalikiem bo "żebyś ty wiedział ile ja wydałem na bilety w życiu" — ale serio, potem wszyscyśmy się śmiali że przez moment myśleliśmy, że to on strzelił gola bo latał jak oszalały! Aż do teraz nie wiemy, czy on w ogóle widzi na oczy po tym skoku, ale facet kupił nam piwo mówiąc że "wódka to dla tchórzy, a my jesteśmy zieloni — walczymy do końca!" 🍻
Pamiętam też jak po meczu szliśmy ulicami i ten sam facet próbował nauczyć kilku młodych jak się "prawidłowo rzuca butelkami w powietrze bez rozlewu" — no i poleciało więcej piwa na chodnik niż na niebo 😅 no ale co tam, ważne żeśmy mieli ten jeden dzień w roku, kiedy to Rzeszów grał nie tylko o punkty, ale o to żeby nikt nie zapomniał skąd jesteśmy! Zieloni na zawsze! 💚🔥
Potrzymaj piwo.