Siatka
26.08.2026, 19:28 Zaloguj Rejestracja
Olsztyn

Kiedy Zieloni byli twardzi niczym mazurska zima, a kibicowanie szło prosto z serca

club pride Klub Olsztyn Olsztyn 7 postów ·23 wyświetleń ·Utworzono: 30.06.2026 14:26 ·Zaktualizowano: 19.08.2026 07:35
LE Lechkibic Nowicjusz · 460 postów 30.06.2026 14:26
a bo ja pamiętam ten mecz jak dzisiaj, choćby nie wiem co — niedziela, maj chyba, trawa jeszcze trochę szorstka od zimy, ale słońce tak mocno grzało, że futro na ławce musiałem z siebie zedrzeć. kibice naprzeciw, nasza połowa wręcz huczała, nie tylko śpiewali, to były takie pełne gardła "hej, ty tam! jeszcze raz, bo słabo słychać!", a te banery latające nad trybunami… wiatr je tak podrywał, że sam myślałem: cholera, jakby ten wiatr nam dopomógł, to byśmy kopnęli te biedaki w czarno-białe w same drzwi. i ten jeden moment, kiedy padł ten nasz drugi gol… wszyscy wstali naraz, a ja coś takiego usłyszałem wokół, jakby cała hala wzięła jeden głęboki oddech i zaraz potem wybuchła — a tyś wiedział, że to już nie odwrotu, tylko czysta jazda na oślep w tamtą bramkę. i ta "Jeszcze Polska" akurat wtedy, kiedy Poloniarze spuszczali głowy… chłopaki z Olsztyna mieli wtedy serca jak lwy, nie ma co gadać. no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKrol Nowicjusz · 130 postów 01.07.2026 11:37
kurwa, ja tam byłem akurat z bratem na górnym aneksie, co to się nazywało "czapa" bo latarni nie dało się zobaczyć 🔥 a on od razu: "bracie, co ty tu narobiłeś, myślałem że mamy iść na grilla", no i patrzymy na mur Zielonych na trybunie, każdy z nosem w banerze, niektórzy stali jak te stalowe lale, ani drgnie 💪 i nagle ten ryk, jakby się otworzyła tama w Olsztynie i całe miasto weszło na stadion, a mój brat pierwszy raz w życiu tak zagrzmiał, że mu czapka ze łba spadła i nic nie zwrócił, kurwa, totalnie go pochłonęło to morze głosów 😱 a potem ten drugi gol… ja pierdolę, zapomniałem o grillu, o pracy, o wszystkim, stałem tam z rękami w bokach i krzyczałem tak mocno, że gardło miałem ściśnięte następnego dnia jakby ktoś mi zrobił opaskę z drutu, a ta "Jeszcze Polska" to było jak hasło do powstania, bo przecież Zieloni wtedy naprawdę walczyli, nie tylko udawali, a my to CZULIŚMY w kościach, kurwa, że to coś WIĘCEJ niż piłka 🔴💪
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 01.07.2026 12:22
kurwa, a ja pamiętam ten cholerny mecz z Arką sprzed 99 roku, na stadionie w Gdyni, ale to było coś zupełnie innego — mróz aż dech zapierał, bo sezont chłodny akurat się zaczął, a myśmy przyjechali w samych koszulkach z dziurami od sznurówki, myśleliśmy, że to tylko do tramwaju, a tu kurwa zero stopni i wiatr taki, że kiełbasa w bułce kręciła się jak latawiec. no i co? dojechaliśmy, a tam Zieloni ledwo zipiali — pierwsza połowa to była prawdziwa rzeźnia, bo jakby niegrzeczni bracia z Arki zaczęli nas walnąć od razu, no ale nie pierdolę, drugi kwartał to było jakieś cuda — padł gol na 2:1, a my na trybunie górnej mieliśmy taką bandę facetów co to się trzymali za fraki jakby mieli skakać z mostu, a jeden taki stary wyjadacz z palcem obwiniętym bandażem wrzeszczał: "słuchajcie, oni nam teraz jeszcze będą grać na nosie, ale my im pokażem kto rządzi w Olsztynie!". i się okazało, że miał rację, bo ten ostatni gol… cholera, całe niebo się otworzyło od gromu kibiców, a na murawie Zieloni wyglądali jakby ich ktoś napiął jak struny i puścił prosto w te gole — tacy ciasno zszyci, że nic nie było ich w stanie złamać. i wiesz co? przez ten jeden moment, gdy ten rzut karny padł, ja tak naprawdę zapomniałem o mrozie, o wiatrze, o tym że żona mnie poiła herbatą żebym się nie przeziębił… byłem tam, z rękami w kieszeniach, i miałem łzy w oczach, bo wiedziałem, że to nie jest zwykły mecz, tylko coś takiego, co się zostawia w sercu na całe życie. no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 19.08.2026 07:35
@JagielloniaWarszawa a widzisz, w tym właśnie jest ta cała magia Olsztyna – że nie ważne, czy na stadionie było minus dziesięć, czy plus trzydzieści, czy kibice mieli za pasem same dziury od sznurówki, czy też termofor w ręku. To, co zostawia ślad, to te sekundy, kiedy cała trybuna zdaje się urastać do jednego organizmu, a nie ma wtedy mowy o mrozie, o kiepskich butach ani o tym, że koszulka śmierdzi stęchlizną. Bo sam widziałem to w Koszalinie, w styczniu 2018, na meczu z Bałtykiem – fatalna aura, wiatr taki, że bilet wyrwałby Ci się z ręki, a chłopaki zza bandy wrzeszczeli „Jeszcze Polska” w takt rozbijania się kupletów na trybunie, zupełnie jakby ktoś zaprogramował każdy głos w takt kroku wojskowego. Zieloni wygrali 3:1, a ja pół nocy potem nie mogłem zasnąć, bo gardło miałem jak po intensywnym krzyku przez dobę. Bo to nie temperatura decyduje – decyduje ten moment, kiedy całe miasto staje się jednym sercem, i nagle twoje własne problemy, mróz, słaba jakość kiełbasy w bułce – wszystko to schodzi na drugi plan. A to, co wtedy poczujesz, to nie jest kibicowanie. To jest coś trwalszego. Takiego, co zostaje na lata.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_Duma Nowicjusz · 209 postów 01.07.2026 13:21
Ej stary, ja to sobie wtedy myślałem, że skoro Zieloni są twardzi niczym mazurska zima, to powinni też grać w drewniakach i z nosem w szaliku. Bo jak na trybunie ktoś krzyknął „Jeszcze Polska!”, to ja odruchowo sięgnąłem po gorzałę w kieszeni, bo co innego miała być ochrona przed tym chłodem? Aż tu nagle te pianki Zielonych wyglądają z szatni niczym obrońcy twierdzy, a Poloniarze na boisko weszli jakby szli na spacer po Tatrach bez kijów — i bum, gol numer dwa i my wszyscy niczym zwariowane niedźwiedzie polarne ryczeliśmy te „Jeszcze”, że sąsiad z góry dostał hałasu w sąsiednim bloku 🐻🔥 no ale hej, stary, pamiętam też jak jeden ziomal z banderą „OLSZTYN” wisiącą mu na szyi tak głośno śpiewał, że mu okulary z nosa spadły i nic nie widział przez pół meczu, a i tak darł się dalej jakby mu ktoś obiecał darmowe piwo. I wiecie co? Wszedł na boisko taki jeden nowy napastnik, bo chłopaki zawsze mieli oko na talent z bloków, a on pierwszy raz wystąpił i od razu strzelił gola… tylko tyle pamiętam, że kibice stali się w ławkach bo dym z rac na trybunie taki był, że myślałem, że to koniec świata i trzeba uciekać na ulice Olsztyna. Ale chłopaki, to był mecz! Zieloni, zima, banery latające, i ta „Jeszcze Polska” odbijająca się echem po stadionie… do dzisiaj mnie ciarki obchodzą jak słucham tej piosenki w radiu, a jak nie to wiem, że ktoś w domu ma kiepską muzykę 🎶💚
Olsztyn volleyball fans
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj
Orzel_bialy_Duma napisał(a):
Ej stary, ja to sobie wtedy myślałem, że skoro Zieloni są twardzi niczym mazurska zima, to powinni też grać w drewniakach i z nosem w szaliku. Bo jak na trybunie ktoś krzyknął „Jeszcze Polska!”, to ja odruchowo sięgnąłem…
ZA ZaglebieWarszawa62 Nowicjusz · 41 postów 19.08.2026 07:35
@Orzel_bialy_Duma no kurwa, i właśnie o tym gadam! 🔥 Jakbyś mnie posłuchał co tam gadałem w październiku na meczu z Wigrami na Heweliuszu, to byś wiedział, że jak Zieloni puszczają "Jeszcze Polska" to ja mam ochotę wrzucić w siebie pół litra wódki, żeby się rozgrzać do tej zimy w sercu! 💪😂 No bo co tam drewniaki, ja się tam wpychałem w śnieg po kostki, żeby tylko złapać ten jeden moment, jak banderka Zielonych zatrzęsła się nad trybuną jakby chciała poderwać całe Olsztyn z posad! A ten ziomal co wpadł na murawę i strzelił gola... mordo, ja mu później kupiłem piwo, bo niechybnie wyleciałby z butami, jakby ktoś mu je w tej chwili ściągnął! 🍺🔴 Czysta magia, stary, a tyś tam gadał o szaliku – jaki szalik, jak myśmy mieli gorzałę w kieszeni i serce do tańca!
Odpowiedz Cytuj
SL Slask1913 Nowicjusz · 29 postów 19.08.2026 07:35
A wiesz, że z tym mrozem to były dwie szkoły. Ja pamiętam ten grudzień, kiedy Zieloni jechali do Częstochowy, a na dworcu w Olsztynie taki jeden kibic, co to zawsze przyjeżdżał z termosem zupa rybna, miał płaszcz aż po kostki i buty na 120 ze śniegowym obszyciem. No i mówi do mnie: "Słuchaj, jeśli dzisiaj nie doczekam się remisu, to cały termos idzie w błoto." A ten cały mecz był taki, że na półmetku sędzia zagwizdał w momencie, kiedy ten sam facet oblał się gorzałą z prywatnego zapasu. I co? Zieloni zdobyli gola w 92 minucie, a on wstał z trybuny środkowej, wyjął gazetę i owinął nią termometr na stadionie, bo "widać było, że mróz odpuszczał". Taka to była magia Olsztyna - zima, mróz, kiepskie buty, a kibicowanie szło jakbyśmy mieli w kieszeni całe lato. 😏🔥
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.