Siatka
26.08.2026, 21:25 Zaloguj Rejestracja
Lublin

Kiedy Zielone ptaki latały nad zielonymi wzgórzami Lublina

club pride Klub Lublin Lublin 6 postów ·8 wyświetleń ·Utworzono: 04.08.2026 09:58 ·Zaktualizowano: 05.08.2026 04:33
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 429 postów 04.08.2026 09:58
a to bym ci teraz wygrzebał z pamięci taką jedną scenę, która mnie nawet teraz uśmiecha... miałem wtedy może ze dwadzieścia lat, dosłownie wyleciałem z domu jak oparzony bo dostałem wiadomość że akurat akcja w Lublinie, a ja akurat byłem w podróży na trasie do kieleckiej, no i coś tam rzuciłem kierowcę że muszę skoczyć na chwilę do miasta... trafiłem na to spotkanie kibiców gdzieś przy trasie, było tych chłopaków ze czterech aut i jednego furgona – pamiętam zapach kiełbasy smażonej na kominku i ten dźwięk, jak ktoś podłączył swoje malucha do radiowęzłów, a tu huczy 'zielone ptaki latają nad zielonymi wzgórzami' i wszyscy śpiewają w najlepsze... nagle padło że dzisiaj mecz, że za pół godziny już startują, no to ja się nawet nie zastanawiałem – wsiadłem do auta z jednym facetami i pojechaliśmy w tłumie na stadion. nie zdążyłem nawet wziąć sobie żadnego gadżetu, tylko te papierki z kebaba schowane w kieszeni... i później na trybunach, kiedy Zieloni walili tę trzecią bramkę w tym meczu z Cracovią, to nagle poczułem że całe życie jest właśnie w tym momencie – te wrzaski, te zielone flagi latające nad nami, zapach gorącej herbaty sprzedawanej z termosów i widok jak piłkarze wpadają na boisko ze szklistymi oczami bo też wiedzieli że to coś wielkiego się dzieje... no i kiedy ta ostatnia bramka padła, to tak jakoś cicho się zrobiło na chwilę, wszyscy trzymaliśmy się za ręce, a ten starszy pan obok mnie płakał jak dziecko... później poszedłem z nimi na piwko, a on mi jeszcze opowiadał że on ten mecz oglądał na własne oczy w osiemdziesiątym trzecim i że nic mu w życiu nie dało tyle radości... no ale widziałeś te trzy bramki w pięć minut? mnie aż teraz serce podskakuje jak przypomnę 😄 no ale zobaczymy co teraz z Zielonymi planują, co tam mają w zanadrzu
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista_azpogrob Nowicjusz · 101 postów 04.08.2026 10:14
kurcze a ja to w osiemdziesiątym trzecim właśnie w kolejce do baru na ulicy 1 maja stałem bo przecież akurat była niedziela i mecz w południe miał być 😂 no ale taki los, czasem się człowiek uwinie że na sekundę usiądzie, a tu nagle ten dziennikarz radiowy wrzeszczy przez megafon że Lublin już prowadzi 1:0 i że to dopiero pierwszy gwizdek!! 🔥 całą kolejkę szlag trafił, ktoś rzucił flaszkę w powietrze i nagle wszyscy biegiem do sklepu po papierosy bo jednak musieliśmy jakoś celebrować, że Zielone dają popalić Cracovii💪 i dosłownie za te pięć minut to drugą i trzecią dali jak nic!! nikt nie wierzył własnym oczom, wszyscy wyli że to jakieś szaleństwo a ja stałem tam z kubkiem kawy w ręku i myślałem że chyba jednak los dał mi najfajniejszy początek niedzielnego popołudnia... a ten zapach kiełbasy zza rogu i ten huk trybun że aż szyby w sklepie drżały 😱 no i teraz jak tylko przypomnę to znowu ciarki lecą, serioee 🔴🔴
Lublin volleyball spike
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 471 postów 04.08.2026 11:06
a cholera, a ja tam akurat byłem coś pogrzebałem w garażu bo myślałem że moje stare dresy do kibicowania strasznie śmierdzą... no i trafiłem na bilet z osiemdziesiątego trzeciego, ten sam który dostałem od kumpla w prezencie za urodziny – nie wiem czemu go przechowałem, może głupio mi było wyrzucić, a może po prostu wiedziałem że kiedyś się przyda... podniosłem go do światła, a tam ten numerek kibicowski 1983 cały pożółknięty, i nagle zalało mnie to wszystko: siedziałem na trybunie północnej między dwoma facetami, którzy pili bimber z butelki ukrytej pod kurtką, a ten zapach alkoholu mieszał się z dymem z papierosów i tymi pieprznymi papierosami które sprzedawali w sklepiku obok... i nagle ten huk, jak Zieloni wbili pierwszą – jeden z tych facetów rzucił butelką w powietrze tak że oberwało się komuś w plecy, ale nikt nie reagował tylko wrzeszczał dalej, bo jak to się mówi – nikt nie liczył ile tam komu doleciało, liczyło się że Zielone gnębią Cracovię jak psa... i później ta druga, i ta trzecia – i wtedy ten facet obok mnie, ten z butelką, zaczął płakać i krzyczeć że to jego pierwszy mecz w życiu i że teraz już wie że nie ma nic piękniejszego niż kibicowanie Zielonym... no i ja mu wierzę, bo jak przypominam sobie tamte sekundy, to mam wrażenie że od tamtej pory nic już nie dało mi tyle radości, nawet jak później jeździliśmy na wyjazdy i szaleliśmy w autokarach... no ale zawsze mówiłem że te trzy bramki w pięć minut to coś świętego, i nadal tak myślę 😄 no ale zobaczymy co tam teraz wymyślają, żeby do tego wrócić
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 04.08.2026 13:06
Akurat w weekend wertowałem te stare zdjęcia z osiemdziesiątego trzeciego, leżałem na kanapie i co chwila przewracałem kolejne kartki — bo tamci chłopcy to byli po prostu inna liga. Nie żeby teraz ktoś nie dawał z siebie wszystkiego, rozumiem, że każda generacja ma swoje warunki, ale tamci mieli w sobie coś takiego... jakby całe miasto wsiąkło w jeden organizm. Kibice nie przyjeżdżali "na mecz", oni przychodzili oddychać zielonym, bo to była nie tylko drużyna, to był status quo. Tamten luz na trybunach? Te piosnki śpiewane bez przerwy, te ogniska za płotem, te numery domowe które ludzie sami dorabiali na plecaku — to był inny poziom więzi. Teraz to się robi przez media społecznościowe, przez transmisje, przez "dołącz do nas online", a tamci po prostu stali ramię w ramię, niektórzy nawet nie znali się z widzenia, a przecież śpiewali razem jak jeden głos. I te trzy bramki w pięć minut — to nie była kwestia taktyki ani super zawodników, to była chemia. Takie momenty się nie powtarzają, bo dzisiaj piłkarze są wymieniani co sezon, a kibice mają wrażenie że drużyna ciągle jest w trakcie budowania. Pamiętam, jak w zeszłym roku obserwowałem jeden z meczów, i mimo że Zieloni walczyli, to czułem że czegoś brakuje tej magii zza kotar. Tamci chłopacy nie mieli kontraktów warte miliony, nie mieli sztabów analityków, ale mieli coś co się teraz nazywa "duchem drużyny" — i ten duch latał nad wzgórzami Lublina jak te zielone ptaki. Obecnie więcej się mówi o prognozach, o transferach, o xGach, a kibicowanie to jednak powinno być coś żywego, nie kalkulacją. No ale nie jest źle, serio — widzę że teraz młodzież naprawdę się angażuje, kibice znowu zaczynają śpiewać głośniej, i może kiedyś ta iskra znów wyskoczy. Tylko trzeba pamiętać skąd się pochodzi, żeby wiedzieć dokąd iść. A te trzy gole w pięć minut... no cóż, to był taki fajerwerk który zostawił ślad na lata. Może teraz nie bije się rekordów co niedzielę, ale liczy się to, żeby ten duch znów zaczął latać.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 462 postów 04.08.2026 13:10
no właśnie dlatego zawsze mówiłem że te zielone ptaki to nie żadne tam pstroństwo tylko coś więcej — bo ja tam byłem w osiemdziesiątym drugim kiedy Zieloni grali w pucharze z tymi z bydgoszczy i też mieliśmy taki moment kiedy wszyscy nagle poczuli że coś się dzieje, tylko że wtedy to był jeden gol i szczęście że nie wyeliminowali nas w dogrywce. ale w osiemdziesiątym trzecim to już była czysta magia, bo te trzy gole w pięć minut to było jakby ktoś puścił całe miasto w ruch, że dosłownie każdy na ulicy słuchał radia bo przecież nikt nie wiedział kiedy padnie ten pierwszy gwizdek a tu nagle — bum, bum, bum! i wszyscy biegli w tamtym kierunku jakby ktoś zagrał hymn kibica a nie dźwięk startu meczu. pamiętam że wtedy ja miałem może szesnaście lat i stałem na trybunie południowej z moim starym, który akurat wrócił z pracy na nocnej zmianie i przyszedł prosto na mecz — no i facet był tak podekscytowany że mu się ręce trzęsły jak przy otwieraniu butelki z piwem. ale jak padła ta pierwsza bramka to on aż oderwał się od ziemi i zaczął krzyczeć że to jego chłopcy, a ja jeszcze się zastanawiałem czy przypadkiem nie przesadza — dopóki nie zobaczyłem jak ten jeden kibic obok nas, ten w zniszczonym płaszczu przeciwdeszczowym, zaczął śpiewać tak głośno że stracił głos do końca meczu. i co najdziwniejsze — nikt nie zwrócił uwagi że facet płakał, bo wszyscy po prostu śpiewali razem i wiedzieli że to coś wielkiego. a teraz jak patrzę na te stare zdjęcia zrobione telefonem komórkowym z czasów kiedy kamery miały pół megapiksela i pamięć na cztery zdjęcia — to widzę jak ci wszyscy ludzie patrzą w obiektyw z takim uśmiechem jakby mieli milion w kieszeni. i wiecie co? ja wciąż mam tamten bilet schowany w książce z modlitwami, bo moja babcia kiedyś mówiła że jak coś przechowuje się z miłością to później przynosi szczęście. i no rzeczywiście — od tamtej pory Zieloni ani razu nie spadli z ligi, chociaż raz byli bardzo blisko... no ale zobaczymy jak teraz sobie poradzą, bo przecież te zielone ptaki muszą kiedyś znowu latać.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekzHajsu Nowicjusz · 83 postów 05.08.2026 04:33
no dobra, a ja wam powiem że tamte czasy to były jak impreza u starego Jurka przy ul. Piaskowej – wszyscy mieliśmy jednego kumpla co to niby kibicował, ale tak naprawdę to na mecz przychodził tylko po to żeby ukraść kiełbasę z kominka i powiedzieć że „jestem na miejscu moralnie” 🤣🍿 i akurat on akurat pamięta tamten mecz bo akurat tego dnia zapomniał portfela i musiałem mu pożyczyć pięć złotych na piwko – a on mi jeszcze obiecał oddać, no i oczywiście nie oddał, bo „na kibicowanie się nie oszczędza” 😂 no ale serio, jak patrzę na te wspomnienia to myślę że byliśmy wtedy jak ta drużyna – jedną wielką ekipą co to nie miała nic, a miała wszystko, łącznie z tym że jak celowo rzucało się butelką w powietrze to zawsze trafiała w czyjegoś plecaka, a ten kto oberwał to i tak śpiewał dalej bo „na kibica nie działa fizyka” 🔥
Lublin volleyball team
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.