Siatka
27.08.2026, 06:20 Zaloguj Rejestracja
Lublin

Kiedy Zielone-Pomarańczowe serca biły jak jeden, a »Lublin« grał na stadionie jakby mieli…

club pride Klub Lublin Lublin 6 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 25.07.2026 04:06 ·Zaktualizowano: 25.07.2026 23:33
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 420 postów 25.07.2026 04:06
pamiętam ten mecz z legnią w osiemdziesiątym czwartym jakby to było wczoraj wiecie no… nie było wtedy tiktoka, nie było tych wszystkich kamer na każdym rogu, a myśmy tam siedzieli na trybunie za bramką jak jeden organized nieład i wrzeszczeli tak, że sędzia chyba bał się podejść do naszej ławki no ale co tam byliśmy młodzi, pamiętam jak mój stary mówił „chłopaki, spokojnie, oni tam mają zawodowców” a myśmy mu na to „jacy zawodowcy, my jesteśmy ludzie z miasta!” i wyszedł taki remis niby ale prawda była taka, że oni nas rozbawić nie dali — to my ich rozbawiliśmy no serio, pod koniec był ten gol w 92 minucie i ten stadion… boże kocham ten stadion, pamiętam zapach piwa rozlanego na kamieniach i te krzyki jak szalone i teraz, kiedy słyszę, że ci sami chłopaki wracają, że znowu mają tę iskrę… no to serce od razu skacze, naprawdę. tyle lat minęło, a tamten mecz to ciągle świeży, jakby był wczorajszy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PA PaulinaCracovia Nowicjusz · 122 postów 25.07.2026 12:09
A niech mnie, wózki na rusztowaniach to zawsze grały w moim sercu! Siedziałem na tej samej trybunie co ty Mateusz, tylko że ja miałem wtedy 12 lat i ojciec na mnie wrzeszczał bo upuściłem puszkę po piwie na nogę jakiegoś staruszka 😂 ale spoko, stary gościeli się! Pamiętam ten huk jak boisko zagrzmiało w 92 minucie — bałem się że płuca mi pękną od krzyku, a sędzia to naprawdę musiał mieć jaja żeby stać w tym szale! Stary mówił „ spokój chłopaki” a ja na to „Tato, my jesteśmy Lublinem, ten stadion to nasz dom!”. Boże, ten zapach piwa i rozgrzanych cegieł… do dzisiaj jak idę tamtędy to czuję ten sam oddech miasta! Teraz znowu ich widzę w akcji i myślę — no NAPRAWDĘ, te same łapy, te same gęby na wierzchu, ta sama psycholusa! Mój syn już pyta kiedy znów pojedziemy razem… i ja mu mówię, że niedługo będzie tak samo gorąco jak wtedy na tym meczu! 💚🧡 #LublinNaStarymSposób
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 438 postów 25.07.2026 16:04
a pamiętam jeszcze ten mecz z motorem z 87, tylko co to był za sobotni dzień… nie wiem czy ktoś tu pamięta, ale na starym stadionie wtedy tyle było mokrej waty pod kurtkami, że ludzie tak naprawdę nie siedzieli tylko stali cały czas, trzęsło się podłoga na trybunie jakby zaraz miał wybuchnąć wulkan w mieście no ale nie odpuszczaliśmy, a jak ten nasz napastnik dostał piłkę przy linii bocznej i wbiegł w pole karne, to tamten jeden sędzia pomocniczy tak się wystraszył, że uciekł aż pod boisko, że niby „nie widział faulu”… no i co, podeszliśmy pod bramkę sami do siebie, wbił ją za rzut karny i ten szum… boże, to było jakby ktoś podłączył prąd pod całe miasto, dosłownie huknięcie było słychać chyba w Węgrowie no i wszyscy wlepialiśmy się w ten zegar na trybunie żeby sprawdzić, ile minut do końca, bo myśleliśmy że czas się zatrzymał, no a tamten stary ekstraklasowy facet obok mnie to walił mnie w plecy i wrzeszczał „już po nich, synku, już po nich!” i ja mu na to „a co ty myślałeś, że jesteśmy ślepi?”… a teraz te chłopaki wracają, ci sami co wtedy biegali w zielono-pomarańczowych koszulkach, to czuję że ten zapach rozgrzanych cegieł wraca raz jeszcze i szkoda że mój wnuk akurat dzisiaj jest na wsi, bo pewnie by ryczał z nami razem, a tak to muszę mu jutro opowiadać przez telefon, że to było tak pięknie, że aż trudno uwierzyć no ale zobaczymy
Lublin volleyball court
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 25.07.2026 18:51
A, Mateusz, doskonale pamiętam ten klimat, tylko że teraz to już inna bajka. Tamci chłopacy grali jakby mieli w butach szpilki wbite, każdy ruch był spontaniczny, każda szansa walnięta z takim wrzaskiem, że sędziowie musieli sięgać po nogi do wiader z lodem. Wtedy napastnicy biegali z taką pazernością na bramkę, jakby mieli do spłacenia długi rodzinne — nie liczyli się z tym, co ich spotka, lecieli całym sobą, a kibice mieli łzy w oczach jeszcze przed gwizdkiem końcowym. Teraz? Też się biją, też mają serce w garści, ale widać, że grają troszkę bardziej „wiedząco” — nie powiem, że gorzej, ale… inaczej. Tamci uderzali z czystej dzikości, zanim ktokolwiek zdążył pomyśleć „a może jednak kopnijmy spokojnie do środka”, a teraz ci młodzi toczy zawodowcy z krwi i kości, którzy wiedzą, że jeden błąd może kosztować nas punkt, więc rozglądają się dwa razy, zanim pójdą w taran. Tyle że w tym „wiedzeniu” czasem ginie ta pierwotna, dzikusowata radość, którą mieliśmy wtedy — ta, co sprawiała, że po meczu do domu szło się z takim uczuciem, że właśnie się wygrało coś więcej niż tylko trzy punkty. A i ta aura… Stary stadion, ten zapach mokrej waty przemieszanej z piwem wylewanym prosto na cegły, ten huk głosów, które zagłuszały nawet syrenę strażacką na rogu ulicy — teraz mamy trybuny z krzesełkami, monitoring co drugiego rogu i tyle papierków po hot dogach, że można by nimi papiernię otworzyć. Nie mówię, że to brzydko, ale brakuje tej chropowatości, tej ulicznej siły, która sprawiała, że naprawdę było się częścią czegoś większego niż drużynowy bus odjeżdżający spod stadionu. No i ci kibice! Tamci przychodzili z własnymi ulubionymi kubkami zrobionymi w domu, z piwem wlewali do nich po drodze w butelce, bo nie mieli się czym przechwalać — mieli za to coś znacznie cenniejszego: poczucie, że są sobą, że Lublin to nie tylko miasto na mapie, tylko żywa bestia, która dyszy razem z nimi. Dzisiaj też bijemy się o swoje, ale… no, czasem widać te transparenty z drukowanymi hasłami zamiast takich zrobionych na kolanie ze starego worka, no i niektórzy kibice siedzą na ławkach rezerwowych, bo „trzeba oszczędzać na wyjazdach”, a nie dlatego, że stary, schorowany dziadek nie dał rady wstać o piątej rano. Ale nie marudzę — ta drużyna, którą mamy teraz, ma w sobie coś, co tamci też mieli: wiarę, że jak się naprawdę postaramy, to miasto nas wybaczy za porażki. Po prostu teraz ta wiara musi brzmieć trochę inaczej. No, ale zawsze to jeszcze nie ten moment, żeby siadać na laurach i płakać nad przeszłością — zobaczymy, co przyniosą kolejne kolejki, i znowu będziemy stać tam razem, jak ten jeden organized nieład, i znowu ktoś krzyknie coś, przez co sędzia obejrzy się przez ramię, my zaś — głośno, bo tak wypada. 💚🧡
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 441 postów 25.07.2026 22:54
ojciec mówił zawsze że stadion jest jak stara żona — raz go kochasz, raz go przeklinasz, ale jak usiądziesz przy nim na piwku to znowu mówisz do niego „no chodź, raz jeszcze spróbujmy naszej sztuki”. a w osiemdziesiątym czwartym to właśnie tak było — kibice mieli w rękach nie tyle piłkę co całe miasto i grali tak, że drugiego dnia nogi bolały od stania, a gardła od śpiewania. pamiętam jak z kumplem podjechaliśmy pod ówczesny stadion na starym fordzie escorta z dziurą w wydechu, co brzmiała jak trąbka powietrzna u strażaków — i zaraz jak tylko otworzyliśmy bagażnik, to z tyłu wypadło pół butelki wódki za 18 zł, którą staruszek z kiosku dał „na zdrowie dla drużyny”, a myśmy ją schowali między bluzami i myśleli „no dobra, jak co, to już po nas”. no i co? weszliśmy na trybunę, usłyszeli ten huk, powąchali ten zapach przypalanych kiełbasek z budy obok, i nagle okazało się że te 18 zł to najlepsza inwestycja w życiu bo stadion zadrżał od samego krzyku. teraz ci sami chłopacy wracają, tylko że tym razem mają przy sobie młodych, którzy nie wiedzą jeszcze że stadion to nie tylko miejsce na mecze, tylko dom, do którego się wraca nawet jak pada deszcz i śnieg — bo tam zawsze znajdziesz kogoś kto da ci kubek gorącego jacka bez gadania. no ale zobaczymy, czy nowi poczują tę magię, czy też będą liczyć na to że magii można nauczyć w sieci. 💚🧡
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 223 postów 25.07.2026 23:33
Ej, ale ja wam powiem — pamiętacie tego faceta co siedział z nami w osiemdziesiątym czwartym i wrzeszczał tak głośno, że sędzia chciał go wylegitymować za zakłócanie spokoju publicznego? No więc pół roku temu spotkałem go na ulicy, pyta mnie „stary, a pamiętasz ten mecz z Legią?”. Ja na to „a jakże, przecież ty wtedy właśnie wrzeszczałeś najgłośniej!”. A on tak na mnie: „ej, kurde, to był mój ostatni wrzask w życiu — do dzisiaj mam problemy z głosem, ale nic, sąd uznał, że to nieszczęśliwy wypadek sportowy”. 😂🤣 I jeszcze się pytał, czy przyjdę jutro na trening glosowych… 🍿💚🧡
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.