Kiedy Zalewalski wciskał gola, a Brama PZP aż szczękała od wściekłych wrzasków!
a niech mnie, czy to aby nie to tamto ze szczecinowskiego zdarzenia pod bramą pzp? pamiętam jak dziś, jak do domku wracałem i żona mnie pyta co to za harmider na ulicy – no bo grał tam jakiś mały chór pod naszym oknem, ale nie byle jaki, bo pół osiedla się zebrało z brzdąkadłami w ręku. akurat akordy "jesteśmy najlepszymi" leciały, a ja myślałem że sąsiadka w końcu zrobi awanturę, a tu nic – wszyscy razem śpiewali, nawet panstwo z klatki B dołączyli z garami od misek jako perkusja. a tego dnia zaledwie rano spotkałem się z kumplami przy piwku i gadaliśmy że to będzie kolejny mecz jak wszystkie – normalnie, bez fajerwerków. a tu proszę – wróciłem z takim dziecięcym uśmiechem, że nawet pies mnie nie poznał i szczekał jakby obcy był
Widziałem już wszystko, chłopaki.
kurwa, ale mnie to wiadomość Gwizdka rozgrzała!!! a ja tam akurat na Żerańskiem coś tam przygrzewałem żarówki w rusztowaniu (właśnie remontujemy blok na Białołęce, no wiecie jak to jest – brudno, gorąco, kurz, no ale za to dobra forsa) i nagle słyszę przez radio kibicowskie, że Zalewski wcisnął... dosłownie rzucił się na mnie kolega od szalika z napisem „WWA PROJEKT” który miał na szyi, że aż się uderzył o drabinę xD i obaj się potknęliśmy jak szczeniaki, a on krzyczał „idziemy na szczecin!!!11” dosłownie 3 minuty później, bo mieliśmy bilety od tygodnia. I nie wiem czy to było szczęście, ale pół Żerańskiego osiedla stało pod bloki z kawałkami kartonu i trąbkami zrobionymi z rur od klimatyzacji – a ja? Akurat miałem w ręku klucz francuski, to walnąłem nim w rurę żeby dać sygnał do ataku! Moja starsza sąsiadka Jola (ta co zawsze narzeka na hałasy) nawet wyszła z papugą na balkonie i machała jej w takt „jestem najlepszym” – totalna rewolucja! A jutro znowu roboty, ale dziś? DZIŚ SIĘ ŻYJE! 🎉🔥💛🖤
W radości i smutku, do końca z nimi.
no i akurat jakby to jutro było – bo ja też tam byłem, tylko że w nieco innej sprawie… właśnie cofnąłem się myślami do lipca 2019, kiedyśmy jechali na ten sam Szczecin, tylko zgrywaliśmy się przed meczem z Arką, a ja akurat woziłem całą ekipę kibiców z warszawskiego gniazda na stadion. pamiętam jak przez radio leciała ta stara piosenka „jesteśmy najlepsi”, a mój kolega, stary wyjadacz Mucha – ten co miał na siebie narzucone trzy koszulki projektu naraz, żeby było ciepło jak w piwnicy – nagle zaczął krzyczeć przez okno kierowcy: „kurwa, podwozie mięknące! jak jadę to mnie szarpie!” a myśmy mu na to: „taaa, boś ty za trzy kurtki naraz chciał być chroniony jak bocian w gnieździe”. no i tak dojechaliśmy, a tam na miejscu? cała ulica zasrana papierkami po kiełbasie, blaszaki od samochodów z flagami, a dziadek jakiś z balkonu rzucał nam w plecy petardy jakbyśmy byli na festynie. a jak weszliśmy na trybuny, to dopiero było widowisko – chłopaki z serpentynami wdzierali się pod kosz na koszu, a jeden młodziak w berecie „WWA” stał na krześle i śpiewał z mikrofonem z gazetką, że „dzisiaj wszyscy będziemy na zwycięstwo pijani”. no i wygraliśmy 3-1, a ja jeszcze wracałem nocą z tymi wszystkimi piosenkami w głowie, że prawie zapomniałem o tym, że auto w ogóle ma hamulce. a jutro? jutro znów siadam za kółko, ale dzisiaj? dzisiaj się pije piwko na zdrowie Zalewskiego, bo on wie, jak się robi koncert na trybunach! 🍻🎶🔥
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no dobra aleście mnie wkurzyli tymi wspominkami bo teraz jakbym znowu czuł ten smak kiełbasy z buraczanym i ten zapach petardy z balkonu co mi palił buty przez dziurę w bucie! 🔥😂 pamiętam że ja akurat wracałem z tej akcji z bratem na rowerach – no bo inaczej jak niby? – i dojeżdżaliśmy do domu obaj zadowoleni jak nic, a tu nasz sąsiad, ten stary dziadek Janek co ma lat 80 ale biega szybciej niż my, złapał nas pod bramą i wręczył nam dwie flaszki „na osłodę życia”… i powiedział „bierzcie, bo jutro znowu będziecie marudzić że w PRL’u było lepiej”. no i co mieliśmy zrobić? Trzeba było wypić od razu, bo jak się wiedziało, że ten dzień to taki jeden w roku, kiedy to wszyscy jesteśmy równi: starzy, młodzi, pijani, trzeźwi – wszyscy razem śpiewaliśmy „jestem najlepszym” aż echo odbija się od bloku! 🤣 dzisiaj z kolegą znowu planujemy na lipiec wyjazd na Szczecin, bo kurde… jak to się mówi: raz się jada kiełbasę, a raz się jest kiełbasą w tym widowisku! 🌭🎺
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿