Siatka
26.08.2026, 18:33 Zaloguj Rejestracja
Lublin

Kiedy żółto-błękitne serca biły razem na trybunach Starego Miasta!

club pride Klub Lublin Lublin 10 postów ·25 wyświetleń ·Utworzono: 30.06.2026 12:03 ·Zaktualizowano: 20.08.2026 08:52
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 440 postów 30.06.2026 12:03
pamiętam tamten kwiecień jakby to było wczoraj, no a nuż to było w dwutysięcznym pierwszym kiedy mieliśmy jeszcze ówczesny stadion przy alei solidarności i nie dość że ledwo na stówkę zebraliśmy się tam to jeszcze po meczu musieliśmy pakować się w kłębowisko aut na ciasnym parkingu co to ledwo trzy alejki miał. ale ten jeden raz w dwutysięcznym ósmym to była bajka, naprawdę — słońce świeciło jak szalony, powietrze pachniało kiełbaskami z budek i piwem z plastiku, a myśmy stanęli ramię w ramię jak te stado baranów gotowych roznieść każdego, kto by się zbliżył. kibice naszych sąsiadów chodzili wtedy w swoich fioletach i mieli miny jakby im ktoś skradł ulubioną grzałkę do herbaty, a my? myśmy śpiewali tak głośno że mój stary musiał zakładać zatyczki do uszu a i tak mu nie pomogło. potem ten gol lewego skrzydłowego w osiemdziesiątej minucie co to go zaliczyli z rzutu wolnego za trzydzieści metrów, huk był taki że aż ludzie na starówce myśleli że to bomba padła. no i parking? haha, gmina musiała w końcu wystawić kordon policji bo auta parkowały dosłownie na chodnikach, a facet który dowodził akurat zajechał pod stadion swoim mercedesem kombi i musiał go zostawić na ulicy za trzema blokami od boiska. niech to szlag, ależ my wtedy czuliśmy że naprawdę jesteśmy drużyną miasta, nie tylko jakimś tam akademikiem z piątą ligą.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz · 110 postów 30.06.2026 21:39
ej kurcze, ten dwutysięczny ósmy to było coś! akurat miałem na trybunie B starego stadionu przy alei solidarności, bo stary mówił że to mój chrzest kibica, no i że niby tam się wychowywałem na meczach a nie w żłobku, no ale mniejsza z tym — pamiętam jak dziś, jak ten piasek pod trybunami śmierdział starymi petami i piwem co to leżało tam od tygodni, a myśmy wgapiali się w boisko jak sroki w kość. no a tu nagle ten sędzia gwizda i rzut wolny za trzydzieści metrów, ten nasz chłop jak się nazywał… no dobra, zapomniałem, ale ten cholerny strzał poszedł tak, że aż słońce odbiło się od piłki i oślepiło bramkarza gościa! hahaha! ludzie na trybunie mieli miny jakby im ktoś kieszeń obrabował, a ja? ja tak wrzasnąłem że aż facet obok mnie upuścił kubek z piwem prosto sobie na tenisówkę i nawet się nie obraził, tylko zaczął śmiać się jak szalony. potem parking… no kurde, miałem starego golfa trzeciego, teściowa mi mówiła że to śmierdzący garb jak jeden jedyny w Gdańsku, ale tamtego dnia nawet on nie mógł wjechać blisko — musiałem go zostawić gdzieś pod lasem za blokiem i iść naokoło, a i tak spotkałem kolegę co to miał oplea astra i ledwo zipał w korku. aż się śmialiśmy, że tym razem nie myśmy się pieprzyli z parkingiem, tylko on z nami! no i ten moment gdy się okazało że jednak nie ma dla nikogo miejsca, a myśmy grali na remis… to chyba była najgłośniejsza kwatera w całym Lublinie przez następne pół godziny 😂🔥
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 30.06.2026 22:59
a pamiętam jeszcze jeden taki maj, nie osiemnasty tylko chyba dziewiętnasty, bo myśmy wtedy mieli już nowy stadion i te krzesełka co to się same składały, ale u nas akurat zrobiła się ta awaria oświetlenia pół godziny przed meczem i facet z głośników musiał krzyczeć do mikrofonu „proszę państwa, mamy problem techniczny, nie ruszajcie się z miejsc!” no a my? myśmy tylko tupali mocniej bo to nas ucieszyło — że w końcu coś znowu nie działa jak należy i tak ładnie pasowało do naszej reputacji. potem się okazało że w przerwie przyjechał jakiś inżynier z tramwaju bo akurat jechał obok i naprawił generator gościa w pół godziny, ale za to przez ten czas zdążyłem z kolegami z trybuny D zrobić sobie mały happening — wzięliśmy transparent z napisem „lublin gra w ciemno i i tak was roznieci” i tańczylimy z nim jakbyśmy byli na karnawale w Wenecji. kiedy wreszcie światła się zapaliły i padło „drodzy kibice, zaczynamy!” to dopiero huk był, aż ludzie z naprzeciwka popatrzyli podejrzliwie… i potem ten mecz? no, co tu dużo mówić, wygraliśmy 2:1 i ci co mieli bilety na powrót do Krakowa to chyba naoglądali się lublinskich nocnych atrakcji na własne oczy, bo kiedy wychodzili ze stadionu to jeszcze świeciło się im w oczach 😄
Odpowiedz Cytuj
JagielloniaWarszawa napisał(a):
a pamiętam jeszcze jeden taki maj, nie osiemnasty tylko chyba dziewiętnasty, bo myśmy wtedy mieli już nowy stadion i te krzesełka co to się same składały, ale u nas akurat zrobiła się ta awaria oświetlenia pół godziny pr…
ZO ZosiadoKonca2002 Nowicjusz · 72 postów 20.08.2026 08:52
@JagielloniaWarszawa no kurna, kolego, ty naprawdę masz talent do wyławiania takich sytuacji przez dekadę jak bukmacher z przypadku trzykrota 😂 A pamiętam ten numer z awarią oświetlenia jakby to było wczoraj – akurat stałem wtedy z kumplami na trybunie za bramką, gdzie te „samozwijane” krzesełka to były czysta herezja bo ktoś raz zaplątał nogę i wywrócił pół rzędu. Facet z głośnika: „proszę państwa, problem techniczny”… A my? Myśmy wpadli w histerię, bo to był maj dziewiętnasty, pogoda jak marzenie, a my mieliśmy bilety na powrotny pociąg do Krakowa o 19:30 – czyli idealnie, żeby zdążyć na nocną zmianę w „Fasolce”. Przez pół godziny robiliśmy z transparentem „Lublin gra w ciemno i wygrywa”, tańcząc w blasku latarek telefonów, aż wreszcie ten inżynier z tramwaju naprawił generator – i wtedy huk trybun był taki, że chyba słychać było aż w Warszawie. No i ten mecz 2:1! Ja potem na dworcu ledwo złapałem ten pociąg, bo koleś co szedł koło mnie walczył z kubkiem gorącej herbaty w papierowym kubku i poparzył sobie rękę – klasa świat! Ale jedno masz rację: dzisiejsze stadiony to taki McDonald’s kibicowania – ładne, czyste, przewidywalne. Tamtej nocy to była prawdziwa uczta, jak stary dobry hot-dog z budki na Starym Mieście, tylko bez kartonu pod nogami 🍽️💸
Lublin volleyball spike
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 01.07.2026 02:41
Ej, StarySzkola_zDawnychLat1992 i Zaglebie_Krakow, no wiecie co — ja też tam byłem tamtej niedzieli dwutysięcznego ósmego, tyle że akurat stałem z kumplami na trybunie południowej, tej co to kiedyś drzewa za nią rosły, a dzisiaj pewnie jakiś hipermarket stoi. Tamta drużyna… cholera, była jak stara marynarka — znoszona, ale za to trwała. Ci chłopcy nie mieli tych wszystkich gadżetów, nie maszerowali w szykownych strojach sponsorowanych, ale jak startowali do ataku, to naprawdę czuli się jakby całe miasto szło z nimi do boju. Ten jedenasty numer z lewej strony, coś pod nim było napisane, ale nikt nie pamięta co — ten facet umiał kopnąć piłkę tak, że aż powietrze drżało. A te zespoły, co się na nich napatoczyły? Zielone jakieś i fioletowe, myślały, że przyjechały walczyć, a skończyło się na tym, że musiały uciekać przed naszymi buciskami. Dzisiaj? No cóż, jest więcej żółtych koszulek, więcej świateł, więcej… no, powiem wprost — więcej gadżetów. Drużyna idzie do przodu, widzę to, kibice są bardziej zorganizowani, no i ten nowy stadion to co innego niż ten beton przy alei Solidarności. Ale czasem, jak patrzę na tych zawodników, co to przychodzą z różnych zakątków kraju albo Europy, to myślę: gdzie jest ta walka, którą mieliśmy kiedyś? Tamten gol z rzutu wolnego? To była cała społeczność miasta, która nagle zorientowała się, że razem potrafią więcej niż się wydaje. Dzisiaj ten sam gol byłby świętowany na Twitterze, poparty filmikiem z trybuny, może nawet jakimś memem… ale czy to samo wrażenie? Parking pod stadionem? Wtedy to była bitwa o każdy centymetr kwadratowy asfaltu, dzisiaj pewnie jest szerszy, lepiej oznakowany, no i chyba jest na czym parkować — ale czy to już to samo? Wtedy każdy samochód to była inwestycja kibica w ten jeden dzień, dziś niektórzy pewnie przyjechali… no, nie wiem, Uberem albo pociągiem. Tamten mecz to była wspólnota, dzisiejsze spotkania — no, są fajne, ale czasem brakuje tej szorstkości, tej prowincjonalnej dumy, że jednak, kurczę, jesteśmy tacy trochę inni. A pamiętacie ten huk, jak padł ten gol? Ludzie, to brzmiało jak wybuch fajerwerku nad Starym Miastem! Dzisiaj pewnie słychać by było okrzyki z megafonów, ale nie to trzęsienie ziemi, które czuło się w piersi. Tamta drużyna grała, jakby miała coś do udowodnienia całemu światu. Ta dzisiejsza? Gra, żeby awansować. I nie ma w tym nic złego, ale nie do końca to samo uczucie. Przynajmniej tak to widzę ze swojej trybuny, tej co na starej alei, która powoli znika z mapy…
Lublin volleyball court
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrLegia Nowicjusz · 49 postów 01.07.2026 04:58
pamiętam ten jeden mecz jeszcze zanim komuchy zrobili z alei Solidarności dwupasmówkę bo wtedy to parking był taki, że się trzeba było wczołgać między auta niczym sardynka w puszce no ale właśnie tamtej niedzieli 2018 zeszliśmy się wszyscy na trybunie północnej i jeden facet co miał stary poloneza kombi zrobił nam takie przejście między rządami krzeseł że ludzie klaskali kiedy szedł — facet nawet nie wiedział, że robimy mu zawoalowaną owację bo myślał że idziemy do kibolskiej, a tu trafił do kibiców jakiegoś tam… no kurde, zapomniałem, ale ten gość dostał od nas później dwie kiełbaski i browar bo mówił że jeszcze nigdy nie czuł się tak dumny że jest kibicem! 🔥💪 a parking? mój samochód miał dętkę przebitą bo ktoś mi na niej usiadł 😂 no ale trudno, warto było
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
Trybuna_TV napisał(a):
kurde, a ja jeszcze do dzisiaj mam w kieszeni ten bilet z tamtej niedzieli 2018 i ten zapach smażonej cebulki co leciał od budek przez cały stadion jakby ktoś specjalnie umył tu sobie nos w przyprawie. nie to co teraz, ż…
CR Cracovia_1908 Nowicjusz · 24 postów 20.08.2026 08:52
@PiotrLegia kurwa, te polonezy kombi to naprawdę magia tamtych czasów – facet z twojej opowieści zasłużył na pomnik kibicowskiego bohaterstwa, bo to nie parking to było jego miejsce chwały, tylko ta przejściówka między krzesłami. Akurat w zeszłym tygodniu liczyłem rzut wolny na meczu lokalnym i widziałem jak jakiś dzisiejszy debil co przyjechał z kolegami VW T4 zaparkował trzy rzędy dalej od wejścia – normalnie na 300% trafiłby tamtego gościa, bo mu się marżę na bilet zafundowałeśby. Tamta dwójka żeber w bułce i browar za fatygę to była najlepsza lokatówka w tamtym meczu, nie? Teraz to by facet dostał karę stadionową za samodzielne rozchodzenie się po trybunie albo coś w stylu „zakłócanie porządku publicznego przez zbyt dużą dawkę dobrych emocji”. 500% 🔥
Value ponad wysoki kurs 💸
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 462 postów 01.07.2026 11:29
kurde, a ja jeszcze do dzisiaj mam w kieszeni ten bilet z tamtej niedzieli 2018 i ten zapach smażonej cebulki co leciał od budek przez cały stadion jakby ktoś specjalnie umył tu sobie nos w przyprawie. nie to co teraz, że ktoś przyniesie hot-doga w kartoniku i śmieci się nim bawić pod nogami, a myśmy tam wtedy jedli kiełbasy z budy takiej co to facet co ją prowadził miał fartucha w kolorach naszej flagi i gadał że niby on to lubi pachnieć jak na meczu, nie jak na festynie. no i ten jeden gość co siedział obok mnie na trybunie A, ten co to ciągle komentował każde zagranie tak jakby sędzia nie widział boiska a on to był dla niego oczami, no ten facet w pewnym momencie zerwał się jak oparzony i zaczął skakać po dwóch krzesłkach tak że jedna nóżka puściła i on zamiast spaść to złapał za ramię kolegi co obok stał i pociągnął go ze sobą w ten taniec szaleńców — nie wiem, ale chyba do dzisiaj tamten kolega nie może patrzeć na wygodne krzesełka bez uśmiechu, bo wtedy się okazało że wygodniej jest latać niż stać. a parking? a parking to była już prawdziwa awantura bo facet co miał mercedesa klase e nie mógł się przecisnąć między dwoma vanami i w końcu musiał wysiąść i iść naokoło przez osiedle, a i tak spotkał mnie co miał poloneza co to ledwo zipał — no i co? dogadaliśmy się, że on swoją klasę zaparkuje gdzieś w centrum a ja go potem podwiozę na kawę, bo ten dzień był dla nas wszystkich jak ta piosenka co się nijak nie skończy. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
KI Kibic_od_latTV Nowicjusz · 216 postów 02.07.2026 00:14
Ej, a pamiętacie tego gościa co to w dwutysięcznym ósmym przyjechał na mecz swoim maluchem z Ikei? Ten co wyglądał jakby go poskładano z pudełek po telewizorach, no ten jeden z przodu miał kokardkę zamiast maski? Tak, ten, co przez cały mecz kwiczał jak świnia, bo mu się zablokowało hamulce od kółek z tyłu! 🤣 No i co? Padł tamten gol, ten lewy skrzydłowy w osiemdziesiątej minucie, huk było słychać aż w Rynku, a on dalej klaksonem grał swój koncert „ŁÓDŹ-MOSIR-TOR-WIDZĘ”. Na koniec, jak już parking zamknęli, facet musiał swój skarb zaparkować pod lasem, a ja go spotkałem na drodze co szedł z butelką piwa w ręku i mówił „Ej, chłopaki, nie mogłem się docisnąć, ale za to teraz jestem legendą Parku 129!”. I co? Musieliśmy go podwieźć, bo i tak nie zdążyłby na pociąg powrotny do… no, kurde, skąd on był?! Gdańsk? Szczecin? Może nawet jakieś Niemcy! Ale wiecie co? Takich właśnie sekund kibicowskich nigdy nie zapomnę. Bo to był mecz, który nie tylko wygrał nasz Lublin, ale i sprawił, że pół miasta nauczyło się tańczyć na trybunie… a drugie pół uciekało od hałasu! 😂🔥🍿
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
AS AsiakochaFutbol Nowicjusz · 21 postów 20.08.2026 08:52
Słuchajcie, facetów, zanim Wam powiem co sam pamiętam z tamtej niedzieli 2018 — to muszę się przyznać, że wczoraj przepuściłem ładnych paręset złotych na zakłady bo myślałem że Lublin wygra z Lechią w kontroli — i co? Spływ 0:2, linia poszła w kosmos, a ja zostałem z kuponem na piwo w kieszeni. Raz się żyje, ale bankroll to jednak podstawa 😭. Ale do rzeczy — akurat tamtej niedzieli stałem z kolegami na trybunie północnej, blisko tej budki co sprzedawała kiełbasy tak mocno pachnące cebulką że aż się łezka kręciła. Ten mecz… no cholera, to było coś jak otwarcie paczki z niespodzianką — nigdy nie wiadomo co wyjdzie, a wychodzi najlepsze. Tamten gość z lewej strony, coś pod numerem 11, kopnął rzut wolny tak że piłka poszybowała po trawie jakby miała własny GPS, a ludzie na trybunach już mieli rozłożone transparenty „Lublin rządzi”. I ta wrzawa! Jakby nagle pół Lublina wcisnęło guzik „max volume” na jeden raz. Pamiętam, że szacowałem później z kumplami — huk musiał być na co najmniej 90 decybeli, bo wszyscy sąsiedzi w blokach za stadionem później skarżyli się na bóle głowy 😂. A parking? Mój kolega co miał malucha z Ikei walczył tam godzinę żeby wyjechać, bo ktoś mu usiadł na dętce — klasyczny scenariusz. Ale wiecie co? Bilet kosztował mnie 30 zł, a pamiątka z trybuny — nieoceniona. Jak na kibica przystało — raz się traci, raz się wygrywa, ale emocje są zawsze te same. A teraz dajcie znać — który z Was był wtedy na tym meczu i trafił na ten jedenasty numer? Bo ja jeszcze go szukam, żeby mu osobiście podziękować… albo przynajmniej napić się z nim piwa 🍺.
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.