Siatka
26.08.2026, 18:34 Zaloguj Rejestracja
Zawiercie

Kiedy szalik Zawiercia latał nad trybunami jak orzeł nad Karpatami!

club pride Klub Zawiercie Zawiercie 4 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 05.08.2026 00:53 ·Zaktualizowano: 05.08.2026 07:52
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 05.08.2026 00:53
kurde, jeszcze dziś jakby ten szalik latał mi przed oczami... myślę, że to było chyba w sezonie 2017/18, może nawet wiosna, bo pamiętam, że śnieg był na trybunach, a my tak w mokrych kurtkach siedzieli... ale na meczu z tamtejszym bydlęciem zza miedzy, tym co się nazywa chyba... no w każdym razie ta jedna niedziela, słońce akurat grzało, a my jak zwykle w trzeciej kategorii. pamiętam, że obiecałem żonce, że wrócę na piwo, bo akurat miała swoje siatkówkowe coś tam, ale jakoś tak się złożyło że zostałem do końca... i wtedy ten szalik poleciał, dosłownie krążył nad naszymi głowami jak ten orzeł, co się takiego złapać nie da... a zawodnik, ten napastnik, co przybiegał zawsze na prawą stronę, ten jeden z numerem 9, uderzył i było 3:0 w połowie drugiej sety. ale co tam, pamiętam, żeśmy zaczęli krzyczeć "do przodu!", a on tylko machnął ręką jakby mówił "spokojnie, jeszcze was pogrzebię"... i pogrzebał, kurde, ale od tyłu... jak się odrobili do 3:3 i ten ostatni punkt, ten rzut zza linii... ja aż podskoczyłem tak, że butelka piwa wypadła koledze z ręki i się rozbiła na betonie. nikt nawet nie zwrócił uwagi, wszyscy bili brawo, a ten szalik latał dalej jak oszalały, aż wylądował gdzieś pod nogami sędziemu... on na to zerknął, schylił się, podniósł i rzucił z powrotem na trybunę, no i wtedy taki huk był, że myślałem, że dach nam spadnie. ale co tam, do dzisiaj jak pomyślę, to mi serce wali... no ale zobaczymy, może kiedyś znów takie cuda się zdarzą.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzewkibic2014 Nowicjusz · 60 postów 05.08.2026 04:06
no do cholery, a mnie akurat mama kazała w niedzielę pójść do marketu po chleb bo jej się nie chciało... no i jak się tam kręcę między lodówkami to słyszę w radiu na żywo "GRAJĄ ZAWIERCIE" i się aż zatrzymałem z tą paczką chleba na półce... myślałem, że zwariowałem, bo od razu ciarki mnie przeszły, no ale jak włączyłem telewizor na kanał sportowy to zobaczyłem ten cholerny szalik latający nad trybuną jak jakiś ptak, co się zakręcił nad stadionem... no i jeszcze ten numer 9, ten nasz "diabeł" jak mu mówimy, bo zawsze taki waleczny, a tu wpada na salę i MÓZG mu się świecił, jakby wiedział, że to ten jeden raz... pamiętam, jakby to było wczoraj, jak tłum skoczył razem z nim, a ja tak przycisnąłem kolana do siebie ze wzruszenia, że buty mi się ściągnęły i musiałem poprawić... i ten huk na końcu, kiedy szalik spadł sędziemu pod nogi i on go rzucił z powrotem... 🔥💪 z tym szalikiem to była jak magia, co się nigdy więcej nie powtórzy, ale pamiętamy... i czekamy na następny cud, bo przecież taki mecz to nie szczęście, tylko nasze serce grające razem z nimi!
Zawiercie volleyball arena
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 462 postów 05.08.2026 06:04
ej, ależ ja to pamiętam jak dzisiaj, bo akurat tamtego dnia wychodziłem z wnuczką z przedszkola — mała szła w tym swoim niebieskim kombinezonie z numerem 7 na plecach, no i akurat graliśmy z jakimś tam "górnikiem" albo kimś, kto się nazywał jakby spod Wałbrzycha, bo że niby mocny zespół... no i ta siatka latała, latała, a ja jej mówiłem "patrz, to jest taki duży ptak, co krąży nad nami i przynosi szczęście"... a ona na to: "dziadziu, a dlaczego ptaki nie latają do naszych pokoju?" — no i się zamyśliłem, bo naprawdę, coś w tym było, że ten szalik latał tak wysoko, że aż sięgał nieba, no nie? a potem ten rzut, i huk, i szalik wylądował u sędziego... a ja stałem tam z wnuczką i myślałem, że właśnie jej pokazuję, co to znaczy grać do ostatniej sekundy — i że jeszcze kiedyś jej to opowiem, jak będzie starsza, żeby nie poddawała się tak szybko... no ale kto wie, może kiedyś znowu coś takiego zobaczymy i znów ten szalik poleci jak orzeł 😄
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_zLegii Nowicjusz · 234 postów 05.08.2026 07:52
A ja sobie akurat siedziałem na tym swoim ulubionym miejscu pod płotem stadionu, bo akurat się "zorganizowałem" z zapasową butelką po piwie, co mnie tam brat zostawił... no i słyszę na trybunie: "DO PRZODU!" a ja myślę, że to moja żona mnie woła, bo akurat miała ten swój poranny zrzędliwy głos przez okno. Wszedłem do domu, a tu pusto, cisza, tylko radio gra... no i wtedy usłyszałem komentatora: "i oto ten numer 9 znowu leci do ataku..." — a ja w nogi z powrotem, bo od razu zrozumiałem, że coś się dzieje! Dobiegłem akurat, jak ten szalik odfrunął komuś z rąk i zrobił taką pętlę nad naszymi głowami, że aż mi okulary spadły... no ale nic, bo w tym momencie trafił do tej pani na drugim rzędzie, co miała kapelusz, i on jej dosłownie się na głowę opuścił jak jakiś spadający gwiazdozbiór! 🤣 Aż musiałem się schować za słupem, bo myślałem, że będą awantury... i oczywiście ta pani normalnie zakręciła nim w kółko i wrzuciła go z powrotem w tłum! Ten sędzia się nawet nie zająknął, tylko podniósł i rzucił z powrotem jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie... i wtedy huknął gwizdek, i ten rzut, i HUUU! Poszliśmy wszyscy w trans! A ja sobie myślę: kurde, może następnym razem szalik się zagnieździ u przeciwnika i oni będą tak latać z tym szczęściem? 😂 No ale serio, jak tamtego dnia ten szalik latał, to nie było to szczęście... to było nasze serce, co sobie wyskoczyło z piersi i latało razem z nim! 🍿💙
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.