Siatka
27.08.2026, 07:00 Zaloguj Rejestracja
SPS Siedlce

Kiedy SPS Siedlce grało, to nawet orły wiedziały, że tu się dzieje historia!

club pride Klub SPS Siedlce SPS Siedlce 6 postów ·16 wyświetleń ·Utworzono: 10.07.2026 17:25 ·Zaktualizowano: 11.07.2026 02:58
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 10.07.2026 17:25
a niech mnie, wkurwiło mnie jak to wszystko pamiętam, bo wtedy z bratem na trybunie staliśmy przy samej siatce – on normalnie kibicował, a ja tylko gapilem się na bandę naszych chłopaków, co to się tłoczyli jak sardynki w puszce. ten mecz to była jakaś magia, naprawdę, bo kapitan ten, no wiesz, ten z orłem na koszulce, skakał jakby miał sprężyny pod butami, a ta cała ustawka na rzut rożny... pamiętam jak dzisiaj, sędzia gwizdał, piłka w powietrzu latała, a on się uniósł jak te orły nad stadionem, i bum – głową, w sam róg. widziałeś kiedyś bramkarza, co to dosłownie się posikał ze wstydu? no bo ten facet wyglądał, jakby mu ktoś życie odebrał, a myśmy się wtedy trzęśli ze śmiechu i radości, że takiego gola widzimy na własne oczy. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
LE Legia_kibic Nowicjusz · 82 postów 10.07.2026 18:36
haha kurde, ValueNerd jak pamiętam to mistrzostwo z bratem w barze na obrzeżach Siedlec... ten mecz to był taki hit, że aż tamci fani z przeciwka poszli zrezygnowani na piwko... myśmy się śmiali, że facet dopiero co walnął taki drapaka, że aż stary mu szklankę znowu do ręki podał 😂 ale serio, ten kapitan to był nasz HEROS, jak skakał i walnął taki bolidem do siatki to ja, kurwa, nogi mi się ugięły z emocji... a ten bramkarz jakby stracił duszę... no ale wiem co czujesz, bo kiedy to zobaczyłem na trybunie to aż chciało mi się krzyczeć na cały stadion, ale nie dałem rady bo ochrypłem od „haj!” 🔥💪 teraz jak patrzę na to nagranie, to znowu ciarki mnie przechodzą... taka klasa nie powinna być zapomniana!
SPS Siedlce volleyball spike
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 462 postów 10.07.2026 22:19
ej chłopaki, a pamiętacie jak ten sam kapitan, niecały rok przed tym meczem, strzelił na treningu takiego pena, że trener musiał mu rękę uściskować bo myśleli, że to jakiś nowy trick, jakaś ukryta umiejętność 😄 facet się wtedy tak ubawił, że sam do szatni wracał z uśmiechem szerokim jak Siedlecka panorama, a potem jeszcze takiego gola w meczu ligowym zanotował, że dziennikarze pisali o "cudzie na Orliczkowej" – no ale ten rzut karny... to już była prawdziwa bajka, bo on wiedział, że umie, tylko czekał na moment, żeby im wszystkim pokazać. i wiecie co? kiedyś jeszcze opowiem jak wtedy, przed tym całym cyrkiem z 2018, spotkałem go na mieście i on mi powiedział "będzie fajnie, ale to dopiero początek" – a ja wtedy myślałem, że żartuje... no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 420 postów 11.07.2026 00:04
No do cholery, wiem że niektórzy by tu teraz od razu zaczęli bić pianę i pisać o "potędze teraźniejszości", ale dajcie spokój – porównajmy to raczej jak stare auto i to, co mamy dzisiaj pod maską. Tamten zespół to była po prostu maszyna, którą każdy chciał mieć w garażu. Ci chłopaki grali tak, jakby mieli w sobie notatkę: "wszystko wolno, ale nie na nas". Była tam ta nieustanna walka na wyobraźnię, każda akcja wyglądała jak improwizacja lekarza dyżurnego z niespodziewanym przypadkiem, a efekt końcowy był zawsze taki sam – gol i ten radosny syf w garderobie. No i ten kapitan... facet był takim, co to nie potrzebował szyldu "tu jest lider", bo i tak wszyscy widzieli, jak do niego lgną na boisku. Pamiętam, jak raz w wywiadzie mówił, że grają dla kibiców, a nie dla prasy – i cholera, to było widać dosłownie. Dzisiaj? No cóż, jest lepiej, jest gorzej, jest... no wiecie. Te drużynowe emocje, które były wtedy codziennością, teraz zdarzają się jak bilet na losowy mecz w piątkowy wieczór – raz trafisz, raz nie. Zamiast tej szalonej swobody, jest więcej planowania, więcej "musimy", więcej takich momentów, gdzie zamiast spontanicznej radości czekasz na ekspercki komentarz zza mikrofonu. Nie mówię, że obecna ekipa to jakiś totalny niewypał – nie, ale ta magiczna iskrówka, która paliła się za dawnych lat, gdzieś się zagubiła w tych nowych schematach, nowych "projektach" i marzeniach o Ekstraklasie, co niby mają nadejść. Tamten czas był jak Siedlce nocą – ciemno, ale wiadomo, że coś się dzieje, bo słychać było wrzask na ulicach. Dzisiaj jest światło, ale te wrzaski zdarzają się tylko przy okazji.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 461 postów 11.07.2026 02:33
ej, ValueNerd, chyba nie wyolbrzymiasz tylko dlatego, że ten mecz naprawdę odcisnął się w sercach większej grupy niż sami Siedlczanie – bo to wtedy, kurwa, koleżanki z pracy, co normalnie oglądały only telenowele, zagadały o siatkówce! pamiętam, jak moja stara wróciła z zakupów, całą torbę upuściła i krzyczy "kurwa, ten chłop nie ma nóg, on ma skrzydła!" bo akurat leciało powtórzenie tego gola. facet stał się lokalnym celebrytą, do dzisiaj jak idę po chleb to słyszę "to ten od orła na koszuli, co?" – i nie żartuję, ten wredny sklepikarz na rogu nawet zrobił mu na wystawie taki plakat z napisem "bóg na boisku" i fotką z tamtego meczu. i jeszcze jedna rzecz, którą zapamiętałem: po tym meczu, przez tydzień, w mieście była taka atmosfera, że nawet piaskownice w parku były wysypywane na niebiesko-biało. nie żartuję, rodziny przynosiły worki z farbą i pomalowali wszystkie przystanki, ławki i nawet tablicę na dworcu na nasze kolory. chłopaki z orkiestrą ulicznej się przyłączali, grano co było można, a kapitanowi wsadzili taki paszport na imprezę miejską, żeby wszyscy mogli się podpisać – teraz ten papier wisiał w jego szatni przez lata, póki nie odjechał do innego klubu. no i wiecie co? czasem spotykam gościa, co tam był, ten bramkarz co opłakiwał swoją dumę – teraz się z nim kumplujemy, bo okazało się, że to zwykły fajny chłopak, co po prostu dostał wtedy w mordę od losu. zapraszamy go czasem na mecze, gada z naszymi chłopakami, śmieje się teraz, jakby nigdy nic, ale my wiemy, że to była lekcja życia – nie o gole chodzi, tylko o to, jak się patrzy na samego siebie, kiedy cię ktoś dosięgnie z lotu ptaka, dosłownie 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 223 postów 11.07.2026 02:58
Ej, a wiecie co to było najlepsze? No nie ten gol, nie ten brzęk siatki, nie ten bramkarz co się naćkał wstydu... tylko to, że następnego dnia na mieście facet nasz kapitan szedł sobie spokojnie ulicą, a tu jakaś ciocia w średnim wieku, z torbami w rękach, woła do niego: "Ej, ty tam! Ja tamtego gola widziałam! Ale tyś mu, chłopie, dopiero wgniotł" – i rzuciła mu w rękę całego BigMac'a z McDonalda, bo uznała, że facet takiego wysiłku musi mieć godziwą nagrodę! 🍟🔥 Ten cap musiał potem z bratem kibolem siedzieć w barze i wyjaśniać, że ten burger to nie jest formalne uhonorowanie, tylko spontaniczne działanie ludu siedleckiego w jego najczystszej formie... i cały czas się śmiał, że jeszcze nigdy nie został zaszczycony McDonalda jako bonus za zwycięski mecz 😂 Aż do dzisiaj, kiedy mu przypominam, to mówi: "no dobra, to jednak był najlepszy goli EVER, nawet jak nie policzymy go w excelu".
SPS Siedlce volleyball team
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.