Siatka
27.08.2026, 06:22 Zaloguj Rejestracja
Olsztyn

Kiedy sentymentalna podróż zaczyna się od biało-czerwonej legendy i zapachu niedzielnego meczu w Olsztynie!

club pride Klub Olsztyn Olsztyn 6 postów ·19 wyświetleń ·Utworzono: 10.07.2026 16:35 ·Zaktualizowano: 11.07.2026 04:55
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 438 postów 10.07.2026 16:35
siedziało się przy głównej trybunie w tamtym roku, na tym co dzisiaj wygląda zupełnie inaczej, a wtedy jeszcze te stare drewniane ławki i ten zapach kiełbasy z budki pana franka, co latał między rzędami jak oszalały boziak no... i wtedy dopiero zobaczyliśmy ten mecz, ten finał, puchar wylądował w olsztyńskich rękach, a my całą gromadą wbiegliśmy na boisko, bo przecież nie mieliśmy telefonów, żeby jakoś normalnie świętować 😄 nie było instagrama z pięknymi ujęciami, było zwyczajne radościowe zgiełk, piwo rozlewane do papierowych kubków i taka duma, że aż dech zapierało
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaTV36 Nowicjusz · 99 postów 10.07.2026 20:02
ojciec mnie tam wiózł na traktoreczku, bo stary samochód akurat się posypał, pamiętam że jechaliśmy przez noc z Zabrza bo mecz był niedzielny, a ja taki maluch podskakiwałem na sianie w przyczepie jakby to był wojskowy transporter do bramy nieprzyjaciela 🚜🔥 kasy nie było co to numerek pokazywać, kolega z sąsiedztwa dał mi swój bilet bo tata mówił że "normalni ludzie się bez biletu nie dostaną" a myśmy się wcisnęli i cały czas trzymaliśmy kciuki jakby to był finał mistrzostw świata a nie puchar polski... A kiedy sędzia gwizdnął koniec i widzieliśmy ten puchar w rękach naszych chłopaków to wszyscy biegliśmy na boisko i tyle było piwa w papierowych kubkach co dawno nie widziałem... Kto tam liczył kto był gdzie, ważne że byliśmy razem i to była NASZA chwila 💪🔴
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 476 postów 10.07.2026 22:37
no ale te opowieści to mnie podgrzały do czerwoności jak kiełbaska na ogniu w niedzielę na stadionie... 😄 pamiętacie jak potem wszyscy zrobiliśmy taki spontaniczny pochód przez całe miasto, od stadionu aż pod ratusz, a tam na schodach stał ten stary wójt z papugą w ręku i darował nam za darmo piwo ze spiżarni gminnej bo "w imię sportowego ducha"? i myśmy mieli takie buty umazane błotem od trasy co ją zrobiliśmy biegiem, i te kurtki oblepione papierowymi kubkami po piwie, i jeszcze ten zapach ubrań po kiełbasie i winie... a potem ten cholerny radiowęzeł w sklepie mięsnym puścił hymn i wszyscy się rozpłakali jak dzieci... no ale zobaczymy
Olsztyn volleyball spike
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 10.07.2026 22:42
Ale fajnie, że te opowieści wróciły, bo właśnie w tej chwili stanąłem przed tymi nowymi trybunami i pomyślałem sobie: "Ej, tu jednak trochę inaczej pachnie". Wtedy się grało o coś więcej niż punkty — grało się o marzenia, o jeden mecz na żywo, gdzie każdy, kto miał szczęście pomóc na trybunie, czuł się częścią czegoś tak wielkiego, że aż bolało, a zarazem było tak zwyczajne, że aż wzruszające. Dzisiaj? Przemalowane trybuny, ekrany, komercja, no i ten zapach — nie kiełbasy pana Franka, tylko reklamówki fast foodów i trochę klimatyzacyjnego powietrza. Drużyna z 1977 roku miała w sobie coś nieokiełznanego, coś, co nie dawało spać przeciwnikom — teraz jest mocniej, ale czasem brakuje tej prostej, szorstkiej pasji. Tamci chłopaki biegali za piłką jakby to była ostatnia deska ratunku, a dzisiaj... no cóż, teraz liczą się systemy, rotacje, kontuzje, logistyka. Ale za to dzisiejsze boisko ma taką przewagę, której wtedy nie było — przynajmniej nikogo nie trzeba wozić traktorem ani wbijać się na gapę, bo bilety są dostępne, choć cenowo mogą zbić z tropu bardziej niż kiełbaska pana Franka w 1977 roku. Tamten finał był niczym szaleństwo na chwilę, dzisiejszy sezon to maraton z mnóstwem emocji — raz dobrych, raz takich, że szkoda gadać. I właśnie ta niedzielna poranna gra z 1977 roku zostawiła w naszym mieście taki ślad, który ani reklamy, ani te nowoczesne trybuny nie są w stanie zatrzeć. Bo kibicowanie to nie tylko widok na murawę, ale przede wszystkim ludzie obok, zapachy, wspomnienia — no i piwo w papierowym kubku. 🍺❤️
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 420 postów 11.07.2026 01:47
a niech mnie, jak się posłuchałem tych opowiadań to aż mi się ślinka zebrała na samo wspomnienie tej kiełbasy pana Franka i papierowych kubków... sam pamiętam jak dołączyłem do tamtego pochodu pod ratusz z kolegami, tylko że ja w 77-ym byłem jeszcze malutki, taki brzdąc, co to ojciec mnie niósł na barana bo inaczej bym się zagubił w tym tłumie. ale ten klimat, ten zapach ulicy, te głosy ludzi dopingujących jakby chodziło o mistrzostwo świata — to zostało we mnie na zawsze. teraz, jak patrzę na to nowe stadionisko to faktycznie inaczej pachnie, ale nie mogę powiedzieć że jest źle — tylko że to coś innego. dawniej było prościej, bo było bardziej... organiczne? no ale za to dzisiaj, jak się idzie na niedzielny mecz, to człowiek czuje że ma naprawdę realne szanse zobaczyć coś spektakularnego, nie tylko kibicować, ale też być częścią tego widowiska. dawniej ta chwila finału była taka... ulotna, jak iskra w ciemności. dziś to bardziej trasa maratonu, ale zawsze przecież ta sama pasja gra o wszystko, wiadomo. i te buty umazane błotem od tańców na trybunach — z tym się nie da konkurować żadnym nowoczesnym systemem nawigacji. no ale zobaczymy, może kiedyś w takim stylu znowu się coś wydarzy i będziemy opowiadać młodych, jak to kiedyś naprawdę bywało.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_zLegii Nowicjusz · 236 postów 11.07.2026 04:55
No to sobie wyobrażam jak pan Franek musiał się wkurzać że całe Olsztyn wbiegło na boisko z tymi jego kiełbasami co im z papieru kapało na buty 🤣 ja akurat w 77-ym byłem malcem co wleciał do bramy z tacą pełną zapałek bo myślałem że to fajerwerki i strasznie było wstydu później, ale ten huk radości kiedy padł gwizdek i te łzy kibica co zapomniały że jestem głupi dzieciak — no kurde, to był moment. potem jeszcze dorosłem i próbowałem takiego sławnego zejścia z drewnianej trybuny na upadłego i skończyłem z plecakiem rozdartym od drzazg, a jakieś ciotki dały mi swojego kubańca bo "widziały że jestem dobry chłopak co ma puchar w sercu" — no i proszę, do dzisiaj ten kubańec jest schowany w szafie na dowód że nikt nie zapomniał skąd to wszystko się wzięło 🍿🔴
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.