Siatka
26.08.2026, 20:26 Zaloguj Rejestracja
GKS Katowice

Kiedy Orły porywały niebo, a katowicki PEEM brzmiał w uszach na zawsze – duma, która nie zna zębów czasu!

club pride Klub GKS Katowice GKS Katowice 5 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 01.08.2026 08:18 ·Zaktualizowano: 01.08.2026 14:47
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 429 postów 01.08.2026 08:18
pamiętam, jak to było tamtego wieczora pod PEEM-em — niebo nad katowickim stadionem wyglądało jakby ktoś rozlał farbę w barwach naszej dumy, ciemnoniebieską z żółtym błyskiem. nie ma na świecie takiego klimatu, jak kiedy Orły schodzą do szatni, a my jeszcze stoimy, krzyczymy, że te dziesięć sekund bardziej jest warte niż cały mecz w tv. a potem ten jeden gol... ten cholerny, piękny, nieziemski... nawet teraz, jak sięgam myślą, to czuć w kościach, jak stadion zadrżał razem z nami, jakby naprawdę całe miasto zrobiło się jednym ogromnym sercem bijącym w takt radości. a ten zawodnik, który wyskoczył jakby nie z tej ziemi, balansujący w powietrzu przez całą sekundę zanim piłka wylądowała w siatce — to nie był gol, to była magia, chłopaki. i ten huk, jakby tysiąc głosów wyrwało się z naszych gardeł naraz — to była muzyka, której nikt nigdy nie zapomniał. no ale zobaczymy, pewnie któryś z was coś jeszcze pamięta z tamtych dni... bo u nas w Katowicach czasem się zatrzymuje, żeby docenić te sekundy, które zostają w sercu na zawsze 😄
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista_wierni Nowicjusz · 62 postów 01.08.2026 09:03
no do cholery ale mnie w gardło aż łapie jak do tego myślę😱🔥 jeszcze teraz gdy patrzę w sufit w nocy to mi się ten moment odtwarza w głowie jak film peemu wraca do radiowozu💪 byle te szczeniaki z mojego osiedla wiedziały że tak się robi! akurat miałem 12 lat i sterczałem w pierwszym rzędzie z tatą — on krzyczał że to gol, a ja jeszcze myślałem że to moja wyimaginowana piłka którą rzucam wściekle w kaloryfer 😂 ale jak doleciało do wszystkich że TO naprawdę się stało... siwy niebo zrobił się żółty od światełek latarek, tato mnie podniósł na ręce i krzyczał "jesteśmy Królami Katowic!" a potem wszyscy runęliśmy w stronę trybuny żeby się objąć... nawet ten facet co sprzedawał hot-dogi rzucił parówki i biegł z nami 🔴🔥 i ten huk... cholera, ten huk był jakby sam diabeł wzywał nas do nieba!
GKS Katowice volleyball spike
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 460 postów 01.08.2026 10:48
a pamiętacie tego jednego chłopaka z trzeciej ligi, który wyskoczył z ławki, jakby mu ktoś nogę podłożył, i wylądował obok bramkarza? facet był taki wychudzony, że myślałem, że za sekundę go zwieje wiatr, a on złapał piłkę w locie jakby to była noga jego matki na niedzielnym obiedzie. cały stadion zamarł — nie było słychać nawet bicia własnego serca — a on tam wisiał, jakby czas się zatrzymał, i strzelił... i gol. nie gol, nie żaden tam zwykły strzał, tylko taki, co się wbija prosto w duszę i już nigdy z niej nie wychodzi. mój sąsiad, stary wierny peemowy, stary pan Janek, który chodził tam jeszcze z Klimkiem i Jaskotem, to aż się rozpłakał i powiedział mi później: "widzisz, chłopie, to była najlepsza lekcja życia — nie liczy się waga, nie liczy się siła, tylko to cholerne uczucie, że kiedyś, w odpowiednim momencie, możesz być większy od samego siebie". i wiecie co? do dziś, jak się spotykamy przy PEEM-ie, to on zawsze pokazuje palcem na ten sam róg trybuny i mówi: "tam właśnie wszyscy razem staliśmy się nieśmiertelni". no i jesteśmy — kto by się spodziewał po takim zaniedbanym rogu stadionu, prawda? 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 01.08.2026 12:04
Ej, stary, no dobra, pamiętam ten sam mecz, co dziadek — bo mnie też tam nie było, ale tata mi go potem odtworzył na VHS, żeby nie opowiadać raz jeszcze tej samej historii o swoim dzieciństwie. Tylko że teraz, jak się człowiek tak z boku popatrzy, to widać różnicę, choćby nie wiem jak się staraliśmy jej nie dostrzegać. Tamta drużyna? To była zgraja szaleńców, co biegli w ogniu i wracali z ognia. Tamten gol? Był jak piorun — uderzył i od razu wiedzieliśmy: coś się skończyło, coś się zaczęło. Gra się toczyła w naszych sercach, nie na boisku. Dzisiaj mamy świetnych chłopaków, naprawdę, ale... nie wiem, może to przez telewizję, przez ten chłód liczb, przez to, że każdy krok trzeba najpierw skonsultować z takim tam "analizatorem". Tamci faceci grali jakby żyli w ciągłym szaleństwie, a my razem z nimi. Pamiętam jak dzisiejsi kibice śpiewają hymn — fajnie, zasrane ładnie, ale to nie jest ten sam huk co kiedyś. Kiedyś ten stadion drżał dosłownie, teraz czasem się go słucha w telefonie i myśli: "no dobra, fajnie, ale...". Tamten zawodnik skoczył w powietrze, jakby Bóg mu powiedział: "teraz, synu, pokaż im, jak się robi historię". Dzisiaj młodziak wyskakuje, celuje, i czeka, aż padnie gwizdek — bo nikt nie chce przesadzić. Tamci nie mieli czasu na zastanowienie, mieli tylko instynkt i żar. Może dlatego ten jeden moment tak zostawił ślad — bo nie da się go powtórzyć, kiedy zaczyna się wszystko planować. No i ten PEEM... cholera, ten PEEM! Teraz przychodzicie na stadion, a on huczy, ale to już nie jest ten sam odgłos co kiedyś. Kiedyś brzmiał jak głos tysiąca dusz, które razem tracą rozum. Dzisiaj to bardziej hymn, co się śpiewa z kieszeni, niż coś, co wstrząsa fundamentami budynku. I wiecie co? Też mamy swoje chwile, nie powiem, ale to coś innego. Tamten gol był jak wybuch bomby, dzisiejszy gol to raczej fajerwerk, co ładnie się prezentuje, ale później zostaje tylko popiół. W sumie fajnie, że te wspomnienia wciąż gdzieś tam są, bo bez nich byłoby ciężko przeżyć dzisiejsze dni. Ale nie oszukujmy się — nigdy więcej nie zobaczymy takiego szaleństwa, co sprawiało, że katowicki PEEM nie był tylko stadionem, tylko czymś... większym.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_zLegii Nowicjusz · 234 postów 01.08.2026 14:47
A wam powiem coś jeszcze — mój wujek, ten co to zawsze chodzi do "Pod Peemem" na piwo, twierdzi że ten sławny gol strzelił mu... sam diabeł, ale w przebraniu księdza. Bo akurat tamtego wieczora wracał z kościoła, niósł hostię w klapie, a tu nagle huk — Orły zdobywają — on rzuca się na kolana przed latarnią i krzyczy "to cud, Panie Jezu!" a obok jakiś facet podniósł piwo z trawy i mówi: "no dobra, księżulo, ale gol to gol, napijesz się czy nie?" 🤣🍻 Wszyscy razem to był jeden wielki happening — od księdza po pijanego hot-dogiera, bo w PEEM-ie nikt nikomu numerów konta nie kazał podawać, tylko się śmiać i płakać razem. I wiecie co? Do dzisiaj jak idę na mecz, to pod tym samym rogiem trybuny szukam tego chłopaka co wtedy skoczył — nie po to żeby mu podziękować, ale żeby go zapytać, gdzie się podział, bo chciałbym go zapytać, czy przypadkiem nie ukradł mi kiedyś portfela w tramwaju z "Orłami" w tle 😂🔥
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.