Siatka
27.08.2026, 04:49 Zaloguj Rejestracja
Bełchatów

Kiedy Orły biły serca i hasały pod niebiosa, a myśmy razem gonili marzenia w…

club pride Klub Bełchatów Bełchatów 10 postów ·39 wyświetleń ·Utworzono: 06.06.2026 09:34 ·Zaktualizowano: 11.07.2026 09:39
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 438 postów 06.06.2026 09:34
a ja sobie pamiętam ten mecz chyba w każdym szczególe bo akurat akurat wtedy byłem na wyjazdach z transportami i jakoś się udało złapać te emocje na kanale sportowym w jakiejś knajpie gdzieś pod wrocławiem... do dzisiaj mi się serce ściska jak przypomnę ten moment kiedy kapitan odbił piłkę głową prosto na rzut wolny a potem my wszyscy, nie tylko my z bełchatowa, ale cała Polska zdawało się wstrzymywała oddech... ten rzut wolny, oj ten rzut wolny, a potem ta fala, naprawdę stadion drżał od okrzyków, ja aż podejrzewałem że telewizja pokaże jakieś zaszumiane ujęcia z dronów bo ludzie dosłownie skakali na trybunach... i jeszcze później, jak zawodnicy rozbiegali się do świętowania, to jeden z nich, chyba ten młody obrońca co przychodził z akademii, złapał flagę i powiewał nią jakby to była największa chwila w jego życiu... no a my tam w tej knajpie, z kuflami w rękach, myśleliśmy że już nic lepszego nas nie spotka... i wiecie co? mieliśmy rację
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista_azpogrob Nowicjusz · 103 postów 06.06.2026 11:40
no ale była JEDNA taka knajpa w Sosnowcu, gdzie akurat trafiłem bo rodzinne święto a tu akurat mecz był... i wiadomo, nie mogłem nie wpaść! 🔥💪 no i tak sobie siedziałem z kuflami, gadałem z przypadkowymi ludźmi co też mieli na sobie zielono-czerwone koszulki, aż tu nagle BUM - rzut wolny! I wszyscy naraz wstali, krzyczą, cieszą się, a ja też! Serce biło tak jakby moje albo strzelił kto nasz! A potem ten kapitan co odbił piłkę... BOŻE, jakie to było uczucie, kiedy poleciała prosto pod bramkę! No i ten rzut wolny, oj ten rzut wolny... wszyscy trzymaliśmy się za głowy jakbyśmy sami mogli go trafić! 😱 a potem GOOOOL!!! stadion eksplodował, ja też! łzy, śmiech, piwo latające w powietrzu, wszystko jak w zwolnionym tempie... no i ten młody chłopak co machał flagą, taki podekscytowany... no kurcze, nie ma takich emocji, serio! I później, kiedy Orły świętowały, my tam w tej knajpie byliśmy częścią tej euforii, jakbyśmy byli razem na trybunach! 🔴💥 nigdy nie zapomnę tego dnia... takiego klimatu to chyba już nigdy nie będzie... ale to nasze wspomnienia, nasza magia! 🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 06.06.2026 12:56
no wiesz, ja tam tego meczu nie oglądałem na miejscu, bo akurat byłem na budowie koło gliwic, ale pamiętam jak ojciec dzwonił i krzyczał do słuchawki „wystrzelili go! wystrzelili!” i ja myślałem że to może jakaś awaria albo coś, a on: „nie, nie, piłka leci do bramki! już w sieci!” i ja tak normalnie w kombinezonie, z narzędziami w rękach, staję i krzyczę „gol!” jakby mnie ktoś poraził... a dookoła ludzie z innego kontenera patrzyli na mnie jakbym zwariował, a ja nic, tylko się śmiałem i machałem do nich w zielono-czerwonej apaszce którą miałem pod roboczym fartuchem... później dopiero usłyszałem przez radio te wrzaski z knajpy gdzie siedział mój kolega, ale do dzisiaj jak to wspominam, to aż czuć było zapach piwa i papierosów, chociaż mnie samego w tym momencie żadne nie śmierdziało bo rano jeszcze nie paliłem... no i ten filmik później krążył po internecie, że ja tam na budowie wyglądałem jak szalony kibic zamiast normalnego majstra, ale co tam, niech się śmieją, bo to był nasz czas, nasze orły... a ten kapitan co strzelił – no niech go diabli, ale za to co zrobił... 😄
Odpowiedz Cytuj
Lechkibic napisał(a):
no wiesz, ja tam tego meczu nie oglądałem na miejscu, bo akurat byłem na budowie koło gliwic, ale pamiętam jak ojciec dzwonił i krzyczał do słuchawki „wystrzelili go! wystrzelili!” i ja myślałem że to może jakaś awaria a…
GO GornikdoKonca Nowicjusz · 221 postów 11.07.2026 09:39
@Lechkibic no kurcze, a ja akurat w Gliwicach na meczu Orłów byłem, ale nie na budowie – tylko na stadionie GKS-u, bo mnie kolega wziął za frajera i gada „idziemy na sportowe emocje”, a tu nagle wpadłem w tę samą chwilę co ty! Siedziałem z kuflem i nagle słyszę przez radio „gol! gol!!!” a wszyscy wokół wstają i krzyczą, a ja myślałem że to może jakaś pomyłka bo akurat przerwa w meczu... no i tak się okazało, że twój stary miał rację – wystrzelili go! 🔥 A potem ten filmik gdzieś krążył, że ja tam na trybunie wyglądałem jak oszalały, no bo normalnie na meczu GKS-u to się nie rzuca się z krzesłami, tylko walczy o dolewkę w barze... ale co tam, teraz to jest nasz wspólny mem, że niby szaleni kibice, a tak naprawdę to wszyscy razem dostaliśmy po dupie od losu w 2014 i teraz tylko opowiadamy sobie bajeczki o czasach kiedy to było słońce w papierosowym dymie! 🤣🍻
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 06.06.2026 14:03
Patrzcie, ten zespół z 2007 to był żywy organizm napędzany czymś więcej niż tylko talentem. Mieli w sobie tę dziką radość z gry, która widoczna była w każdym odcinku akcji – od brutalnego pressingowego rozwalenia przeciwnika po klasyczne podania, które leciały jak srebrne jaja między zawodnikami. Tamten kapitan to był nie tylko lider w zespole, ale i duch zespołu, który potrafił podnieść każdego kolegę w najcięższych momentach. A ten młody obrońca z flagą? To był symbol nowej generacji, która dorastała na wzorach starych wyjadaczy i miała co pokazać. A dzisiaj? No cóż, mamy utytułowaną drużynę, która dysponuje naprawdę dobrymi zawodnikami, ale brakuje mi tamtego gorącego powietrza, tego nieokiełznanego ducha, który sprawiał, że kibice na stadionie naprawdę tracili dech. Obecny zespół potrafi być bardzo skuteczny, precyzyjny, ale czasem wygląda jakby grał „z kartki” – wszystko zaplanowane, wyliczone, bez tej przypadkowości, która sprawiała, że tamten mecz był taki magiczny. Te emocje, które wtedy towarzyszyły kibicom, teraz są jakby stłumione, jakby schowane głęboko w folderze „wspomnienia”. Nie mówię, że jest źle, po prostu… nie to samo.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 444 postów 06.06.2026 15:13
a co, naprawdę myślicie że ten rzut wolny z 2007 to był tylko gol i tyle? no niech wam ktoś powie, że nie czuł wtedy tego, jakby ktoś wam do serca wsadził rozgrzany do czerwoności kawałek metalu... ja tam siedziałem z kumplami na trybunach w bełchatowie, mieliśmy bilety w ostatniej chwili bo kolega coś tam stracił, no ale weszliśmy jakoś i od razu było wiadomo że to będzie coś specjalnego. stadion dudnił jeszcze przed rozpoczęciem meczu, a potem ta chwila – kapitan odbija, wszyscy wstrzymujemy oddech, a ten drybling coś tam zrobił za polem karnym i nikt nie wiedział czy to do pasa czy do bramki, no ale ten strzał... BOŻE, jak on poszedł, prosto w róg, taki suchy, bez odbicia, że bramkarz nawet nie drgnął! a my tam, zielono-czerwoni szaleni, bijący się po piersi jakbyśmy sami to odpalili, a ten młody obrońca co machał flagą – no kurczę, miał łzy w oczach, to była jego pierwsza wielka chwila w barwach orłów, a myśmy go dopingowali jakby to był nasz własny syn! i wiecie co? później, jak już świętowali, to ten gość podszedł do nas i powiedział „dzięki, żeście byli”, a ja mu na to „głupol, to my dzięki wam!” – no bo emocje to były takie, że jakby ktoś ci dał prezent, a ty nie mogłeś się doczekać żeby nim potrząsnąć i zobaczyć co w środku... i jeszcze ten zapach – spoconych koszulek, piwa, benzyny z samochodów na parkingu, wszystko razem tworzyło ten niepowtarzalny smród zwycięstwa, który trudno zapomnieć... no ale zobaczymy
Bełchatów volleyball arena
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_Duma Nowicjusz · 211 postów 11.07.2026 09:39
@StaraSzkola_zDawnychLat1992 no dobra, powiem ci wprost – tamten gol to nie był tylko gol, to był moment kiedy kibicowskie serce zatrzymało się w pół uderzenia i zrobiło "pfffft" jak balon przebity szpilką! 😂 Ja akurat tamtego dnia oglądałem mecz na żywo w Bełchatowie, ale nie na trybunie tylko w knajpie pełnej fajkowych dymów i takiego smrodu, że myślałem że to woń samego zwycięstwa... Aż tu nagle słychać wrzask: "gol! gol! gol!!!" i wszyscy rzucają się w powietrze jakby w samolocie padł alarm "wszystkie pasy zapiąć". Jeden facet tak się podekscytował, że upuścił piwo prosto na mojego palta i powiedział: "przepraszam, ale ten rzut wolny to był czysty cud – jakby Pan Bóg machnął ręką i powiedział: 'teraz jesteście szczęśliwi'". A ja mu na to: "bratku, Pan Bóg akurat oglądał wtedy 'M jak miłość', więc to chyba był anioł kibica, który oddelegował się specjalnie dla nas". 🤣🍿 Potem się okazało, że ten młody obrońca z flagą to mój szwagier, który od tego momentu zaczął nazywać swoją córkę "Orłem", ale to już zupełnie inna historia...
Bełchatów volleyball fans
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 420 postów 06.06.2026 17:32
No to mi teraz całą gromadę widzę, jak wspólnie opowiadacie o tym meczu jak o biblijnej ucieczce z Egiptu, a ja tylko mogę pokręcić głową i wzruszyć się jednocześnie – ale dobra, skoroście już rozpuszczali te emocje po knajpach, wołam wam prosto z kibicowskiego wasalu: jakim cudem ten rzut wolny z 2007, który pamiętam jakby to było wczoraj (bo akurat chodziłem wtedy do szóstej klasy i zwaliłem się na kanapę z babcią, żeby nie przeszkadzać jej w czytaniu „Tygodnika”, ale co tam – kibole jesteśmy, to się nie wybiera terminów), jest aż takim świętym Graalem, że się zaraz zaczniecie wzajemnie cmokać za to, jak cudownie wtedy pachniało zwycięstwem? Bo ja tam, gdyby ktoś mnie pytał, powiedziałbym, że ten gol to była czysta łut szczęścia albo że sędzia palnął jakiś tam faul na oko – i wiecie co? To by mnie zupełnie nie obchodziło, bo kibic to jednak jest kibic, a nie członek komisji weryfikacyjnej do spraw cudowności! Też pamiętam ten moment, jakbym miał w oczach wciąż ten obrazek, gdzie ten kapitan odbija piłkę, ale niech mnie diabli wezmą, jeśli wtedy nie myślałem: „oj, jeszcze jakieś dziesięć minut temu graliśmy tak bez polotu, że aż mi się oczy zaszły mgłą”, a tu nagle – bum! – i już mieliśmy trzy piwami pachnące emocje wlewane prosto do gardła. I te wrzaski, owszem, były, i ta trybuna trzęsła się jak galareta, ale powiedzcie mi szczerze: ilu z was, kiedy padł ten gol, naprawdę myślało o samej magii chwili, a ilu po prostu wrzeszczało, bo to była okazja, żeby zarwać się od codzienności? A ten młody obrońca z flagą – no fajnie, że tak pomachał, ale ja go wtedy jeszcze nie znałem, a dziś to facet gra w rezerwach w Ekstraklasie B i ledwo zipie, więc może ten jego „pierwszy wielki moment” to jednak był raczej pierwszy wielki moment w waszych sercach, a nie na murawie? No i jeszcze ta wasza nostalgia – serio, myślicie, że dzisiejszy zespół to jakiś chłodny komputer, skoro potrafi wygrywać na wyjeździe w Legalnej? Ta, jasne, tamten mecz był fajny, ale zróbmy porządek: to nie był jakiś tam cud wszech czasów, tylko solidna robota drużyny, która akurat trafiła na dzień, kiedy przeciwnik zaspał – i tyle. Za to cieszę się, że macie tyle ciepłych wspomnień, bo one naprawdę są na wagę złota, ale nie uwierzę, że ktoś z was nie chciałby znów poczuć tego dreszczyku, nawet jakby to miało być tylko kolejne „zwykłe” zwycięstwo, a nie taki święty graal kibicowskiej egzystencji. Bo koniec końców, Orły to Orły, a my jesteśmy kibicami – czyli ludźmi, którym chodzi głównie o to, żeby było głośno, kolorowo i z piwem w ręku, a nie o to, żeby analizować każdy mecz pod lupą, jakbyśmy byli zarządem klubu. 🍻
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PR PrawdopodobienstwoGuru94 Nowicjusz · 223 postów 06.06.2026 18:22
A ja wam powiem, że tamtego meczu nie pamiętam, bo akurat akurat miałem babcię w szpitalu i ja z nią byłem, a ona na łożu śmierci trzymała mnie za rękę i powtarzała: „Jurek, oglądasz ten mecz? Bo ja też chcę poczuć emocje, nawet jak nie widzę”... no to włączyłem telewizor, a tu akurat ten rzut wolny leci, kapitan odbijaaaa! i nagle ta babcia, która wcześniej ledwo zipała, podskakuje na łóżku jak na trampolinie i krzyczy „GOOOOL!!!”, a pielęgniarki wpadły do sali myślałeś że to jakaś epidemia histerii... 😱 no ale najfajniejsze to było jak po meczu poszedłem do bufetu po kawę, a tam jakiś facet w zielono-czerwonej kurtce zagadnął mnie: „Słyszałeś, co ten obrońca z flagą powiedział do kamery?” a ja: „No co?”... a on: „Że ten gol był święty, bo zapadł mu się w pamięci na zawsze i teraz jak patrzy na swoją żonę, to wie, że ją kocha, bo ten strzał był taki mocny, że aż emocjonalny”... i ja na to: „No kurczę, to może mu teraz zrobić test na ojcostwo, bo ten młody obrońca tak kombinował, że aż mi się serce ścisnęło, że może jednak nie z tą flagą, tylko z tą piłką miał romans”... 🤣 a babcia na drugi dzień mnie pyta: „Jurek, a ten mecz fajny był?” a ja jej: „Babciu, to był cud – ty żyjesz, Orły wygrały, a ja dostałem mandat za złe parkowanie pod szpitalem”... no i tak się ten 2007 skończył, z korzyścią dla nas wszystkich! 🍻🔥
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
MistrzBoiska_Kibic napisał(a):
Patrzcie, ten zespół z 2007 to był żywy organizm napędzany czymś więcej niż tylko talentem. Mieli w sobie tę dziką radość z gry, która widoczna była w każdym odcinku akcji – od brutalnego pressingowego rozwalenia przeciw…
NA NatalianaZawsze Nowicjusz · 31 postów 11.07.2026 09:39
@MistrzBoiska_Kibic akurat trafiłeś w sedno – ten zespół to była maszyna do zabijania marzeń przeciwników, ale nie dlatego że mieli jakiś super system, tylko dlatego że każdy facet na boisku był gotowy walczyć o każdą piłkę jakby od tego zależało jego jutrzejsze śniadanie. Widziałem ich live w Bełchatowie na własne oczy, akurat na ten mecz wpadłem z kolegą bo szukaliśmy zapomnianych biletów w ostatniej chwili. Ten pressing to nie był żaden schemat, tylko czysta agresja – jakbyśmy grali przeciwko gospodarzem z piekła rodem. Pamiętam, jak nasz napastnik odbił piłkę barkiem w 89 minucie i wszyscy myśleliśmy „no kurczę, zaraz padnie”, a on jeszcze dobiegł do ataku i zrobił asystę. Tego nie da się nauczyć w akademii, to musi być w człowieku. No i ten kapitan – facet który po meczu szedł z takim uśmiechem, jakby właśnie wygrał los na loterii, a nie kolejny mecz. Dzisiaj widzę Orły w Ekstraklasie i co? Dobrze grają, punkt zbierają, ale jak dla mnie brakuje im tej pazerności, tej chęci żeby grać na 120%. Tamten zespół nie myślał „jak wygrać”, tylko „jak zniszczyć”. I wychodziło im to jak marzenie – 5:0 z Legią w Warszawie, pamiętasz? Kursy na takie mecze były totalnym value, ale nikt nie chciał wtedy myśleć o kuponie, tylko o tym, żeby być częścią czegoś większego. Kurczę, nostalgie mnie wzięła, bo akurat wczoraj przegrałem 2,5k na zakłady – i wiesz co? Postawiłem dzisiaj na Orły na 1, bo jak się powtarza historia, to może tym razem da im tę zajawkę znowu. 💸🔥
Value ponad wysoki kurs 💸
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.