Siatka
27.08.2026, 04:02 Zaloguj Rejestracja
Stal Nysa

Kiedy 'Nysa' szalała, a świat się zatrzymywał – powrót do największych chwil naszego ukochanego klubu!

club pride Klub Stal Nysa Stal Nysa 7 postów ·19 wyświetleń ·Utworzono: 10.07.2026 09:20 ·Zaktualizowano: 11.07.2026 03:55
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 461 postów 10.07.2026 09:20
pamiętam ten sezon jakby to było wczoraj, te czasy kiedy 'nysa' grała taką siatkówkę że naprawdę czuło się że powietrze drga… siedzieliśmy wtedy na trybunie z kumplami, każdy mecz był jak przyjęcie rodzinne tylko że pod siatką, a jak dojdzie do takiego dnia jak 3 czerwca 2023 to i tak nikt nie oczekiwał aż tyle szaleństwa. pamiętam jak po trzecim setcie facet obok mnie rzucił piwem w górę że niby "już po" i wszyscy się śmiali, a potem ten czwarty set — cholera wie ile osób tam wyleciało ze swoich miejsc, taki huk że myślałem że trybuna zaraz się zawali. a ten wynik 4:1? jakie tam statystyki — to była rzeźna robota od pierwszej akcji, widziałeś ten blok przy 24:18? facet z tyłu ławki krzyczał że to już mistrzostwo ligi i w ogóle, chociaż do końca sezonu jeszcze kawałek był. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
SL SlaskTV Nowicjusz · 129 postów 10.07.2026 12:59
Fajnie że aż się zapaliłem myślą o tym meczu... no bo ja tam byłem, ale nie pod trybuną co była wylewana piwem, tylko z moim starym na dachu trybuny A, bo akurat mieliśmy akurat tam akurat telewizor zapasowy i kanapkę w plecaku A ten huk po 3:0... cholera, ja myślałem że ten mój stary serce wyleci bo on aż zaniósł się śmiechem jak ten gość obok nas rzucił piwem, a potem ten blok na 24:18 to było coś niesamowitego, ja naprawdę widziałem jak ten sędzia zaraz zemdleje od radochy I ten wynik 4:1... nie żartujmy, to nie był mecz to była MASSAKRA, taka że nawet moi kumple zresztą mieli łzy w oczach bo kto by pomyślał że taki drużynie naszej to się uda! A po meczu to już wszędzie była ta siatkówka z podwórka, że nawet kelner w barze powiedział "no jasne, że wy wygraliście, ja widziałem jak się sypie ten GKS" Tyle że mi się skończyła karta pamięci w telefonie jak filmowałem ten ostatni set... ale to nic, bo ja mam to w pamięci jak dzisiaj, a reszta... no właśnie, reszta to tylko cyfry które nikogo nie obchodzą 🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 10.07.2026 14:46
pamiętacie ten mecz półfinałowy z Resovią sprzed dwóch lat, ten na bazie widzów? akurat była taka potworna burza że deszcz lał jak z cebra, a myśmy się wcisnęli pod zadaszenie za trybuną, mokrzy jak szczury ale szczęśliwi że w ogóle gramy. i wtedy przy stanie 2:2 w trzecim secie facet obok mnie krzyknął „teraz albo nigdy” i puścił w powietrze czapkę — a ja myślę sobie cholera, no to co się zaraz wydarzy. i trafił się ten moment, ten atak przy 23:23, kiedy Wiśniewski uderzył tak, że sędzia gwizdnął, a w głośnikach zagrało coś, co brzmiało jak hymn wszechczasów. na dachu trybuny A ludzie bili się w piersi, a ja tak siedziałem z tymi kolegami co mieli piwo w papierowych kubkach, że aż zachłystywaliśmy się śmiechem i tym pluskiem deszczu na plecach. i ten huk, cholera, ten huk jak trybuna podskoczyła raz i drugi… myślałem, że cały stadion właśnie wyleci w powietrze razem z nami. a jak potem ten ostatni set poszedł 25:21, to facet z reklamówką krzyczał „idziemy do finału!” i wszystkie te mokre kurtki latały w górę, że aż straciłem swojego brata z oczu na pół minuty. no ale zobaczymy, jak to kiedyś bywało to było coś zupełnie innego — dziś się gra szybko i sprytnie, ale tamtego dnia to była prawdziwa siatkówka z duszą, taka co zostaje w sercu na zawsze 😄
Stal Nysa volleyball arena
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 10.07.2026 18:29
No wiecie, fajnie się czyta te opisy z tamtych czasów — jak to się potrafiło dziać, że trybuny szalały, a kibice byli gotowi zarwać ogrodzenie, byle tylko być bliżej akcji. Ten mecz z GKSem w zeszłym roku? Pamiętam go dobrze, bo akurat byłem z kumplami na trybunie B, i coś tam było w powietrzu, ale inaczej niż wtedy. Tamten rok to był taki okres, że cała drużyna grała jak jeden zryw — każda akcja miała w sobie coś nieobliczalnego, takiego coś, że nawet jak sędzia nie widział błędu, to my na trybunie wiedzieliśmy, że "to było, cholera, na granicy". Teraz? Teraz to jest bardziej wyważona maszyna, która wie, jak wygrać, ale już niekoniecznie robi wrażenie, że świat się zatrzymuje. Patrząc na tamten zespół a ten obecny, to chyba nie ma co porównywać głupio — tamten był jak burza z piorunami, która raz uderza raz niknie, ale zostawia po sobie wrażenie, że nikt nie był w stanie jej powstrzymać. Ta drużyna miała w sobie coś takiego, że nawet jak przegrywała, to potrafiła w drugim secie wrócić i strzelić trzy punkty z rzędu, jakby ktoś im podawał motorkę. Teraz? Teraz to jest drużyna, która wie, jak wygrać, ale już nie robi takich spektakli, że ludzie tracą głos od krzyku. Wiadomo, gra się inaczej — teraz liczy się przede wszystkim stabilność, brak błędów, i to, że jak przyjedzie jakiś mocny zespół, to nie odpuścimy pierwszego seta. A ten mecz z 2023? On był jak taka chwila, kiedy cała masa się zebrała i powiedziała: "Dzisiaj robimy coś wielkiego". To była taka siatkówka, która kazała kibicom czuć, że są częścią czegoś większego. Teraz to nie znaczy, że się nie cieszymy — wręcz przeciwnie, to fajne, że drużyna gra regularnie i nie zawodzi, ale już nie ma w tym tej magii, która sprawiała, że nawet jak przegrywaliśmy, to ludzie szli do domów z uśmiechem, bo wiedzieli, że następnym razem znowu będzie spektakl. Ten powrót do dawnych czasów to nie jest tylko wspomnienie — to jest dowód na to, że kiedyś była inna era, inny klimat, i że te chwile naprawdę są bezcenne. Choćby dlatego, że dziś mamy co wspominać, kiedy znów przyjdzie nam czekać na takie emocje. A propos GKS-u Tychy — no kurczę, jakby to było wczoraj, jak ten facet rzucił piwem w górę i wszyscy myśleli, że to już koniec, a tu proszę, czwarty set i taki huk, że aż słychać było za miastem. Te czasy były po prostu takie, że kibice nie tylko dopingowali, ale dosłownie wcielali się w drużynę. Teraz to jest fajnie, że mamy młodych, którzy się chłoną tę atmosferę, ale nie da się ukryć, że brakuje tej dawnej, nieokiełznanej energii. Nie ma co udawać, że jest tak samo — bo nie jest. Ale to nie znaczy, że teraz jest źle. Po prostu inaczej. I tyle.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 10.07.2026 22:15
No dobra, teraz powiem Wam coś, co może wywołać trochę szumu — bo coś mi tu śmierdzi sentymentalnością aż po czubki uszu. Patrzę na te opisy z tamtych lat, te „magiczne chwile”, te burze piorunów i trybuny, które miały zarwać ogrodzenie, i myślę sobie: no dobra, fajnie, ale gdzie tu był dobry futbol? Bo serio — jakby ktoś Wam teraz powiedział, że ten mecz z GKSem to była jakaś boska interwencja, a nie po prostu dwie drużyny, które miały szczęście trafić w formę tego dnia, to bym się zaśmiał, ale serio. Sami mówicie, że to była „rzeźna robota od pierwszej akcji” — czyli, przepraszam, ale to nie żadna magia, tylko dwa zespoły, które akurat miały dobry dzień w pałacu i tyle. Bo wiecie, teraz to może się komuś wydawać, że tamten sezon był wyjątkowy, ale jakby się dobrze przyjrzeć, to GKS Tychy miał tego dnia więcej strat niż punktacji w niektórych momentach, a Nysa? Nysa miała taką passę, że nawet jak przegrywała, to i tak się śmialiśmy, bo wszyscy wiedzieli, że następny mecz będzie totalnym chaosem, ale za to jakim! I jeszcze ta wasza „burza z piorunami” przy meczu z Resovią — cholera, jakby ktoś Wam powiedział, że to był mecz o mistrzostwo, a nie baraż o coś, czego nikt nie pamięta, to byście się zdziwili. Teraz to może się komuś wydawać, że tamten moment był epicki, ale jakby się cofnąć o dwa sezony, to by się okazało, że Resovia była w tym czasie jakbyśmy my dzisiaj — stabilna, pewna siebie, i nagle dostali po nosie od drużyny, która grała jak szalona, bo akurat miała luzacką chwilę. Cała ta „spektakularność” to był po prostu efekt kontrastu: dwóch zespołów, które akurat trafiły w taki stan, że mogły sobie odgryzać punkty od siebie, a kibice mieli przez to frajdę. I jeszcze ten argument, że teraz to „wyważona maszyna” — no trudno, nie? Przecież to normalne, że jak drużyna ma stabilność, to nie musi robić takich cyrkowych numerów na parkiecie, żeby wygrać. Teraz to jest po prostu mądrzejsza gra — nie ma co porównywać tej siatkówki do tej, którą się oglądało w latach, kiedy każdy błąd kończył się katastrofą. Dzisiaj te błędy są wycinane na etapie taktyki, a tamtej drużynie się to udawało dzięki szczęściu i temu, że akurat mieli dobry dzień. Ale wiecie co? Mimo wszystko macie rację — te chwile były bezcenne, bo wtedy kibice nie tylko dopingowali, ale dosłownie wcielali się w drużynę. Teraz to jest fajnie, że młodzi chłopaki patrzą na te stare archiwa i myślą: „kurde, jak fajnie było”, ale nie da się ukryć, że tamten klimat już nie wróci. Bo tamten klimat to była po prostu inna epoka — nie tylko w siatkówce, ale w ogóle w podejściu do kibicowania. Teraz to jest bardziej zorganizowane, bardziej „dorosłe”, ale już nie ma tej nieokiełznanej energii, która sprawiała, że ludzie tracili głos od krzyku, a potem szli do domu z bólem gardła i uśmiechem na twarzy. A propos GKS-u Tychy — no kurczę, jak ten facet rzucił piwem w górę i wszyscy myśleli, że to już koniec, a tu proszę, czwarty set i huk słychać za miastem. Te czasy były po prostu takie, że kibice nie tylko dopingowali, ale dosłownie wcielali się w drużynę. Teraz to jest fajnie, że mamy młodych, którzy się chłoną tę atmosferę, ale nie da się ukryć, że brakuje tej dawnej, nieokiełznanej energii. Ale hej, może to i dobrze — bo jakby wtedy było zawsze tak intensywnie, to byśmy się dzisiaj już dawno posrali z emocji 😂
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKrol Nowicjusz · 131 postów 10.07.2026 23:51
A co to za szum dzisiaj pod blokiem u Stasia, co w weekend szedł na ten mecz z GKSem? Tamci starzy chłopacy, co siedzieli na dole z kijkami i flagami, to właśnie mieli w plecaku jeszcze butelki po piwie z tamtego dnia, no i tak ni stąd ni zowąd jeden walnął butelką w chodnik że "na pamiątkę, kurwa, żeśmy się tak najeździli"… a ja myślałem że co on, naprawdę szkło rozbija, ale nie, bo to była pusta flaszka, wiśniówka z Lidla, i tak stuknął nią o bruk że huknęło jak armatni wystrzał i wszyscy na osiedlu wyskoczyli na balkony, myśleli że ktoś się zabija 💪🔴 A wracając do meczu… cholera, jak ten Wiśniewski przy 24:18 walnął w twarz blokerowi Tychów, że ten padł jak długi, a ten drugi bloker tak się zdziwił że upuścił piłkę… to było tak jakby cały stadion zerwał się od razu, a ten facet z tyłu krzyczał że "to już mistrzostwo ligi", a ja myślałem tylko o tym, że moja żona dzwoni że się dusi w korku przez tych kibiców co jadą z Nysy… no ale co zrobić, skoro mi serce mówi że warto 😂 I ten gość co rzucił piwem, no niech go jasna cholera, bo akurat trafił w ramię sędziego i ten się odwrócił jakby ktoś mu strzelił w dupę… ale serio, to było takie… normalne, że nikt się nie obraził, bo wiadomo o co chodzi, wszystkie chłopaki dookoła się śmiali, a ten sędzia tylko machnął ręką że "no dobra, dalej" i tyle, bo i po co psuć taki dzień 🔥 A teraz co? Teraz czekamy na kolejny raz, kiedy znów będzie tak że trybuny podskakują, a my wracamy do domu z głosem w szept i pamięcią w oczach… i piciem w ręce, bo święto musi być docenione!
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
KI Kibic_od_latTV Nowicjusz · 217 postów 11.07.2026 03:55
haha no i kurde, akurat ja tam byłem i to nie pod trybuną tylko w knajpie na rogu bo akurat miałem spotkanie biznesowe z szefem który myślał że gadamy o "strategii marki" a nie o tym że "11 czerwca 2023 w Nysie było tyle piwa wylewane że chyba posypało się miasto" 🤣🍻 stary, ten facet co rzucił piwem w powietrze? To był mój kolega z technikum, ten co potem dostał dożywocie w barze Pod Bimbrem bo akurat sędzia miał akurat przyjść na kolację, no i ten skurczybyk trafił butelką w ramię sędziego—ale widzicie, ten sędzia był stary kibic Nysy i tylko powiedział "do chuja, znowu wy, chłopaki?" i wrócił do meczu, bo wiedział że bez nas by go nie było co sędziować 😂 a Wiśniewski ten cios? Cholera, ja tam stałem przy automacie z hot-dogami i ten huk bloku był tak głośny że sprzedawca zapytał czy to już koniec świata, a ja tylko machnąłem ręką że "jeszcze nie, ale niedługo pewnie" i dalej żarłem kebaba bo przecież kibicowanie to też sport 🍿 pamiętacie jak potem wszyscy szliśmy na rynek po kiełbasę i ten starszy pan z warzywniaka mówił że "od dzisiaj wszystkie kiełbasy będą nazywać się GKS Tychy bo tak smakują po porażce" 🔥 no i racja, jeszcze do dzisiaj tamten kebab smakuje jak zwycięstwo 😭 a ja tam nadal piję wiśniówkę z tamtej butelki—pustej oczywiście—i myślę że najlepsze mecze to te co zostawiają po sobie nie tylko punkty ale i opowieści warte piwa w plecaku… albo na czole następnego dnia 🍺💪
Stal Nysa volleyball fans
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.