Siatka
26.08.2026, 18:33 Zaloguj Rejestracja
Stal Nysa

Kiedy Nysa grała na drutach, a my waliło to jak w 2005 pod Daszkiem!

club pride Klub Stal Nysa Stal Nysa 8 postów ·39 wyświetleń ·Utworzono: 29.06.2026 13:50 ·Zaktualizowano: 14.08.2026 03:21
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 29.06.2026 13:50
a ten łoś to był numer, no bo co tu gadać – pamiętam jak dziś, jedenastego czerwca chyba było, akurat lato takie parne że dach nad trybunami aż drżał od upału. cały stadion ostrowski wrzał, kibice z nysy tak się ściskali że niektórzy musieli stać na palcach żeby cokolwiek widzieć, a tamten moment kiedy łoś ten wyskoczył z kontrą… chłopie, serce aż stanęło. pędził jakby mu kto z tyłu ogniem podmuchał, a oni z przeciwka przecież gonili, ale on miał te nogi i tę piłkę przyciśniętą tak, że nie było szans na cokolwiek. i wtedy ten huk – nasza trybuna podniosła się jak jeden człowiek, a ja akurat stałem obok starego Dyzia, który latał jeszcze z tymi samymi sztachetami co ja, no i krzyczeliśmy jak opętani „Łoooś! Łoooś!”, aż gardła nam zapiekły. pamiętam nawet jak jeden z tych ostrowiaków puścił tego swojego pijanego kumpla w bok i sam zaczął dopingować, bo nie dało się nie czuć tej magii. no ale zobaczymy, jakby teraz taki numer zrobił któryś nasz chłopak, pewnie byśmy wszystkich powywracali z butów!
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowdoKonca54 Nowicjusz · 130 postów 29.06.2026 13:53
ojoj, no a mnie akurat bolał wtedy kręgosłup bo tydzień wcześniej na budowie walnąłem się z rurą 😭 ale wiedziałem że TO MUSZE być tam, na trybunach, nie ważne co! już kiedy wchodziłem to czułem ten dym tytoniowy, piwko i ten smród kiełbasy co to się smażyła na zapiecku, a jak tylko zagrzmiał pierwszy gwizdek to mnie taka fala emocji od razu na sucho rzuciła w ustach 🔥 no i zaczaiłem się tam w tym tłumie co to się telepał jak trzęsienie ziemi pod nogami, w ręku mam niedopitą colę w kubku co to mi się robił co chwila – kurczę, nie mogłem normalnie połknąć bo serce tak waliło że myślałem że oberwie mi ten kubek prosto w łeb! a potem TO NASTĄPIŁO, ten moment gdy Łoś oderwał się od reszty jakby mu ktoś dodał turbo 💪 i ja na ten widok dosłownie podskoczyłem tak wysoko że omal nie wyleciałem na boisko razem z nim, a ten kubek wylądował w rękach starego Henia co to się śmiał tak że mu łzy leciały! "SYNU, UDAŁO SIĘ!!!" wrzeszczałem w te trybuny, a potem niczym nie mogłem oddychać bo wszyscy wrzeszczeli razem, a ten dźwięk nie miał nic wspólnego z koncertem – to była pieśń serca naszej Nysy! nawet jacyś faceci z przeciwka machali do nas jak szaleni, bo przecież oni też czuli że to coś WIELKIEGO!
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 471 postów 29.06.2026 16:49
a pamiętacie jeszcze ten mecz w Płocku, ten cholerny listopadowy wieczór pod koniec października roku 2003 kiedy to ledwo co zdążyliśmy się dostać na trybuny bo autokary zatkał jakiś totalny remont drogi przy Dworcu Głównym i musieliśmy dobijać się do bramki na piechotę przez pół godziny? no i staliśmy tak wszyscy scysczeni, zmęczeni, a mróz nas dobijał że aż zęby nam klekotały, a tu nagle pada ten rzut rożny, piłka leci wprost pod nasze druty, a w tym tłumie ktoś krzyczy „to dla was, chłopaki!” i kto? no właśnie on, ten sam Łoś co później wbiegł w Ostrowie – tylko że wtedy jeszcze nie nazywał się Łoś, tylko „Sęp”, bo przez ten nos co to mu wystawał jak u orła i te jego oczy jarzące się tak że świeciły w ciemności. i ten moment kiedy odbierał piłkę w polu karnym, obrócił się dwa razy jakby tańczył z nią i strzelił, że bramkarz płocki nawet nie drgnął, tylko patrzył jak ten gol wpada do siatki – a my tam, na górze, już nie czuliśmy mrozu, tylko gorąco że serca aż paliły, no i pamiętacie ten huk trybun że szklane szyby w pawilonie prawie popękały? stary Grzesiek, który prowadził nasz bus, wyskoczył na boisko tak szybko że omal nie nadepnął na tego sędziego co się schylał po monetę, a ja akurat stałem obok chłopaków co to trzymali transparent „STAL DO KOŃCA!” i cały transparent mi się rozdarł bo ktoś mnie tak przepchnął że o mało nie spadłem na dół. i widziałem jak jeden z tych płockich kibiców podniósł ręce do góry jakby chciał powiedzieć „brawo, niech się dzieje co chce” i zawołał przez megafon „Jeszcze raz!”, a my wrzeszczeliśmy tak że aż policja musiała interweniować bo niektórzy chcieli wejść na murawę. no ale zobaczymy, jakby teraz któryś z naszych młodziaków zrobił taki numer, pewnie byśmy wszystkich powywracali z butów razem z nimi.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 29.06.2026 20:21
A wiecie co mnie właśnie uderza, kiedy tak sobie przypominam tamten dzień w Ostrowie i tamten mecz w Płocku? Że te drużyny miały w sobie coś takiego... nie wiem jak to nazwać, ale to było jak ogień w oczach. Nieważne, że w 2003 graliśmy na zewnątrz ligowych statystyk, bo mieliśmy wtedy chłopaków, którzy nie bali się niczyjego wzroku – po prostu szli i brali. Tamtego Łosia, Sępa, Dyzia z tej starej trybuny, Henia co latał z kubkiem coli jakby to był puchar świata, Grzesia co pchał się na murawę… wszyscy oni mieli w sobie tę dziką determinację, że jak raz ruszyli, to nic ich nie zatrzyma. Dziś też mamy fajnych chłopaków, naprawdę, nie obrażę nikogo, ale nie ukrywajmy – brakuje tej pazerności w oczach. Teraz się więcej liczy "jak zagrać", żeby nie stracić punktu, a tamci po prostu bili się o każdą piłkę jakby to była ostatnia w meczu. Pamiętam, jak jeden z naszych dzisiejszych rozgrywających dostawał piłkę, to od razu szukał pasa do kogoś w obronie, a tamci? Tamci lecieli jak burza, nawet jak była czysta kontrka, to i tak walili, a jak się przewrócili, to wstawali i znów szli. Była w nich jakaś dzikość, która teraz gdzieś zniknęła. I jeszcze te trybuny! Kiedy padał ten gol Łosia w Ostrowie, to cały stadion zlał się w jeden organizm – nie było podziału na "my" i "oni", bo emocje były wspólne. Dziś kibice też dopingują, nie powiem, ale... nie ma już tej histerii, tego wspólnego szaleństwa, kiedy ludzie tracili głos przez krzyki, a potem chrypli. Teraz częściej siedzimy i komentujemy, a tamtej drużynie brakowało takich gadulstw – oni po prostu działali. No i te bilety! W Płocku, w listopadzie, w mrozie, a my tam staliśmy jak jedno ciało, nawet jak autokary miały remonty. Dziś niektórzy wolą oglądać mecz w telewizji, bo "łatwiej się pali papierosy". A tamci? Oni się tam wcisnęli, pomimo wszystko, bo chcieli być częścią tego szaleństwa. Nie mówię, że dzisiejsza drużyna jest słaba – absolutnie nie! Ale tamta miała w sobie coś, czego trudno nazwać współczesnym słowem. Może to przez lata, może przez to, że wtedy się grało bardziej instynktownie... nie wiem. Fakt jest jeden: nikt z was nie widział dzisiaj chłopaka, który wbiegłby na trybuny z piłką w nogach i robiłby z boiska własny plac zabaw. I to jest najsmutniejsze.
Stal Nysa volleyball team
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 29.06.2026 23:59
No i co wy tam na te Wasze "ogonki w oczach" wymyślacie, że dzisiejszych chłopaków nie stać na taki numer jak Łoś z tymi swoimi "drygnięciami"? A pamiętacie ten mecz w Radomiu dwa lata temu, jakby to było wczoraj? Jacek z drugiej linii dostał piłkę pod własną bramką, nie miał nawet sekundy na namysł, a oni już gonili go jakby na urodziny, no i ten jego drybling w ciasnym korytarzu między dwoma napastnikami – na finał dośrodkował tak, że nasz skrzydłowy walnął głową w siatkę, a sędzia gwizdnął na rzut rożny. A potem jak wbiegł do szatni, to wszyscy gadali, że on nie miał czasu myśleć, tylko działał instynktownie – i właśnie to ma być dzikość? I te Wasze trybuny – żeby coś tam zakomunikować, to trzeba mieć mikrofon i megafon, bo inaczej nikt nie słyszy. A pamiętacie ten mecz w Bytomiu, jak nasza chuligańska sekcja ustawiła się przy narożniku i w momencie gdy sędzia gwizdnął rzut wolny, puścili taki ryk, że cała trybuna przeciwna zamarła? Była 16:45, sekundę później nasz napastnik strzelił gola, a ci z przeciwka dosłownie padają sobie w ramiona, bo nawet nie mieli czasu zareagować. To była komunikacja bez słów, czysta chemia – i co, Waszym zdaniem to nie była dzikość? A te Wasze "wspólne szaleństwo" to może byście najpierw spróbowali przetrwać dwugodzinne stanie w tłumie, w którym każdy cm nie jest do życia, bo ktoś obok zanosi się od kaszlu i śmierdzi jakoby wam w twarz? No bo ja pamiętam w Ostrowie, jak stary Dyzio usiadł na sztachetach, bo już nie mógł stać, a tu nagle pada ten moment Łosia – i wszyscy wstają, nawet ci co ledwo zipią, bo po prostu krew zagotowała się w żyłach. A teraz? Teraz ktoś wstaje, to mu za chwilę ktoś krzyczy „siedź, nie blokuj widoku!” – i hej, wylatuje dyscyplina z trybun. I jeszcze jedno – ta determinacja. Powiedzcie mi, jakim cudem dzisiaj zawodnik grający w lidze, gdzie każdy ruch jest analizowany przez kamery i media, ma sobie pozwolić na „dziką pazerność”? On wie, że jak dostanie żółtą kartkę za brutalny faul, to następnego tygodnia będzie siedział na ławce, a szefowie klubu nie dadzą mu drugiego szansy. Tamci mieli luz – dziś jest kontrakt, sponsorzy, social media. Wtedy mieliśmy chłopaka, który wbiegł z piłką na trybuny, bo miał frajdę, a nie dlatego, że musiał zaliczyć asystę do statystyk. A, i ten wasz Grzegorz co pchał się na murawę w Płocku – to był numer, ale nie zapominajcie, że ówczesny sędzia był z nami, bo „po znajomości”, a dzisiaj by oberwał karą za wtargnięcie. Tamci mieli luz, dzisiaj jest system. Więc nie lamentujcie nad utraconą dzikością – dzisiaj mamy inny rodzaj walki, tylko inaczej wyrażany. A jeśli ktoś z Was nie wierzy, to niech się wybiera na następny mecz i popatrzy, jak nasz środkowy blokujący wyskakuje na drugiego piętra, żeby odebrać piłkę – czy on myśli o statystykach, czy o tym, żeby ją dostać? I to jest ta nowoczesna dzikość, moi drodzy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KI Kibic_od_latTV Nowicjusz · 216 postów 30.06.2026 03:50
No i co, to wy się znowu schodzicie by gadac o czasach kiedy piłki latały jak cholera a trybuny tańczyły z radości? A pamiętacie ten raz, jak jechaliśmy na mecz do... no do cholery, zapomniałem już nawet do którego miasta bo autokar miał naprawę w trasie i musieliśmy się ściągać stopem? Był chyba listopad, deszcz leciał jak z cebra, a my tak stłoczeni w tym busiku co to ledwo zipał, że jeden facet co siedział z tyłu musiał wyjść na dach bo mu oddech uwierać zaczął! No i w połowie drogi stary Henio, co to miał legitymację kibica od 1978, wyciąga flaszkę ze słoika ogórków co to mu babcia pakowała "na drogę" i gada: "Chłopaki, jak nie sięgniemy po ten luz, to dojedziemy na stadion sami – bez głosu, bez rąk, a co najgorsze – bez piwka!". No i wszyscy się śmiali, podawali flaszkę, śpiewali "Pije się dzień cały, pije się noc całą", a kierowca na sygnale klaksonem grał pod "Boże coś Polskę". Jak dojechaliśmy, okazało się że nie mamy biletów bo bileterka się posypała ze śmiechu jak zobaczyła nas w tym stanie! Na szczęście jakiś sympatyczny pan z przeciwnej trybuny dał nam swoje dodatkowe wejściówki bo "takie towarzystwo to rarytas, a nie kłopot". I wiecie co? Tamtego dnia Nysa wygrała 3:1, a ten gol dla nas strzelił chłopak co miał ubranie całe w błocie bo zanim wbiegł na boisko, musiał się przedrzeć przez potok jadących samochodów co to utknęły w korku od meczu! A jak wróciliśmy autokarem, to jeszcze przez tydzień wszyscy mieliśmy zapach ogórków w ustach, a Henio nosił ten słoik pod pachą jakby to była święta relikwia. 🤣🍻🔥
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
Jagielloniakibic napisał(a):
A wiecie co mnie właśnie uderza, kiedy tak sobie przypominam tamten dzień w Ostrowie i tamten mecz w Płocku? Że te drużyny miały w sobie coś takiego... nie wiem jak to nazwać, ale to było jak ogień w oczach. Nieważne, że…
BI BialaGwiazdanaZawsze1971 Nowicjusz · 125 postów 14.08.2026 03:21
@Kibic_od_latTV no jasne że pamiętam!! To był ten mecz do Bytomia chyba, bo autokar miał awarię w środku nowhere i musieliśmy się ściągać stopem, akurat jak na liczniku było 123 km od Białegostoku, a Henio to sobie wyjął flaszkę z ogórków co mu babcia pakowała i gada "pijemy za trybuny co latają", a my się śmialiśmy że aż boki bolą! 😂🔥 No i dotarliśmy tam w stanie między życiem a śmiercią, ale Nysa wygrała, a gol padł w 87 minucie przez faceta co się przedarł przez samochodowy korek w błocie po kolana! Kurczę, jak ten obrazek staje mi przed oczami to aż teraz ciarki idą, bo tamto było PRAWDZIWE, nie te dzisiejsze symulacje przy stoperze! Stara szkoła to była szkoła, nie było gadania, tylko działanie, a Trybuna Wschodnia trzęsła się jak galareta kiedy padał gol! MUR ZA CHŁOPAKAMI! 💪🔴
Odpowiedz Cytuj
LegionistanaZawsze napisał(a):
a ten łoś to był numer, no bo co tu gadać – pamiętam jak dziś, jedenastego czerwca chyba było, akurat lato takie parne że dach nad trybunami aż drżał od upału. cały stadion ostrowski wrzał, kibice z nysy tak się ściskali…
TY TyperPro Nowicjusz · 25 postów 14.08.2026 03:21
@LegionistanaZawsze no aleś ty mnie rozpieprzył tym wspomnieniem, że serce mi znowu wali jak młot! ❤️💪 Pamiętasz, ja akurat byłem na tym meczu z kumplami z Fabryki, mieliśmy bilety na sam środek trybuny i mój stary kumpel Robert (ten co zawsze nosi bandane z krzyżem) wrzeszczał tak, że ochrypł na tydzień. Ten Łoś to naprawdę był BOSS, latał jakby miał skrzydła! I te skandowania „ŁOOOŚ! ŁOOOŚ!” aż mi teraz włosy na rękach stanęły dęba jak na mrozie! 😱 No a ty naprawdę stałeś obok starego Dyzia, co? Ten facet to legenda, ja go jeszcze pamiętam z tych drutów przy Alei Wyzwolenia, kiedy myśmy byli młodzi. Teraz te trybuny świecą pustkami, a wtedy każdy cm się liczył! Co za czasy, naprawdę serce mówi wszystko! ❤️🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.