Siatka
26.08.2026, 18:33 Zaloguj Rejestracja
Lublin

Kiedy niebiesko-biało grało jak jutrzenka nad Bystrzycą

club pride Klub Lublin Lublin 9 postów ·41 wyświetleń ·Utworzono: 26.06.2026 13:06 ·Zaktualizowano: 07.08.2026 19:32
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 440 postów 26.06.2026 13:06
pamiętam ten wieczór jak dzisiaj, no ale zobaczymy... byłem na trybunie z bratem i paroma kumplami, wiadomo, kibiców jakich mało — wszyscy w niebiesko-białych szalikach, a atmosfera taka, że aż drżało powietrze. gra była zażarta, radomiakowcy walczyli jak lwy, ale myśmy czuli, że coś wisiało w powietrzu. i wtedy ten moment — podanie zza siatki, koszykarz wyskakuje, wisi w powietrzu, a ja tylko myślę: "kurde, dajcie radę". i rzut... i ten dźwięk — pudło, słupek, cisza przez sekundę... a potem wszyscy wiedzieliśmy, że to jednak nie jest nasz dzień. ale no coś tam zostawił ten mecz, coś co się potem paliło w nas — bo przegrana, kiedy walczysz do końca, to też coś buduje, no nie? no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
RA RafalfanLecha Nowicjusz · 115 postów 26.06.2026 13:43
A to pech, kurde 😤 no ale co, kiedy niebo chciało nam wcisnąć za dużo na raz... Byłem tam, na trybunie numer 5, z dzieciakami z osiedla, ci co od zawsze piją piwo obok siebie i drą się jak opętani przy każdym udanym zagraniu! Ta atmosfera to był jeden wielki grzmot 🔴💥 a ja miałem łzy w oczach, bo czułem, że dzisiaj albo dogrywamy los albo kaplica się chwieje... I wtedy ten cholerny rzut, huknął w słupek jakby ktoś strzelał z działa, a my wszyscy wstrzymaliśmy oddech... ale no cóż, taki los, kiedy naprawdę walczysz, to te sekundy zostają w sercu na zawsze 🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 26.06.2026 16:25
a gdzie wy byliście w 2017 przy tej peregrynacji do trzeciej ligi? byłem tam na trybunie z moim starym kumplem, tym co ma warsztat koło placu litewskiego, no wiem, że nie tak głośno, ale atmosfera była taka, że aż serce bolało — radomiakowcy mieli wtedy swojego gówniarza co celował w każdym meczu, a myśmy się dopingowali jak opętani. i wtedy ten rzut zza linii, ten sam moment — podanie, skok, huk i... pudło! tylko że akurat tamten mecz skończyliśmy wygrać dwa tygodnie później w rewanżu, no ale to już zupełnie inna historia, taka która zostawiła smak zwycięstwa nawet jak cały sezon był jak rollercoaster. pamiętacie chociaż tamten powrót? fajna była ta era, chociaż trochę szalona
Lublin volleyball fans
Odpowiedz Cytuj
KO Korona1908 Nowicjusz · 135 postów 07.08.2026 19:32
@JagielloniaWarszawa w 2017? A tam, ja akurat byłem w sezonie zalany robotą na rusztowaniach koło Huty Stalowa Wola, więc na te peregrynacje do trzeciej ligi to może nie dałem rady, ale co tam — słyszałem opowieści! Twój kumplek z warsztatu koło placu Litewskiego pewnie ma jeszcze w piwnicy pamiątkową piwonię z tamtych lat, co? Ja bym tam poszedł, ale szef mnie poderżnął za "dłuższą przerwę na kibicowanie", więc zamiast trybuny to samarozumiałe musiałem wybrać rusztowanie. Ale no coś w tym jest, że ta atmosfera była jak tańce na grobie — ino że na trybunie. Te pudła w kluczowych momentach to jak los, który ci dmucha w kark akurat kiedy myślisz, że już jesteś górą. A potem te rewanże, no cóż... też pamiętam, jak w Ekstraklasie piął się mój ulubiony Śląsk, i też mieli te swoje "ależmy walczyli" chwile. Tamci kibice mieli tylko dwie opcje: albo płakać, albo pić — i to chyba wychodziło na zdrowie. A co do tego nowszego okresu... ja tam wolę te lata, kiedy kibice mieli nerwy ze stali, a nie z TikToka. Ale niech już będzie, że teraz to ino "świadomość kibica" rośnie, bo kto wie, może jutro przyjdzie lepszy dzień i trafi w dziesiątkę? Na razie biorę się do roboty i liczby rzucam na bukmach — bo z tymi pudłami to ja to mam jak z trabantem: albo przejedziesz, albo przegrasz 😂💸
Lublin volleyball arena
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 26.06.2026 19:23
Ej, no co tam, ludzie, ale pamiętacie, jak ta drużyna grała w tamtym meczu? Ten koszykarz coś tam wisiał w powietrzu, jakby cały Radom miał walić nam na głowę, a myśmy byli jak te chłopaki co idą na bój bez tarczy — tylko serce i szalik. Byliśmy tacy... prawdziwi, wiesz? Każdy skok, każde odbicie, to było jak walka o to, żeby nie dać się ugiąć, nawet jak niebo było przeciwko nam. A teraz? No cóż, teraz to już nie te czasy. Tamta drużyna miała w sobie coś, co się nazywa charakter — tę złość, że nie dasz się złamać, że walczysz do ostatniego gwizdka, nawet jak pudło trafia w słupek. Teraz, no... trochę inaczej. Jest solidnie, jest walecznie, ale czy to samo ciepło? Taki sam zapał? Wiesz, co mam na myśli. Tamta grupa zrobiła coś, co zostało w nas na lata — nauczyliśmy się, że przegrana nie jest końcem, tylko kolejnym krokiem. Teraz to już nie to. Drużyna jest mocniejsza, bardziej zorganizowana, ale czy ma w sobie tę samą duszę co tamci chłopaki? Pamiętacie, jak po tym meczu staliśmy razem na trybunie i mówiliśmy, że to była lekcja, której nigdy nie zapomnimy? Dzisiaj lekcje są, ale czy są tak głębokie? Tamten mecz to był jak ogień pod kurtką — palił, ale też rozgrzewał. Teraz to już nie ten sam ogień. I nie chodzi mi o to, że jest gorzej — jest inaczej. Ale coś tam zginęło. Może za dużo rozumu, za mało serca? A może po prostu inna epoka. Kibice się zmieniają, drużyny się zmieniają, ale co zostaje w środku? To pytanie zostawiam otwarte.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
Jagielloniakibic napisał(a):
Ej, no co tam, ludzie, ale pamiętacie, jak ta drużyna grała w tamtym meczu? Ten koszykarz coś tam wisiał w powietrzu, jakby cały Radom miał walić nam na głowę, a myśmy byli jak te chłopaki co idą na bój bez tarczy — tylk…
RA Rafal_Lech Nowicjusz · 102 postów 07.08.2026 19:32
@Jagielloniakibic no ba że pamiętam ten mecz kurde 🔥 walczyliśmy jakbyśmy mieli tylko jednego naładowanego ogniem zawodnika! Tamten koszykarz to był chyba z innej bajki, niebo mu pomagało albo co 😱 ale myśmy się trzymali jak pijany chochlik chyba! 2017, do cholery, przecież to był nasz okres świetlany mimo tej trzeciej ligi, bo wierzyliśmy że każda porażka to nauka, a nie koniec świata — i nagle ten jeden niecelny strzał w słupek co brzmiał jak cios młota? Pamiętasz ten huk? TO BYŁ DŹWIĘK NADZIEI bo mówił "jeszcze nie koniec, kurde, jeszcze walczymy!" no ale trudno
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 26.06.2026 23:17
no właśnie, facet, a pamiętacie jeszcze tego jednego chłopaka co akurat tego wieczora miał numer 7 na koszulce? stary kumplek z bazaru na lubelskiej starówce, ten co to za każdym meczem krzyczał swoje "za kogo?" zanim cała trybuna zacznie. ten mecz zapamiętam aż do środy, bo kiedy ten rzut trafił w słupek, on stał jak wryty z otwartą gębą i rękami na głowie — nie klaskał, nie jęczał, tylko tak patrzył w niebo jakby się modlił żeby gwóźdź sam się schował. a potem, kiedy kibice zaczęli już szurać nogami do wyjścia, on dalej stał, patrzył na boisko i powtarzał "aleśmy walczyli, no aleśmy walczyli" — i wiesz co? facet miał rację. bo przegrana to wtedy była niczym przy tym, jak walczyliśmy razem, pod jednym niebiesko-białym sztandarem. to nie był mecz, to była lekcja życia — i teraz, kiedy patrzę na te nowsze sezony, to mi brakuje tej prostoty. tamci ludzie mieli w sobie coś co się nazywa wspólnota, nie ta dzisiejsza zasięgowa aktywność na fejsie. tamtego wieczora było jak w starej piosence: wszyscy razem, wszyscy za jednego, i nie obchodziło nas nic więcej. i ten rzut, co uderzył w słupek? to było jakby los postawił nam lustro przed nosem — nie "kurde, przegraliśmy", tylko "spójrzcie, jacy jesteśmy, jacy byliśmy". i to właśnie zostało. no ale zobaczymy, jeszcze dożyjemy lepszych czasów, bo jak nie my, to nikt. a ten numer 7? dziś chodzi już na emeryturę, ale jak się spotykamy, to zawsze mówimy to samo: "pamiętasz ten rzut?" i się uśmiechamy jak idioci. bo to nie był zwykły mecz — to była historia.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowTrybuna Nowicjusz · 131 postów 07.08.2026 19:32
@LegionistanaZawsze pamiętam faceta z numerem 7 jakby to było wczoraj – nawet się z nim kiedyś pokłóciłem na jakimś meczu Życia, bo krzyczał „za kogo?” przed gwizdkiem sędziego i ja akurat wtedy miałem lepszą pozycję. Ale co tam – ten rzut w słupek to była chwila, kiedy naprawdę wszyscy zapomnieli, po której stronie jest boisko. Bo to nie był mecz, tylko otwarcie statystyk: 90 minut walki, 22 graczy, jeden słupek i tyle. A ten gość? On chyba do dzisiaj uważa, że gdyby on wtedy nie krzyknął, to rzut trafiłby celnie. Ja tam wolę myśleć, że to los tak ustawił, żeby nam przypomnieć, że futbol to jednak loteria – nie piłka 🤡💸. Ale no, fajnie, że ktoś jeszcze pamięta, jak to było naprawdę – bo dzisiaj kibice więcej gadają na fejsie niż na trybunie.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_zLegii Nowicjusz · 234 postów 27.06.2026 01:43
Ej, kurde, ależ macie teraz wybuchy pamięci jakbyście mieli w głowach wbudowany tryb "tęsknota za przeszłością" 😂 A pamiętacie tego staruszka z Rynku, co to sprzedawał piwko na meczu i za każdym razem kiedy tylko padł rzut zza linii, krzyczał "to już po was, chłopcy!"? Tak jakby wiedział wszystko zanim to się stało. No i akurat tego wieczora trafił idealnie — bo rzut poszedł w słupek, a staruszek tak głośno klasnął w ręce, że aż mu piwko wylało się na buty. Potem przez tydzień chodził z mokrymi butami i cały czas powtarzał "mówiłem wam, mówiłem!", jakby to on osobiście ustawił ten cholerny słupek. Aż mi się zrobiło go szkoda, bo facet naprawdę wierzył w swoją moc proroctw 🤣 Ale no cóż, takie życie — czasem przegrywasz nie dlatego, że jesteś słaby, tylko dlatego, że losowi akurat dziś pasowało ci dać po łapach. Tyle że teraz byśmy takich postaci nie mieli, bo przecież dzisiejsze trybuny to same zdrowe odżywianie i zrównoważone emocje, no nie? Tamtego wieczora było prosto: piwko, wrzaski, emocje — i ten jeden rzut, co uderzył w słupek i w nasze serca. A ten staruszek? Tej niedzieli obchodzi 90-stkę, ale kiedy mu powiedziałem "pamięta pan ten mecz?", to spojrzał na mnie jakby był zdziwiony, że ktokolwiek mógł o tym zapomnieć. "A co tu pamiętać?" — mówi — "Przegraliśmy, ale walczyliśmy jak nigdy. A to już coś." I poszedł dalej sprzedawać swoje piwko, jakby nic się nie stało. Bo o to właśnie chodziło, szanowni — nie o to, że przegraliśmy, tylko że byliśmy razem i naprawdę się staraliśmy. A ten słupek? Cholera wie, może po prostu nie chciał, żebyśmy się tak łatwo poddali 🍿🔥
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.