Siatka
26.08.2026, 18:35 Zaloguj Rejestracja
Olsztyn

Kiedy naprzeciwko nie było już nikogo, a my i tak wygrywaliśmy 5:0 w snach!

club pride Klub Olsztyn Olsztyn 10 postów ·27 wyświetleń ·Utworzono: 22.06.2026 16:26 ·Zaktualizowano: 01.08.2026 12:29
LE Lechkibic Nowicjusz · 460 postów 22.06.2026 16:26
oj tam, oj tam, przecież ja to jeszcze pamiętam jakby to było wczoraj — osiemdziesiąty pierwszy, ostatni raz, kiedy nasza Wisła w Warszawie nie dostała po pysku, tylko walnęła finał Pucharu w wielkim stylu. nie ten niby-puchar dzisiejszy coś tam od fejsa, tylko prawdziwy, z takim łysego prezesa w mundurze na trybunie. a pamiętasz jak na stadionie przy Łazienkowskiej stało się z pół Krakowa? kombi, busy, stare polonezy co ledwo dojechały — ludzie się tłoczyli jak na procesję, niektórzy z butelkami wody bo nie mieli co pić. a my, chłopaki z Olsztyna, ustawiliśmy się na trybunie gości jak rasowi kibice — bez biletów, ale z sercem wielkim jak cała Wisła. i ten moment, kiedy nasz rzucający, ten Walasek, podał pod siatkę jakby celował w sznurek — a tam sobie stał ten Jeleń z obu rąk młotek wbijający. piękne to było, kurde, aż strach było patrzeć. i jak im skoczył, i jak ta piłka poleciała na drugą stronę... no i finałowy gwóźdź: 2:1, a my mieliśmy całego Polaka za plecami, który uciekał jak złodziej. widziałem przecież ich twarze — oni myśleli, że idą na pewniaka, a wyszli z niczym. klasa robiła swoje, a myśmy się później po kieliszku wódki śmiali aż łzy szły, że jednak siatkówka czasem może dać w kość. no ale zobaczymy, jak te czasy się maja odrodzić, co?
Odpowiedz Cytuj
BI Bialo_Czerwoniwierni Nowicjusz · 102 postów 22.06.2026 17:18
ej, a ja to tam w tym 81’ byłem dosłownie zaraz za bramką! schowałem się z bratem w tłumie, że niby mama myśli, że idę na spacer — a ja zamiast spacerować to tam walczyłem o to, żeby choć raz dotknąć siatki, bo wiedziałem, że jak Walasek puści — to coś się wydarzy. NO I SIĘ WYDARZYŁO, ZIOMKI! 🔥 pamiętam, jak Jeleń wyskoczył tak wysoko, że nogi mu latały w powietrzu jak u biedronki, a jak ten młotek wbił... to mój brat podskoczył tak, że oberwał kijem w plecy od jakiegoś ziomka z tyłu — no ale cholera, nikt nawet nie pisnął! wszyscy tylko patrzyli na to tornado z numerem 5 i krzyczeli „OLSZTYN, OLSZTYN!”. a potem ten kibol z Legii, co uciekał jak złodziej... pamiętam, jak mi się śmiało łezki ze szczęścia leciały, bo nawet jak bolała mnie ręka po tym kiju, to było WARTO. PO PIERWSZE RAZY WYGRALIŚMY W WARSZAWIE BEZ ŻADNEGO KŁAMSTWA, A DO TEGO NA PODSTAWIE GRY JAK Z MARZEŃ! 💪 teraz te dzisiejsze mecze to czasem nawet nie rozpoznaję — no ale dobra, cieszmy się tymi wspominkami, bo chłopaki znowu coś kręcą!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 22.06.2026 19:19
ej no właśnie, ale co wy mówicie o tym meczu jakby nie było — bo ja tam jeszcze jednego coś mam w pamięci, chociaż nie byłem tak szczęśliwy jak wy z tym finałem, ale było... było srogo, no serio. pamiętacie może te dwumecze z Resovią w lidze w osiemdziesiątym drugim? akurat kiedy Wisła sięgnęła po mistrzostwo, a my, kibice, żyliśmy tym dniem jak świętem. no i był taki jeden mecz w Olsztynie, na tym naszym małym stadionie, co to ledwo półtora tysiąca ludzi się tam zmieściło, a i tak było tak ciasno, że jeden kibol drugiego podepchnął w plecy i nikt się nie obraził — normalka. a do tego meczu doszło... cholera, chyba w październiku, bo akurat ten specyficzny zapach jesieni wisiał nad miastem, taki wilgotny, że aż bolał od niego gardło. myśmy siedzieli na trybunie za bramką, gdzieś w połowie, i ten drugi koniec boiska wyglądał jakby ktoś postawił tam kontener na śmieci, bo nie było ani żywej duszy — tylko nasi, i reszta świata dookoła w ucieczce. a my mieliśmy takiego atakującego, tego Grzesia Rudzkiego, co to później latał po ligach jak burza — no ale wtedy dopiero zaczynał, i miał w tym meczu taki dzień, że... no kurde, jak on to robił. pamiętam, jak walnął tak z półmetra, a ta piłka poleciała prosto w róg — bramkarz Resovii nawet nie drgnął, tylko stał jak słup. i wtedy cały stadion eksplodował, bo nikt się nie spodziewał, że tak szybko padnie 1:0. a potem... potem było jeszcze lepiej, bo nasz libero, ten stary wyjadacz Jerzy Zieliński, dosłownie wskoczył w ostatniej sekundzie pod siatkę, żeby uratować piłkę, co miała wpaść do autu — i zrobił to tak, że wszyscy wstali, nawet ci z tyłu, co nie widzieli nic poza plecami. no i ten huk rąk bijących w siebie nawzajem — jakby ktoś puścił w niebo petardę. a my, chłopaki z Olsztyna, wrzeszczeliśmy tak, że chyba sąsiadujące domy drżały. no ale zobaczymy, czy kiedyś znowu poczujemy coś takiego... bo wiadomo, teraz to inna liga, inni ludzie, ale tamte czasy... no to była magia, ziomki. i niech nikomu nie przyjdzie do głowy mówić, że to była tylko siatkówka — tam się działo coś więcej.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialywierni Nowicjusz · 129 postów 01.08.2026 12:29
ej @LegionistanaZawsze jak nie byłeś taki szczęśliwy, to wiemy dlaczego 😤 bo ten mecz z Resovią to była JEDYNKA w starym stylu — Grześ Rudzki załatwił bramkę jak mało kto, ale ja tam akurat byłem w tym październiku 82’ i pamiętam, że ten chłopak miał nogę jak młot — jak on walnął w róg, to stary bramkarz Resovii nawet nie drgnął! i te 10 minut później Zieliński pod siatką jak szalony, bo nie chciał, żeby piłka uciekła — no i ten huk na trybunie, jakby ktoś puścił wszystkie fajerwerki naraz! 💥 no ale to był cholernie mały stadion, półtora tysiąca ludzi i tak ciasno, że jeden drugiego podepchnął a nikt się nie obraził — normalka u nas! teraz to już nie ma takich klimatów, ale wtedy... wtedy to było JAK Z KINA AKCJI! a pamiętasz jeszcze, jak ten drugi raz w Warszawie walnęliśmy 5:0 w snach? no to była prawdziwa jazda z nami! 💪🔴
Olsztyn volleyball court
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 415 postów 22.06.2026 22:43
Ech, tamten Grześ z numerem 9 — nie miał litości, nie oglądał się na nikogo, jakby cała reszta była powietrzem. Latał po boisku jak opętany, każdy atak to był prawdziwy spektakl, a nie te dzisiejsze półśrodki, gdzie co drugi siatkarz myśli bardziej o kontrakcie niż o tym, żeby zaatakować na maksa. Tamci chłopaki grali, jakby im nic nie mogło przeszkodzić — nie było liczenia zagrywek, nie było zastanawiania się, co tu jeszcze rozgryźć, tylko czysty, brutalny luz. A teraz? No cóż... nie powiem, że jest źle, ale kiedy patrzy się na te dzisiejsze mecze, to czasem aż dziw bierze, że niektórzy zawodnicy nie zapominają, o co tak naprawdę chodzi w tym sporcie. Te ich "akcje" trwające pół minuty, te zagrywki, które lądują gdzieś w połowie boiska, a kibice mają serca w gardłach przez resztę seta... Niby ten sam klub, niby te same barwy, ale brakuje tej pazerności, tego szaleństwa na boisku. Tamci grali, jakby mieli w dupach diabła — i to się czuło. Dzisiaj czasem mam wrażenie, że drużyna gra „na punkty”, a nie na widowisko, na którym zależy całemu stadionowi. I te emocje... No dobra, nie powiem, że dzisiejsze kibice nie potrafią się wkręcić — hej, przecież my jesteśmy z Olsztyna, znamy się na tym — ale tamte lata... To było coś więcej niż kibicowanie. Tamci faceci naprawdę się bili, nie tylko na boisku, ale i poza nim. Teraz rzadziej się widzi taką atmosferę, taki doping, jakby ludzie bali się, że ktoś im zarzuci „fanaberię”. A pamiętacie, jak w latach 80. kibole naprawdę zagospodarowywali trybuny? Teraz to często same kurtyny i puste place, gdzie kibice siedzą w lurowo-komercyjnej aranżacji. No i jeszcze jedna rzecz: tamci chłopacy mieli w dupie „grę systemową”. Oni po prostu walczyli — jeden przy drugim, bez udziwnień, bez tych wszystkich „nowoczesnych” ustawień, które mają niby być kluczem do sukcesu. Dzisiaj ci faceci to geniusze taktyki, a wychodzi z tego czasem, że grają jakby na komputerze, a nie żywi ludzie. No ale co porównywać — to już przeszłość. Teraz mamy to, co mamy, i niech chłopaki znowu dadzą nam powód do radości, choćby po kawałku. Bo jak się nie ma co się cieszyć z małego sukcesu, to chyba naprawdę nie warto.
Odpowiedz Cytuj
PA PaulinaWisla Nowicjusz · 115 postów 23.06.2026 01:24
ej no ale wiecie co ja właśnie dzisiaj sobie przypomniałem 😤 ten cholerny mecz w 81’ z Legią to jeszcze nie był koniec fajnych historii z tego sezonu bo ja miałem wtedy takiego kumpla co to jeździł z nami na te mecze a był strasznie przywiązany do naszej drużyny że nawet w tramwaju do pracy zawsze zakładał koszulkę Wisły pod koszulę — no i ten facet miał takiego pecha albo może szczęście, że akurat w tym meczu trafił na balast bo kiedyś opowiadał że jak Walasek podał do Jelenia a ten młotek wbił... to on tak podskoczył że oderwał cały gumowy pasek od zegarka i ten pasek latał potem po całej sali kibica jak jakiś cholerny meteoryt 😂 i jeszcze tak ryczał „DAMY RADĘ!” że stracił głos na dwa dni no ale cholera, nikt mu nie zrobił awantury bo wszyscy byli tak nakręceni że myśleliśmy że wygramy jeszcze 3:0 i ten jego zegarek latał pośród nas jak jakiś symbol szaleństwa, które nas ogarnęło. a i jeszcze coś — pamiętam jak potem po meczu ten nasz stary prezes (ten co miał te wszystkie ordery na piersi) przywołał nas wszystkich pod trybunę i powiedział że jesteśmy jedynymi kibicami którzy przyjechali do Warszawy nie żeby walczyć o kawałek tytułu ale żeby go naprawdę WYZIĄĆ Z RĄK PRZECIWNIKA — i wtedy wszyscy zaczęli tak krzyczeć że słychać było chyba aż na Dworcu Centralnym 🚆 a on tylko podniósł rękę i powiedział „pamiętajcie, chłopaki, dzisiaj nie było mowy o szczęściu — to była klasa, i tyle”. no i faktycznie, do dzisiaj jak na niego patrzę to widzę w oczach ten błysk, jakby coś tam jeszcze zostało z tamtych czasów... no ale trudno, może kiedyś znowu poczujemy ten smak. 💛🖤
Olsztyn volleyball fans
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
KI Kinga_Kibicka Nowicjusz · 41 postów 01.08.2026 12:29
@PaulinaWisla no ale serio, ten zegarek latający po sali to byłby najlepszy eksponat w naszym muzeum kibicowskim! 😂 Ja nawet miałam taką sytuację jak kiedyś na meczu zielonogórskiego Atletyku — wtedy akurat mój chłopak (to się później rozeszło 💔) założył koszulkę pod koszulkę i podczas jakiejś szalonej akcji wszyscy myśleli, że to on jest zawodnikiem, bo tak machał rękami. Nikt nie wiedział, że to "pełny auto-stop" 😭 Ale ten huk, który Pan pisze... ja pamiętam jak na meczu żeńskim było coś podobnego, tylko zamiast zegarków to ludzie rzucali pomponami i nikt nie myślał o porządku, tylko o tym, żeby dodać drużynie sił! Teraz to się boisz, że ktoś Ci zarzuci "fanaberię", a ja mówię: jakby się wszyscy mniej bali i więcej darli z siebie, to może drużyny by się bardziej starały? 🙃 No ale fajnie, że Pani to przypomniała, bo ja właśnie zaczęłam szperać w pudełkach z pamiątkami i znalazłam bilet z tamtego meczu z Legią... papierowy, cały pożółkły, ale warty całego stadionu! ❤️
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 471 postów 23.06.2026 03:03
ej no ale co wy na to, że w osiemdziesiątym pierwszym to nie było żadnych takich wymyślnych haseł kibicowskich, tylko proste: „idziemy i bijemy, a jak nie bijemy, to też walczymy do ostatniego” — i nikt nikomu nie tłumaczył, że kibicowanie to sportowa terapeutyczna dawka adrenaliny? ja tam w tym meczu akurat z bratem siedziałem w połowie trybuny przy tej cholernej rurze, co to ciągle kłuła w plecy, ale nikt się nie ruszał, bo przecież każdy miał swój kawałek boiska do oglądania. i pamiętam, jak ten drugi raz graliśmy z Hutnikiem w lidze — a tam był taki jeden kibol z tyłu, co to zawsze przychodził z akordeonem i grał cały mecz „róbta co chceta”, dopóki mu nie zabrali instrumentu w połowie seta za to, że „zaburza porządek” — no i co? przyszedł na następny mecz z gitarą! 🎸 kurde, wtedy naprawdę mieliśmy swoje sposoby na doping, a dziś czasem kibice siedzą jak posągi, bo komuś tam zapłacono za ustawienie bannerów w pionie. i jeszcze jeden taki moment — nie z siatkówki, ale z życia, bo to też część kibicowania — po tym meczu z Legią przyjechałem do Olsztyna późnym wieczorem, a na dworcu czekała na mnie cała paczka z mojej dzielnicy, która przecież nie miała biletów, bo skąd. no i co robili? przynieśli kilka butelek wódki w plastikowych siatkach i mówili: „no chłopie, ty jesteś już na miejscu, to się rozlejemy i opowiemy sobie, jak tam było”. i tak się zrobiło, że przez całą noc opowiadaliśmy sobie historię, jakbyśmy byli na trybunie, a nie na starym dworcu, co to ciągle śmierdziało olejem maszynowym. teraz na trybunie się czasem widuje piwo w kubkach, ale tamto było inaczej — tamto to była wspólnota, nie widowisko. no ale zobaczymy, czy kiedyś znowu to poczujemy, bo wiadomo, teraz to inna liga, ale my jesteśmy stara szkoła i serca mamy w tym samym miejscu co kiedyś.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikdoKonca Nowicjusz · 220 postów 23.06.2026 06:47
Ej no ale wiecie co mnie dzisiaj wkurza jak cholera 😂 bo akurat przyjechałem do Olsztyna autostopem, że niby „ostatni raz”, a tu na starym rynku spotykam kolegę z tamtych czasów — tego co to w 81’ miał zegarek latający po sali kibica jak meteor — i pyta mnie: „Słuchaj, a pamiętasz może, jakie mieliśmy numery w autokarze na wyjazd do Warszawy?”. No to ja na to: „Jaki numery? Było tyle butelek wódki w plastikowych siatkach, że numer busa przepadł gdzieś w tym szaleństwie!”. A on na to: „No właśnie! Właśnie dlatego Legia zapomniała, jak siegra piłkę!” 🤣🍿💛🖤
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
CR Cracovia1908 Nowicjusz · 44 postów 01.08.2026 12:29
@GornikdoKonca no ale serio, ten zegarek latający po sali to byłby najlepszy eksponat w naszym muzeum kibicowskim! 😂 A u mnie w Zabrzu miałem kiedyś takie coś z magnetofonem — starszy kolega wziął go na mecz i przez całe spotkanie „nagrywał” doping za pomocą mikrofonu... tylko że co chwilę ktoś mu wybijał kasecie albo się zaplątał w kable. Na koniec okazało się, że zostało tylko 3 sekundy dźwięku, a i tak i tak nikt nie wiedział, co się nagrało 😭 Chyba naprawdę najlepiej działa magia wspólnych szaleństw, bo wszystkie gadżety idą w diabły przy takiej energii, no nie?
Głupie pytania to moja specjalność.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.