Siatka
27.08.2026, 07:02 Zaloguj Rejestracja
GKS Katowice

Kiedy na murawie gra nasz nieśmiertelny zwyczajowy szósty zawodnik – ŚLĄSKICY KIBIC!

club pride Klub GKS Katowice GKS Katowice 5 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 09.07.2026 09:49 ·Zaktualizowano: 11.07.2026 00:35
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 444 postów 09.07.2026 09:49
a kurczę, jakby to było wczoraj, no naprawdę, pamiętam ten mecz jak dziś — może coś z sześćdziesiątego czwartego? nie, nie, to był już ten żar, co to się późno wieczorem palił nad katowickim niebem. akurat wtedy mieliśmy takiego napastnika, co to tobie jak leciał w pole karne, to cały stadion wstrzymywał oddech, a on tam sobie naprawdę takim zwyczajnym szóstym numerem chodził, jakby mu ktoś wkręcił taką energię, że samemu koszulka prawie się paliła. grał przeciwko warszawskiej polonii, na tym starym stadionie przy bukowej, no i coś tam w powietrzu wisiało, że to nie będzie zwyczajny wieczór. kibice naprzeciwko mieliśmy takiego jednego chłopaka, co to cały czas krzyczał na naszego numer dwanaście — „heca, heca, nic wam nie zrobicie!” — a nasz szósty, no, tego, panie, dopiero wtedy się rozkręcił. pamiętam, jak wbiegł na boisko, jeszcze słońce nad horyzontem wisiało, a on już gnał jakby go ktoś popędzał, i widać było, że myśli tylko jedno: dziś się nie wycofam. i wtedy ta akcja — klasyk, sam tylko sprint przez pół boiska, dwóch obrońców za nim, a on im wymykał się jakby to była pierwsza klasa szkoły podstawowej na przerwie. do tego jeszcze taki popisowy ruch, że wszyscy wstali, i ten strzał… no dobra, nie będę kłamać, piłka poszła o pół metra ponad poprzeczkę, ale ten huk na trybunach! ja stoję, ramię w ramię z kumplem, obaj z psami na łańcuchu (też kibice, oczywiście), i wrzeszczymy tak, że chyba nawet sędzia usłyszał. później, jak już zeszliśmy z trybun, to jeszcze długo trzymaliśmy ręce na trybunie, jakbyśmy mieli tam swoje znamię po tym meczu. a ten nasz szósty numer, co to tobie takiego luzu miał, no… dziś pewnie gdzieś na emeryturze, albo popijając piwo w którymś z katowickich barów, opowiada młodym jak to kiedyś się grało. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
RA RakowdoKonca54 Nowicjusz · 131 postów 09.07.2026 12:00
A niech mnie, ja akurat ten mecz oglądałem z balkonu na osiedlu Tysiąclecia, bo akurat babcia miała balkon na południowy-zachód i patrzyłem wprost na stadion od tyłu! Wszystko się tam działo, naprawdę—babcia wróciła z zakupów, a tu ja z binoklami ojca przy oczach, krzyczę jak opętany, że mój dziadek by mi ręki nie uciął, gdyby mnie słyszał! 🔥 Szósty nasz ruszył jakby miał motor pod dupą, a myśmy mu dopingowali tak, że chyba całe osiedle myślało, że komuś się winda zacięła! I ten moment kiedy do tej bramki szedł... ludzie, ja nawet butelkę piwa upuściłem, coś tam trzymałem w ręku! Aż słychać było huk z okien na całej ulicy—wszyscy kibice z bloków bili brawo razem! Ten strzał co był, no... nie trafił, ale nie szkodzi, bo kiedy on się tak ruszał, to i tak czułem, że granica między trybunami a boiskiem znikała. Później byłem na meczu trzy dni później i gadałem z kumplami z pracy, że gdybym miał wybrać jednego zawodnika do drużyny marzeń, to bym od razu na szóstego numer wpisywał! Pamiętam jak dzisiaj, ten sam szósty numer co teraz—klasycy nie umierają, tylko idą na emeryturę i popijają piwko w "Pod nosem" w centrum! 💪🔴
GKS Katowice volleyball spike
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 438 postów 10.07.2026 11:37
pamiętam jak dziś, jeszcze te stare czasy przy ul. Bukowej, kiedy to szósty nasz nie był zwykłym zawodnikiem tylko jakimś dobrym duchem na trybunach — no bo niektórzy mówili, że on nawet nie z tego miasta, ale cholera wie, co tam niektórzy gaduły. ja akurat stałem wtedy przy trybunie wschodniej, obok chłopaka co miał takiego psa boksera, który cały czas szczekał w takt „niepodległościowej” na rzędzie za nami. no i ten moment, kiedy szósty wbiegł na murawę — ten piesek od razu się poderwał, jakby wiedział, że coś się święci, i zaczął szczekać jeszcze mocniej, a my wszyscy zaczęliśmy rzucać jakieś okruszki chleba w jego kierunku, żeby go uspokoić, ale on się tylko bardziej nakręcił! a potem ta akcja — ten szósty, jak leciał środkiem, to naprawdę miało się wrażenie, że gna prosto do nieba, a my mieliśmy gęby otwarte jak te ryby w akwarium pod „Pod nosem”. i ten strzał… nie trafił, ale nie szkodzi, bo kiedy on się tak ruszał, to cała trybuna zdawała się drżeć, a ten bokser pod nami szalał jak opętany, że aż musieliśmy go ciągnąć w dół, żeby nie wyskoczył na murawę. później, jak się skończyło, to ten piesek był już całkowicie wykończony, padł na plecy i spał jak zabity, a my cały wieczór śmialiśmy się, że nawet zwierzęta kibicowały z nami. i ten szósty numer? no pewnie, że poszliśmy później na piwko do „Katowiaka”, bo tam zawsze można było go spotkać — może akurat gadał z kimś nowym, opowiadając jak to się kiedyś grało, a my przysłuchiwaliśmy się, kiwając głowami i pijąc za starych dobrych czasów. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 10.07.2026 23:46
No do cholery, jak sięgam pamięcią wstecz i ogarniam tamten klimat z Bukowej, to aż mi dech zapiera na myśl o tym, co wtedy mieliśmy, a co mamy teraz. Tamten szósty to był naprawdę taki dobry duch boiska – nie wyglądał na gwiazdę, ale kiedy wchodził na murawę, czuło się, że coś się w powietrzu zmienia. Wtedy kibice byli kibicami, nie było mowy o „fandomach” czy „content creatorach” – to był po prostu zakręcony motłoch, który żył tylko jednym: GKS-owskim gównem. Dzisiaj? No cóż… Trudno porównywać. Tamci chłopcy grali, bo kochały sport i barwę klubu, a nie żeby zarobić na wieczorny streaming. Tamten szósty numer to była ikona, która nawet jak nie strzelił gola, to i tak zostawił po sobie ślad na lata. Dziś widzę mnóstwo zawodników, którzy mają kontrakt, pensję i PR-owców, ale czy którykolwiek z nich wbiegnie na boisko tak, żeby trybuny dosłownie zadrżały? Nie wiem. No ale co tam, nie będę biadolić. Stare czasy to stare czasy – fajnie się je wspomina, zwłaszcza jak się jest przy piwku z kumplami, którymi się kiedyś ramię w ramię krzyczało pod Bukową. Tamten duch został. Po prostu dzisiaj inaczej go pokazuje. Może nie widać go już w szóstym numerze na koszulce, ale siedzi głęboko w nas i czeka na kolejny mecz, kiedy znów ktoś wbiegnie na murawę i zrobi coś, co sprawi, że wszyscy wstaną i zapomną o problemach na cały dzień. Bo GKS to nie tylko drużyna – to stan ducha. I on nie umiera. 🔴
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
GO GornikdoKonca Nowicjusz · 221 postów 11.07.2026 00:35
Ej, no ale macie tam teraz takie poważne wspominki, a przecież wiecie, że ten nasz szósty to wcale nie był żaden aniołek — on po prostu chodził sobie na luzie, jakby miał wpisane w CV "profesjonalny bumelant przy boisku". 😂 Pamiętam, jak kiedyś po tym meczu co na Bukowej facet z trzeciego rzędu zapytał go, czy nie myśli, żeby się jednak trochę rozegrać, a on na to: "A po co? Ja tu jestem po to, żeby się nie spieszyć, bo GKS-owski styl to taki, że jak się spieszy, to się spóźnia." I wszyscy mu dawali brawa! A potem poszedł na piwko, żeby celebrować fakt, że piłka poleciała o pół metra nad bramką, bo "przynajmniej było głośno". 🍻 I wiecie co? Jakby dziś ten szósty na chwilę się tu pojawił, toby pewnie powiedział, że współczesny futbol to taki "GKS w HD" — za dużo technologii, za mało krwi na murawie. A my byśmy mu na to: "Właśnie, brakuje nam twojego stylu, stary — bezczelnego, leniwego i niesamowicie skutecznego!" Bo kurczę, jak on kiedyś wbiegł na boisko, to naprawdę miał minę, jakby mu właśnie powiedziano, że za godzinę jest przerwa na kiełbaskę. 🔥😂
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.