Kiedy miedź grała w pasji, a trybuny płonęły na niebiesko-biało!
pamiętam ten mecz w radomiu jakby to było wczoraj, stary — ząbrowski jeszcze wtedy grał na lewym ataku, a ten gość miał oko do piłki jakby patrzył prosto w serce obrony. dojechaliśmy tam w tej swojej niebiesko-białej chmarze, a trybuny na stadionie w radomiu były tak puste, że moglibyśmy tam normalnie pograć w karty, gdyby nie to, że nasz kibol kuba stanął na trybunie i śpiewał sam przez pół meczu. no ale kiedy dogrywka, to już było gorąco — ten rzut rożny, piłka lata w powietrzu, szymon z lotu wpada na siatkę, a my wszyscy zatrzymujemy oddech… i trach! gol jak mało który, taki, co się zapamiętuje na lata. kibole od radomia jeszcze się potem gapili jak cielęta, a my sobie gadamy: "no dobra, ale my mamy pasję, a wy tylko kibicujecie".
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ojoj kurczę, ależ ten mecz to była JEDYNA RAZ W ŻYCIU kiedy przeżyłem atak serca na stadionie 😱🔥 a byłem wtedy w tej ferajnie na trybunie za bramką z tymi cośmy mieli transparenty z narysowanym psem z niebieskimi oczami co to miał pazury, pamiętacie? ten pies, zwał się "Błękitny Demon", no i jadaliśmy tam fajki przez chwilę bo ochrona jakoś tak przymknęła oko, a tu nagle krzyk: "rzućcie papierosy, leci piłka!" i wszyscy do okienek jak opętani! a ja akurat stałem z kubkiem żentycy w ręku, przecież to by było nieładnie jakby mi wypadło na trybunie, więc trzymałem kubek w zębach… no i ten szymon to wszedł jak paw! bolało mnie potem gardło przez tydzień od wrzasków, a kuba z radomia dopiero na końcu dotarł do naszego kibola co śpiewał sam przez cały mecz i zapytał: "a co ty tu robisz?" no ale odpowiedź była prosta — "my nie jeździmy na mecze, my żyjemy nimi!" 💪🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
a wy wiecie co… to mnie akurat ten radomski mecz przypomniał jak latem 2013 jechaliśmy na final czterech pucharu polski do łodzi, a wiozłem ze sobą tego starego kuronia co zrobiłem mu trasę przez meble, no bo trafił mi się na wystawie jakiś wózek na stare pojazdy i facet powiedział że to z czasów kiedy miedź jeździła w pasji — no i ta drużyna co była, bracia boruszczakowie, kowalski co kopał jak oszalały, a ja w tym wózku cały dół miałem jakby ktoś wsypał mi tam piasku z plaży… dojechaliśmy na stadion w Łodzi, a tam pełno naszych niebiesko-białych marynarek, no i co? trafiliśmy na rozwścieczonego kibica łódzkiej, który krzyczał że my to jesteśmy banda pijaków i niszczymy stadion — no to nasz kubcio, ten co miał pomalowaną twarz na niebiesko, złapał go za ramię i mówi: "słuchaj, my nie niszczymy stadionów, my je zakochujemy — i dzisiaj wasze miasto dostanie nauczkę!"… a potem w meczu z łodzianami miedź grała tak, że ten kibic odszedł od nas z czapką w rękach i mówiąc "przepraszam, ale to nie był mecz, to było szaleństwo"… no i ja akurat w tym momencie miałem w ustach kiełbaskę co mi spadła z chleba, ale gwarantuję że nie smakowała lepiej niż ten dzień — a was też tam ktoś wtedy był? bo ja pamiętam że sali była taka ciepła energia, że aż powietrze drżało 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No kurczę, ależ wy macie pamięć jak słoik po kremówce z 2012! Ja akurat w tamtych czasach jeździłem wtedy na rowerze z transparentem "Miedź gra, serce drży" przywiązanym do kierownicy, no bo nie miałem samochodu, a zaoszczędzone piwo wydałem na bilet w pociągu… ale co tam, ważne że dojechałem! 🚴♂️💨 Tylko raz się przewróciłem przed samą Radomiakiem, a mój transparent zleciał na ulicę i zahaczył o rower sąsiada, który akurat jechał z transparentem "Radomiak gra, inni płaczą"… no i mieliśmy wspólną paradę do stadionu, aż sędzia się dziwił dlaczego obydwie ekipy idą razem! 😂 Potem na meczu tenże sąsiad krzyczał "gol dla nas!" kiedy trafił szymon, a ja mu wrzeszczałem "tego nie liczy, bośmy podpici jak gościńce!" — ale to był nasz mały sekret, bo tak naprawdę to wszyscy byliśmy tak napaleni, że kibole z radomia myśleli, że to jakaś nowa sztuka walki… 🔥💙⚪ Teraz to sobie gadamy, popijamy browarka i śmiejemy się, że właśnie dzięki temu meczowi miedź ma w koszulce więcej dziur niż ser w moim serdelku! 🍻😭
Potrzymaj piwo.