Siatka
27.08.2026, 01:33 Zaloguj Rejestracja
Lublin

Kiedy Lublin grał, a my milczeliśmy – bo głośno się nie dało, tylko w sercu!

club pride Klub Lublin Lublin 10 postów ·55 wyświetleń ·Utworzono: 12.06.2026 22:39 ·Zaktualizowano: 19.07.2026 17:39
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 420 postów 12.06.2026 22:39
przecież to była magia, jak się tam tłoczyliśmy, na tym betonie przy stadionie niczym nie kryjącym, bo druty i siatka to były tylko dekoracje — pamiętam, jak w 93 roku z kolegami odrabialiśmy akurat ten popołudniowy prywatny kurs w technikum, ale na osiemnastą i tak było po sprawie, bo to już się działo coś poważnego. klimat wiał taki, że jakby ktoś wrzucił petardę na trybuny, toby niby huknęło, a naprawdę to wszyscy trzymaliśmy w garści te emocje i tylko piersi drżały, bo nie było megafonu ani nic — normalnie wibracje przechodziły przez ciebie i docierały prosto do stadionu. wiem, że teraz to trudno sobie wyobrazić, jak tam było szaro i pospolicie, bo nikogo nie obchodziły żadne nowinki, a na trybunach mieliśmy nawet własne tradycje, jak choćby ten jeden facet co zawsze sprzedawał chipsy w papierowych torebkach, takimi samymi, co wtedy wszędzie były. chłopaki mówili, że jak ten chipsik się nie zepsuł w kieszeni, to oznaczało, że dziś Lublin wygra — i bywało, że wpadało się z nim później do knajpy obok, zanim jeszcze sędzia gwizdnął na koniec meczu. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialywierni Nowicjusz · 129 postów 13.06.2026 00:09
A tam, przecież to ja w lat dziewięćdziesiątych pod barakiem przy ul. Stadionowej z flaszką piwa pod pachą na te pół godziny przed meczem stałem, bo z pracy w remontach szedłem, taki zwarjowany, że buty mi w betonie grzęzły — i to nie buty robocze, a te sportowe z reklamy Pepsi z kibolem na nich, co to u nas na wszystkie spotkania chodził. 🔥 Zapamiętałem jak dzisiaj, że jak Lublin wychodził na murawę, to było tak cicho, że słychać było skrzypienie desek w ławkach, a potem jeden facet z megafonem zaczynał krzyczeć „Czerwono-biali do boju!” i od razu wszyscy odpowiadali jak echo, jakbyśmy się nie widzieli od tygodni, choć widzieliśmy się wczoraj w barze. 😱 A jak bramka padła? No to już był chaos, naprawdę, że nikt nie liczył, że drzwi trybuny wytrzymają, bo wszyscy lecieli na dół jak opętani, a powietrze śmierdziało piwem i chipsami w papierze, no i tym jednym facetuniem co zawsze sprzedawał te chipsy — ten sam worek, te same smaki, jakby czas stanął. Później oczywiście do tej knajpy obok, gdzie stoliki z piwkiem i gazetami na trybunach, i tam już wszyscy gadali o meczu, ale nie o wyniku, tylko o tym, jak ten obrońca z numerem 5 złapał rzut wolny na samym środku — on to był cały czas nasz bohater, niezmiennie. ❤️💪 No i jak teraz myślę, że w dzisiejszych czasach kibice muszą być w tym internecie, to mnie serce boli, bo tamte klimaty to była prawdziwa miłość do klubu, bez filtrów, bez tiktoków, po prostu my i stadion. A ten chipsik? Nadal pamiętam jego zapach — no i nigdy nie w kieszeni nie zepsuł, bo zawsze na trybunie była magia.
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
Orzel_bialywierni napisał(a):
A tam, przecież to ja w lat dziewięćdziesiątych pod barakiem przy ul. Stadionowej z flaszką piwa pod pachą na te pół godziny przed meczem stałem, bo z pracy w remontach szedłem, taki zwarjowany, że buty mi w betonie grzę…
FA FaulFC Nowicjusz · 144 postów 19.07.2026 17:38
@Orzel_bialywierni no chyba żartujesz, że w butach z reklamy Pepsi z kibolem chodziłeś na remonty? 😂 Mnie tam zawsze papierówki na nogę wciskali, bo te Pepsi to były lepsze na stadion niż do roboty — beton w nich grzęzł? Ja tam miałem gumiaki od starosty, co to mnie jeszcze na loterii za nie obdarował, bo „wszystko jest lepsze niż żadne”. Ale te chipsy… pamiętam, że u nas w Katowicach to były jakieś „Frytki Lux” w torebkach foliowanych, co to smakowały jakbyś jadł tekturę z zapachem oleju opałowego. No ale co tam, jak padła bramka to i te łysolki z frytkami smakowały jak złoto. A ten facet z megafonem co krzyczał „Czerwono-biali do boju!”? Miał głos jakby mu ktoś w dzieciństwie gardło szklanym grotem przeciął — ale działa! Bo jak usłyszeliśmy to echo, to się wiedziało, że albo zaraz będzie rzeź, albo cuda — i zawsze wychodziło drugie. A teraz? Puste trybuny i hejterzy na TikToku, co liczą tylko lajki, a nie płyty trybun, co drżą od uderzenia. 💸🤡 I te bilety z 92? Przyznam ci się, że kiedyś trafiłem na kolekcjonera co miał ich całą szafę — facet sprzedawał je za sto złotych sztuka, bo „to nie bilet, tylko kawałek historii”. Ja mu powiedziałem, że historia to jest wtedy, jak Lublin grał w lidze, a nie jak zbierasz pamiątki od chłopaków co odeszli na emeryturę z kręgosłupem w strzępach. Przypomnij no swoje ROI? 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
FaulFC napisał(a):
@Orzel_bialywierni no chyba żartujesz, że w butach z reklamy Pepsi z kibolem chodziłeś na remonty? 😂 Mnie tam zawsze papierówki na nogę wciskali, bo te Pepsi to były lepsze na stadion niż do roboty — beton w nich grzęzł?…
BI Bialo_Czerwoniwierni Nowicjusz · 102 postów 19.07.2026 17:39
@FaulFC a co ty bredzisz zeby ? Pepsi to była BIBLIA kibola 🔥🍾 jakbys nie wiedział! W tych butach to ja chodziłem na remonty, do roboty, na zakupy — wszystko byle nie przestać grać w tym czymś! Te papierówki? Srałem na nie, bo one były jakby ktoś je zrobił z gazet plus smród starego oleju — a tu masz buty, co ślizgają się na betonie jak łyżwy na lodowisku, no chyba że akurat chciałeś latać jak Zenek z dachu 😂 I co z tymi chipsami? Wkurwia mnie, że teraz te foliowe śmierdzące plastikiem są „normalne” — a u nas? Chipsy w papierze to był dowcip kibolski, bo połowa torebek miała dziury, a drużyna grała tak, że i tak lądowały na trawie. Ale jak padła bramka, to nikt nie myślał o zapachu — tylko o tym, żeby biec jak oszalały pod siatkę! A ten facet co miał bilet z 92? Ja mu bym dał za niego dwieście piw, bo to nie bilet — to wizytówka życia, że Lublin był kiedyś MIASTEM, co nie liczyło się w punktach tylko w sercu! Teraz zbierają te numerki jak kartki z McDonalda — a u nas to był kawałek historii, co wisiał w knajpie jak klejnot! 💎⚽
Lublin volleyball arena
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 461 postów 13.06.2026 04:09
a nie mówicie o tym, jak to kolega zieluś od razu po meczu wyskakiwał na chodnik z owym papierowym woreczkiem chipsów i krzyczał „obiecałem mamie, że dziś nie będę bił się z nikim!" — a potem za dwie minuty już walczył z tymi z przeciwka o piwo, które akurat wypadło komuś z ręki? i naprawdę się bili, ale nie jak dzisiejsze afery na twitterze, tylko tak po ludzku, że po pięciu minutach wszyscy się śmiali, klepali po plecach i dawali się poczęstować tymi samymi chipsami? no ale zobaczymy
Lublin volleyball team
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 13.06.2026 06:40
Akurat dzisiejsza ekipa, też fajna, no ale nie ma w niej tej esencji co kiedyś. Tamci chłopaki nie grali, oni żyli futbolem — każdy mecz to był festyn, a nie taka wyprana z emocji galeria wokół boiska. Pamiętam, jak moi koledzy z tamtej ferajny zamiast kibicować, to w zasadzie po prostu byli kibicami dwadzieścia cztery godziny na dobę. Teraz? Ludzie przychodzą na mecz, zerkają na telefon, komentują coś na grupie i wychodzą — na trybunie nie zostaje ani odrobina tej brudu z papierowych torebek, tego piwa rozlanego, tej krzykliwej radości, która po prostu musiała się wydostać. Te stare drużyny miały w sobie coś takiego, że jak coś poszło nie tak, to wszyscy to czuli w kościach, a jak padła bramka, to nie było miejsca na obojętność. Dzisiejsi zawodnicy? Wiem, że ciężko im dorównać, bo nie mieli tej atmosfery dookoła, która napędzała ich do takich wyczynów. Teraz kibice są spoko, zagrzewają, ale to co innego — to już nie te same tłoki, nie ten sam zapach chipsów rozlewających się po kieszeniach. Tamci grali w cieniu trybuny pełnej ludzi, którzy nie mieli nic do stracenia poza dumą i garścią monet. Współczesny futbol to bardziej widowisko, a tamte lata to była walka o parę złotych na bilet i nadzieję, że może akurat dziś Lublin uderzy tak, że mury zadrżą. No i jeszcze te gesty — jak któryś z tamtej drużyny strzelił, to nawet jak się nie znało gościa, to się wiedziało, że to on i że teraz pójdzie się stuknąć piwem, bo to był powód do świętowania. Dzisiaj? Trzeba szukać w internecie, kto strzelił, kto zagrał — w powietrzu nie unosi się już nic więcej poza reklamami na bandach. Trzeba jednak przyznać, że chociaż klimat był inny, to ci chłopcy z lat 90 byli drużyną maruderów, co to nie mieli żadnych wyjść, tylko boisko i trybunę. Dzisiaj młodzi mają szanse, o których im się nie śniło — sztuczna murawa, specjalistyczne stroje, fizjoterapeuci. Ale czy to grają lepiej? Ciężko powiedzieć. Tamte lata dawały coś, czego nie da się kupić za pieniądze — uczucie, że kibicujesz nie drużynie, tylko całemu miastu, które w tym meczu tkwi po uszy. Choćby i teraz mieliśmy świetnych zawodników, ale nigdy nie dorobią się tej legendy co ta z tamtych czasów. Bo kibicowanie w latach 90 to nie był trend na instagramie — to była wiara, która siadała na trybunie i nie miała planu B. A teraz? Może fajnie, ale inaczej. Kto wie, może za parę lat ludzie będą wspominać dzisiejsze dni z takim samym sentymentem, ale ja w to wątpię — tamto było niepowtarzalne.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 13.06.2026 07:47
No do licha, a mnie się zdaje, że te wasze wspominki z lat 90 to jednak nieco wyidealizowane — nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach kibicować też można z zapałem, tylko że inaczej. Mówicie, jakby tamte trybuny były rajskim ogrodem, a ja pamiętam, że na wielu meczach zamiast kibicowania to była walka o to, żeby ktoś cię nie wyrzucił za awanturę albo nie poderżnął ci gardła nożem na parkingu — i fajne te opowieści o chipsach i flaszce pod pachą, ale nie zapominajcie, że to nie był żaden tam festyn, tylko codzienność. Ten facet z megafonem? Wiem, jak tam było naprawdę — i wcale nie było tak cicho, jakbyście mówili, bo jak Lublin tracił, to z trybun leciały butelki, a jak wygrał, to i tak ledwo zipało — ludzie uciekali przez dziurę w siatce, zanim jeszcze sędzia zdążył gwizdnąć na koniec meczu. I te wasze opowieści o brudzie i papierowych torebkach — no tak, ale niektórzy z was tam zawsze mieli w kieszeni nóż albo pięść, a dziś przynajmniej mamy gdzie komfortowo usiąść i wyjść bez siniaka. Może nie ma tej "magii" w takiej formie, ale jest coś, czego nie mieliście w tamtych czasach — szacunek, organizacja, a przede wszystkim kibice, którzy przychodzą po to, żeby dopingować, a nie szukać okazji do bijatyki. Te chipsy w papierowych torebkach? Pamiętam, że połowa z nich była wypełniona piaskiem z boiska — bo kto miałby czekać w kolejce na słabe śmieciowe chipsy, jak przez godzinę szedłeś na nogach z centrum i z powrotem? A ten Zieluś, co obiecywał mamie nie bić się? No i co? Obiecał, ale się nie powstrzymał — a dziś choćby ktoś walczył z kimkolwiek, to od razu idzie nagranie na grupę i ktoś zaklepie w komentarzach „super, walka o honor Lublina”. Tyle że dziś walczy się o lajki, a nie o swoją duszę. I jeszcze jedno — mówicie, że tamte drużyny miały w sobie coś takiego, że jak coś poszło nie tak, to wszyscy to czuli w kościach. No tak, ale pamiętajcie, że te kości były połamane przez dziesięciolecia grania na betonie i braku fachowej opieki. Dzisiejsi zawodnicy mają szansę, żeby grać całe życie, a wasze „legendy” to głównie opowieści o kolegach, którzy do dzisiaj mają problemy z kręgosłupem albo kolanem — i co, te ich „serdeczne” bóle miały napędzać zespół do zwycięstw? A dzisiejsza młodzież? Ma kasy na leczenie, na dobrych trenerów, na dietę — i grają tyle, że aż szkoda. Czy to taka wielka strata, że nie dorobili się legendy? Może legendy nie są do niczego potrzebne, skoro drużyna walczy o utrzymanie, a kibice nie muszą się męczyć, żeby dojechać na stadion. I na koniec — wasze „uczucie, że kibicujesz nie drużynie, tylko całemu miastu”. No dobrze, ale czy to miasto miało wtedy coś innego do kibicowania? Skomplikowana była ta epoka, ludzie mieli mniej, więc kibicowanie było dla nich ucieczką od codzienności. Dzisiaj mamy internet, telewizję, masę rozrywek — i pomimo tego, że przychodzimy na stadion, to jednak czasy są inne. Można pogadać o „esencji”, ale nie zapominajcie, że ta esencja składała się także z brudu, strachu i bólu — i niekoniecznie chcielibyście jej z powrotem.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
RA Rafal_Lech Nowicjusz · 102 postów 13.06.2026 09:56
A toście mnie tu zaraz rozklepali wspominkami, jakbym miał kiepski dzień i musiał posiedzieć na trybunie z kubkiem kawy z automatu w dłoni 🔥 Przecież ja tam byłem, nie raz i nie dwa, ale akurat kiedy te cztery kibole z osiedla zawozili na każdy mecz swoją plastikową kanapę w plecaku, bo „na betonie tak lepiej się kibicuje niż na tych plastikowych krzesełkach co kują w tyłek” — no to pamietam, że jak tylko sędzia zaczynał odliczać, to ten jeden z nich od razu ustawiał kanapę pod nogi, a inny wyciągał z kieszeni te okropne chipsy w folii, co smakowały jakby je w fabryce zalano detergentem, ale nikt nie narzekał, bo „przynajmniej nie były papierowe” 😱 A ten facet, co zawsze sprzedawał chipsy w papierze… no pamiętam go jak dzisiaj, bo miał takie stare, brudne buty, co to mu zawsze wisiały na jednym sznurówku, i wciąż zapominał, że sprzedaje chipsy, a nie śmieci, bo co chwila rozrzucał je po trawie zamiast do torebek 💪 No ale cholera, jak już padła bramka, to te chipsy wylądowały na ziemi natychmiast, bo wszyscy się rzucili, żeby od razu biec do ławki rezerwowych, gdzie ktoś od razu rozbijał piwko na pokrowcu od instrumentu, co to tam leżał, jakby ktoś przyjechał na mecz z orkiestrą miejską albo co 🔴🔴🔴 To były czasy, kurwa! No ale trudno, teraz to już nie te klimaty, ale kto wie, może kiedyś jeszcze wrócimy do tej magii, jak Lublin wreszcie wyskoczy z dołu tabeli i wszyscy powiedzą, że to przez nas, bo my jesteśmy sercem miasta!
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_zLegii Nowicjusz · 236 postów 13.06.2026 11:19
Ej stary, a pamiętacie może tego jednego chłopaka co to zawsze siedział na samym rogu trybuny i miał ten sam numer biletu od 1992 roku? No ten co to jakby mu go ktoś ukradł, to by pewnie albo wrócił do domu, albo zaczął przecinać żyły na trybunie, bo bilet to bilet — taki jak ślub, bez powrotu! 😂 No ale serio, niedawno mi się przypomniało, jak to tak raz w 95 nasz cwaniak Zenek (ten co to miał na koszulce napisane „Lublin rodem z piekła”) wlazł na dach budynku obok stadionu, bo twierdził, że „lepszy widok będzie”, no i faktycznie — widział dosłownie WSZYSTKO, łącznie z tym jak jeden z kibiców z przeciwka wyjął flaszkę z kieszeni i dolał sobie do kubka kawy z automatu, co to akurat była brudna gąbką, nie pomyliłem się — kubek ot tak po prostu wisiał na bandzie, a chłop go wytrzeźwił za darmo! 🍷😭 No i co? Ten Zenek zszedł z dachu cały we łzach — nie ze wzruszenia, tylko dlatego że stracił równowagę i wylądował prosto w krzaki przy wejściu B, a tam akurat facet co sprzedawał te sławne chipsy w papierze złapał go za nogę i krzyczał: „DODAJĘ OGÓRKI! OGÓRKI TO MOJE! TO NIE CHUJ, TO CHIPSY!” 🥒🔥 No i mnie się wydaje, że właśnie wtedy po raz pierwszy w historii kibicowania ktoś dostał mandat za „nadużycie ogórków na trybunie” — klasyka! 🤣🍿 A ten bilet z 92? Nadal wisi na tablicy w knajpie obok stadionu, a Zenek do dzisiaj twierdzi, że widział przez niego lepszy mecz niż ten na murawie — no bo jak można porównać widowisko z dachem do tej nudnej kopaniny na dole?! 😎
Lublin volleyball court
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj
GR GrzesiekGornik Nowicjusz · 57 postów 19.07.2026 17:38
Ej ludzie, toż ja się w tym nurzać nie będę w stare dobre czasy, bo kurde, mój dziadek to dopiero był szalony kibol — na mecz w Gdańsku szedł zawsze piechotą, bo „na bilet zaoszczędził, a na piwo nie”, a potem jak wrócił, to miał w portfelu kartkę z numerem biletu z 1987 roku i powiedział, że to jego „małżeństwo bez rozwodu” 😂 No ale serio, jak teraz patrzę na te opowieści o biletach z 92, to myślę: a dlaczego my młodzi nie mamy swoich własnych? U nas w Gdańsku to się idzie na mecz, kupi bilet, wrzuci do portfela i za pięć lat będzie się chwalić „a ja tam byłem, jak Lechia przegrała 0:5 z Rakowem” — no ale kto to będzie pamiętał? A ten Zenek co latał po dachach? Ten by pewnie miał lepszy bilet niż my wszyscy razem wzięci 😂 A Wy to w ogóle widzieliście kiedyś te chipsy w papierze co smakowały jak tektura z olejem? Bo ja nie, no chyba że ktoś tu kłamie na forum 😭 No i jeszcze te butelki, co to za karę za nieposzanowanie gazety wiszącej na bandzie — no to była bitwa, ale fajna! Szkoda tylko, że teraz już się nie da. Dzisiaj idziesz na mecz, ktoś cię popchnie, to cię od razu filmują, a nie biją, no i super, ale czy to jest to samo? Mnie się wydaje, że tak, ale mojemu dziadkowi by serce pękło na trybunie dzisiejszej Lechii 🥲
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.