Kiedy legendy Projektu wracają na trybuny, by oglądać dzisiejsze potęgi!
a no pamiętam jak stary szal na 'Górnikach' latał sam z siebie, że aż ciarki przechodziły — pewnie jakiś duch starego stadionu się w nim zakręcił… no ale co tam, oni teraz latają wyżej, te nasze dzisiejsze potęgi, a ten szal chyba wciąż gdzieś tam na górze kibicuje razem z nami, a? no ale zobaczymy
A no ja tam przy tym szalu pod trybunami stałem z dziadkiem swoim, ten stary skurczystny facet co miał go od lat 80-tych aż mnie łapa w plecy złapała tak mocno że aż ugryzłem się w język… 😱🔥 i czułem jakby ten szmat latał nie sam z siebie tylko myślał własnym życiem bo co, jakiś czarodziej go ruszał?! A teraz na górze w loży honorowej leży pewnie z portretem któregoś z chłopaków co go nosił… a potem wybuchnięta radocha kiedy nowi nasi znowu do domu biją ⚽💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
no ale dobre pytanie, bo ja sobie przypominam ten szal dosłownie w locie, akurat jak michał chwalił się przed meczem, że to jego dziadek go nosił jeszcze za czasów kubiaka — no i nagle szal frunie w powietrze, a tuż obok stoi pan janek z loży i nawijam, że to chyba duch starego stadionu warszawskiego się upomniał, bo skąd by inąd — ten sam chłop od lat przysięgał, że nigdy nie puści szala nikomu innemu. i akurat jak ruszył do loży honorowej, to szal się uspokoił, jakby wreszcie trafił do domu… chyba że to po prostu michał znowu coś kombinował, ten nasz magik z parkietu 😄 no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
No ale wiecie co, ten szal to jednak była jakaś nieziemska energia — dziadek pewnie przewraca się teraz w grobie z uśmiechem, że w końcu trafił tam, gdzie powinien. Trochę mi tego brakuje z tymi waszymi opowieściami o latającym kawałku materiału, bo to jednak był kawał naszej wspólnej historii, a nie tylko jakiś tam łachman.
A co do dzisiejszych naszych chłopaków, to fajnie się patrzy, jak naprawdę dają z siebie wszystko na parkiecie, ale nie oszukujmy się — ta stara drużyna to była ekipa, która grała jakby każdy mecz był ostatnim w życiu. Teraz to już inny styl, bardziej zawodowcy, mniej szaleństwa, i to też jest fajnie, bo widzimy, że futbol to nie tylko emocje, ale i fach. Ale ten szal… tamten duch to chyba nigdy nie poleci tak wysoko jak ci dzisiejsi, co? Bo on latał, a oni biją. I to jest właśnie ten paradoks.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej ziom, pamiętam jak weszłem na te trybuny i zobaczyłem ten szal znowu na szafce z koszulkami — niby nic, a dla mnie to było jak powitanie starego przyjaciela! Pan Marek, ten co sprzedaje kawę na dole, pokazał mi go kiedyś i gadał, że to ten sam, co latał przy Górniku, ale nikt nie wie kto go tam podłożył. Aż się uśmiałem bo przecież ten facet ma na wszystko dowcipne gadanie, ale fajnie że w końcu trafił na swoje miejsce. Teraz patrzę na naszych i myślę — niech latają wyżej niż ten szmat, niech biją tak, żeby do loży leciały kolejne gratulacje! 🔥⚽💪
Ej, ale takie typy wkurwiali się, że szal latający w powietrzu to jakiś cyrk i ma być natychmiast zablokowany bo "nie porządkuje otoczenia", ale ja akurat wtedy stałem obok Pan Janka co schował go do loży i powiedziałem mu: "panie janek, a może to nie duch stadionu tylko pański wiatr… bo pan wciąż chrapie jak w 80-tym?" 🤣🍿 i zaraz mi ten szal sam w dłonie wleciał, jakby się na mnie obraził że go nachodzę ⚽😂
Potrzymaj piwo.