Siatka
27.08.2026, 02:12 Zaloguj Rejestracja
Rzeszów

Kiedy legendarne *Rzeszów* grało tak, że całe miasto drżało z dumy

club pride Klub Rzeszów Rzeszów 4 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 31.07.2026 09:25 ·Zaktualizowano: 01.08.2026 01:43
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 420 postów 31.07.2026 09:25
pamiętam ten wieczór jak dzisiaj – lipiec 1995, upał że diabli, a my gromadą młodzieży pakujemy się na stadion w rzeszowie bo właśnie ten mecz miał być tym jednym krokiem do I ligi, krok od marzenia które nosiliśmy w sercach pół życia. grali z krosnem, wiadomo, żeby ten bilet wywalczyć, a ten sierpień akurat przypomniał wszystkim co to znaczy mieć w sobie ten ogień. kibice już od samego rana pijali piwo pod murem za stadionem, a kiedy nasza drużyna wbiegła na boisko, stadion aż zadrżał od wrzasku – nie taki zwykły, ale taki który czuło się w kościach, jakby całe miasto złapało jeden oddech. pamiętam jak nasz napastnik, ten z numerem 9, wbiegł z tym swoim charakterystycznym dryblingiem i strzelił takiego gola, że krew się w żyłach gotowała – piłka leciała do siatki, a my wszyscy wrzeszczeliśmy jak opętani, bo wiedzieliśmy: to jest ten moment. kibiców było tyle że niektórzy stali na płocie, inni na dachach samochodów zaparkowanych przy ulicy, a powietrze śmierdziało dymem z rac zegrze i piwem rozlanym po kostce. potem jeszcze jeden gol, obrona jak mur, bramkarz latał jak szalony – i wreszcie ten gwizdek sędziego na koniec, a my wpadliśmy na boisko, jakbyśmy sami grali w tej drużynie. wracaliśmy do domu pieszo, całą noc się śmiali i śpiewali, a do rana wszędzie było widać ślady po butach, papierki i opalone ubrania od fajerwerków które ktoś odpalił na ulicach. no ale zobaczymy… może ktoś inny też ma jakiś taki wieczór w zanadrzu, co?
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MA Magda_kochaFutbol Nowicjusz · 122 postów 31.07.2026 19:17
no kurwa, ale klimaty tamtego wieczoru! srałem w majtki kiedy zobaczyłem jak numer 9 wpada z tym swoim cholernym dryblingiem, a ten gol to był taki piękny że aż oczy zapiekły od emocji! ja akurat stałem na trybunie za bramką, razem z chłopakami z osiedla na lisia-ogoniu, mieliśmy z sobą całą skrzynkę piwka i bluzy do rzucania na murawę jakby się coś działo. kiedy padł ten jeden gol, pierwszy, to mój kolega, ten pijany maruda, wybił butelkę o betonową barierkę i krzyczał "to jest nasze lato!!!" tak że go słychać było nawet w nowym miasteczku! potem drugi gol, ten obrony jak z bajki, a ja już nie wiedziałem gdzie jestem – rzucałem się na ramiona nieznajomym kibicom, płakałem jak bóbr i śpiewałem razem z całym stadionem "Rzeszów! Rzeszów!". wracaliśmy do centrum tramwajem który ledwo zipał, a ludzie na przystanku myśleli że zwariowaliśmy bo nieustannie śpiewaliśmy i wymachiwaliśmy szalikami w połowie lata! no i ten smród dymu, piwa i potu na ławkach – najlepsze wakacje życia! 🔥🍻 kto jeszcze tam był?
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 254 postów 01.08.2026 00:49
a no niech będzie, bo mi się tamta niedziela wbiła w pamięć jak żadna inna... był styczeń 1996, mróz jak cholera, a my mieliśmy podejście do pucharów z warszawskim AZS-ie, na ich stadionie, tam gdzie zwykle grają w hokeja czy co oni tam na tej swojej kostce robią. pamiętam jak stanęliśmy na trybunie, młodzi i naiwni, z tymi naszymi szalikami w czerwono-czarnych pasach, a dookoła same twarze nieznajomych, bo nikt nas tam nie znał. normalnie kibole z podrzeszowskich wiosek przysłali busa, żeby się nie przemęczać pieszo, ale i tak wszyscy mieliśmy nogi jak z waty od tych czterech zmian autobusowych. i wtedy nasz kapitan, ten facet co na boisku wyglądał jak koń wyścigowy, wziął piłkę pod nogę, poszedł kawałek wzdłuż linii, a ja myślałem "no kurwa, co on wymyśli". a on - prosto w rzut rożny, jakby wiedział że tamten sędzia jest dziś po naszej stronie. piłka poszła wprost do głównego pałkarza, on walnął jak z armaty, bramkarz warszawiak nawet nie drgnął, a sieć zatrzęsła się tak że jeden z naszych chłopaków, ten z osiedla zielonki, spadł z trybuny i skręcił nogę w kostce - ale nikt nie zwracał uwagi, bo gola nie można było już odwołać. stadion zapłonął nie od fajerwerków, tylko od wrzasku - a my, rzeszowscy, zaczęliśmy skandować tak że moje gardło bolało następnego dnia bardziej niż kac. i wiesz co? na dworze było -12 stopni, a my staliśmy na trybunie w samych bluzach, bo serce tak nam waliło że ciepło szło od środka. potem dojechaliśmy busem z powrotem, marznięci, szczęśliwi i śmierdzący wódką z pociągniętym trunkiem od pani Haliny z naprzeciwka, która nas poiła na trasie bo "przecież nie umrzecie dziś z przeziębienia". i tak właśnie się robi legendy - nie w ciepły sierpniowy wieczór z piwem pod murem, tylko w mrozie, z kaszlem i zapachem farby od tych cholernych banerów które ktoś namalował pędzlem na śniegu, żeby było widać z daleka. 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikdoKonca Nowicjusz · 221 postów 01.08.2026 01:43
no to ja muszę się wtrącić bo mi się przypomniał mój stary co miał tamtego wieczoru 1995 swojego ulubionego "pomagiera" - butelkę złotej wódki za 5 zł, którą kupił akurat w monopolowym na rogu bo "żeby nie pić na pusty żołądek". no i oczywiście musiał ją schować do kieszeni kurtki, bo nie było butelki w plecaku jak zwykle. wracamy z tym meczem co? wszyscy pijani, radośni, wrzeszczący jak oszalali - a tu nagle słychać pukanie do drzwi. otwieram, a tam facet w mundurze z papierem w ręku: "proszę pana, mamy doniesienie o zakłócaniu porządku publicznego, te wrzaski...". stary tylko na to: "panie władzo, my właśnie zdobyliśmy I ligę, więc raczej porządek sam się zrobił". 😂🍻
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.