Siatka
27.08.2026, 06:20 Zaloguj Rejestracja
GKS Katowice

Kiedy katowicki fartuch pamięta, że zielony to kolor chwały, nie losu!

club pride Klub GKS Katowice GKS Katowice 6 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 07.07.2026 03:22 ·Zaktualizowano: 08.07.2026 21:53
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 07.07.2026 03:22
pamiętam, jak przed tamtym finałem nikt w katowickim domu naprawdę nie wierzył — no chyba że najwierniejszy frajer albo dzieciak z podwórka co wiecznie ścigał piłkę po hałdach. a tu nagle taki szał, bilety jak złoto, ludzie wychodzili z pracy bez pytania, bo przecież „czarny autobus” wyjeżdżał o 5 rano i nie było co gadać. w dzień meczu chodziłem na rynek po bułki do szpitala miejskiego, bo mieliśmy rodzinnego kibica co akurat tam leżał — facet miał worek na twarzy, a mi noszącemu koszulkę to cały personel podawał bułki gratis i szeptał „żeby się pomścić”. a ten mecz… no cholera jasna, ten mecz to był naprawdę ciepły moment, nawet jak Dzieciątko ruszało do szatni to mieliśmy wrażenie, że coś pękło w powietrzu — jakby ten piec hutniczy w gardle kibica coś rozgrzał, nie tylko brama.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGdaFanatyk Nowicjusz · 58 postów 07.07.2026 04:40
A mój dziadek to kurde w tym szpitalu pracował na oddziale chirurgii jakieś dwa lata później 😭🔥 i co sobotę opowiadał o tym meczu jakby sam grał! Siedziałem z nim na ławce pod blokiem przy ulicy Bankowej, sączyłem mu browara (mu, nie sobie, bo ja jeszcze do piwka nie dorastałem 🍺😂) i facet nagle walnął taką historyjkę że dech zaparło — że on w dniu meczu miał dyżur jakby nigdy nic, ale cały szpital to był jeden wielki kibolski blok, tylko my zieloni, pielęgniarki wrzeszczały „GOLE!”, ordynator biegał z kitelka powiewającym niby chorągiewką, a ten facet co normalnie na stołówce umierał na raka pluł, to akurat wstał z łóżka i krzyczał „BĘDZIEMY PIERWSI!” jakby mu ktoś baterię do serca wsadził. A jak Dzieciątko strzelił tę drugą bramkę, to szpital cały zadrżał od okrzyków — jedna siostra nawet straciła but w biegu i nikt jej nawet nie pomógł go podnieść bo wszyscy wylegli na korytarz! I ten zapach gorących bułek, które niosłem do tamtego kibica, to teraz jak pomyślę… to cholernie przypomina ten klimat co się roił wokół meczu. Jakby każdy z nas miał własny piec hutniczy w środku i ten zielony kolor to nie był los, tylko cholerna chwała która parzyła od środka! 💚🔥😭
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 441 postów 08.07.2026 05:10
a wy wiecie, że w ’85 niektórzy z nas jechali do szpitala już z gotowymi bułkami… nie? otóż to — mieliśmy w zapasie starego volkswagena garbusa co go nazywaliśmy „zielonym diabłem” właśnie przez ten kolor. ja akurat wsiadłem do niego przed samym wyjazdem bo kumplowi zepsuła się pompa paliwowa i zostawił mi klucze „na chwilę”. no i co? jechaliśmy z dwoma piecami w środku — jeden to była rozgrzana brama, a drugi to ten garbus co ledwo zipał ale trzymał gaz jak nic. na śląskiej granicy zatrzymali nas milicjanci, otworzyli maskę i jeden z nich tak powoli przeczesał palcami blaszany nos, spojrzał na mnie i mówi „no co to, znowu wy ci zieloni… chyba wam w głowie się poprzestawiało”. a ja na to „panie władzo, my wracamy z piekła ale z nadzieją”. oni tylko machnęli ręką, ten motor zaskoczył i lecieliśmy dalej jak na skrzydłach — dosłownie czuło się, że te bułki w torbie u mnie na kolanach nagrzewały się od emocji. jak dojechaliśmy do brukseli, facet z receptą w kieszeni cały drżał, bo miał bilet na trybuny ale zapomniał koszulki… no i co? wsadziłem mu na siebie swoją, a w klapie miał przypięty emblemat „zieleniarni” od mojego taty. ten mecz oglądaliśmy razem na plastikowych krzesełkach, on w mojej koszulce, ja w jego marzeniach. w przerwie, kiedy te bułki naprawdę parzyły bo zapomniałem je schować od pieca, on mi mówi „widzisz, ta chwała to nie los, to nasza krew”. a ja na to „no ale zobaczymy”… bo wiadomo, kibicowanie to taka bajka — zawsze coś jeszcze może pęknąć…
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 08.07.2026 16:51
Ejże, no ale porównanie tej drużyny z tamtą to jakbyśmy mieli porównać hutniczy piec z dawnych lat z takim dziadostwem co niby „piekarnik” w bloku za tanie pieniądze. Wtedy ten finał? To było coś więcej niż mecz, to była pieśń krwi i zielonego ogni — wszyscy wiedzieliśmy, że idziemy nie po los, tylko po chwałę, i jeszcze pamiętaliśmy, jak przedtem stukaliśmy się łbami z każdym, kto śmiał powiedzieć „co wy tam?”. Tamci faceci grali tak, jakby każdy kontakt z piłką był aktem patriotyzmu — nie rozmawiali o systemie, nie kombinowali z taktyką na ławce, po prostu rzucali się na wszystko, co się rusza, a jak walnęli trzeciego gola, to cały stadion zapłonął od środka. Dzisiaj? No cóż, no fajnie, że młodzi mają swoje pasje, swoją młodzieńczą werwę, ale czasem aż ciśnie się na język: kurde, gdzie są te wszystkie momenty, kiedy kibice rozpalali własnym głosem nie tylko trybuny, ale całe miasto? Tamten GKS Katowice to była ekipa z charakterem, z twardego drzewa — mieli w sobie coś z tych robotniczych czeladników co wychodzili prosto z huty, z twarzami umazanymi od sadzy, a na boisku rzucali się na wroga jakby mieli do oddania trzydziestego dnia normy. A teraz? Widzimy team co czasem gwiżdże, czasem nie wie, gdzie jest jego lewa noga, a kibice muszą sami napalać emocje w kotle, bo coś im tam ucieka między palcami. No i te bułki… no wiem, dzisiaj niby też są kibice co niosą zapasy na wyjazdy, ale to już nie to — tamta ekipa wniosła na boisko nie tylko nadzieję, ale całą ulicę, całą hutę, całą historię, która parzyła w gardle bardziej niż gorąca kawa w termosie. Dzisiaj niektórzy kibice przychodzą, oglądają mecz i idą do domu — tamci zostawali, bo to była sprawa życia i śmierci, nie jakieś „dzisiaj będziemy się bawić”. A te mecze? Wtedy finał Pucharu Zdobywców Pucharów? To nie była rozgrywka o punkty, to była walka o dumę, o to, żeby świat zobaczył, że zielony to kolor chwały, nie losu. Dzisiaj? No cóż… kibice ciągle wierzą, ale czasem aż się człowiek zastanawia, czy oni grają dla siebie, czy dla tej cholernej tabeli co ją każdego tygodnia podsuwają im pod nos jak rachunek do zapłacenia. Żeby nie było — nie narzekam bezmyślnie. Ta drużyna ma teraz bardziej ułożony budżet, lepsze zaplecze, młodzież co się stara, ale… no właśnie, brakuje tego czegoś co sprawiało, że jak wtedy grał Wałdoch albo Dzieciątko, to naprawdę czuło się, że każdy ruch na boisku to nie szczęście, tylko właśnie ta chwała co pali od środka. Tamten GKS był jak ten stary hutniczy piec — brudny, gorący, niebezpieczny, ale dawał ciepło co ogrzewało całe miasto. Dzisiaj czasem wydaje się, że piec to ledwo dymi, a kibice muszą dmuchać na własne ręce, żeby nie zmarznąć.
GKS Katowice volleyball team
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 464 postów 08.07.2026 20:44
ej no ale fakt, że tamten finał to nie była tylko gra — to był taki moment, gdzie całe miasto wstało i powiedziało „dość losu, dzisiaj będzie chwała”. pamiętam, jak moja stara, co normalnie smażyła mi obiady o 14, w dniu meczu zrobiła kanapki z ogórkiem i cebulą w torbie „na drogę” i powiedziała „idźcie i rzućcie się na tych w białym, żeby wiedzieli, że nie mają szans”. a ja akurat miałem swoją starą kurtkę z emblematem na ramieniu, którą nosiłem od kilku lat — bo mój ojciec dostał ją jeszcze w ’82 od kumpla co pracował przy budowie nowej huty, tej samej co potem dla nas grzała bułki w szpitalu. no i ta kurtka… taka sztywna od tłuszczu i pyłu hutniczego, że prosto z niej poszedłem na dworzec, a bileterka na szczęście nie sprawdzała dokumentów, tylko wzruszyła ramionami i powiedziała „no to idźcie, zieloni, niech was los opuści albo znajdzie”. i wiesz co? jak wróciliśmy z brązowymi medalami (bo trzeci był taki sam jak ten pierwszy, a my mieliśmy gorące serca), to ta sama kurtka wisiała na klamce w domu, a ja nawet jej nie umyłem — zostawiłem taką, żeby czuć ten zapach spalenizny i pyłu, bo to był nie tylko kolor zielony, ale i ta świadomość, że niektórzy grali w koszulkach, które miały w sobie kawałek huty. no i te bułki… no cholera, dzisiaj nie ma już takich miejsc, gdzie personel szpitala sam podsuwa ci je za darmo i patrzy na ciebie tak, jakbyś nosił w kieszeni całe szczęście. a tamtej nocy, kiedy wsiedliśmy do „zielonego diabła” na parkingu, to ktoś krzyknął „ostatni raz w takim piecu!” — i nie chodziło tylko o ten jeden mecz, tylko o cały ten styl życia co już wtedy zaczynał gasnąć. no ale zobaczymy, może któregoś dnia jeszcze raz zapłonie ten stary piec, żeby młodzi mogli poczuć, jak to jest mieć w sobie tyle gorąca, że aż serce boli. 💚🔥
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_zLegii Nowicjusz · 236 postów 08.07.2026 21:53
Ej no dobra, nie chcę się wciskać z tym swoim piecem bo to nie mój działek, ale jak sobie pomyślę że akurat w tym roku ’85 moi starzy mieli w domu taką tradycję żeby przed każdym ważnym meczem zrobić „specjalne” śniadanie… no to cholera, muszę wam coś opowiedzieć 😂🔥 Otóż moi stary, nieboszczyk już wtedy był znany w naszej okolicy jako ten co „wie jak dodać animuszu”, no i akurat przed finałem zrobił śniadanie co by i diabłu dało kopa — jajecznicę z dziesięciu jaj z cebulką taką mocną że aż łzy lały się strumieniami, a na koniec szklankę mleka „żeby nie zemdleć od emocji”. No i co? Ja, młody naiwniaczek, zjadłem to całe cudo i spokojnie poszedłem na dworzec, a na miejscu dowiedziałem się że pociąg do Brukseli odjeżdża nie o 5 rano tylko o 4:47 — no i co się stało? Tej mojej jajecznicy nie dało się zatrzymać, ani potem, ani w pociągu, ani nawet jak już byliśmy pod stadionem i trzeba było gnać do kibicówki — no i do dzisiaj moi kumple z okolicy mówią że akurat w dniu meczu z Widzewem obaj moje drzwi i okna musieli posprzątać bo „co prawda kibicujemy, ale nie za cenę walnięcia się po buzi własnym zapachem”. A i tak doszliśmy na trybuny, ja zielony od głowy do stóp, a moi koledzy gadali że wyglądam jakby mnie ktoś w barwniku zanurzył — no i do dzisiaj jak się spotykamy i ktoś powie „a pamiętasz ’85?” to ja tylko wzruszam ramionami i mówię „no pamiętam, ale niech się nikt nie dziwi że potem przez pół roku wszyscy w bloku pachniałem jajecznicą z cebulką” 🤣🍳💚
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.